Czy kontratak to faktycznie nasz atut?

Wczorajszy mecz miał rozwiać wiele wątpliwości selekcjonera. Miał dać również nam, kibicom odpowiedź na niektóre pytania. Jednym z nich było: w jaki sposób reprezentacja Polski przechodzi z defensywy do ofensywy i czy rzeczywiście jest to dążenie do kontrataku? Wiadomo, że w meczu z Niemcami będziemy zmuszeni do przyjęcia rywala na własnej połowie i kontrowania go, a uzasadnionym pozostaje przypuszczenie, że wielokrotnie w meczach ze Szkocją, czy Irlandią będziemy starali się cofnąć i wyprowadzić szybką kontrę. Decydując się na pressing,  w przypadku jego powodzenia zechcemy raczej zaskoczyć tych rywali szybkim atakiem.  Wciąż mówi się, że to jeden z nielicznych atutów naszej kadry narodowej.  Na podstawie meczu z Litwą postanowiliśmy sprawdzić, czy aby na pewno tak jest?


KONTEKST RYWALA

Zespół litewski nie należał do wymagających rywali, tym bardziej, że wczoraj pozbawiony był 8 najlepszych zawodników. Na początku spotkania Litwini zastosowali obronę aktywną po stracie piłki i wysoki pressing, kiedy Polska próbowała rozgrywać atak pozycyjny. Podobnie zachował się nasz zespół, co spowodowało bardzo wiele pojedynków w środku pola i nieco chaosu w tej strefie boiska. Z czasem zespół litewski coraz bardziej cofał się pod własną bramkę (ale rzadko całym zespołem bronił na 20-30 metrze), zmuszając częściej biało-czerwonych do ataku pozycyjnego. Bardzo istotną kwestią z punktu widzenia przejścia ofensywnego Polski było prowadzenie ataku pozycyjnego przez drużynę litewską maksymalnie 5-6 zawodnikami. Konsekwencją tego było pozostawienie 4-5 zawodników przed linią piłki, co umożliwiało stworzenie przewagi przy kontratakach Polski. Po stracie piłki Litwini starali się odbudować ustawienie w obronie, jednocześnie angażując 1-2 zawodników w szybki, agresywny odbiór piłki.

 

Przy większości kontrataków naszego zespołu Litwini mieli przewagę we własnej strefie obronnej (tu 7×4)

 

BEZPRODUKTYWNE PRZECHWYTY

Polacy w trakcie całego spotkania zanotowali aż 31 przechwytów. Większość z nich wynikało z niedokładności w rozegraniu piłki przez zespół litewski. Jednak już na początku meczu Polacy pokazali, że będą starali się dążyć do szybkiego odebrania piłki. Wysoki pressing na początku meczu skutkował odbiorem piłki na połowie przeciwnika w bocznej strefie boiska i zagraniem Krychowiaka za linię obrony do Milika. Większość piłek Polacy odbierali na własnej połowie, spośród 31 odbiorów tylko 11 miało miejsce na połowie przeciwnika.

Wysoki pressing był skuteczny, ale poprawnie wykonywany był wyłącznie na początku meczu

Wysoki pressing był skuteczny, ale poprawnie wykonywany był wyłącznie na początku meczu

 

Niestety, martwi inna statystyka. W pierwszej części meczu jedynie dwa odbiory miały swój finał w postaci zakończonego strzałem kontrataku. W 10 minucie Krychowiak zakończył kontrę strzałem z dystansu, choć mógł zachować się lepiej, ponieważ nie dostrzegł znajdującego się na prawej stronie boiska Grosickiego. Była to jedna z nielicznych kontrataków, w których Litwini nie byli w przewadze (w tym przypadku 6×6). Druga taka sytuacja miała miejsce minutę później, kiedy przechwyt na lewej stronie boiska skutkowała kontratakiem  zakończonym niecelnym strzałem Piszczka. Na uwagę zasługuje jeszcze akcja z 90 minuty. W bocznej strefie boiska, na wysokości linii środkowej piłkę rywalom odebrał Linetty, zagrał do Milika, a ten dostrzegł znajdującego się w środku Lewandowskiego. Kontra nie zakończyła się bramką, ale stanowiła przykład tego, jak poprawnie można wyprowadzić szybki atak. Choć ułatwieniem w tej akcji było to, że zespół litewski przegrywał wówczas 2:1 i przy wyprowadzaniu akcji pozycyjnej zaangażował w nią większą ilość zawodników. Te trzy przykłady to wszystkie kontry zakończone strzałem…

