Lech Poznań i Standard Liege przeciwko Royal Charleroi

Rywale z grupy D tegorocznej Ligi Europy w przeciągu kilku dni mierzyli się z zespołem z Charleroi na Stade du Pays. Poznański Lech pokonał „Zebry” 2-1, awansując do fazy grupowej europejskich rozgrywek, natomiast Standard Liege w takim samym stosunku bramek odniósł zwycięstwo w ligowych Derbach Walonii. Triumfy podopiecznych Dariusza Żurawia i Philippe’a Montanier dokonały się dzięki realizacji poszczególnych elementów ich strategii gry, którym przyjrzymy się bliżej w tej analizie.


Royal Charleroi 1-2 Lech Poznań

Z uwagi na tendencję do wyraźnego zawężania gry i atakowania z wykorzystaniem bocznych sektorów boiska przez belgijski zespół, skrajnymi zawodnikami linii obrony i pomocy poznaniaków w tym meczu byli Vasyl Kravets i Tymoteusz Puchacz, obaj dobrze spisujący się w roli lewego obrońcy i skutecznie asekurujący swoje strefy obronne.
Budowę ataków od własnej bramki Lech starał się przeprowadzać z wykorzystaniem krótkich zagrań, jednak kilkukrotnie rozmieszczenie graczy nie tworzyło kolejnych linii podań, by atak mógł się rozwinąć. Centralne ustawienie dwóch pivotów (Tiby i Modera) zostało zneutralizowane poprzez ścisłe krycie indywidualne dwóch środkowych pomocników oraz pozostawanie w cieniu dwóch napastników, których diagonalne zabiegnięcia utrudniały dodatkowo bramkarzowi i środkowemu obrońcy przerzut piłki w boczne sektory.
Sytuacja zmieniała się diametralnie, gdy pomiędzy środkowymi obrońcami „Kolejorza” znajdował się jeden pivot (Tiba) i przyciągał uwagę jednego z dwóch środkowych pomocników. Piętro wyżej drugi z nich znajdował się już w sytuacji 1 na 2 przeciwko pozostałym dwóm graczom środka pola Lecha, dzięki czemu długie podanie bramkarza i celne zgranie target mana Mikaela Ishaka tworzyło optymalne warunki do zebrania drugiej piłki. Ponadto ustawienie skrzydłowych (półprzestrzeń) i bocznych obrońców (przy linii bocznej) Lecha zapewniało niebiesko-białym możliwość przeprowadzenia szybkiego ataku w przewadze liczebnej z opcją podania w każdą z pięciu linii wertykalnych boiska.
W atakach pozycyjnych gości uwagę zwracać mogło ustawienie środkowych pomocników pomiędzy piłkarzami drugiej i pierwszej linii Charleroi. W ten sposób udawało się skupić atencję kilku przeciwników po jednej stronie boiska w celu zmiany centrum gry w przeciwną stronę, gdzie powstawało więcej miejsca. Ustawienie zespołu podczas tej fazy gry na bieżąco korygował trener Dariusz Żuraw.
Wskazówki szkoleniowca przynosiły pozytywne skutki, gdyż zawodnicy Lecha równomiernie i z zachowaniem pełnej szerokości gry obstawiali poszczególne strefy, w tym półprzestrzeń, w której na różnych wysokościach znajdowało się chwilami trzech graczy. W ten sposób mogli łatwiej przykuć uwagę większej liczby piłkarzy czarno-białych, a w przypadku straty piłki szybko przemieścić się do środka pola lub ku linii bocznej. Numery zawodników odpowiadają powierzonej roli w grze na danej pozycji.
Pressing Charleroi kierunkowany był w boczne sektory boiska, jednak Lech był w stanie skutecznie temu przeciwdziałać dzięki strukturze rombu pod linią piłki. W chwili przejęcia futbolówki przez gospodarzy dawało to możliwość natychmiastowego, spójnego doskoku, a po odbiorze zapewniało możliwość wsparcia do przeniesienia centrum gry na przeciwległą flankę, gdzie beligjski lewy obrońca Joris Kayembe znajdował się w sytuacji 1 na 2.
Podczas rzutów z autu skuteczny zabieg w ominięciu presji rywali stanowiła wymiana krzyżowa między środkowym pomocnikiem (Ramirez) a skrzydłowym (Puchacz), przez co zaangażowany w krycie zawodnik środka pola (Morioka) podążał w skrajny boczny sektor, a boczny pomocnik (Fall) tracił orientację i nie domykał kąta podania przy linii bocznej, w związku z czym zmiana centrum gry przez Lecha mogła się powieść i tym samym zagrozić wąsko ustawionemu zespołowi Charleroi.
W czasie budowy ataków przez „Zebry” „Kolejorz” kierunkował swój pressing ku skrajnym sektorom boiska, odcinając linie podań we wszystkie kierunki z wyjątkiem środka pola. W tym miejscu przyjmujący piłkę zawodnik (Ilaimaharitra) osaczany był przez czterech lechitów ustawionych w kształcie rombu, tracił piłkę i Lech rozpoczynał szybki atak.
Bliżej końca meczu poznaniacy stosowali już niższy i mniej zwarty pressing, dając skupić się rywalom w bocznych sektorach boiska, gdy półprzestrzeń pozostawała niewypełniona. Wobec tego zwrot w stronę środka placu gry i podanie w tę strefę powodowały, że najbliższy przeciwnika z piłką lechita musiał zdecydowanie zmienić swoje ustawienie w doskoku, miał do pokonania dużą odległość, w związku z czym był spóźniony. W takiej właśnie sytuacji Ľubomír Šatka faulował Kaweha Rezaei i otrzymał drugą żółtą kartkę.

