Wracający Pardew, powracające Palace

Orzel Pardew


 

Od ‘Pardew Out’ do ‘Nasz sezon zaczyna się dopiero teraz’. Innymi słowy, Alan Pardew w ciągu kilku dni przeszedł drogę od bycia niechcianym przez zniecierpliwionych kibiców Newcastle do wybranka i mesjasza zagorzalców na Selhurst Park. Wiara czyni cuda…

Pardew wrócił do miejsca gdzie spędził cztery sezony jako piłkarz. Większych sukcesów nie osiągnął. Udało mu się z drużyną awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej (wtedy First Division) i strzelić zwycięskiego gola w półfinale FA Cup przeciwko Liverpoolowi. W finale Palace nie sprostało Manchesterowi United.

Fanom w Newcastle mogło brakować stabilizacji ich ukochanego klubu. Bo z Pardew leci się bardzo wysoko, albo pikuje mocno w dół. W ciągu sezonu Magpies zmieniali się z drużyny wygrywającej seriami w strzępek zespołu ocierający się o strefę spadkową. Nie sprzyjało to atmosferze wokół klubu. Z takimi wahaniami formy zaczęto oskarżać byłego menedżera Newcastle o problemy z hazardem i jego rzekomy dług wobec właściciela klubu Mike Ashleya. Sam zainteresowany ostatnio zdementował plotki i stwierdził, że szkoda byłoby mu postawić jednego funta na konia w gonitwie. Jeśli nawet takowy dług naprawdę istaniał, to £3,5 miliona z kasy Palace za zmianę barw powinno być odpowiednią rekompensatą dla Ashleya.

Pardew zanim jeszcze całkowicie podjął posadę menedżera drużyny z południowego Londynu przyglądał się jej noworocznym poczynaniom na Villa Park. Na ławce trenerskiej zasiadł tymczasowy opiekun Palace- Keith Millen, który w poprzednim spotkaniu przeciwko QPR zachował czyste konto i zremisował. Cel na ten mecz był podobny- zagrać jak najbezpieczniej przeciwko mało-kreatywnej drużynie Aston Villa i nie stracić gola. Palace wyszło na to spotkanie ustawieniem 4-5-1, z Wardem zabezpieczającym przestrzeń między liniami i grającymi na skrzydłach Bolasie i Puncheonem (chociaż ten drugi ze względu na ustawienie na prawej stronie i silniejszą lewą nogę, już od linii środkowej naturalnie schodził do centralnej strefy boiska). Mecz przeciwko Villa był swego rodzaju esencją dotychczasowego sezonu drużyny z Selhurst Park.


ustawienie

 

Naleciałości pracy Tony Pulisa są wciąż były widoczne w grze Palace- Neil Warnock nie miał zbyt wiele czasu by dużo zmienić. Zawodnicy Palace są dobrze zorganizowani w defensywie, potrafią się wpierać i asekurować, co zresztą było widać w sztywno ustawionych liniach w defensywie. Drużyna w całym sezonie zmusza średnio 2.3 razy na mecz swojego bramkarza do interwencji, co jest lepszym wynikiem od drużyn zajmujące wyższe pozycje od nich w lidze (Arsenal, Tottenham, a najlepsza Chelsea 1.9). Bardzo rzadko dają się mijać w dryblingu- 4 miejsce pod tym względem lidze.  Wciąż najczęściej faulują (13.6 fauli na mecz) i nie dbają o posiadanie piłki. W meczu na Villa Park do 40 minuty byli w posiadaniu zaledwie przez 26% czasu gry (mecz skończyli na 31%). Wynikać to może z rzadkiego zastosowania krótkich podań, z wynikiem 242 próby na mecz plasują się na ostatnim miejscu w lidze (będące zaraz nad nimi Burnley stara się wymienić 286 krótkich piłek w spotkaniu). Do gry z częstą wymianą krótkich podań i utrzymywaniu się przy piłce są potrzebni technicznie dobrzy zawodnicy. Palace takich nie ma, lub zwyczajnie sprawia takie wrażenie. Gdyż są drużyną, która najczęściej traci piłkę w lidze po błędach typowo technicznych (przyjęcie, kontrola itp.) z wynikiem 13.8 na mecz.

Palace organizują defensywę na własnej połowie, pozwalają wprowadzić piłkę za linię środkową. Tam Villa i dowodzący rozegraniem Sanchez będą się głównie  ograniczać do podań do boków.

Palace organizują defensywę na własnej połowie, pozwalają wprowadzić piłkę za linię środkową. Tam Villa i dowodzący rozegraniem Sanchez będą się głównie ograniczać do podań do boków.

Linia defensywy ustawiona wysoko, wszyscy zawodnicy poza Zahą na swojej połowie, mało miejsca między liniami i wyłapujący ‘runnerów’ Ward.