 

BŁĘDNE DECYZJE

Zachowanie polskiego zespołu po przechwycie piłki przedstawia poniższa grafika. Widzimy na niej kierunek pierwszego podania po przechwycie. 

Pierwsze podanie po przechwycie piłki. Niebieskie celne, czerwone niecelne

Pierwsze podanie po przechwycie piłki. Niebieskie celne, czerwone niecelne

 

Mocnych, celnych podań do przodu zaraz po odebraniu piłki było niewiele. Te powinny występować, dlatego, że odbiorów piłki w środkowej strefie mieliśmy około 20. Odbierając piłkę, częściej staraliśmy się zagrać długie podanie w boczny sektory boiska, przeważnie do Lewandowskiego lub Milika.  Wynikało to głównie z braku tworzenia linii podania. Byliśmy zbyt statyczni i nie tylko podczas kontrataków, ale również w trakcie przeprowadzania ataku pozycyjnego. Jeśli już udało się zagrać piłkę na skrzydło, nasi boczni pomocnicy albo przegrywali pojedynki 1×1 albo wcale nie decydowali się na ich podjęcie.

Na grafice nie uwzględnione zostały te przechwyty, które kończyły się zbyt długim prowadzeniem piłki. Nasi zawodnicy po odbiorze nadużywali prowadzenia futbolówki (nawet przez 40-50 metrów – Grosicki w 51 minucie) i kończyli takie akcje podaniem do boku, przechodząc niepotrzebnie do ataku pozycyjnego.  Kolejnym mankamentem wyraźnie widocznym przy wyprowadzaniu kontrataków była duża ilość prostych błędów indywidualnych. Polacy mieli problemy z dokładnym podaniem, przyjęciem, podjęciem decyzji o podaniu. Niecelnych podań w trakcie przeprowadzania kontr zanotowali aż 13. Dodając do tego mizerną jakość i kierunek kolejnych podań w kontrach rozpoczętych podaniem prawidłowym nie dziwi, że tylko trzykrotnie w trakcie całego meczu udało się zakończyć kontratak strzałem. Przykład nieudanej kontry, wynikającej ze zwlekania z podjęciem decyzji widzimy poniżej. Klich chwilę wcześniej poprawia sobie piłkę, traci nad nią kontrolę, co umożliwia jednemu z Litwinów doskok i przerwanie dobrze zapowiadającej się kontry.

pllt6

Mateusz Klich zbyt długo zwleka z podaniem mimo, że ma aż trzy warianty zagrania piłki

 

Zdarzało się, że przechwyty w środku pola kończyły się kompletnie pozbawionym logiki zagraniem do tyłu. Tak było w sytuacji z pierwszej części spotkania, kiedy (znów) Mateusz Klich zaskoczył wszystkich mocnym, górnym i ryzykownym podaniem ze środka pola do Artura Boruca, mając za sobą sporo miejsca do przyjęcia i rozegrania piłki. Można było dążyć do utrzymania się przy piłce i budowy akcji pozycyjnej w sposób trudniejszy dla rywala, nie dając mu aż tyle czasu na odbudowanie ustawienia.

pl lt 3 klich

To zagranie spowodowało, że zespół litewski miał zbyt wiele czasu na zorganizowanie się w defensywie

 

Inna sytuacja. Chwilę wcześniej Maciej Rybus zaangażował się w odbiór piłki w środkowej strefie. Następnie podjął decyzję o prowadzeniu futbolówki w kierunku lewej strony boiska. Wydaje się, że powinien wcześniej zagrać do Wojtkowiaka i wybiec na pozycję (oznaczone pole). Przyspieszyłoby to akcję i mogłoby zaskoczyć zdezorganizowany zespół litewski (spóźniony prawy obrońca).