Royal Charleroi 1-2 Standard Liege

W porównaniu do meczu 4. rundy eliminacji Ligi Europy Charleroi zastosowało ustawienie z dwoma napastnikami ustawionymi pionowo względem siebie, by ten niżej ustawiony odcinał linie podań do środka pola, a w atakach pozycyjnych ustawiał się między liniami Standardu. W systemie gości figurowała z kolei dwójka środkowych pomocników oraz trójka środkowych obrońców, aktywnych w odbiorze i budowie ataku nawet w najdalszej tercji boiska.
  • Budowa ataków
Podczas otwarcia gry od bramki w wykonaniu podopiecznych Philippe’a Montanier gospodarze potrafili skutecznie odciąć wszystkie linie podań dzięki odpowiedniemu dopasowaniu ustawienia. Shamar Nicholson razem z Ryotą Morioką indywidualnie kryli obu środkowych pomocników z Liege, Kaweh Rezaei zabiegnięciem bramkarza pozostawiał w cieniu dwóch środkowych obrońców, a Ali Gholizadeh doskakiwał od zewnątrz do „ofiary” pressingu Charleroi – Zinho Vanheusdena. 21-letni defensor w wyniku intensywnej presji rywala nie mógł przyjąć pozycji otwartej i zmuszony był do operowania swoją słabszą nogą. Działania czarno-białych skutkowały stratą piłki przez gości po dalekim podaniu.
W budowie ataku od linii obrony piłkarze Standardu nierzadko wykorzystywali ustawienie dwóch pivotów przed trzema defensorami w celu ominięcia pierwszej linii średniego pressingu gospodarzy, dając możliwość atakowania półprzestrzeni z piłką przez skrajnych środkowych obrońców. Pozwalało to zarazem na wyższe i szersze ustawienie obu wahadłowych – Nicolasa Gavory’ego i Collinsa Faia.
Wyższą partię półprzestrzeni zajmował często skrzydłowy (Amallah), do którego podanie koncentrowało atencję środkowego pomocnika (Morioka) i bocznego obrońcy (Gillet). Ruch ostatniego z nich do zawodnika z piłką otwierał jednocześnie półstrefę w ostatniej 1/3 placu gry. Przy takim rozmieszczeniu partnerów i przeciwników względem przestrzeni i piłki Gojko Cimirot oraz Nicolas Raskin ustawieni byli prostopadle wobec siebie w pasie środkowym.
Skrajny środkowy obrońca (Dussenne) parokrotnie decydował się na przerzut piłki na przeciwległe skrzydło, gdy zauważał, że przeciwnicy zdołali wystarczająco zawęzić swoje ustawienie w kierunku drugiej strony boiska. W tym czasie dwóch napastników Standardu związywało w pasie środkowym swoim ustawieniem trzech obrońców Charleroi, dzięki czemu po zmianie centrum gry wahadłowy Fai wsparty przez Raskina miał dużo wolnej przestrzeni z przewagą liczebną do penetracji. Wielokrotnie atakowanie przestrzeni blisko bramki przeciwnika przez Faia kończyło się górnym dośrodkowaniem w pole karne, gdzie podanie otrzymać mogło zwykle trzech napastników „Czerwonych”.
W trakcie każdego meczu ligowego piłkarze z Liege wykonują około trzydziestu dośrodkowań z bocznych sektorów boiska, jednak zaledwie około 1/3 z nich znajduje adresata.