Linia defensywy ustawiona wysoko, wszyscy zawodnicy poza Zahą na swojej połowie, mało miejsca między liniami i wyłapujący ‘runnerów’ Ward.

Zawodnicy obu linii bardzo blisko siebie. Ward (1) dopiero po podaniu od Bacuny (2) podchodzi do Sancheza (3).

Zawodnicy obu linii bardzo blisko siebie. Ward (1) dopiero po podaniu od Bacuny (2) podchodzi do Sancheza (3).

Jedna z tendencji w obronie- Kelly zaznaczony żółtym kołem zszedł z lewej strony obrony, nieuważnie asekurujący Bolasie (1) pozwoli uciec i zamknąć dośrodkowanie Huttonowi (2) i Villa zmarnuje doskonałą szansę na objęcie prowadzenia.

Jedna z tendencji w obronie- Kelly zaznaczony żółtym kołem zszedł z lewej strony obrony, nieuważnie asekurujący Bolasie (1) pozwoli uciec i zamknąć dośrodkowanie Huttonowi (2) i Villa zmarnuje doskonałą szansę na objęcie prowadzenia.

Znowu nieporozumienie na lewej stronie obrony, Kelly (1) poszedł za wysoko za Weimannem (bardzo dobry ruch), ale tu jeszcze Bolasie (2) dobrze zabezpiecza flankę i podąża za Huttonem (4). Ryzyko zagrań piłki za plecy przy wysoko ustawionej obronie.

Znowu nieporozumienie na lewej stronie obrony, Kelly (1) poszedł za wysoko za Weimannem (bardzo dobry ruch), ale tu jeszcze Bolasie (2) dobrze zabezpiecza flankę i podąża za Huttonem (4). Ryzyko zagrań piłki za plecy przy wysoko ustawionej obronie.

5 PODAŃ LUB MNIEJ

Jedna z niewielu akcji rozpoczynająca się 4 zawodnikami na połowie Aston Villa. Puncheon (1) zszedł do środka, Bolasie (3) ucieka lewym skrzydłem, po otrzymaniu piłki zabiegnie go Kelly (2) i dośrodkuje piłkę.

Jedna z niewielu akcji rozpoczynająca się 4 zawodnikami na połowie Aston Villa. Puncheon (1) zszedł do środka, Bolasie (3) ucieka lewym skrzydłem, po otrzymaniu piłki zabiegnie go Kelly (2) i dośrodkuje piłkę.

Palace chce się jak najszybszym i najprostszym sposobem przedrzeć w pole karne przeciwnika, stąd aż 22.1 dryblingu na mecz (3 w lidze, z czego najwięcej nieudanych 13.4), a ich długie piłki są najmniej dokładne (aż 45 nieudanych zagrań na jeden pojedynek).

Plan w ofensywie na mecz z Aston Villa był dość prosty, środkową linię ustawiamy dość głęboko, skracamy plac gry wysoko ustawioną obroną i czekamy na kontrataki bazując na szybkości Bolasie (9 w lidze pod względem ilości przeprowadzonych dryblingów, z wynikiem 2.7 na mecz). Crystal Palace w całym sezonie przeprowadziło, aż 40% swoich ataków lewą stroną, na której operuje reprezentant DRK (tylko Sunderland częściej eksploatował tę stronę boiska- 42%).  W tym spotkaniu Eagles, po jednym z szybko przeprowadzonych kontrataków przez Bolasie  byli bliscy objęcia prowadzenia, ale ten dość niefartownie trafił w poprzeczkę. Mecz zakończył się wynikiem 0:0.

POWTÓRKA Z ROZRYWKI

Debiut Pardew w lidze przypadł w meczu na własnym terenie z Tottenhamem, który udało mu się pokonać 2:1 już w tym sezonie jeszcze u sterów w Newcastle. Wtedy słabo grający w pierwszej połowie ‘Magpies’ przegrywali 1:0, jednak po przerwie wyszli odmienieni i odwrócili losy spotkania strzelając pierwszą bramkę po sekundach od wznowienia gry. Pardew ponownie obrał sprawdzony plan pozwalając na stratę pierwszego gola, by po wprowadzonych zmianach znowu tryumfować po 90 minutach.

