Hiszpan, który olśnił Ekstraklasę


Po przyjściu Quintany do Jagiellonii i jego pierwszych meczach w barwach żółto-czerwonych, większość kibiców i ekspertów zadawało sobie pytanie: o czym świadczy fakt, że zawodnik, który przychodzi do Ekstraklasy z trzeciej ligi hiszpańskiej, na naszych boiskach błyszczy, ogrywa z łatwością rywali i strzela bramki? Czy to dowód na słabość naszej ligi, czy może stanowi to potwierdzenie ogromnego talentu Hiszpana? Okazuje się, że niewiele trzeba, żeby w naszej lidze świecić jaśniej od reszty, na co Quintana jest świetnym przykładem.
Hiszpan jest zawodnikiem świetnie wyszkolonym technicznie, mającym bardzo szybką lewą nogę. Znakomicie czuje się w pojedynkach 1×1, znakomicie także wykonuje stałe fragmenty gry. Na boisku widzi bardzo dużo, potrafi obsłużyć napastników dobrym, prostopadłym podaniem, dlatego naturalną dla niego pozycją wydawało się być granie za napastnikiem, ewentualnie w środku, mając obok drugiego środkowego pomocnika. Nieco inne miejsce na boisku znalazł Quintanie Tomasz Hajto.

Środkowy, czy prawy pomocnik?

W czterech, spośród sześciu rozegranych przez Jagę meczach na wiosnę, trener Hajto ustawiał Quintanę na prawej stronie pomocy, jako typowego skrzydłowego, co w przypadku zawodnika lewonożnego oznacza, że będzie często szukał zejścia do środka, strzału, robiąc przy tym miejsce dla włączającego się prawego obrońcy – Alexisa Norambueny. Oczywiście zejścia pomocnika Jagiellonii były naturalną konsekwencją tego, że jest zawodnikiem lepiej operującym lewą nogą, jednak było tych zejść zdecydowanie za mało w strefie ataku, strzały też policzyć można było na palcach jednej ręki, natomiast gorsza forma Norambueny w tej rundzie oznaczała, że bardzo rzadko wykorzystywał on wolną strefę, tworzoną przez Hiszpana. W związku z tym wielokrotnie zdarzało się, że podczas, kiedy nowy nabytek Jagi operował bliżej środka boiska, to Dawid Plizga zajmował miejsce na prawej stronie, szukając pojedynku 1×1 i dośrodkowania. Na skrzydle Dani nie jest w stanie dośrodkować w pełnym biegu prawą nogą, dlatego przekłada sobie piłkę do lepszej nogi i dośrodkowuje w pole karne, lub zagrywa prostopadłą piłkę, po podłożu lub za linie obrony do szybkiego Plizgi, dlatego brakuje dynamicznych akcji prawym skrzydłem, zakończonych dośrodkowaniem. 
Wyraźnie widać było u Hiszpana chęć rozegrania piłki, nawet kiedy schodził do środka, to czynił to bardzo często nie schodząc ze skrzydła w pole karne, szukając strzału, a już na własnej połowie zajmował pozycję środkowego pomocnika i wyprowadzał ataki. Często takie zejścia do środka powodowały, że tworzyła się luka na prawej stronie i po stracie rywal szybko starał się przeprowadzać kontratak swoją lewą flanką, co widocznie było szczególnie w meczu z Podbeskidziem, w drugiej połowie którego Dani właściwie przy każdej próbie wyprowadzenia piłki przez żółto – czerwonych pokazywał się obrońcom do gry w środku boiska. Jak chyba każdy Hiszpan, jest zawodnikiem mającym nawyk gry do przodu, w większości przypadków po otrzymaniu piłki, obraca się z nią w kierunku bramki przeciwnika, tak, by móc zagrać lewą nogą, szukając podania zdobywającego, prostopadłego, a jeśli nie jest to możliwe, to po zagraniu do bliżej ustawionego partnera, daje mu możliwość odegrania, pokazując się do gry. To przekładanie piłki do lewej nogi stało się jednak dla obrońców bardzo czytelne i to między innymi z tego powodu Quintana notuje bardzo dużo strat, średnio 6 w każdym meczu (w meczu z Pogonią najwięcej w całej drużynie). 
Quintana od 51 minutu meczu
z Zagłębiem, na pozycji „10” –
kontakty z piłką.
W związku z biernością Norambueny w akcjach ofensywnych, zdecydowanie lepszym pomysłem wydaje się ustawianie Quintany na pozycji ofensywnego pomocnika, na której to pozycji czuje się on zdecydowanie lepiej. Wyraźnie było to widać w meczu z Zagłębiem Lubin, w którym przy pierwszym zejściu do środka w 39 minucie wyprowadził szybki atak i zakończył akcję bramką. Natomiast w tym samym meczu, po zmianie ustawienia w 50 minucie i przejściu na pozycję numer 10, piłkarz z Półwyspu Iberyjskiego był zdecydowanie bardziej aktywny, biorąc grę na siebie, rozgrywając, napędzał kolejne ataki Jagi, a okres ten był zdecydowanie najlepszym fragmentem meczu Białostoczan. Operował niemal w każdej strefie boiska, dając możliwość podania prawie każdemu zawodnikowi, będącemu z piłką. Tak również było w meczu w Zabrzu, gdzie zagrał od początku w środku drugiej linii. Kreował grę w pierwszej części spotkania, zdobył bramkę także po akcji środkiem. Bardzo skutecznie wyprowadza kontrataki, potrafi minąć kilku rywali, ściągnąć na siebie kolejnych i zagrać do niepilnowanego partnera. W większości spotkań Quintana zamienia się raz, czasem dwukrotnie pozycjami z Tomaszem Kupiszem, jednak w grze Daniego zmienia to niewiele, wciąż szuka gry w środku, natomiast na prawej stronie pomocy zdecydowanie lepiej czuje się Kupisz, który efektywniej także wywiązuje się z zadań defensywnych, wspierając Norambuenę znacznie skuteczniej, niż Hiszpan. A to kolejny argument przemawiający za tym, że gra Hiszpana na pozycji Kupisza, nieco kamufluje walory ofensywne tego drugiego. Mając dwóch skrzydłowych, schodzących do środka, trzeba pomyśleć także o ofensywnie grających obrońcach, których brakuje w Jagiellonii. 