Noe Dussenne po wprowadzeniu piłki w dalsze boczne sektory często tworzył przewagę w ataku, w stylu obrońców Sheffield United. Prezencja belgijskiego defensora bliżej bramki przeciwnika powodowała wypełnienie jego strefy przez Nicolasa Raskina. Nie udawało się jednak tworzyć linii podań w odpowiednim tempie w celu progresji ataku, gdyż skrzydłowy Charleroi (Fall) z wykorzystaniem linii bocznej i napastnik (Rezaei) skutecznie odcinali kąty kolejnych zagrań i atak Standardu musiał być budowany od początku.
Spośród środkowych defensorów z Liege w najdalszych sektorach pojawiał się Zinho Vanheusden. Częstokroć po wygranym pojedynku indywidualnym z napastnikiem pojawiał się w strefie zawodnika nr 9, a jego partnerzy z drużyny dostosowywali swoje ustawienie tak, by wszystkie strefy wokół były obsadzone: Jackson Muleka ze środka przemieszczał się do boku, wykorzystując ślepą stronę bocznego obrońcy, a skrzydłowy Selim Amallah figurował w pasie centralnym.
Mapa obrazująca miejsca, w których poruszał się Zinho Vanheusden, trafnie oddaje aktywny udział młodego Belga w wielu strefach podczas różnych faz gry.
Podobnie jak Dussenne i Vanheusden, trzeci środkowy obrońca Merveille Bokadi również po odzyskaniu piłki tworzył przewagę liczebną w rozegraniu na połowie rywala, a pozostali gracze wokół centrum gry kompensowali wzajemne ustawienia, tworząc strukturę rombu.
Wyżej przedstawiony układ zawodników Standardu w centrum gry stanowił podstawę całej ich taktyki, gdyż zapewniał wielość opcji rozegrania piłki oraz stanowił fundament w szybkim przejściu do działań obronnych. Gracze Charleroi, aby przeciwstawić się temu ustawieniu angażowali niekiedy ponad połowę swoich graczy, niemal całkowicie odsłaniając przeciwległą flankę, do której kilkukrotnie gościom udawało się przedostać.
Mapy przedstawiające średnie ustawienie piłkarzy obu zespołów w pierwszych dwudziestu pięciu minutach gry jasno pokazują, że linia obrony Charleroi (z lewej) ustawiona była zwykle niżej niż ostatni defensorzy Standardu (z prawej). Ponadto gospodarze pressujący w bloku średnim wyraźnie zawężali swoje ustawienie, podczas gdy trzon struktury korzystających w czasie ataków z całej szerokości boiska gości pozostawał utrzymany.
Wraz z przebiegiem meczu pressing Charleroi stawał się coraz mniej intensywny, dlatego środkowi pomocnicy Standardu mający wokół siebie więcej miejsca czynili pożytek ze swych umiejętności podania piłki za linię obrony przeciwnika.
  • Pressing
Działania pressingowe zawodników z Liege należy w większości określić jako niespójne. Nieliczni piłkarze potrafili odciąć linię podania do zawodnika za swoimi plecami poprzez zabiegnięcie, jednocześnie doskakując do jednego z rywali (Muleka, wyznaczał kierunek pressingu do boku). Pozostali gracze byli w stanie objąć kryciem pojedynczego przeciwnika, przez co ustawienie pivotów Charleroi (Ilaimaharitra i Morioka) pomiędzy skrzydłowymi a środkowymi pomocnikami Standardu otwierało drogę podania do środka łamiącego linię.
Pressing „Czerwonych” udawało się pokonać również bez ustawienia do skupienia rywali przez pivotów Charleroi. Jeden z nich kilkukrotnie mógł posłać podanie prostopadłe w pasie środkowym do znajdujących się między liniami Nicholsona lub zbiegającego Gholizadeha, którzy przykuwali atencję jednego/dwóch środkowych obrońców. Z związku z tym niekiedy powstawała przewaga 2 na 1 na korzyść Charleroi na skrzydle.