W ustawieniu z poprzedniego spotkania ligowego zmienił niewiele. Nie mógł skorzystać z będącego na PNA Bolasiego oraz przebywającego od dłuższego czasu z kadrą Australii kapitana Jedinaka. Jak ważni są to zawodnicy dla zespołu może świadczyć fakt, że Palace przed starciem z Tottenhamem wygrało zaledwie 1 z 22 meczów bez swojego kapitana, a bez Bolasiego przegrali 11 z 16 pojedynków. Na lewej stronie za Bolasie wystąpił Gayle, który często ścinał do środka w miejsce schodzącego do prawej Murraya (ten wyszedł w pierwszej jedenastce za mało-produktywnego w poprzednim spotkaniu Zahę). Na prawą stronę obrony został przesunięty Ward (za Marriapę). Kluczową rolę w tym spotkaniu rozegrał Ledley. Pardew wykorzystał go do patrolowania przestrzeni między liniami obrony i pomocy, z której uwielbia korzystać Eriksen oraz dwaj pozostali zawodnicy Spurs ustawieni za napastnikiem i często wymieniający pozycje. Zadanie jakie wypełniał Ledley pozwoliło zamrozić ruch bez piłki jaki z powodzeniem wykonują podopieczni Pochettino. Wystawienie Ledleya na tej pozycji wynikało również z chęci wyższego ustawienia linii pomocy i odważniejszej gry Palace.

ustawienie

Linia defensywy wciąż wysoko ustawiona. Widzimy Ledleya (1) jest kilerem dla roli trequartisty jaką wypełniał w tym spotkaniu Eriksen- bardzo mało miejsca pozostawionego przez graczy Crystal Palace.

Linia defensywy wciąż wysoko ustawiona. Widzimy Ledleya (1) jest kilerem dla roli trequartisty jaką wypełniał w tym spotkaniu Eriksen- bardzo mało miejsca pozostawionego przez graczy Crystal Palace.

Ledley (1) pomylił się raz, dał się zwieść Eriksenowi (4) i podryfował za nim do lewej, zostawiając dużo miejsca Chadliemu (3), ten umiejętnie zagrał do Kane’a (5) w wolne pole pozostawione przez asekurującego Delaneya (2) po prawej stronie. Palace zapłaciło za ten błąd stratą gola.

Ledley (1) pomylił się raz, dał się zwieść Eriksenowi (4) i podryfował za nim do lewej, zostawiając dużo miejsca Chadliemu (3), ten umiejętnie zagrał do Kane’a (5) w wolne pole pozostawione przez asekurującego Delaneya (2) po prawej stronie. Palace zapłaciło za ten błąd stratą gola.

Zdecydowanie wyżej ustawiona środkowa linia Crystal Palace i próba wyższego pressingu w porównaniu z meczem przeciwko Aston Villa.

Zdecydowanie wyżej ustawiona środkowa linia Crystal Palace i próba wyższego pressingu w porównaniu z meczem przeciwko Aston Villa.

Pomocnicy ruszali do natychmiastowego pressingu, gdy zawodnik przy piłce obracał się tyłem.

Pomocnicy ruszali do natychmiastowego pressingu, gdy zawodnik przy piłce obracał się tyłem.

Pomocnicy ruszali do natychmiastowego pressingu, gdy zawodnik przy piłce obracał się tyłem.

Podobna sytuacja z Dembele i też wyżej ustawiona linia.

MASTERMIND

Bez Bolasie Palace przeniosło swoją siłę ataku na prawą stronę boiska, którą przeprowadzało ich najwięcej bo 36% . Z tej strony też gospodarze wyprowadzili akcję, po której padła pierwsza bramka. Dużą zasługę przy tym golu miał wprowadzony do gry z ławki Guediora, który z pierwszej odegrał do faulowanego w polu karnym Ledleya.

Przy drugiej bramce też główną rolę odegrali rezerwowi. Piłkę z własnej połowy lewą stroną wyprowadził Zaha i podał do Guediory, który znakomicie przerzucił na prawe skrzydło. Stamtąd piłka znowu trafiła do Zaha na lewej stronie. Ten po minięciu obrońców Spurs podał w tempo po ziemi do ścinającego jak zwykle do środka Puncheona, który strzał z pierwszej zamienił na bramkę. Pardew znowu będąc na pozycji przegranego udanie poprzestawiał swoją drużynę i pokonał Pochettino.

Poza zmianą stron najczęściej przeprowadzanych akcji, powoli zaczął zmieniać się styl gry nowych podopiecznych Palace. Ilość prób wykonania krótkich podań wzrosła do 308 (248 udanych). Rzadziej, ale za to celniej zagrywali długie piłki- 23 na 56 prób. Jedną z głównych broni ofensywnych Palace zaczęły być dośrodkowania i gra na skrzydłach. Taki styl gry na pewno będzie służył rozwojowi takich zawodników jak Zaha czy Bolasie. Do tego posiadanie wzrosło do 42%, a to był tylko przedsmak tego co miało się wydarzyć w następnej kolejce na Turf Moor.

