Richard Guzmics. Kupuj czy Czekaj?

Przy aktualnej sytuacji kadrowej Wisły, każdy nowy nabytek jest na wagę złota. Wspominając niektóre spotkania z zeszłego sezonu, kiedy zwłaszcza w defensywie doraźnie wstawiani tam zawodnicy popełniali błędy niezbyt pasujące do zawodowej piłki, dziwiło, że obrona nie została wzmocniona w pierwszej kolejności. Na dobrą sprawę wystarcza kontuzja kogokolwiek z podstawowych zawodników ostatniej linii, by po raz kolejny były problemy z jej zestawieniem. Nieco po czasie, ale jednak Wisła stara się naprawić ten błąd. Czy Richard Guzmics jest właściwym wyborem?


Piłkarskie cv Węgra nie budzi większych zastrzeżeń. Nieprzerwanie przez kilka sezonów był podstawowym zawodnikiem Haladasu, zanotował również kilka występów w reprezentacji Madziarów. Jak donoszą media, w kadrze wsławił się głównie tym, że w drugiej minucie meczu z Rumunią wydatnie pomógł przeciwnikom w objęciu prowadzenia.

 

Czy to grzech?

W tej akcji wyszedł grzech Guzmicsa. Grzech, który równocześnie jest jego dużą zaletą. Węgier przy rozegraniu w klubie nie uciekał od odpowiedzialności. Bardzo często w klubie był on tym, który przenosił akcję na połowę rywala, długo holując piłkę przy nodze, starając się kończyć te rajdy atakującym podaniem. Wszystko to odbywało się w całkiem niezłym tempie, więc w sytuacji, gdy ciężar gry był przenoszony na stronę Guzmicsa i przeciwnicy zostawiali w tym sektorze więcej miejsca, obrońca potrafił zyskać sporo terenu, nie oddając piłki natychmiast na boki czy do defensywnego pomocnika. Co do zasady przy tym strat takich, jak w spotkaniu z Rumunią, udawało mu się unikać.

 

Aktywny przy kreowaniu akcji

Guzmics starał się podążać za akcjami – w większości przypadków nawet po oddaniu piłki pozostawał w okolicach środka pola, zdarzały się też sytuacje, kiedy wdzierał się z piłką głęboko na połowę przeciwnika, tak długo, jak nie nadchodził pressing. Mimo nie do końca sprawiającej takie wrażenie sylwetki (190 cm / 88 kg), Węgier z piłką jest dynamiczny, jak na obrońcę stosunkowo szybki, mocno trzyma się na nogach. W sytuacji nienaciskającego rywala, jest to cenne wsparcie dla rozegrania.

 

 

Gorzej pod presją

Nie można jednak mówić o samych zaletach. Guzmics przeciwnika przepchnie, może też popisać się jakimś prostym zwodem na pełnej szybkości, ale nadal nie jest to zawodnik obdarzony ponadprzeciętną techniką czy balansem. W grze operuje niemal wyłącznie prawą nogą, co pozwoli potencjalnemu rywalowi dość mocno skrócić jego pole manewru. Ponadto na większość swoich rajdów Węgier potrzebuje przestrzeni. Przytomnie stara się nie wychodzić przed linię piłki tak, aby otrzymywać ją przed sobą, już na szybkości, ale przy bliżej grającym rywalu, takie zagrania mogą już być niemożliwe.

 

Wsparcie ofensywy

W sytuacjach krytycznych, Guzmics służył również jako wieża do zagrywania długich piłek w sytuacji, gdy rywal bronił się głęboko. W stylu Pavola Stano wędrował w okolice pola karnego i starał się zgrywać długie wrzutki, adresowane często na kilkadziesiąt metrów. Z tych obowiązków wywiązywał się nieźle – jest w stanie wykorzystywać swój wzrost, ale nie tylko na nim bazuje. Sama technika gry głową jest na poprawnym poziomie – w łatwiejszych sytuacjach nie ma problemu ze skierowaniem piłki w upatrzonym przez siebie kierunku.