Brakuje zawodnika na skrzydle, do którego można było by zagrać piłkę i przyspieszyć kontratak

Brakuje zawodnika na skrzydle, do którego można było by zagrać piłkę i przyspieszyć kontratak

 

 

Podstawowe problemy związane ze zbyt małą ilością kontrataków zakończonych strzałem

  1. Zwlekanie z podjęciem decyzji o szybkim podaniu do przodu
  2. Brak gry bez piłki, brak tworzenia linii podania
  3. Błędne decyzje w kontrataku
  4. Brak piłkarza, biorącego odpowiedzialność za rozegranie, przez którego mogłyby przechodzić szybkie ataki (takimi nie są ani Klich ani tym bardziej Krychowiak)
  5. Zbyt częste kierowanie gry po przechwycie w boczne strefy boiska, do napastników zamiast skrzydłowych
  6. Błędy techniczne, niecelne podania (brak koncentracji/umiejętności?)
  7. Zbyt długi czas trwania kontrataków (wynikający głównie z pkt. 1 i 2)

 

PODSUMOWANIE

Po tym meczu wiemy, że zachowanie naszych piłkarzy po odbiorze piłki pozostawia wiele do życzenia. Atakiem pozycyjnym po prostu nie potrafimy grać skutecznie, kontrataki są zbyt wolne i pozbawione pomysłu. O ile z Gibraltarem powinniśmy sobie poradzić nawet w ataku pozycyjnym, o tyle w meczu z Niemcami kontratak będzie czymś, w czym będziemy widzieć nadzieję na zdobycie bramki. Patrząc na jakość kontrataków we wczorajszym spotkaniu ze słabym rywalem niewiele jest powodów do optymizmu. Tym bardziej, że w meczu z Niemcami po odbiorze będziemy mieć prawdopodobnie około 70 metrów do bramki przeciwnika. Wczoraj odebraliśmy piłkę wielokrotnie w środkowej strefie boiska i mając do bramki przeciwnika 40-50 metrów potrafiliśmy tylko 3 kontry zakończyć strzałami, do tego niecelnymi.  Ponadto, wciąż nie wiemy, jak nasza drużyna narodowa chce grać. Czy głównie z kontrataku, czy atakiem pozycyjnym. Dobrze byłoby położyć nacisk na któryś z wariantów…

Bartosz Ksepka
Fan taktyki szczegółowej. Mecz bez zapisywania ilości strat, podań, czy pojedynków 1x1 jest dla niego meczem straconym. Czynny zawodnik, z występami na centralnym szczeblu rozgrywek na koncie. Wykorzystuje uprawnienia instruktora piłki nożnej w praktyce poprzez pracę z dziećmi.

  • Darek Kuc

    Nie potrafimy grać pozycyjnego, bo w treningu naszych piłkarzy nie uwzględniono treningu mózgu. W ataku pozycyjnym trzeba mieć bystry umysł, by móc w ułamkach sekund przeanalizować wiele elementów jak np. ustawienie zawodników, ruchy na boisku, wolne strefy, przestrzenie między obrońcami, linie spalonego itd. Brak treningu mózgu to również brak tzw. „szybkiej nogi” u polskich zawodników, czyli nic innego jak słaba jakość połączeń nerwowych czego skutkiem jest, tu Wasz cytata: „Zwlekanie z podjęciem decyzji o szybkim podaniu do przodu”.

