Borussia Mönchengladbach – Hoffenheim. Taktyczny obraz meczu.

Sobota, godzina 15:30. Żadna inna pora nie kojarzy się tak silnie z bundesligowym graniem. W tym czasie w ramach 32. kolejki niemieckiej ekstraklasy rozbrzmiał pierwszy gwizdek Saschy Stegemanna na Borussia-Park w Mönchengladbach. Gospodarze przystępowali do tego spotkania, będąc na piątej pozycji w ligowej tabeli, na którą stopniowo osuwali się od początku zmagań w rundzie wiosennej, z perspektywą końcowego wypadnięcia poza strefę europejskich pucharów. Goście meczu w Nadrenii-Północnej Westfalii, zespół Hoffenheim, znajdowali się z kolei w bardzo dobrej dyspozycji, z czterema zwycięstwami w ostatnich pięciu konfrontacjach oraz realną szansą na finisz w top 4 Bundesligi na koniec sezonu (cztery punkty straty do pierwszego poza podium Eintrachtu). Ciężar gatunkowy tego meczu należy więc określić jako bardzo wysoki, lecz z jeszcze trudniejszym zadaniem musiał zmierzyć się sztab Dietera Heckinga, głowiąc się nad odzyskaniem utraconej przez Borussię wraz z końcem jesieni wyrazistej tożsamości. Z tego typu problemem nie miał do czynienia ani przez moment Julian Nagelsmann, który liczył na lepszą grę jego podopiecznych w fazie defensywnej oraz udaną końcówkę sezonu i godne pożegnanie z klubem z Sinsheim. Wszystkie te czynniki zwiastowały niezwykle ciekawe starcie i usatysfakcjonowanie widzów po końcowym gwizdku. I tak też się stało.


Wyjściowe „jedenastki”

Borussia rozpoczęła mecz w znanym sobie zestawieniu 1-3-4-1-2, lecz doszło w składzie do kilku korekt personalnych i taktycznych względem ostatnich kilku spotkań. Na pozycję defensywnego pomocnika, z powodu absencji za kartki Christopha Kramera, przesunięty został z formacji obrony Tobias Strobl, natomiast lewe wahadło obsadził Oscar Wendt, gdyż Thorgan Hazard pojawił się tym razem w pierwszej linii. Widać w tym miejscu jak na dłoni, iż Dieter Hecking szuka wszelkich sposobów, by wydobyć ze swego zespołu pełnię potencjału, choć poprzednie zmiany personaliów nie przyniosły pozytywnych skutków.

Drużyna „Wieśniaków” ustawiona została w niemal identycznym systemie, co gospodarze. Uwagę zwracać mogła pozycja na boisku Andreja Kramaricia, który wyjątkowo wcielił się w rolę ofensywnego pomocnika, bądź podwieszonej „dziewiątki”, wchodzącej znienacka w pierwszą linię. W praktyce Hoffenheim dysponowało trzema napastnikami oraz ogromnym potencjałem w kreacji gry, której ton nadawał w dużej mierze Kerem Demirbay, wracający po jednomeczowej pauzie za żółte kartki.

Ustawienie drużyn w pierwszych minutach meczu. Hoffenheim w ataku pozycyjnym dysponuje dwoma 
nominalnymi rozgrywającymi, dzięki wycofaniu się w głąb pola Andreja Kramaricia. Borussia z kolei przyjmuje 
system 1-5-3-2.

Kompromitacja w pierwszej części gry i szczęśliwy remis dzięki roszadom Heckinga, 
czyli uradowana z jednego punktu Borussia

Naprawdę trudno określić plan, z jakim wyszli na ten mecz piłkarze Die Fohlen, ponieważ w pierwszej połowie rywalizacji stanowili jedynie tło dla bawiących się futbolówką zawodników Hoffenheim. Atak pozycyjny „Źrebaków” niemalże nie występował, ponieważ „Wieśniacy” skutecznie przeprowadzali wysoki pressing na ich połowie. Każda próba wyprowadzenia piłki przez defensorów gospodarzy kończyła się albo posłaniem długiego podania do Alassane’a Plei, albo stratą na przedpolu własnej „szesnastki” i groźnym atakiem gości.

Nawet rozpoczęcia gry długim podaniem przez Yanna Sommera nie udawały się Borussii. 
Szwajcarski bramkarz niejednokrotnie popełniał błędy przy wyprowadzeniu piłki spod własnej bramki, 
co kończyło się przechwyceniem futbolówki przez wysoko ustawionych w pressingu graczy Hoffenheim, 
którzy rozpoczynali akcje zaczepne z przewagą liczebną.