 

Długie piłki

Ostatnim elementem, na który warto zwrócić uwagę u węgierskiego obrońcy jest jego zamiłowanie do używania bezpośrednich piłek w okolice pola karnego. Taktyka Haladasu stosunkowo często polegała na posyłaniu dalekich piłek w okolice szesnastki na zawodników, którzy wybiegali z głębszych pozycji. Guzmics był jednym z tych, którzy za dostarczanie tego typu podań odpowiadali. W wielu przypadkach takie przerzuty okazywały się stosunkowo celne, lądując przy partnerach, którzy też jednak mieli problemy z opanowywaniem dalszych zagrań. Jak na stopień trudności, celność Guzmicsa była jednak ponadprzeciętna.

Aktywny w obronie

No dobrze, tyle że Węgier jest jednak przede wszystkim obrońcą. O ile wszystko powyżej to ciekawe dodatki, tak przede wszystkim będzie się go rozliczać z zabezpieczenia drogi do własnej bramki. Jak z tym sobie radzi? Na pewno Guzmics jest bardzo aktywny, nie stara się czekać, aż rywalowi zostanie wiele miejsca, stara się wychodzić stosunkowo wysoko. Gdy jego drużyna miała piłkę znajdował się zwykle w okolicy środka boiska, co pozwalało mu szybko niwelować ewentualne zagrożenie i odbierać bezpańskie piłki.

 

Gorzej przy rywalu z piłką

Gdy jednak rywal nieco bardziej się rozpędzi – zaczynają się problemy Guzmicsa. O ile kiedy ma piłkę sam jest stosunkowo dynamiczny, tak przy dryblującym rywalu, nie mając prędkości, zachowuje się bardziej ociężale. W bliskich pojedynkach jest jeszcze skuteczny – przy tym wzroście zwykle udaje mu się długimi nogami zablokować piłkę. W ostateczności często zatrzymywał rywala w mniej przepisowy sposób (12 żółtych i 2 czerwone kartki w poprzednim sezonie). Problem pojawia się jednak, kiedy rywal znajdzie się na pełnej prędkości. Stosunkowo szybki z piłką Guzmics zwykle jednak porusza się po prostej, przy dryblującym rywalu zmiana kierunku wymaga jednak większej zwrotności, niż on dysponuje.

 

Technika odbiorów

Przy samych odbiorach również widać sporo agresji. Węgier nie odstawia nogi, w większości jednak przypadków szukając czystych odbiorów. Na tle zawodników typu fizycznego – niezbyt szybkich i zwrotnych, a bazujących na sile i pojedynkach na wolnym tempie – powinien wypadać bardzo dobrze. Na tle tych szybkich i zwrotnych – cóż, albo ograniczy im miejsce na tyle, że nie będą w stanie nabrać prędkości, albo będzie musiał liczyć, że akurat trafi ze wślizgiem, co już takie pewne nie jest.

 

Czytanie gry

Guzmics dobrze dostrzega partnerów ustawionych wyżej, stąd raczej unika prostych strat (choć, jak pokazuje historia z filmiku powyżej – nie ma stuprocentowej pewności). Mało tego, dzięki temu często potrafi przyspieszyć akcję. Kiedy zaś rywal ma piłkę, stara się trzymać dystans do partnera z formacji, ustawiając się przy tym wysoko. Sprzyja to odbieraniu bezpańskich piłek, czy wygrywaniu główek nawet w środkowej strefie boiska. Dzięki takiej grze mocno zawężone jest pole gry, zaś dla Guzmicsa rośnie szansa na odbiór – jest znacznie większa niż gdyby rywal otrzymał piłkę mając przed sobą większą przestrzeń.

 

Kupuj czy Czekaj?

Guzmics to ciekawy i doświadczony zawodnik. Sprawia niezłe wrażenie przy rozegraniu, gdzie mógłby być nawet na tle polskiej ligi wyróżniającym się zawodnikiem. Nie jest już jednak tak pewny w defensywie, zwłaszcza przy grającym w szybkim tempie rywalu. Dość dobrze jednak te problemy maskuje, zaś przy odpowiednim, spowalniającym przeciwnika wsparciu np. ze strony defensywnego pomocnika, mógłby stanowić trudną do przejścia zaporę. Czy to wartościowy zakup dla Wisły? Cóż… Na ławce mają Czekaja. Czym oni ryzykują…

 

foto: rangado.hu

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

  • Pecz Dezső

    Guzmics egy bunkó paraszt! Ne dobze.

  • normi2000

    Wynika z tej analizy zawodnika,że Guzmics przypomina trochę Dejana Lovrena,prawda?

Reklama