Premier League do tablicy: Cleverley, Jones, ataki Chelsea

W minionej kolejce Premier League byliśmy świadkami dwóch szlagierowych spotkań. Najpierw Chelsea po pełnym zwrotów akcji meczu pokonała Arsenal, a później w samej końcówce Tottenham wydarł punkty Manchesterowi United. W obu meczach szkoleniowcy uraczyli nas kilkoma taktycznymi smaczkami. My pod lupę weźmiemy decyzje Sir Alexa Fergusona i Rafy Beniteza.


Cleverley
Pierwszą z niespodzianek było ustawienie w roli lewoskrzydłowego Toma Cleverleya. Anglik dotychczas tworzył ze świetnym Michaelem Carrickiem najlepszy chyba duet środka pola w tym sezonie. Podobnie jak bardziej utytułowany kolega rozrzucał piłki na boki i uruchamiał kontrataki Czerwonych Diabłów, co było widoczne szczególnie podczas derbowego zwycięstwa z City.
Na White Hart Lane Cleverley zagrał na lewym skrzydle i, prawdę mówiąc, ciężko jest stwierdzić, co konkretnie przyświecało Fergusonowi w tej decyzji. Cleverley zdecydowanie nie jest ani dryblerem, ani sprinterem, ani nie jest najlepszy w pojedynkach. Być może chodziło o niepełną dyspozycję Valenci i Younga. Teoretycznie można jednak stwierdzić, że Ferguson nie chciał rezygnować z tak dobrze grającego piłką zawodnika, właśnie po to, by utrzymać posiadanie. Podobny manewr od dawna stosuje przecież Barcelona z Andresem Iniestą. Zawsze jednak dzieje się to kosztem szerokości z jednej strony boiska i nie inaczej było w niedzielę.
Cleverley właściwie nie grał na skrzydle lecz w środku boiska. Spójrzmy na diagram. Lewa strona United jest wolna – operuje tam tylko Patrice Evra. Bezpośredni przeciwnik Cleverleya, Kyle Walker, ma miejsce i może nieatakowany podejść do przodu. Z drugiej strony boiska operował Welbeck, który „przypiął” Naughtona i uniemożliwił mu awans. Gdy porównamy pozycje, w których obaj skrajni obrońcy Spurs  odbierali podań, wszystko staje się jasne – Walker był wolny i mógł stanowić pewne zagrożenie dla United, chociażby tworząc 2v1 przeciwko Evrze.
Ferguson z pewnością to dostrzegł, bowiem po około kwadransie gry zamienił Cleverleya i Welbecka pozycjami. W ten sposób Cleverley zajął się i tak niegroźnym, prawonożnym, Naugtonem, a Welbeck hamował Walkera. Dość powiedzieć, że obaj piłkarze byli bezpośrednio zaangażowani w bramkę Van Persiego. Welbeck otrzymał piłkę na lewej stronie i odważnie ściął z nią do środka. Następnie dostrzegł po przeciwnej stronie Cleverleya, który prawą nogę posłał piłkę na głowę Holendra. Jest wysoce prawdopodobne, że do tej sytuacji nie doszłoby, gdyby zawodnicy United pozostali na swoich pozycjach, co zwyczajnie wynika z charakterystyki obu piłkarzy
Na kwadrans przed końcem Ferguson postanowił całkowicie zabezpieczyć flanki, więc zastąpił Cleverleya tradycyjnym bocznym pomocnikiem, Valencią.
Jones
Kosztem Cleverleya na środku pomocy wystąpił Phil Jones. Było to zastanawiające, bowiem widząc przedmeczowy skład United wydawać by się mogło, że Jones zagra na prawej stronie pomocy i będzie wsparciem dla Rafaela w walce z Balem, Cleverley utrzyma swoją pozycję w środku, a Kagawa zagra na lewej stronie. Jones nominalnie był ustawiony jednak obok Carricka, jako defensywny pomocnik w formacji 4-2-3-1. Nominalnie, bo w praktyce Anglik grał bardzo blisko linii bocznej, będąc w pewnym sensie przyklejonym do Garetha Bale’a. Tam, do spółki z Rafaelem, efektywnie wyłączyli Walijczyka z gry. Spójrzmy na diagramy. Jones przez cały mecz operuje na prawej stronie i tam też ma miejsce jego aktywność: przechwyty, odbiory i podania.

Takie ustawienie zostawiło oczywiście sporo miejsca w środkowym sektorze. Carrick sam musiał poradzić sobie z Clintem Dempseyem. Swoboda, jaką cieszył się były gracz Fulham omal nie kosztowała United stratę gola w drugiej połowie. Fenomenalnie interweniował jednak De Gea. Tak czy inaczej Ferguson na pewno będzie miał na uwadze wady tego ustawienia w przeszłości. Cel, czyli neutralizacja Bale’a został co prawda zrealizowany, ale gdyby wykończenie Spurs i postawa Dempseya była lepsza, wynik mógłby być inny. To właśnie Amerykanin doprowadził w końcówce do remisu.

Lewostronna Chelsea
Wcześniej w niedzielę Chelsea podejmowała Arsenal. W wyniku absencji Mikela, Ramires zagrał na środku pomocy, a nie na skrzydle, gdzie często występował przeciw silniejszym drużynom. To pozwoliło Benitezowi na wystawienie kreatywnego tercetu Oscar-Mata-Hazard. Ustawienie się tych zawodników było kluczowe.

W tym meczu Benitez zrezygnował z odwróconych skrzydłowych, z których od początku sezonu, także na Emirates, korzystał Di Matteo. Pracowity Oscar zaczął na lewym skrzydle, Mata w środku, gdzie mógł mieć największy wpływ na grę drużyny, a Hazard z prawej. Był to zabieg celowy i okazał się skuteczny.

Oscar rozszerzał grę na lewej stronie, starając się grać maksymalnie blisko linii bocznej. Rozciągał przez to obronę Arsenalu, a Mata mógł penetrować powstałe w ten sposób miejsce. Sagna otrzymywał co prawda wsparcie od Walcotta, ale to nie wystarczało by powstrzymać Chelsea, które koncentrowało swoje ataki z tamtej strony.

Arsenal musiał bronić tylko prawej strony

Czy to Oscar czy Mata często byli uruchamiani crossowymi podaniami ze środka pola. Po jednej z takich akcji padła pierwsza bramka, aczkolwiek swoją cegiełkę dorzucił do tego Sagna. Regularnie podłączał się do ataku, ale nigdy nie potrafił wrócić na czas. Mata złapał go na tym, że był poza pozycją i tak padła pierwsza bramka.

W drugiej połowie Chelsea oddała inicjatywę, a kontrolę nad meczem przejął Arsenal. Podopiecznym Beniteza udało się jednak dowieźć prowadzenie do końca, a cała strategia, ogólnie rzecz biorąc, okazała się skuteczna.

Jeżeli przywołamy mecz na Emirates, to łatwo zauważyć, że tam na prawej obronie grał Jenkinson i ta strona była najsilniejszą strefą Arsenalu, chociaż przyczyniał się do tego słaby w obronie Hazard. Tutaj było odwrotnie.

Wszystkie diagramy dzięki uprzejmości @dziaam

Obserwuj autora na twitterze! @bartoszgazda

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama