Chorwacja – Hiszpania 2:1 (analiza taktyczna)

Jedno z ciekawiej zapowiadających się spotkań fazy grupowej nie zawiodło. Chorwaci zdołali rozstrzygnąć mecz z Hiszpanią na swoją korzyść, mimo, że stracili bramkę już w pierwszych minutach pojedynku. Tym zwycięstwem Hrvatska zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie D i trafiła do teoretycznie łatwiejszej części drabinki. Z kolei La Roję czeka starcie z chwaloną za postawę w defensywie w spotkaniu z Belgami reprezentacją Włoch.


Ante Cacic przeciwko ciąż jeszcze aktualnym mistrzom Europy desygnował do gry kilka nowych twarzy. Zmagających się z urazami Modrica i Mandzukica zastąpili kolejno Marko Rog z Dinama Zagrzeb oraz Nikola Kalinic z Fiorentiny. Za operującego eksperymentalnie na prawej flance Brozovica do składu wskoczył kolejny gracz mistrza Chorwacji, Marko Pjaca. Dwie zmiany miały miejsce także w linii obrony. Na ławce zostali Ivan Strinic oraz Domagoj Vida, a w ich miejsce wybiegli Sime Vrsaljko i Tin Jedvaj.

Tym samym chorwacka jedenastka wyglądała następująco: Subasic – Srna, Corluka, Jedvaj, Vrsaljko – Badelj, Rog – Perisic, Rakitic, Pjaca – Kalinic.

Zgoła odmiennie postąpił Vicente del Bosque, najwyraźniej wychodząc z założenia, iż zwycięskiego składu się nie zmienia. Zawodnicy, którzy zdobyli dla La Roja komplet punktów w meczach z Czechami i Turcją, mieli go zapewnić także przeciwko Chorwaci. Szkoleniowiec Hiszpanów nie zdecydował się więc na żadną korektę w składzie, który prezentował się następująco: De Gea – Juanfran, Pique, Ramos, Alba – Busquets, Fabregas, Iniesta – Silva, Morata, Nolito.

Chorwaci podobnie jak we wcześniejszych spotkaniach turnieju większość spotkania operowali w ustawieniu 4-4-2 (ewentualnie 4-4-1-1) z Rakiticem w pierwszej linii obok Kalinica. Właśnie ta dwójka w pierwszych 20 minutach meczu starała się uprzykrzać życie stoperom La Roja już w pierwszej fazie procesu budowania akcji. Podopieczni Ante Cacica przede wszystkim naciskali zawodnika z piłką stosując krycie indywidualne. Starali się w ten sposób zmuszać przeciwników do pojedynków 1 na 1, wejść w drybling w swojej strefie obronnej, a także po wymuszeniu odegrania do De Gei odcinali bramkarzowi Manchesteru United możliwość zagrania piłki zwrotnej do partnera z drużyny. W ten sposób dwukrotnie wymusili na Hiszpanach błędy – ryzykowne podanie wertykalne Ramosa do Busquetsa przecięte przez Kalinica i zakończone celnym uderzeniem z dystansu oraz zabranie przez napastnika Fiorentiny futbolówki hiszpańskiemu golkiperowi zwieńczone lobem Rakitica.

Z drugiej strony zespołowi z Bałkanów wyraźnie brakowało przy zakładaniu pressingu kompaktowości wertykalnej (niekiedy też horyzontalnej) oraz spacingu. Poza najwyżej ustawionymi graczami, tj. Kalinicem, Rakiticem i skrzydłowymi Pjacą oraz Perisicem w ataku na połowie rywala udzielał się Marko Rog, grając przez całą pierwszą połowę bardzo agresywnie, w kontakcie, na pograniczu faulu (łącznie 3 faule i żółta kartka za atak na Fabregasa). Przy kryciu indywidualnym zawodnik o takiej charakterystyce jest przydatny, natomiast pomocnik Dinama wielokrotnie był spóźniony z interwencją czy podłączeniem się do pressingu. Dodatkowo Badelj wraz z linią defensywną nie reagowali na poczynania kolegów z przednich formacji i zostawali głębiej zamiast skrócić pole gry, przesunąć się do przodu, co bardzo często skutkowało otwarciem środka pola dla rywali. Hiszpanie wykorzystali przestrzeń pozostawioną w strefie środkowej już w 7. minucie. Kluczowe dla całej akcji okazało się cofnięcie głębiej Iniesty do lewej pół-strefy i wciągnięcie Roga wysoko na połowę Hiszpanów.

