Lech Conference 2015 – relacja

Prestiż Lech Conference jako „największej konferencji dla trenerów piłki nożnej w Polsce” rokrocznie ściąga do Poznania setki uczestników. W edycji 2015 do stolicy Wielkopolski przybyło ich niespełna 1,5 tysiąca, potwierdzając wagę tego wydarzenia. Sam skład prelegentów wydawał się jednak dość skromny, zwłaszcza w odniesieniu do poprzednich lat, gdzie pojawiali się Rasmus Ankersen czy Dan Abrahams. Wprawdzie stare piłkarskie porzekadło głosi, że nazwiska nie grają, jednakże jego zastosowanie do murawy okazuje się znacznie bardziej trafione, niż do sali konferencyjnej.


Wykład Sama Hurrela

Wykład Sama Hurrela

W tym roku na Lech Conference zrezygnowano z motywu przewodniego. W efekcie prelegenci skakali z tematu na temat, więc o dogłębności i spojrzenia z kilku stron na jakiekolwiek zagadnienie nie mogło być mowy. Trzej pierwsi mówcy prezentowali wycinki z filozofii szkoleniowych swoich klubów. Sam Hurrel z Chelsea wypadł o tyle przekonująco, że opisał dogłębnie drobny fragment z całokształtu pracy akademii i opowiedział o nim szczegółowo. Nieźle wypadł też jego trening pokazowy, zwłaszcza ćwiczenia łączące rozwijanie umiejętności indywidualnych z podejmowaniem decyzji, a z mechaniką, która samodzielnie i naprzemiennie tworzy przewagę jednej z drużyn ćwiczenia. Na jego tle Massimiliano Marchio z Juventusu wypadł mocno chaotycznie, nie tylko z uwagi na bardzo słaby angielski. Wraz z Philipem Charnockiem nastąpiło przejście na tematy bardziej teoretyczne i metodologię działania akademii Liverpoolu. Mimo ciekawie poprowadzonej prezentacji, Anglik pozostał jednak na wysokim poziomie ogólności w przedstawianiu filozofii, brakowało wejścia w szczegóły i jakichkolwiek „smaczków”.

Humor mogli poprawić nieco szkoleniowcy młodzieżowych drużyn Lecha. Widać było pieczołowite przygotowanie zaprezentowanej jednostki treningowej, podobnie jak w przypadku Sama Hurrela z Chelsea opłaciło się ograniczenie się do małego wycinka tematycznego. Jak sie miało jednak potem okazać, był to najlepszy moment tej konferencji. Chwilę później mikrofon przejął Roman Kołtoń. Po odtworzeniu siedmiu minut telewizyjnej wypowiedzi Mourinho i wielokrotnym podkreślaniu jak wielką rolę u Portugalczyka odgrywa komunikacja przez media, przeszedł do przedstawiania podobnych konkluzji pod adresem Juergena Kloppa, na bazie materiału, który dziennikarz Polsatu kilka lat temu nagrywał. Tym samym udało się ustalić, że Mourinho i Klopp doskonale się komunikują z mediami i jest to bardzo ważne w pracy trenera. Na koniec prowadzący zachęcił do wykorzystywania tego typu podejścia w swojej pracy. Pozostaje mieć nadzieję, że obecni na sali trenerzy z Sochaczewa i Dębicy wykorzystają to pod gradobiciem pytań dziennikarzy z miejscowych tygodników.

Trening pokazowy Massimiliano Marchio

Trening pokazowy Massimiliano Marchio

Gwiazdą konferencji miał być Tomasz Wałdoch. Już w pierwszych minutach swojego wystąpienia podkreślił, że nie czuje się tu gwiazdą. Chwilę później rozpoczął się festiwal chaosu. Były kapitan Schalke sprawiał wrażenie spiętego, wydawać się mogło, że przez lata w Gelsenkirchen zapomniał sporo z języka polskiego i ma problem z ubraniem własnych myśli w słowa. Blado wypadła prezentacja (zwłaszcza na tle poprzedników, którzy mocno dbali o przekaz wizualny), zaś trening pokazowy jeszcze słabiej. Mimo dobrania bardzo prostych ćwiczeń, podopieczni Wałdocha słabo radzili sobie z wykonaniem, nie korygował on błędów, co jakiś czas rzucał jedynie luźne, nieadresowane do nikogo uwagi. Treningowo wyglądało to bardzo marnie. Tym ciekawszy jest fakt łączenia nazwiska Wałdocha z ławką trenerską w Lechii Gdańsk.

Trening Wałdocha zamykał konferencję. Zabrakło znanego z poprzednich edycji panelu dyskusyjnego, co jest kolejnym minusem tegorocznej. Znamienny jest fakt, że w trakcie końcowych dwóch wystąpień sala zaczęła się stopniowo wyludniać, dochodząc na zamknięciu do około połowy początkowego stanu zapełnienia. Nie ma się co dziwić, takie konferencje mają inspirować, dawać impuls rozwojowy do szukania nowych rozwiązań, a w ostateczności chociaż uczyć. Tutaj tego efektu „wow” zdecydowanie zabrakło. A i sam aspekt uczenia się był zrealizowany połowicznie. Oby za rok Lech Conference wróciło do formy.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

  • PolskiGaffer

    Już nie pierwszy raz LC zawodzi, stąd opuszczone ostatnie wizyty w Poznaniu. Przeczytanie relacji tylko to potwierdza, za co dziękuję.

  • O proszę, nawet z mojej rodzinnej Dębicy ktoś był! 🙂 Zaskoczenie tym większe jak pomyślę na jakim poziomie stoi tam obecnie piłka.

Reklama