POWRACAJĄCY PALACE

Pardew zdecydował się na bardziej odważne ustawienie przeciwko Burnley, wystawiając 2 napastników i rezygnując z roli Ledleya, jaką ten odegrał w meczu przeciwko Spurs. Crystal Palace rozpoczęło w 4-4-2, do pierwszej jedenastki po znakomitej zmianie w ostatnim spotkaniu wskoczył Zaha. Zajął on miejsce Gayle na lewym skrzydle, który miał towarzyszyć w ataku świeżo sprowadzonemu Sanogo (początkowo miał wystąpić w roli target-mana). Ledley w środku zajął pozycję Bannana. Po 16 minutach początkowe ustawienie na boisku nie miało jednak wiele wspólnego z dalszym przebiegiem spotkania. Ilość celnych krótkich podań nie wzrosła, ale utrzymała się wysoko ponad sezonową średnią na poziomie 216 (więcej prób- 316).

ustawienie

Crystal Palace miało zagrać odważnie i tak też zrobiło, tyle że przez wcześniejszą część sezonu nie byli przyzwyczajeni do tego typu gry. Zawodnicy z południowego Londynu mieli zwyczajnie problemy z szybkim ustawianiem formacji defensywnej po przeprowadzaniu ataku większą liczbą graczy. Ich bolączki z powrotem do obrony były widoczne przy drugim straconym golu, kiedy zmuszony do asekuracji prawego skrzydła Kelly (gra na lewej obronie) musiał naprawiać błąd Puncheona, który nie zareagował na sytuację.

Przy wyniku 0:2 Pardew szybko przemeblował ustawienie i zaczęło się odrabianie strat. Na prawą flankę został przesunięty Zaha, z lewego skrzydła w pole karne ścinał Gayle, wprowadzając tam sporo zamieszania. Pardew zmienił formację na 4-1-4-1, z Ledleyem pełniącym podobną rolę co w spotkaniu przeciwko Spurs. Pozwoliło to na bardziej ofensywne nastawienie pozostałych 4 pomocników.

Tu już przy 2:1, Ledley (2) pełni rolę zawodnika łatającego przestrzeń między liniami.

Tu już przy 2:1, Ledley (2) pełni rolę zawodnika łatającego przestrzeń między liniami.

Głębokie dośrodkowania Burnley (szczególnie Trippier) zmuszały do głębszego ustawienia linii obrony Palace

Głębokie dośrodkowania Burnley (szczególnie Trippier) zmuszały do głębszego ustawienia linii obrony Palace

Słaba organizacja defensywy przy bronieniu kontrataków, widzimy w polu karnym 4 zawodników Burnley i 4 obrońców Palace.

Słaba organizacja defensywy przy bronieniu kontrataków, widzimy w polu karnym 4 zawodników Burnley i 4 obrońców Palace.

Palace atakowało głównie skrzydłami- 12 podań od Kelliego w kierunku Gayle’a i 9 od Warda do Puncheona. 38% akcji przeprowadzonych prawą stroną przy 34% z drugiej flanki. Do najgroźniejszych sytuacji dochodziło po dośrodkowaniach wykonywanych przez Zaha, Gayle’a i Puncheona. Tak padł pierwszy gol: dośrodkowanie od Zaha i po strzale McArthura skutecznie dobija Gayle. Podobnie padła zwycięska bramka po głębokim dośrodkowaniu Puncheona i znowu bramce Gayle’a. Ilość dośrodkowań Crystal Palace wzrasta z meczu na mecz: z Aston Villa zaledwie 9, z Tottenhamem już 22, a przeciwko Burnley 26 crossów. Posiadanie piłki też stopniowo się zwiększa z 31%, przez 42%, do 49% z Burnley. Atak skrzydłami powinien się jeszcze bardziej usprawnić po powrocie Bolasie. Jedinak wydaje się być też idealnym kandydatem do pełnienia ‘roli Ledleya’.

Alan Pardew drugi raz z rzędu wyprowadził swoją drużynę z tarapatów reagując odpowiednio na to co dzieje się na boisku. Najpierw, w meczu ze Spurs, wprowadzając odpowiednich ludzi z ławki. Nastepnie w pojedynku z Burnley zmieniając ustawienie swojej drużyny. Dobrych menedżerów charakteryzują różne cechy: dyscyplina, zmuszanie do ciężkiej pracy, filozofia gry i odpowiednie reagowanie na wydarzenia na boisku. Alan Pardew od samego początku panowania na Selhust Park potwierdza, że jest specjalistą w tej ostatniej dziedzinie.

 

 

 

Kamil Nowak
Wychowywał się na Ajaksie Van Gaala, dojrzewał na White Hart Lane z… Danielem Levym. Jego bohaterem z dzieciństwa jest Frank Rijkaard. Wyznawca trenerskiego pragmatyzmu, któremu największą przyjemność sprawia oglądanie sprawnie działającej defensywy, obalający tezę istnienia antyfutbolu. Analityk InStat Scout. Pierwszy poziom trenerski z angielskim FA za sobą, absolwent University Of Westminster. Na twitterze: @kamnovak

Reklama