W dalszej fazie akcji Chorwatów ponownie zgubiła orientacja na piłkę. Vrsaljko, Badelj, a także Jedvaj bardziej skupieni byli na prowadzącym piłkę Silvie niż tym, co dzieje się dookoła nich. Wbiegający z głębi pola w szesnastkę za plecami Badelja Fabregas nie został zauważony, a tym samym „przejęty” przez któregokolwiek z chorwackich defensorów. Większość defensywnych błędów Hrvatskiej brała się właśnie ze zbyt mocnego zorientowania na piłkę.


Krycie indywidualne Chorwatów przez 51_cent1

Podopieczni Vicente del Bosque do przerwy stosunkowo często szukali bezpośrednich, wertykalnych bądź diagonalnych zagrań środkiem pola, aczkolwiek najbardziej charakterystycznym elementem ich ataku pozycyjnego było jednak przeładowanie lewej pół-strefy. W tym sektorze boiska operował znakomity na tym turnieju Iniesta. W przeciwieństwie do meczów z Czechami czy Turcją, gdzie częściej starał się rozciągać defensywy rywali ustawieniem szeroko przy linii, tym razem Nolito był widziany głównie w pół-strefie, ścinając tam z piłką, ale i bez niej. Także David Silva poruszający się swobodnie po całej szerokości boiska przyczyniał się do tego, że bliżej lewej strony La Roja lokowała dużą liczbę graczy. Ze strategicznego punktu widzenia overload w lewej pół-strefie miał ściągnąć na tę stronę defensywę Chorwatów, by następnie szybko przenieść futbolówkę na przeciwległy koniec boiska do Juanfrana. Przez brak połączenia w strefie środkowej taka dystrybucja piłki była mocno utrudniona. Częściej więc Hiszpanie krótkimi, wzajemnymi podaniami w pół-strefie czekali na otwarcie linii podania wertykalnego do Moraty, który tyłem do bramki miał przetrzymywać futbolówkę bądź odgrywać w Strefę 14 do nadbiegającego partnera. Ten schemat wykorzystywany był do przerwy nieco częściej m.in. dlatego, że zarówno Rog, jak i Badelj, zostawiali sporo wolnej przestrzeni za swoimi plecami, między linią pomocy a obrony.


Left half-space overload przez 51_cent1

Chorwaci pod nieobecność Luki Modrica mieli duże problemy w budowaniu ataku pozycyjnego już w tercji obronnej oraz z wychodzeniem spod pressingu. Badelj nie miał należytego wsparcia od młodego Roga i cała odpowiedź za wyprowadzanie piłki spoczywała na jego barkach. Jako jedyny (z wyjątkiem Corluki, ale ten tego typu zagrań zanotował znacznie mniej) z bardziej defensywnie usposobionych zawodników z Bałkanów szukał, z niezłym skutkiem, penetrujących zagrań środkiem pola i piłek zdobywających przestrzeń. W przeciwieństwie do Busquetsa jedynie sporadycznie cofał się głęboko między stoperów, podczas gdy Hiszpan czynił tak przy zdecydowanej większości rozpoczynanych spod własnego pola karnego ataków. Z kolei 21-letni pomocnik Dinama nie do końca wiedział jak poruszać się w pierwszej tercji bez piłki, przez co dochodziło do sytuacji, kiedy praktycznie dublował się pozycjami z graczem Violi „zabierając” jemu i sobie przestrzeń. Wąskie ustawienie środkowych obrońców skutkowało natomiast trzymaniem pozycji przez skrajnych defensorów, co zmuszało Chorwatów do horyzontalnej cyrkulacji piłki głęboko na własnej połowie bez zyskiwania terenu.