    Na zachodzie, szczególnie w Holandii i Belgii dobrych kilkanaście lat temu zwrócono uwagę na tak istotny element jak praca mózgu w piłce nożnej. Niestety w Polsce będziemy musieli jeszcze poczekać co najmniej 10 lat, aby nasi juniorzy byli kształceni przez trenerów świadomych tego zagadnienia.

    Co bezpośrednio do meczu, chciałem jeszcze zwrócić uwagę na fakt, iż masa piłek była przez Polskę dostarczana w pole karne po dośrodkowaniach z bocznych sektorów boiska. Obecnie w piłce nożnej nastąpił trend, aby odpuszczać w obronie skrzydła, kosztem wzmocnienia środkowej strefy boiska. Według mnie Litwini świadomie odkryli skrzydła, aby nasi bezmyślni kopacze hurtowo wstrzeliwali piłkę w pole karne górą, a to była tylko woda na młyn, dla Litwinów, gdyż gra głową to ich mocny atrybut.

    • Bartosz Ksepka

      Wszystko to niestety prawda. Brakuje naszym piłkarzom odpowiedniego „timingu” przy podjęciu decyzji. Co do Litwinów to rzeczywiście zagęszczali raczej środek pola, zmuszając nas do kierowania akcji w boczne sektory. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdybyśmy tam potrafili wygrywać pojedynki 1×1, ewentualnie poprawnie dośrodkować piłkę…

  • Radzik

    Silniejsi przeciwnicy nie będę mieli wobec nas takiego respektu i nie będą zostawiać tak wielu zawodników przed linią piłki atakując nas. Sam koncept opisania gry z kontry na tle Litwinów jest moim zdaniem chybiony. Grając przeciwko Litwie powinno stosować się zamiennie atak pozycyjny z pozostawieniem minimum 4-5 zawodników przed linią pilki i starać się odpowiadać na ich kontry (re-kontra), a z czasem stosować coraz wyższy pressing na zmęczonych bieganiem za piłką przeciwników.

    Co do analizy to znowu bardzo rzeczowo. Gratulacje. Skupiacie się na Mateuszu Klichu, który stanowczo zbyt długo czekał z otwierającym podaniem, ale trzeba zaznaczyć, że nie wiemy jakie dostał dyspozycje od selekcjonera. Można tylko dedukować na podstawie zagrania do Boruca (03:06), że zawodnicy mieli skupić się na utrzymaniu piłki, a nie na stosowaniu ryzykownych podań w tłoku. Co ponownie wskazuje na założenie grania w ataku pozycyjnym. Snując taką dedukcję chciałbym również podeprzeć się pomysłem na grę z obróconymi skrzydłowymi, który moim zdaniem jest zabiegiem stosowanym w celu zawężenia pola do ataku pozycyjnego (i zrobienia miejsca bocznym obrońcom). Niestety atak pozycyjny prowadzony był bardzo niechlujnie przez nie dobry ruch bez piłki ofensywnej czwórki (skrzydłowi i napastnicy) i zbyt dużo kontaktów z piłką przed podaniem. Jedno jest następstwem drugiego.

    Jeszcze raz gratuluję dobrego materiału. Pozdrawiam.

    • Bartosz Ksepka

      Oczywiście, że przeważnie w meczu z Litwinami były to „re-kontry”, natomiast było sporo sytuacji, kiedy Litwini przeprowadzali atak pozycyjny, po odbiorze piłki nasi zawodnicy nie mieli koncepcji na rozegranie kontrataku (zwlekanie z decyzją, błędy techniczne itd.). Masz rację, że lepszym materiałem do analizy gry z kontry naszego zespołu byłby mecz z lepszym rywalem, ale nawet grając z Litwinami nie byliśmy w stanie przeprowadzać groźnych kontr. Wszystko sprowadza się do złych decyzji tuż po odbiorze piłki. Dziękuję za gratulacje, pozdrawiam!

Reklama