W końcówce spotkania, gdy Standard prowadził różnicą dwóch bramek, linia defensywna znajdowała w okolicy własnego pola karnego, licząc pięciu graczy, a pierwsza linia pressingu była już nieaktywna, przez co do rozpoczynających atak Charleroi piłkarzy wysoko doskakiwali środkowi pomocnicy z Liege. Taki stan rzeczy skutkował tym, że w przypadku udanej progresji akcji skrzydłem przez gospodarzy (koncept z udziałem trzeciego zawodnika z 86. minuty meczu) strefa 14 na wprost bramki Arnauda Bodarta pozostawała nieobstawiona, gdyż pivoci siłą rzeczy byli spóźnieni, co mogło skutkować groźną szansą bramkową dla czarno-białych.
  • Stałe fragmenty gry
Przy okazji rzutów rożnych piłkarze Standardu wykorzystywali zagrania na krótki oraz długi słupek, zarówno odchodzące, jak i dochodzące, każdorazowo z zawodnikami czyhającymi na możliwość zamknięcia akcji przy dalszym rogu bramki. Na przedpolu szesnastki dwóm graczom Charleroi odpowiadało trzech „Czerwonych” gotowych do zebrania wybitej piłki: Cimirot i Raskin zdolni byli oddać strzał, natomiast Gavory oskrzydlić ponowiony atak boczną strefą, do której szturmowania jest przystosowany.
Podczas rzutów wolnych w naturalnej roli występował także drugi wahadłowy Collins Fai, który potrafił wykorzystywać podanie omijające mur i dośrodkować w pole bramkowe w kierunku trzech atakujących napastników.
W przypadku rzutów z autu podopieczni Philippe’a Montanier każdorazowo znajdowali się w niedowadze liczebnej, którą niweczyli za pomocą ustawienia zawodników pomiędzy graczami Charleroi oraz wymianie krzyżowej trzech zawodników, co wskazywał swoim piłkarzom zza linii bocznej trener (bardzo podobnie jak w Lechu Poznań).
Obrona rzutów rożnych przez Standard charakteryzowała się natomiast rozmieszczeniem graczy w każdej strefie w świetle oraz w pobliżu bramki. Dzięki temu nawet zgrane piłki z bliższego słupka oraz strzały bliżej dalszego zostawały z powodzeniem zablokowywane.

Wnioski

Niewątpliwie strategię gry zespołu Standardu Liege można określić jako bezpośrednią, tak w wypełnianiu taktyki bez posiadania piłki, jak i z futbolówką po swojej stronie, co w większości jest zbieżne z założeniami modelu gry Lecha Poznań. W okolicznościach pierwszego typu zawodnicy Montanier starają się jak najszybciej odebrać piłkę (traconą głównie w bocznych sektorach boiska), często z udziałem środkowych obrońców wyskakujących zza pleców napastników (dało to podwaliny pod szybki atak zakończony bramką na 0-1), natomiast podczas własnych ataków w początkowej fazie wymieniają jak najmniejszą liczbę podań, co potwierdza ich statystyka z meczu z Charleroi: 89 zagrań w pierwszej tercji, 170 w drugiej i aż 183 w ostatniej, najbliżej bramki rywala.

Źródła:

  • statystyki meczowe: Wyscout, Whoscored.com
  • zdjęcia wyróżniające: oficjalne strony Lecha Poznań i Standardu Liege


M jak Mecz. Piłkarski Pamiętnik. Entuzjasta analitycznego spojrzenia na piłkę nożną.

Reklama