Czytelnia: Bramkarz czyli Outsider

outsiderOpowieść o bramkarzu to jak baśń Andersena o brzydkim kaczątku. Osoba, która w początkach rozwoju piłki nożnej była odpowiedzialna tylko i wyłącznie za psucie widowiska w postaci zapobiegania padaniu bramek oraz jako ktoś, awansował z biegiem czasu na pozycję co najmniej równie ważną jak pozostała dziesiątka zawodników. Rozwój tego piłkarskiego brzydkiego kaczątka to motyw przewodni najnowszej książki Jonathana Wilsona.


Kiedy byliśmy mali, każdy chciał strzelać gole. Na bramkę szedł ten, który zajmował jak najwięcej jej powierzchni (przez co dynamika jego biegu pozostawiała nieco do życzenia), ewentualnie ten, któremu technika użytkowa nie pozwalała na proste kopnięcie futbolówki. Dokładnie tak to wyglądało, gdy kształtowała się piłka. Tytuł książki „Outsider” najbardziej pasuje do tego pierwszego okresu. Łatka bramkarza, jako tego odmiennego, była coraz bardziej odpinana, do kulminacyjnego momentu, jakim był zakaz gry rękoma po podaniu od partnera z drużyny.

Na wielu przykładach Wilson objaśnia jak dochodziło do tej ewolucji. Wskazując na kamienie milowe tego procesu wyróżnia pojawienie się bramkarzy antycypujących, w opozycji do reakcyjnych, oraz grę wyższym pressingiem, która wymuszała od bramkarza wcielanie się w role obrońcy. Choć zdarzały się i momenty, kiedy to, co Wilson nazywał „integracją z drużyną” było utrudniane, jak choćby wprowadzenie reguły o grze bramkarza rękoma tylko w polu karnym, co poprzedzało coraz śmielsze ich wychodzenie z piłką w głąb pola.

Wilson tym razem nie podaje informacji ściśle chronologicznie. W poszczególnych rozdziałach stara się skakać od szkoły do szkoły, pozwalając nam dowiedzieć się, jak przebiegała ewolucja bramkarska w Afryce, dlaczego golkiperzy z USA w latach 90. mieli kulturystyczne sylwetki, a z Hiszpanii stosunkowo rzadko się rzucają. Dowiemy się nawet dlaczego Seaman nie był wcale skończoną ofiarą, kiedy wpuszczał bramkę z Saragossą w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Pojawia się i polski akcent w osobie Jana Tomaszewskiego, który na Wembley był opozycją dla Shiltona. Wybronił wszystko co się dało w marnym stylu, zaś jego vis-a-vis wpuścił strzał Domarskiego przy próbie interwencji idealnej. Bramkarz angielski pod wpływem tego spotkania również zaczął skupiać się na skuteczności, pozostając w bramce kadry jeszcze półtora dekady.

Research autora jest tradycyjnie niezwykle bogaty. Można mieć momentami wrażenie lekkiego przesytu, gdzie kolejne pojawiające się postaci niewiele już wnoszą, pojawiają się jedynie dla przytoczenia mniej lub bardziej ciekawych opowiastek. Nie jest to „Odwrócona piramida”, gdzie każde zdanie do czegoś prowadziło i rozwijało historię taktyki. Model tej książki jest jednak nieco inny, Wilson jak sam twierdził w wypowiedziach, chciał się skupić na badaniu psychiki bramkarza.

W większości momentów realizuje swój plan bardzo dobrze. Ewolucja bramkarza w różnych kulturach piłkarskich, jak i stylach gry, jest nakreślona wyczerpująco i trudno zarzucić pominięcie czegokolwiek i kogokolwiek. Niektóre jednak rozdziały sprawiają wrażenie przesyconych przykładami i książkę, bez utraty dla wartości merytorycznej i przyjemności czytania, dałoby się odchudził o kilkadziesiąt stron. Nadal jednak nie jest to minus na tyle znaczący, by gorąco tej książki nie polecić.
Jonathan Wilson
Bramkarz czyli Outsider
wyd. Bukowy Las, 2014
s. 432, oprawa miękka

 

(recenzja na podst. wydania angielskiego
wyd. Orion, 2013
s. 320, oprawa miękka)

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

  • Anna Wu

    Wreszcie jakiś krótki tekst 😉

Reklama