NK Celje – Śląsk 0-1: najlepszą obroną jest atak rywala

Oba zespoły znacznie lepiej radziły sobie w szybkich akcjach, mając problemy z konstruowaniem ataków pozycyjnych. Wrocławianom udało się wykorzystać jeden z błędów rywala, co wystarczyło do zdobycia zaliczki przed rewanżem.


Pierwsze minuty wskazywały na to, że Celje może Śląsk nieco postraszyć. Gospodarze zaczęli od gry swoim firmowym wysokim pressingiem, blokując możliwość rozegrania wrocławianom w okolicach ich pola karnego. Kilkukrotnie Pawełek był zmuszony do wznawiania gry długim wykopem, ponieważ ofensywni zawodnicy Celje znajdowali się za blisko jego partnerów z obrony. Każde kolejne podanie do przodu skutkowało natychmiastowym pressingiem na odbiorcy. Gospodarzom udawało się w początkowej fazie gry często odzyskiwać piłkę w środkowej strefie i przeprowadzać szybkie kontry. Na szczęście dla Śląska kończyły się one niecelnymi podaniami albo zbyt długim holowaniem piłki.

Wyjściowe ustawienia obu zespołów

Wyjściowe ustawienia obu zespołów

Już po około 15 minutach gry Celje zaczęło się bronić głębiej. Zaczęli formować 4-4-2 w defensywie, praktycznie w ogóle nie przeszkadzając wrocławianom rozgrywać piłki. Od tego momentu zaczęły się mnożyć podania między obrońcami, najczęściej jednak kierowane w poprzek boiska. W momencie gdy piłka była adresowana do pomocy, natychmiast włączał się pressing Słoweńców. Rzadko jednak od tego momentu prowadził on do odbiorów – przy głębszym pressingu wrocławianie zawsze mieli opcję wycofania piłki, z czego zresztą często korzystali.

Tworząc własne akcje piłkarze Śląska byli skupieni przede wszystkim na skrzydłach. Przy podłączaniu się bocznych obrońców udawało im się stworzyć przewagę na flankach, skrajnych zawodników wspierał też odbijający do linii środek. Dzięki temu udawało się wciągać większość obrońców Celje na skrzydło, podczas gdy jeden z zawodników Śląska zapewniał szerokość i mógł otrzymać niepilnowany piłkę na drugiej stronie boiska. W ten sposób Śląskowi udało się stwarzać najlepsze szanse, tak też padła jedyna bramka w tym spotkaniu.

Po stracie gola inicjatywę przejęli Słoweńcy, zaczęli oni też ponownie stosować wyższy pressing. Śląsk jednak nie spieszył się z szukaniem kolejnej bramki, skupiając się na defensywie. Nawet w momencie straty dysponowali większą liczbą graczy za linią piłki i byli w stanie niwelować zagrożenie. Starali się dość mocno w tym momencie skracać pole gry. Celje odpowiadało niekiedy dłuższymi piłkami, jednak na posterunku był wychodzący z bramki Pawełek.

Druga połowa przyniosła z kolei przewagę Celje. Zwłaszcza w okolicach jej środka dominowali pod kątem posiadania piłki. Jak jednak już wspominaliśmy, jest to drużyna, która żyje głównie z kontr. Śląsk natomiast nijak nie kwapił się, aby do nich dopuścić. Efekt? 80% posiadania piłki przez Słoweńców w piątym kwadransie i jeden strzał.

Ciekawiej pod kątem stworzonych sytuacji było w końcówce spotkania. Oba zespoły postanowiły bardziej się otworzyć, dzięki czemu akcje szybko przenosiły się pomiędzy bramkami. Pozwoliło to poprawić zespołom statystyki strzałów, jednak rubryka „celne” ani drgnęła.

Oba zespoły zaprezentowały się solidnie przede wszystkim w tyłach. Śląsk największe zagrożenie stwarzał stosunkowo prostymi środkami, natomiast od pewnego momentu postawił niemal tylko i wyłącznie na dośrodkowania i dłuższe piłki, z marnym skutkiem. Żaden z ofensywnie usposobionych zawodników nie był w stanie indywidualną akcją stworzyć sobie dogodnej sytuacji, poza Pichem nie byli również przekonujący w powietrzu.

Nowy nabytek Śląska, pozyskany z Korony Kiełb, miał spore problemy z odnalezieniem się na pozycji napastnika. W charakterystyczny dla siebie sposób był bardzo aktywny, wiele razy szukał zwarcia z rywalami i próbował indywidualnych akcji. Na wiele się to jednak nie zdało, brakowało mu w wielu momentach miejsca na nabranie dynamiki, mimo, że próbował schodzić w jego poszukiwaniu na boki i w głąb pola. W efekcie był on też tym, który najczęściej w zespole Śląska tracił piłkę.

Do apatycznego w rozegraniu Śląska dopasował się jednak rywal. Bardzo często Celje czekało na rywala dość głęboko, pozwalając wrocławianom rozgrywać piłkę. Kiedy jednak się okazało, że najlepszym sposobem na wyeliminowanie zagrożenia ze strony Słoweńców jest… oddać im inicjatywę, goście cofnęli się na własną połowę i obserwowali nieporadne ataki rywali. Nawet jeśli Śląsk nie był zespołem w tym meczu wyraźnie lepszym, dzięki zdobytej bramce ma ten luksus, że u siebie może zastosować ten sam pomysł na grę. Lub jej brak.

 

foto: slasknet.com

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama