Taktycznie na Ligę Mistrzów: Malaga

Malaga to świetny przykład, że Trener czyni różnice. Mało kogo dziwi zainteresowanie Manuelem Pellegrinim ze strony potentatów światowego futbolu – Manchesteru City oraz Chelsea.


Chaos organizacyjny i niespotykane w wielkiej piłce zaległości finansowe nie przeszkodziły chilijskiemu trenerowi zwanemu El Ingeniero (z powodu studiów z inżynierii lądowej) w zbudowaniu z „podupadłych gwiazd”  drużyny, która okazała się jedną z największych rewelacji grupowej fazy Ligi Mistrzów.

Zrobił to na swój sposób, rozwijając filozofię gry, z której zasłynął jako trener niedawnej rewelacji hiszpańskiego futbolu – Villareal.


Formacje według Pellegrinego

Pellegrini konsekwentnie wystawia płynne 4-2-3-1, z rzadka zdejmuje jednego z klasycznych pivotów i wstawia kolejnego ofensywnie usposobionego pomocnika zbliżając formację do 4-1-4-1. Ta ostatnia formacja jest najczęściej w użyciu, gdy Pellegrini wystawia młodego Javiera Portillo. Pellegrini to trener adaptujący się do okoliczności i elastyczny – w Villareal grał głównie różnymi modyfikacjami 4-4-2.

Środkowy napastnik w systemie Pellegriniego nie jest w pierwszym rzędzie od strzelania bramek. Jego podstawowym zadaniem jest kreowanie przestrzeni, którą wykorzystać mają ofensywni pomocnicy. Do takiej roli lepiej nadaje się Saviola niż Roque Santa Cruz. Argentyńczyk niestety nie pozbył się jednak wielu irytujących piłkarskich nawyków, nadal jest zbyt często niedokładny lub podejmuje wątpliwe decyzje.


Isco

Mózgiem drużyny i jej najwybitniejszym piłkarzem jest Isco, to stwierdzenie budzi niewiele wątpliwości. Jest najlepszym strzelcem drużyny, utrzymuje się na czołowej pozycji w drużynie w statystyce dryblingów i podań, przy najwyższej skuteczności podań. Isco to piłkarz, którego każde zagranie jest przemyślane – stwierdził niedawno Jorge Valdano – musi odejść z Malagi i przenieść się do lepszego klubu, aby osiągnąć swój potencjał. Ten kreatywny drybler odnotowuje dużo strat, ale jest to konsekwencja jego stylu gry i roli jaką odgrywa w drużynie. Szuka on gry, porusza się po całej szerokości boiska, często posiada najwięcej kontaktów z piłką na boisku, najczęściej otrzymując piłkę od bocznych obrońców lub defensywnych pomocników. (Skrót z meczu Malaga-Zenit – inaczej Isco show).

Największe wsparcie dla Isco stanowi Joaquin – gdy w 2002 szalał na prawym skrzydle reprezentacji Hiszpanii w meczu z Koreą Południową wydawało się, że jego kariera będzie bardziej spektakularna. W Maladze przeżywa on obecnie jednak mały renesans formy, błyśnie nierzadko genialnym rajdem czy zaskakującym strzałem, choć nadal jego grę lepiej charakteryzuje słowo efektowność niż efektywność.

Zagadką jest partner dla tego duetu wobec kontuzji Eliseu. Pellegrini szybko wprowadził do składu wracającego po bardzo długiej nieobecności Julio Baptistę, ale w tak ważnym meczu być może pierwszeństwo będzie miał bardziej odpowiedzialny i przewidywalny Portillo.


Ze skrzydeł do środka

Malaga prezentuje specyficzny wariant budowania akcji. Mało która drużyna w Lidze Mistrzów czy w lidze hiszpańskiej tak rzadko buduje akcję przez środek. Do sektora ataku Malaga zazwyczaj wprowadza piłkę skrzydłem, uwalniając zawodnika przez kombinację podań pomiędzy skrzydłowym, bocznym obrońcą oraz Isco. O dziwo jednak, mimo że prawie 80% akcji przechodzi przez skrzydło, to celem jest wprowadzenie piłki do środka, w sektor przed polem karnym – to stamtąd wykonywane są strzały i kluczowe podania. Penetrację zapewniają kombinacje krótkich podań lub dryblingi, najczęściej ze strony Isco lub Joaquina. Relatywnie rzadko Malaga zagrywa piłki prostopadłe za linię obrony, najczęściej wykonują je boczni obrońcy uwalniając skrzydłowych.

Rozkład aktywności piłkarzy Malagi w niedawnym meczu z Levante – najbardziej aktywni na połowie przeciwnika na skrzydle blisko linii środkowej.

