Demjan – nadzieja Podbeskidzia

Byłoby to rzeczą wyjątkową, gdyby zawodnik drużyny, która spada z ligi, został najlepszym jej strzelcem. Tak może być w przypadku Roberta Demjana, napastnika, który w tym sezonie w barwach Podbeskidzia zdobył już 11 bramek, co stanowi 41% całkowitej zdobyczy bramkowej zespołu z Bielska-Białej. Ostatnio ustrzelił dwie bramki w wygranym 3:1 meczu z Ruchem w Chorzowie, wcześniej jego bramka pozwoliła na zdobycie jednego punktu w meczu z Koroną, dlatego słowacki napastnik, deklarujący, że w Bielsku-Białej będzie mógł grać nawet po spadku Górali do I ligi, jest dla tej drużyny bezcenny. W dzisiejszym spotkaniu z Górnikiem także zapewnił Podbeskidziu 3 punkty.


Na czym polega skuteczność tego napastnika i jego wyjątkowa rola w zespole? Przede wszystkim jest napastnikiem silnym, grającym bardzo dobrze ciałem, w powietrzu bywa nie do ogrania i znakomicie te atuty wykorzystuje, nie próbując często dryblować, czy rozgrywać, bo tego po prostu nie potrafi. Wszystkie te atuty w spotkaniu z Górnikiem wykorzystał perfekcyjnie, choć zespół Podbeskidzia w tym meczu zaprezentował się gorzej od rywali.

Tyłem do bramki

Demjan w spotkaniu z Górnikiem, jak zwykle grał na pozycji wysuniętego napastnika, wspieranego głównie  przez Chmiela i Cetkovića. Obaj cały czas szukali w akcjach pozycyjnych Słowaka, który nieźle zgrywał piłkę do tyłu, bądź zastawiał się i szukał rozegrania w boczne sektory boiska. Wszystkie auty Podbeskidzie grało na Demjana, który także w takiej sytuacji wyciągał z pola karnego obrońcę i tak, jak w 4 minucie przyjął na klatkę piersiową i podał dobrze do skrzydła, wykładając piłkę skrzydłowemu do dośrodkowania. Brakowało go wówczas w polu karnym, bo nikt tych akcji nie zamykał, a pomocnicy zbyt późno wbiegali w pole karne. W tej samej akcji, dopiero po wbiegnięciu w pole karne Demjana, Podbeskidzie stworzyło zagrożenie, po strzale Słowaka. Przy akcjach oskrzydlających, dośrodkowaniach w szesnastkę i rzutach rożnych, wicelider strzelców Ekstraklasy schodził na krótki słupek, jednak w jednej z takich sytuacji w 10 minucie zachował się źle, nieczysto trafiając w piłkę dośrodkowaną przez Malinowskiego, mając na 5 metrze przed sobą tylko bramkarza. W tym momencie powinno być już 0:1.
Wsparcia Demjanowi brakowało przy często granych do niego długich piłkach, czy to od obrońców, czy od wznawiającego z piątego metra bramkarza, kiedy to walczył w powietrzu z obrońcami, większość pojedynków główkowych wygrywając. Napastnik bielszczan, mimo częstej gry tyłem do bramki, mając na plecach obrońcę, czasem dwóch, nie notował strat, a jedyną zapisać mu można było dopiero w 90 minucie, w narożniku boiska.

Napędzający kontrataki

Po przechwycie piłki, Podbeskidzie jak najszybciej starało się dostarczyć piłkę Demjanowi, albo długą, górną, wówczas próbował się on utrzymać przy piłce lub zgrać do któregoś podłączającego się pomocnika (choć pomocnicy robili to zbyt wolno), bądź Demjan wychodził do piłki, nawet pod własne pole karne, zgrywał ją bez przyjęcia do Malinowskiego lub Chmiela (często zagrywając do przodu) i błyskawicznie wbiegał w pole karne przeciwnika, dając możliwość dośrodkowania bocznym pomocnikom. Tak Górale wyprowadzili kilka groźnych kontrataków, między innymi w 8, 12, 49 i 72 minucie.
W drugiej połowie Podbeskidzie właściwie nie zagroziło bramce Skorupskiego, a Górnik bardziej zdecydowanie dążył do strzelenia zwycięskiego gola. Długie piłki zagrywane do Demjana nie przynosiły efektu ze względu na brak wsparcia ze strony pomocników, którzy musieli bardziej zaangażować się w działania defensywne. Słowak był osamotniony na połowie zabrzan, dlatego musiał szukać miejsca w bocznych sektorach boiska, żeby nie narażać się na groźną stratę w środku.

Decydujący cios

Pojedynki 1×1
wygrane-piłki
przegrane-pachołki
Podczas, gdy wydawało się, że bramka dla Górnika jest tylko kwestią czasu, to Podbeskidzie wyprowadziło atak, który dał jedyną bramkę w tym spotkaniu. Podanie ze środka do Łatki przepuścił między nogami Demjan, po czym wbiegł w pole karne i po dośrodkowaniu Łatki, zgraniu głową przez Chmiela, przełożył sobie piłkę do lewej nogi, ogrywając świetnie Shevelyukhina i uderzając obok Skorupskiego.
Ta akcja pokazała, że Słowak znakomicie czuje się w polu karnym, ale w trakcie całego spotkania niewiele miał sytuacji, kiedy mógł to wykorzystać. Często opuszczał szesnastkę rywala, żeby walczyć o górną piłkę lub  utrzymywać się przy niej. Ważne jednak, że mając jedną dobrą okazję w polu karnym, umiał ją wykorzystać  i to właśnie skuteczność napastnika z Bielska-Białej jest jego ogromną zaletą. W meczu miał dwie dogodne sytuacje i strzelił jedną bramkę, zbliżając się do Ljuboji na jedno trafienie w klasyfikacji najlepszych strzelców Ekstraklasy.

Bartosz Ksepka
Fan taktyki szczegółowej. Mecz bez zapisywania ilości strat, podań, czy pojedynków 1x1 jest dla niego meczem straconym. Czynny zawodnik, z występami na centralnym szczeblu rozgrywek na koncie. Wykorzystuje uprawnienia instruktora piłki nożnej w praktyce poprzez pracę z dziećmi.

Reklama