Słaby w defensywie.

Ustawianie Hiszpana na prawej pomocy ma jeszcze jedną negatywną konsekwencję. O ile w działaniach ofensywnych, jego zejścia do środka mogą przynieść efekt w postaci oddania strzału lepszą nogą, zrobienia miejsca dla obrońcy, czy też dobrego podania otwierającego drogę do bramki, o tyle jego przebywanie na pozycji prawego pomocnika wiąże się z ryzykiem dla gry defensywnej, w której Quintana jest po prostu bardzo słaby. Jak już wspomniałem, jego zejścia do środka tworzą lukę, którą w szybkiej kontrze wykorzystują rywale, a pozycję Quintany asekurować musi często jeden ze stoperów, co z kolei tworzy lukę  w środku defensywy. Były piłkarz Tarragony często spóźnia się z asekuracją Norambueny, zdarza mu się w ogóle nie wracać, żeby wesprzeć kolegów w działaniach obronnych, nawet wtedy, kiedy akcja prowadzona jest stroną, na której gra. Tak było przy pierwszym golu dla Podbeskidzia w przegranym 4:0 meczu. Przegrywa większość pojedynków 1×1 w obronie, w meczu z Pogonią przegrał aż 80% z nich, w pozostałych meczach także w tym elemencie był jednym ze słabszych zawodników. Brakuje mu agresji w grze, nawet kiedy pomaga  koledze w walce z rywalem, to robi to mało zdecydowanie, niepewnie. Brakuje mu wyraźnie nawyków defensywnych, co można było zauważyć także wtedy, gdy w meczu z Zagłębiem wrócił na własną połowę przy rzucie wolnym dla Miedziowych. Po strzale jednego z lubinian, dwóch kolejnych wbiegło w pole karne, żeby ewentualnie dobić „wyplutą” przez Słowika piłkę. Quintana, mimo, że stał z nimi na linii szesnastego metra, pozostał tam, nie asekurując golkipera Jagi. 

 Nowa jakość mimo wszystko. 

Pomimo słabości Hiszpana w grze defensywnej, z pewnością wniósł wiele do gry białostoczan swoją kreatywnością, ruchliwością i grą bez piłki, choć wydaje się, że z meczu na mecz prezentuje się co raz słabiej, a sobotnie spotkanie z Pogonią było tego dowodem. Quintana zagrał bardzo słabo, miał mnóstwo przestojów, w ofensywie także nie wnosił nic do gry, często zachowywał się bardzo biernie, był wyprzedzany przez rywali, a jedynym plusem w całym spotkaniu było rozpoczęcie akcji, która dała Jadze rzut wolny, który z kolei pozwolił na wywalczenie rzutu karnego. Odnieść można wrażenie, że nie w pełni wykorzystywane są walory Hiszpana, bo po dobrym meczu w Zabrzu na pozycji środkowego pomocnika i bardzo dobrej drugiej połowie spotkania z Zagłębiem, którą rozegrał także w środku pomocy, ponowne ustawienie go na prawej stronie  wydaje się być błędem, który przykrył jego podstawowe atuty, takie jak kreatywność, dobre rozegranie, pokazywanie się do gry, gra 1×1. Wyraźnie widać, że w środku pola, grając za napastnikiem, Quintana czuje się zdecydowanie lepiej, będąc cały czas pod grą, wypełniając wolne strefy boiska i umiejętnie rozgrywając. 

Bartosz Ksepka
Fan taktyki szczegółowej. Mecz bez zapisywania ilości strat, podań, czy pojedynków 1x1 jest dla niego meczem straconym. Czynny zawodnik, z występami na centralnym szczeblu rozgrywek na koncie. Wykorzystuje uprawnienia instruktora piłki nożnej w praktyce poprzez pracę z dziećmi.

Reklama