Gra Borussii w fazie defensywnej również kulała. Nieliczne szarże na połowę rywala skutkowały rychłą stratą piłki i kontrą Hoffenheim, za którą nie nadążali gospodarze. Bardzo słabe spotkanie rozegrali środkowi pomocnicy, Denis Zakaria oraz Tobias Strobl, którzy nie brali na swoje barki odpowiedzialności za rozegranie akcji (aż dwa razy mniej kontaktów z piłką niż przeciwnicy na analogicznych pozycjach), a także w żółwim tempie próbowali odbudować ustawienie i wrócić do swoich stref w defensywie. W ekipie Die Fohlen szwankowała również gra w obronie przy stałych fragmentach gry. Zawodnicy Heckinga, stosując głównie krycie indywidualne, w kompromitujący sposób spuszczali z oczu nacierających w okolice piątego metra przeciwników, którzy skarcili gospodarzy, strzelając w ten sposób gola na 1:0, choć mieli jeszcze kilka podobnych sytuacji, by podwyższyć prowadzenie (m.in. pudło Kramaricia na poniższej grafice).

Sytuacja uległa zmianie wraz z rozpoczęciem drugiej części meczu, gdy na placu gry zameldowali się Ibrahima Traore i Jordan Beyer. Dzięki podwójnej korekcie Dietera Heckinga zespół przeszedł na ustawienie 1-4-5-1 z podwójnie obsadzonymi obiema flankami, po których dotąd swobodnie hasali Pavel Kaderabek oraz Nico Schulz. Piłkarze Borussii szybko przekonali się, że system ten pozwala im efektywniej organizować atak pozycyjny, a przede wszystkim skuteczniej ruszać z kontratakami na połowę Hoffenheim, na której w pierwszej części gry pojawiali się incydentalnie. Efekty pojawiły się w końcowej fazie spotkania, gdy jeden z ataków zakończył się bramką Josipa Drmicia, ustalającą wynik spotkania na 2:2, choć groźnych akcji „Źrebaków” było jeszcze kilka.

Nie tylko ustawienie Borussii przeszło metamorfozę po zmianie stron, lecz także nastawienie 
poszczególnych zawodników do gry. W czasie akcji zaprezentowanej w filmie Denis Zakaria wykonuje jeden z niewielu skutecznych odbiorów piłki w tym spotkaniu, natychmiast transportując futbolówkę do mknącego skrzydłem do kontrataku Thorgana Hazarda. Piłkarze Hoffenheim, biorący udział w poprzednim ataku swojej drużyny, zostają daleko w tyle i nie są w stanie na czas odbudować ustawienia. W konsekwencji Die Fohlen w finalnej fazie akcji zaczepnej wbiegali w pole karne gości z przewagą czterech na trzech i tylko we własnej nieskuteczności mogą upatrywać przyczyny niepowodzenia akcji.
Borussia w ataku pozycyjnym. Ustawienie z dwójką skrajnych zawodników (Wendt i Hazard) 
powoduje przemieszczenie się w ich stronę Demirbaya, dzięki czemu środkowy korytarz boiska pozostaje 
wolny do przeprowadzenia akcji i wyciągnięcia ze swojej strefy jednego ze stoperów (w tym przypadku jest nim Adams).

Absolutna dominacja, skuteczne kontry i porażająca nieskuteczność – zawód Hoffenheim na Borussia-Park

Goście tego spotkania od samego jego początku narzucili swoje warunki piłkarzom Die Fohlen. Natychmiast przeszli do ataku pozycyjnego, w którym stosowali strategię stopniowego „uśpienia” przeciwnika i posłania szybkiego podania (prostopadłego lub górnego) do jednego z napastników, bądź wahadłowych. W rozegraniu akcji rządził i dzielił Kerem Demirbay (wybrany przez portal Whoscored.com na piłkarza meczu), posyłający znakomite podania do partnerów zarówno w grze otwartej, jak i ze stojącej piłki (to on dośrodkował futbolówkę na głowę Kaderabka przy bramce na 1:0). Niemiec mógł pokazać pełnię swoich umiejętności dzięki braku przypisania go do konkretnej pozycji w ofensywie; w praktyce występował jako „wolny elektron”, który nie tylko stanowił o obliczu każdego ataku zespołu, lecz także potrafił skutecznie pojawić się między formacjami rywala w oczekiwaniu na otrzymanie podania. W rezultacie poruszał się po całej szerokości boiska i zanotował najwięcej w obu drużynach, bo aż 86 kontaktów z piłką.

Wyróżnić należy również Floriana Grillitscha, który przez większą część spotkania znakomicie wywiązywał się z roli registy, doskonale regulując tempo gry, wygrywając większość pojedynków indywidualnych oraz świetnie asekurując zapędzających się do przodu stoperów (grafika poniżej).

Dodatkową przewagę w rozegraniu ataku pozycyjnego zapewniali również środkowi obrońcy, którzy raz po raz pokonywali z piłką wiele metrów na połowie przeciwnika, inicjując groźne sytuacje pod bramką Sommera.

Ermin Bicakcic tworzy przewagę liczebną na połowie Borussii. Manewr ten, w połączeniu ze 
ślamazarnym tempem powrotu do swoich stref zawodników środka pola „Źrebaków”, 
błyskawicznie tworzy niebezpieczną sytuację przed polem karnym gospodarzy.