Strzały Malagi w meczu z Levante – wszystkie z centralnego sektora
Kluczowe podania w meczu z Levante – tylko trzy, z czego dwa z centralnego sektora, do boku albo do tyłu, żadnego skutecznego podania prostopadlego

Gdyby znaleźć najsłabszy punkt Malagi to, ku zaskoczeniu wielu, jest to kreowanie szans bramkowych. Jak na drużynę, która aspiruje do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, zdecydowanie za rzadko, nawet wobec słabszych rywali, Malaga jest zdolna do penetracji linii defensywnej i wyprowadzeniu zawodnika na pozycję strzałową. W pewnym stopniu jest to wina mało imponującej atletyczności zawodników ofensywnych Malagi – są oni wybitni technicznie, ale brakuje im szybkości do wykorzystywania stworzonego wolnego pola, względnie siły i skoczności do wygrywania pojedynków powietrznych w polu karnym. Z resztą ostatniej słabości Malaga jest na tyle świadoma, że bardzo rzadko prowadzą oni akcje ofensywne przed wysokie dośrodkowania ze skrzydła.


Piwoci na wślizgu

Współcześnie w systemie 4-2-3-1 dwójka defensywnych pomocników jest zaangażowana w obie fazy gry i przynajmniej jeden z nich jest zawodnikiem o istotnych walorach ofensywnych – czy to w kreacji gry czy stwarzając bezpośrednie zagrożenie w polu karnym. Pellegrini nie poszedł jednak za tą modą i wystawia dwóch tradycyjnych piwotów, którzy grają głęboko i w pierwszym rzędzie odpowiadają za zabezpieczenie obrony drużyny.

W fazie ofensywnej grają bardzo asekuracyjnie – przez ogromną większość czasu w fazie ataku przebywają niżej niż boczni obrońcy. Kibice i komentatorzy przecierali oczy ze zdumienia, gdy Toulalanowi przydarzył się w meczu z Levante rajd prawą stroną i asysta – szczęśliwa, ale jednak asysta. Za to w destrukcji obaj piwoci są w żywiole – grają zdecydowanie, nie stronią od wślizgów utrudniając przeciwnikowi grę w środku boiska, aktywnie uczestniczą w pressingu na rozgrywających rywala, często przesuwając się wyżej niż znajdowali się w fazie ataku Malagi.


Wysoki pressing

Fundamentem gry obronnej Malagi jest wysoki pressing i wysoko grająca linia obrony. W fazie obronnej widać większą różnorodność w drużynie Malagi. Pellegrini wybiera różne kombinacje defensywne – w zależności od przeciwnika i rezultatu: 4-4-1-1, 4-3-3 czy 4-5-1 (pisaliśmy o tym w kontekście meczu z Barceloną). Z resztą w obu fazach gry nazywanie formacji i pozycji w drużynie Malagi ma ograniczony sens. (Kilka słów o filozofii taktycznej Pellegriniego sprzed kilku lat) W ataku wynika to z dużej płynności i wymienności pozycji (trudno czasem zdecydować, kto jest prawo, a kto lewoskrzydłowym). W obronie właśnie stawianie na wysoki pressing powoduje, że drużyna nie imponuje uporządkowaną strukturą – jest to koszt, który Pellegrini ponosi świadomie i jak widać wychodzi na tym dobrze.

Skuteczny, wysoki pressing w meczu z Milanem – będący przy piłce Constant atakowany, wszystkie opcje do podania skutecznie zablokowane – zaraz nastąpi przechwyt ze strony defensywnego pomocnika

Pressing jest tak naprawdę metodą obrony, a nie sposobem na szybkie zapoczątkowanie akcji ofensywnych przeciwko niezorganizowanemu przeciwnikowi. Aktywny pressing prowadzi do odbioru piłki, utrudnia przeciwnikowi swobodne i dokładne rozgrywanie piłki (boleśnie przekonał się o tym AC Milan). Po skutecznym odbiorze Malaga jednak nie rzuca się zazwyczaj do szybkiego ataku – bramki z szybkiego kontrataku zdarzają się jej rzadko, nawet w porównaniu do innych drużyn ligi hiszpańskiej.

Skuteczny, wysoki pressing w meczu z Zenitem – Roque Santa Cruz (w czarnym stroju) zaraz przejmie piłkę odgrywaną przez bramkarza.

Oczywiście, konsekwencją tego stylu gry jest większe zagrożenie ze strony szybkich napastników przeciwnika, którzy wykorzystają przestrzeń za linią obrony. Podobne niebezpieczeństwo może pochodzić ze strony dobrego rozgrywającego w pozycji defensywnego pomocnika zwanego „registą”, który, jeżeli pressing nie będzie skuteczny, dokładnymi podaniami rozbije obronę Malagi.