Po zmianie stron (także skrzydłowych – od około 25. minuty meczu Pjaca przeszedł na prawą flankę, podczas gdy Perisic wrócił na swoją nominalną lewą; od tego momentu ich gra zaczęła wyglądać znacznie lepiej i przynosić drużynie więcej korzyści) podopieczni Ante Cacica zdecydowanie uporządkowali grę w destrukcji. Poszczególne formacje operowały w znacznie mniejszych odległościach od siebie, Rog z Badeljem utrzymywali pozycje i zamknęli przedpole bramki Subasica, co do przerwy było ich bolączką. Mniej miejsca i lepsza kompaktowość Hrvatskiej w bronionej trzeciej wydatnie ograniczyły liczbę sytuacji bramkowych Hiszpanów, a także zmusiły ich do bardziej cierpliwej gry wszerz placu gry z mocno ograniczoną liczbą możliwości podań wertykalnych. Efektu nie przynosiły już dalsze próby przeciążenia lewej pół-strefy, gdyż Chorwaci przesuwali się bardziej zwartym, skonsolidowanym blokiem, pozbawiając przeciwników kanałów do krótkich podań, z których La Roja skwapliwie korzystała przed przerwą.

Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego angażowali więc w ofensywę więcej zawodników, co skutkowało kontratakami ze strony Chorwatów. Po jednym z nich Ivan Perisic trafił do siatki, zdobywając zwycięskiego gola. Kluczowym zagraniem popisał się w tej sytuacji Marko Pjaca, który przytomnie spod własnego pola karnego zagrał półgórną piłkę na 20 metrów środkiem pola do Nikoli Kalinica, a ten w tempo obsłużył skrzydłowego Interu. Notabene obaj skrzydłowi okazali się niezwykle istotnymi zawodnikami przy zakładaniu przez Hiszpanów pressingu na połowie rywali. Kłopoty Chorwatów z płynnym wyprowadzaniem piłki kończyły się wielokrotnie podaniami w boczny sektor, skąd trudniej o ponowne przetransportowanie futbolówki do pół-strefy, a łatwiej o stratę. O utrzymaniu się w posiadaniu piłki decydują więc w dużej mierze umiejętności techniczne czy dryblingu na małej przestrzeni. W ten sposób przeciwko La Roja zarówno Pjaca, jak i Perisic pomagali swojej reprezentacji w sposób niebagatelny. Pierwszy z nich wyszedł zwycięsko z 7 dryblingów, z czego aż 4 miały miejsce na własnej połowie. Perisica natomiast przed linią środkową wygrał 3 z 4 skutecznych dryblingów.

Hiszpanie po dwóch bardzo dobrych w ich wykonaniu spotkaniach z Chorwacją zagrali słabiej. Po tej porażce czeka na nich prawdziwy test – potyczka ze Squadra Azzurra. Ten mecz przeciwko znakomitej defensywie może zweryfikować na co tak naprawdę stać La Roja na tym turnieju. Chorwaci natomiast mogą okazać się „czarnym koniem” Euro we Francji i powtórzyć wynik z Mistrzostw Świata w 1998 roku, czyli dotrzeć do strefy medalowej. W ćwierćfinale właśnie Hrvatska ma szansę zostać rywalem reprezentacji Polski. Najpierw jednak obie drużyny muszą wygrać swoje mecze w 1/8 finału. A pojedynki ze Szwajcarią oraz Portugalią z pewnością nie będą dla żadnej z drużyn spacerkiem.

  • pka

    Chorwaci trzymali 4-2-3-1 z Rakiticiem w charakterze „10” raczej niż podwieszonym pod Kaliniciem napastnikiem i dwójką wymienionych w tekście defensywnych.

Reklama