Na uwagę zasługuje również dobra współpraca napastników z Sinsheim. Adam Szalai i Ishak Belfodil świetnie odczytywali swoje wzajemne intencje, gdy jeden z nich schodził w głąb pola, by pomóc w rozegraniu akcji, lub wbiegał w wolne pole do piłki prostopadłej (grafika prezentująca zagranie Demirbaya), drugi zajmował dogodną pozycję w polu karnym, by kolega z drużyny z łatwością mógł posłać do niego podanie. Ponadto Węgier i Algierczyk stanowili pierwszą linię pressingu „Wieśniaków” i niejednokrotnie wracali za szarżującym rywalem aż do własnego pola karnego.

Film prezentujący jedną z akcji w ataku pozycyjnym Hoffenheim. Ukazuje on jednocześnie w pigułce styl gry ekipy Nagelsmanna, której zawodnicy znakomicie wykorzystywali wolne przestrzenie na boisku, zakładali efektywny i wysoki pressing, angażując w akcje obu wahadłowych. 

Zespół Hoffenheim potrafił również oddać piłkę rywalowi i, dzięki agresywnemu doskokowi do piłkarzy Borussii, znakomicie pognać z kontrą na bramkę Sommera. W ten sposób zdobył bramkę na 2:1. Po odebraniu piłki na własnej połowie, wpuszczony kilka minut wcześniej na boisko Nadiem Amiri, dzięki pomocy Ishaka Belfodila, przemieścił się z futbolówką o kilkadziesiąt metrów aż pod „szesnastkę” gospodarzy, gdzie, mając odrobinę szczęścia, posłał piłkę do siatki szwajcarskiego bramkarza (grafika poniżej).

W grze obronnej goście przez większą część spotkania także prezentowali się bez zarzutu. Ich znak firmowy stanowi wysoki pressing na połowie przeciwnika, którego użyli również w spotkaniu w Mönchengladbach. Wobec tego gospodarze pozbawieni zostali jakichkolwiek argumentów, a Hoffenheim zyskiwało szanse na kontrataki (grafika poniżej).

Grę w tym stylu należy jednak uznać za niebywale wyczerpującą, co można było zauważyć w drugiej połowie meczu, gdy odległości między formacjami zaczęły się powiększać, a wahadłowi i gracze środka pola nie nadążali z powrotem do swoich stref za Borussią, ruszającą z licznymi kontrami (grafika poniżej przedstawiająca gola na 2:2). W konsekwencji nie udało się gościom nie tylko zachować czystego konta, lecz również wyjść zwycięsko z rywalizacji w zachodniej części Niemiec.

Wnioski

Nie ulega wątpliwości, iż wynik 2:2 nie odzwierciedla przebiegu spotkania choćby w małym stopniu. To zespół Hoffenheim przez ponad 3/4 meczu całkowicie zdominował drużynę gospodarzy, oddając na bramkę Sommera aż 26 strzałów (9 celnych)! Jest to drugi najlepszy wynik „Wieśniaków” w historii ich występów w Bundeslidze; jedynie w meczu z Herthą w Berlinie w ubiegłych rozgrywkach zdołali uderzyć na bramkę blisko 30 razy. W futbolu liczy się jednak to, co ląduje w sieci, a ze skutecznością piłkarze Nagelsmanna mieli w tym starciu wyraźne problemy. Bezpośrednia gra gości naraziła ich również w drugiej części gry na liczne akcje zaczepne Borussii, w konsekwencji czego po raz kolejny zawodnicy z Badenii-Wirtembergii nie zachowali w meczu ligowym czystego konta. Luk w defensywie po stracie piłki nie udało się uszczelnić, jednak młody trener Hoffenheim na „plus” może zapisać sobie przeprowadzenie zmiany Kramarić-Amiri, dzięki której udało się zdobyć drugą bramkę. Niemiecki szkoleniowiec świetnie dostrzegł, iż szybkość młodego rodaka w kontratakach przyda się bardziej niż umiejętność gry kombinacyjnej i skuteczność Chorwata, dzięki czemu udało się wywieść z Nadrenii-Północnej Westfalii jeden punkt, który mimo wielu zmarnowanych akcji bramkowych należy szanować w kontekście walki o europejskie puchary. Gra w tych rozgrywkach coraz bardziej oddala się natomiast od graczy Borussii, którzy, poddawani licznym zmianom personalnym i taktycznym, wciąż nie są w stanie zaprezentować wiosną formy z jesieni. Konsekwencje tego stanu rzeczy, pomimo licznych prób naprawy zaistniałej sytuacji, poniósł już trener Dieter Hecking, którego od nowego sezonu zastąpi Marco Rose, znany na kontynencie ze znakomitych występów Salzburga w Lidze Europy.

Źródło zdjęcia wyróżniającego: Bild.de


M jak Mecz. Piłkarski Pamiętnik. Analizy najwspanialszej gry pod słońcem.

Reklama