Dziura (?) w kompakcie

Płynna kombinacyjna gra z przodu to znak rozpoznawczy Pellegriniego. Przeciętnemu kibicowi mniej może rzucać się w oczy inna cecha jego teamów – świetnie zorganizowana, grająca bardzo wąsko linia obrony. Malaga traci najmniej bramek w Primera Division. Pressing, aktywni piwoci czy będący w genialnej formie Willy w bramce mają swój udział, ale kluczowy jest świetnie zgrany kwartet obrońców.

Przy słowie „zgrany” trzeba jednak obecnie postawić znak zapytania. Borykająca się z kryzysem finansowym Malaga w ostatnich dniach okienka transferowego sprzedała podstawowego lewego obrońcę Nacho Monreala. Na tej pozycji grywał ostatnimi czasy wszechstronny i dynamiczny Eliseu, więc strata wydawała się ograniczona. Ten jednak doznał w minionych dniach kontuzji, która poddaje w wątpliwość jego występ w pierwszym meczu z FC Porto.

W ostatnich godzinach okienka znaleziono niespodziewane zastępstwo – Antunesa z portugalskiego przeciętniaka Pacos Ferreiry. W ostateczności może też zagrać na tej pozycji Victor Sanchez. Obie alternatywy to jednak spory znak zapytania i potencjalna słabość formacji. Trzeba jednak przyznać, że w dwóch spotkaniach, które zdążył rozegrać Antunes prezentował się solidnie w obu fazach gry zaskakując wielu obserwatorów.

Czwórka obrońców zazwyczaj gra wysoko, co łączone jest z pressingiem na rywalu. Gdy przeciwnikowi uda się jednak przejść do sektora ataku czwórka obrońców ustawia się na linii pola karnego uniemożliwiając praktycznie prostopadłe podania w korytarze pomiędzy bocznym a środkowym obrońcą. Oddanie boków i narażenie się na dośrodkowania jest o tyle mniejszym zagrożeniem, że środek obrony okupują zawodnicy wyśmienici w grze powietrzu – Demichelis, Wellington, siedzący na ławce Onyewu czy nowo sprowadzony Lugano – wyróżniają się w tym elemencie gry nawet jak na wymogi tej pozycji.


Podsumowanie

W styczniu wydawało się, że forma Malagi zaczyna spadać, ale ostatnie tygodnie to odwrócenie tego trendu – przynajmniej jeżeli chodzi o rezultaty drużyna wróciła na dobre tory. Na dzień przed początkiem dwumeczu Malaga – FC Porto trudno jednak wskazać faworyta.

Mecz z Portugalczykami zapowiada się jednak na ciekawy pojedynek klubów o odmiennych obliczach – zarówno jeżeli chodzi o zarządzanie klubem, jak i filozofię gry. Pellegrini zbudował w sztormowych warunkach drużynę stabilną, nieprzyjemną dla rywala – meczącą przeciwnika pressingiem, z blokiem obronnym stanowiącym monolit i z nierzadkimi przejawami indywidualnego geniuszu w ofensywie. Ma ona jednak słabości, takie jak niezdolność do penetracji linii obrony, brak kreatywności defensywnych pomocników i nierzadko brak struktury w defensywie.

Linki do anglojęzycznych analiz taktycznych przed meczem FC Porto-Malaga: Goal.com i Forza Futbol (cześć obserwacji zbieżna, kilka różnic)

Tomasz Czapiewski
Zwany roboczo Herr Doktorem. Pisze bezładnie, ale wobec zaawansowanego wieku i słabego serca niektórzy oszczędzają mu krytyki.

  • Anonymous

    PelegrinI!

    • To ma być komentarz? Czepianie się literówki?

    • Anonymous

      Haha, no to jest słodkie, atakujący literówkę sam robi literówkę ;DDDD PeLLegrini!

  • Anonymous

    Dobra robota !!!

  • Anonymous

    Czytam Wasz blog od kilku lat….tylko jedno przychodzi mi do glowy – profesjonalna robota!!!

  • Kibic ofensywnej piłki

    Bardzo lubię styl gry trenera Pellegriniego. Jego drużyny ogląda się z przyjemnością. Drużyny grające ofensywnie i ryzykownie ubogacają futbol – ja tylko taką piłkę lubię. We wcześniejszych klubach grał w systemie 4-4-2, w Maladze po początkowych niepowodzeniach przeszedł na 4-2-3-1. Wydaje mi się że 4-4-2 nie ma racji bytu w dzisiejszej piłce. Drużyny tak grające grają ładnie ale niezbyt skutecznie, chociaż Corinthians tak grając wygrali Klubowy Puchar Świata. Co Panowie sądzą o tym systemie ?

