Mundial 2014: Hiszpania 0-2 Chile

W tej bitwie na pressing wygrali Chilijczycy, którzy żwawiej poruszali się po boisku. Nad filozofią Guardioli i del Bosque zatriumfował styl gry zaszczepiony Chilijczykom przez Marcelo Bielsę.


espchl

Vicente del Bosque zmienił swoją podstawową jedenastkę. Na środku obrony Pique został zastąpiony przez Martineza, a Xavi został zastąpiony przez Pedro, który zajął miejsce na prawym stronie skrzydle. Ustawienie bardziej przypominało 4-2-3-1 niż 4-3-3.

Również Jorge Sampaoli zmienił kształt swojego zespołu – postawił na trójkę w obronie, a grającego wcześniej na dziesiątce Valdivię zastąpił stoper Silva.

Plan Chiljczyków od samego początku zakładał wysoki pressing i maksymalne utrudnianie Hiszpanom rozgrywania na własnej połowie. To jednak nie wiązało się z bardzo wysoką linią obrony. Gdy sytuacja była względnie bezpieczna, Chilijczycy podchodzili nieco wyżej, natomiast na ogół piątka obrońców zachowywała głębię, a gdy Hiszpanie przedostali się podaniem na przedpole Chilijczyków, kluczowy był powrót czwórki, która zajmowała się pressingiem, czyli Sancheza, Vargasa, Aranguiza i Vidala. Diaz z kolei utrzymywał centralną pozycję przed obrońcami i jako pierwszy spowalniał akcje przeciwników w tej strefie.

Ten sposób gry spowodował, że Hiszpanie mieli całkiem sporo dogodnych sytuacji, wynikających właśnie z posłania prostopadłego podania w pole karne. Dwukrotnie trafiały one do Diego Costy, ale Chilijczycy praktycznie zawsze go podwajali, co uniemożliwiało oddanie celnego strzału. Hiszpanie przez większość meczu w zasadzie nie posyłali w pole karne dośrodkowań, które okazały się tak groźne w meczu Chile z Australią. Zapomnieli również o strzałach z dystansu – pojawiły się one dopiero w drugiej połowie za sprawą Iniesty i Cazorli. Tymczasem jeśli gdzieś Chilijczycy zostawiali czasem miejsce, to właśnie w odległości 25-30 m od bramki.

chldef

Podstawą gry obronnej Chilijczyków było przesuwanie się w stronę zagrożenia (czyli w stronę piłki i zawodników stwarzających bezpośrednie zagrożenie, czyli przebywających w polu karnym. Ilustruje to powyższy kadr. Hiszpanie atakują lewym skrzydłem trójką Alba-Silva-Iniesta; w polu karnym są Costa i Pedro, cofnięci stoją Alonso i Busquets. Przy tych ostatnich są Sanchez i Vargas (zostawiają stoperów, co umożliwia pomocnikom Chile zignorowanie Alonso i Busqetsa), spokojnie oczekują na rozwój sytuacji wiedząc o swojej przewadze szybkościowej. Niemal cała linia pomocy przesuwa się do atakującej trójki, co daje Chilijczykom przewagę 4 na 3 – w środku zostaje Mena, gotowy do ruchu w przypadku przeniesienia ciężaru akcji na drugie skrzydło (na którym bezużytecznie stoi Azpilicueta, poza kadrem). W polu karnym również przewaga Chile 3 na 2. To skutecznie wyłącza Hiszpanów.

Imponująca była zresztą praca w defensywie wykonana przez obydwu napastników Chile, a zwłaszcza przez Sancheza. Ten drugi zanotował 3 odbiory i 2 przechwyty. W porównaniu do niego Diego Costa sprawiał wrażenie kompletnie niezainteresowanego grą defensywną.

sanchezdefcostadef

Razem z Vargasem i Sanchezem w pressingu uczestniczyli Aranguiz i Vidal. Dwójka pomocników pracowała zresztą na całej długości boiska, a Vidal dodatkowo pełnił chwilami rolę central wingera – łączył akcje na obydwu skrzydłach wspomagając Menę i Vargasa albo Islę i Sancheza.

vidalreceived

Za to Aranguiz w ciągu 64 minut wykonał zaledwie 14 podań, ale zanotował asystę i gola. Maksymalna efektywność. Było to możliwe również dzięki jego dynamice, ale i inteligentnym ruchu bez piłki – co było świetnie widać przy pierwszym golu dla Chile, gdy widząc Sancheza prowadzącego piłkę wbiegł na pełnej szybkości w pole karne, skupiając na sobie uwagę Azpilicueta, co otworzyło Vargasowi drogę do bramki. Oczywiście, istotne też były dwa niezwykle precyzyjne podania. A wszystko zaczęło się od pressingu na Xabim Alonso, który niedokładnie podał do Ramosa. Na poniższym kadrze widać moment chwilę przed przejęciem piłki przez Sancheza. Cała piątka Hiszpanów ma przy sobie rywali w bardzo małej odległości. Z kolei strefa w środku pola jest zupełnie nieobstawiona, bo w tym momencie nie stanowi ona żadnego zagrożenia – liczy się tylko piłka i bezpośredni potencjalni odbiorcy podań.

chlpressing

Chile wygrało spotkanie dzięki poprawnej identyfikacji silnych i słabych stron Hiszpanów. Wiedząc, że przeciwnik będzie starał się długo rozgrywać piłkę od tyłu podopieczni Sampaolego postanowili zaatakować wysokim pressingiem, w którym na stałe uczestniczyła czwórka, a czasem podłączał się cały zespół. Unikali jednak zbyt wysokiej linii obrony, by uniemożliwić posyłanie prostopadłych piłek za obrońców do Costy i Pedro. Chilijczycy podjęli ryzyko zostawienia nieobstawionej strefy przed obroną, w której jako pierwsza przeszkoda miał operować Diaz. Gdy Hiszpanie się przedostali, wszystko zależało od maksymalnie szybkiego powrotu czwórki uczestniczącej w pressingu. Ze względu na wolne tempo ataków Hiszpanii to zawsze się udawało. Ta strefa została również niewykorzystana, bo Hiszpanie niemal w ogóle nie uderzali z dystansu. Zaczęli to robić dopiero przy wyniku 0:2, gdy Chile mogło sobie pozwolić na lekkie osłabienie pressingu i wycofanie się.

Hiszpanie nie poradzili sobie z problemami obecnymi już w pierwszym spotkaniu – zbyt mało zawodników atakowało ruchem bez piłki pole karne, nikt nie wykorzystywał wolnego przedpola do uderzania z dystansu, do tego zabrakło częstszego wykorzystania całej szerokości boiska. Diego Costa sprawiał wrażenie ciała obcego i gdy piłka trafiała do niego, nie było już mowy o dalszym ataku pozycyjnym. Zabrakło zarówno dośrodkowań (biorąc pod uwagę wzrost obrońców Chile, to powinien być istotny element akcji ofensywnych), jak i ataków z głębi, które pozwalałyby na posyłanie takich dośrodkowań (Javi Martinez grając na stoperze był całkowicie niewykorzystany).

Reklama