Arsenal 0-2 City: wczesna czerwona kartka ustawia mecz

Początkowe formacje
Manchester City bez problemów pokonał Arsenal na ich terenie.
W Arsenalu z powodu kontuzji odniesionej na treningu nie mógł zagrać Mikel Arteta. Było to największe osłabienie w drużynie Wengera. W środku pomocy zastąpił go wracający po urazie Abou Diaby. Koscielny wskoczył do obrony, a Walcott znowu zaczął na szpicy. Na ławce usiedli dlatego Mertesacker i Giroud.
Zdecydowanie większe problemy kadrowe miał Roberto Mancini. Nie mogli zagrać kontuzjowany Aguero, zawieszony za kartki Nasri i szykujący się do Pucharu Narodów Afryki Yaya Toure. Javi Garcia wskoczył do środka pomocy, funkcyjny Milner zajął miejsce na prawym skrzydle. Za Edinem Dzeko operował Tevez.
Mimo szumnych zapowiedzi, spotkanie raczej rozczarowało neutralnych fanów. Lepszy w początkowych minutach Arsenal nie potrafił pozbierać się po czerwonej kartce Koscielnego, a City wykorzystało przewagę zawodnika i jeszcze w pierwszej połowie zapewniło sobie dwubramkowe prowadzenie. Po zmianie stron City lekko odpuściło, a Arsenal poprawił się, lecz nie zdołał strzelić nawet jednego gola.


Początek meczu
Arsene Wenger przyznał co prawda, że jego ekipa rozpoczęła mecz „zbyt nieśmiało”, jednak w rzeczywistości początek w wykonaniu Arsenalu nie był zły. Przez pierwsze dziesięć minut to oni byli częściej przy piłce (53-47%) i prowadzili grę, jednak ta toczyła się głównie w środku pola. Brakowało celnych do podań do przodu zarówno ze strony gospodarzy, jak i City. Czerwona kartka Koscielnego była kluczowym dla całego meczu zdarzeniem i chociaż Dzeko nie strzelił rzutu karnego, od tego momentu inicjatywa należała tylko i wyłącznie do Manchesteru City.
10v11
Natychmiast po usunięciu Koscielnego Wenger wprowadził w miejsce Oxlade-Chamberlain’a Mertesackera. Można przypuszczać, że wybór pary stoperów był błędem w selekcji, bowiem Francuz w tym sezonie nie zachwyca, natomiast Mertesacker dotychczas był wyróżniającą się postacią w formacji obronnej Arsenalu. Dziwi jednak zdjęcie Oxlade’a Chamberlaina, bo powyższy diagram wyraźnie pokazuje, że obrońcy Arsenalu szukali z nim gry. Ponadto idealnie nadałby się do chronienia flanki i szybkiej kontry w sytuacji gdy drużyna miała jednego zawodnika mniej.
Arsenal przeszedł do formacji przypominającej 4-4-1. Czwórkę płasko grających obrońców ubezpieczali Wilshere i Diaby. Z lewej strony szeroko grał Podolski, który próbował w ten sposób blokować rajdy Zabalety. Jest to pewna nowość, bowiem wcześniej w tym sezonie, w tym w meczu na Etihad Stadium, Niemiec ścinał do środka i generalnie grał bardzo wąsko. Tutaj pozostawał blisko linii bocznej, ale wypadł marnie – ani razu nie odebrał ani nie przejął piłki.
Przeciwnej flanki miał pilnować Cazorla, co udawało mu się średnio. Często wędrował do środka, by utrudnić rozegranie graczom City, jednak w rzeczywistości tylko zostawiał miejsce Clichy’emu. Widać było, że Cazorla nie jest piłkarzem przyzwyczajonym do gry na boku – często kręcił się ni to w środku, ni to na boku.
Zachowanie Cazorli można łatwo wyjaśnić. Obaj defensywni pomocnicy City rozgrywali piłkę z głębi pola. Widoczny był brak Yayi Toure – ani Javi Garcia ani Barry nie penetrowali środka pola diagonalnymi wbiegnięciami w pole karne, tak charakterystycznymi dla Iworyjczyka, lecz pozostawali bliżej swoich obrońców. Ta statyczność zmuszała jednocześnie środkowych pomocników Arsenalu do podejścia nieco wyżej i naciskania na rozgrywających City. Diaby i Wilshere byli jednak za mało zdecydowani, przy czym nie otrzymywali żadnego wsparcia od Walcotta, którego wkład w fazę defensywną był zerowy. Anglik od czasu do czasu pomagał kolegom, jednak najczęściej obstawiał Javii Garcię zamiast Barry’ego, w czym mało było sensu. W tym duecie rolę playmakera miał raczej pełnić ten drugi, chociaż statystyki pomeczowe obu piłkarzy są do siebie zbliżone.