  • W angielskiej Championship 4-4-2 jeszcze się sprawdza całkiem dobrze – Leicester gra z dwoma wysokimi środkowymi napastnikami i dwójką skrzydłowych całkiem skutecznie 😉 A tak serio to klasyczne 4-4-2 różni się od tych wszystkich wariantów 4-3-3, 4-2-3-1,4-1-4-1 itd. czy wracającego do popularności 3-5-2 jedną rzeczą: brakuje zawodników w środku pola i de facto kapituluje się w kwestii posiadania piłki. PSG obecnie gra w jakimś wariancie 4-4-2 z nienajgorszym skutkiem, w Hiszpanii najczęściej z 4-4-2 flirtuje Atletico Madryt pod Diego Simeone – ale on lubi grać z kontrataku, bezpośrednio i ma dwóch nienajgorszych środkowych napastników 😉 W Niemczech w systemie który dałby się zaklasyfikować w ten sposób gra Monchengladbach, Hannover, po części Hamburg (choć ten ostatni opisuje się częściej jako 4-3-1-2). Klasyczne 4-4-2 podupadło wcześniej niż nam się wydaje, jak zauważył celnie bodajże J. Wilson – nawet dawne MU Sir Alexa z Cantoną według dzisiejszej terminologii grało 4-4-1-1 a nie 4-4-2. Główne pytanie na potrzeby dalszej dyskusji – czy wszystkie odmiany popularnego „diamentu”, gdzie mamy dwóch środkowych napastników, czterech pomocników, ale de facto żadnego bocznego pomocnika/skrzydłowego zaliczamy jako 4-4-2?

  • 4-4-2 ma rację bytu w obecnej piłce, ale nie wtedy, gdy chcemy grać possession football. W dodatku warto do tego mieć dwóch równorzędnych i uniwersalnych napastników, a boczni pomocnicy powinni umieć coś więcej niż dośrodkowanie spod końcowej linii.

  • Gdzieś czytałem artykuł, w którym autor postawił ciekawą tezę, że w bliskiej przyszłości może wrócić moda na 4-4-2 jako odpowiedź na 4-2-3-1. Oczywiście lepsze drużyny, albo te prezentujące „possesion football”, dalej będą preferować różne odmiany 4-3-3.

    Przypuszczam, że w najbliższych latach będziemy obserwować powiększający się podział na drużyny stawiające na posiadanie piłki i ich kompletne przeciwieństwa – te stawiające na kontry oraz jak najszybsze i najprostsze metody na dostanie się pod bramkę rywali.

  • kibic ofensywnej piłki

    Grając przeciw drużynie nastawionej ofensywnie i grając przeciw drużynie o tym samym potencjale i nastawionej na grę z kontry łatwiej jest wygrać z drużyną ofensywną. Szkoda że tak jest bo ja lubię otwarte mecze.

  • kibic ofensywnej piłki

    Miło ogląda się Malagę grającą wysoko wysuniętą linią obrony i ofensywnie ale w zderzeniu z jakąś drużyną o dużym potencjale i grającą z kontry przypuszczam że będzie bezradna i polegnie.

  • kibic ofensywnej piłki

    Nie jest to związane z tematem artykułu, ale gdyby nie obowiązywał przepis o spalonym to jak według Panów by wyglądała gra ? Pewnie było by dużo długich piłek do napastników i mało gry w środku pola ? Pewnie obrońcy by stali pod swoją bramką i posyłali by długie piłki do napastników stojących pod bramką przeciwnika ?

  • Anonymous

    wiele by się nie zmieniło

  • No trudno z duzą pewnościa przewidziec, ale na pewno linie obrony grałyby niżej i wiecej byłoby grania dluga bezposrednia pilka w zwiazku z wiekszymi odleglosciami miedzy formacjami.

  • Anonymous

    Ja mysle ze United nadal gra wiele meczow 442 (4411). Klasyczni boczni pomocnicy we wspolpracy z bocznymi obroncami, dwoch typowych srodkowych pomocnikow (uniwersalnych, ani runnerzy, ani ofensywni, bardziej w stylu „holding”). To wszystko sa charakterestyczne cechy typowego 442. United wciaz gra w ten sposob w BPL.

  • Raczej właśnie 4-4-1-1. No i Kagawa nie jest klasycznym bocznym pomocnikiem, Ashley Young też często wędruje w poprzek boiska. W przypadku środkowych pomocników częściej widać jednak podział ról na runnera i holdera – Carrick lub Scholes grają niemal zawsze, a pełnią tę drugą rolę.

  • Anonymous

    ten Tomasz Czapiewski to doskonały komentator i znawca pierwszej klasy!

  • Nie ma to jak koledzy 😉

Reklama