Awansując, para Wilshere-Diaby zostawiała sporo miejsca za swoimi plecami. Tevez patrolował tą strefę od jednej flanki do drugiej i łączył pomoc z Edinem Dzeko. Powyższe diagramy pokazują wyraźnie, że Cazorla nie radził sobie w obronie wcale, a część interwencji Diaby’ego miała miejsce daleko od własnej linii obrony.
Silva
Piłkarzem, który najbardziej skorzystał na czerwonej kartce Koscielnego i powstałym w wyniku jego absencji wolnym miejscu był David Silva. Hiszpan był najczęściej szukanym na boisku zawodnikiem, zagrał łącznie 91 podań (ponad 20 więcej niż drugi w tej klasyfikacji Barry) i wszystko, co najlepsze w ataku City wychodziło właśnie od niego.
Wynikało to po części z faktu, że Hiszpan z pomocą Clichy’ego tworzył sytuację 2v1 przeciwko Bacary Sagni (będącego, jak napisaliśmy, bez pomocy Cazorli), a po części z dużej uwagi przywiązywanej przez obrońców Arsenalu do Teveza. 
Wszystkie powyższe zależności bardzo dobrze oddaje sytuacja, po której Manchester City wygrał rzut wolny, ostatecznie zakończony przez Milnera golem. Najpierw Clichy przejął niechlujne podanie Sagny, którego następnie z pomocą David Silvy wyłączył z gry. Cazorli już dawno nie było w grze. Naciskany Silva zagrał do środka boiska, gdzie spóźniony Podolski (musiał się przesunąć) sfaulował Garcię. Już przy rozegraniu rzutu wolnego Arsenalowi zwyczajnie zabrakło koncentracji.
Bramka numer dwa padła po błędzie Podolskiego, który nie opanował piłki, a następnie zostawił Gibbsa w sytuacji 1v2. Wspomniane zero odbiorów czy przechwytów Podolskiego mocno kontrastuje z defensywną pracą Gibbsa – zanotował aż 11 przechwytów.
Druga połowa i zmiany
Po zmianie stron mecz wyglądał podobnie jak na samym początku. Arsenal sprawiał lepsze wrażenie, lecz nie potrafił stworzyć sobie dobrej sytuacji bramkowej. Widoczna była zmiana nastawienia City – po zagranej na wysokich pierwszej części, podopieczni Manciniego grali bardziej pasywnie, głębiej i zostawiali więcej miejsca Arsenalowi.
W okolicach 60. minuty Wenger dokonał dwóch pozostałych zmian. Najpierw Podolskiego zmienił Giroud,a chwilę później za Diaby’ego pojawił się na boisku Ramsey. Zmiany te niewiele pomogły Arsenalowi. Giroud zamiast przejść na szpicę grał na boku i był to występ, delikatnie mówiąc, mało udany. Trochę więcej dobrego wniósł Ramsey, który cierpliwie rozrzucał piłki. W okresie od jego wejścia do końca spotkania Arsenal zrównał się z City pod względem posiadania piłki, przez co można sądzić, że zmiana była dobra – City było cofnięte, broniło wyniku, a Arsenal potrzebował dobrze grającego piłką zawodnika, żeby utrzymać posiadania i cierpliwe skonstruować atak. Dlatego boisko opuścił zdecydowanie defensywny Diaby.
Faktem jest, że City pozwoliło wrócić gospodarzom do meczu swoim nastawieniem. Wpływ na to na pewno miała też czerwona kartka Kompany’ego. Mancini odpowiedział na to ściągnięciem Teveza i wpuszczeniem Lescotta. Dwie ostatnia zmiany wykorzystał w samej końcówce dla zabicia czasu.
Podsumowanie
Słabe spotkanie Arsenalu. Podważyć można selekcję początkową i zmianę akurat Chamberlaina. Przy stanie 0-0 i bez jednego zawodnika dobrze byłoby mieć szybkich i dobrych technicznie zawodników na skrzydłach, a Wenger pozbawił się tego atutu.
City wielkiego spotkania nie zagrało, ale nie musiało. Dobra współpraca między ofensywnymi zawodnikami City wystarczyła do wykorzystania w pełni przewagi liczebnej. Korzystna okazała się para skrzydłowych Silva-Milner, ponieważ oferowała różnorodność, której brak gdy występuje Nasri. Wtedy City staje się zbyt wąskie, bo Francuz gra podobnie do Silvy – schodzi do środka i próbuje rozgrywać.

Mecz ten pokazał, jak ważnym dla Arsenalu zawodnikiem jest Mikel Arteta. Porządkuje grę, celnie podaje, jest zdyscyplinowany w obronie, co świetnie pokazują statystyki: ma najwięcej w drużynie odbiorów (średnio 3.6), jest trzeci pod względem przechwytów (2.6), zagrywa najwięcej podań (85.1) o największej celności (92.6). Reszta pomocników jest daleko w tyle. Trzy najbliższe tygodnie, bo na tyle prognozuje się jego nieobecność, mogą być dla Kanonierów trudne. Zwłaszcza w kontekście nadchodzącego meczu z Chelsea.

Obserwuj autora na twitterze! @bartoszgazda

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama