PSG 1-0 Lyon: Paryż liderem


Paris Saint-Germain pokonało Olympique Lyon w meczu na szczycie i objęło prowadzenie w tabeli Ligue 1 na kolejkę przed końcem rundy jesiennej.
Carlo Ancelotti nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Alexa, którego na środku obrony PSG zastąpił Mamadou Sakho. Poza tym, włoski szkoleniowiec miał do dyspozycji wszystkich najważniejszych zawodników.
Rémi Garde zmagał się ze znacznie poważniejszymi problemami kadrowymi. Trener OL musiał radzić sobie bez zawieszonego Mouhamadou Dabo oraz kontuzjowanych: Clément Grenier, Yoanna Gourcuffa, Alexandre’a Lacazette’a i Jimmy’ego Briand. Ponadto, do ostatnich minut niepewny był występ Anthony’ego Réveillère’a.


Podobnie jak w trzech poprzednich meczach – jednym w Lidze Mistrzów, dwóch w lidze – Ancelotti ustawił swoją drużynę w systemie 442. Blaise Matuidi towarzyszył w środku pola Thiago Mottcie, Ezequiel Lavezzi i Javier Pastore zajęli pozycje na bokach, a Jérémy Ménez u boku Zlatana Ibrahimovicia.
Taktyka Lyonu
Dużą niespodzianką okazał się system gry zastosowany przez Garde’a. Szkoleniowiec OL zdecydował się na ustawienie z trójką środkowych obrońców. Były ku temu dwa powody. Po pierwsze, Garde obawiał się kontrataków rywala i szybkości kwartetu atakujących PSG. Po drugie, na wybór wpłynęły wspomniane wyżej absencje podstawowego lewego obrońcy (Dabo), dwóch rozgrywających (Grenier i Gourcuffa) oraz prawoskrzydłowych (Lacazette’a i Briand).
Wychodząc na Parc des Princes w systemie 33211, Lyon miał przewagę z tyłu (3 v 2) i w środku pola (3/4v 2). Gospodarze posiadali natomiast o jednego zawodnika więcej na każdym ze skrzydeł.


Pierwsza połowa
W pierwszej połowie przewaga w defensywie umożliwiała Olympique’owi dość swobodne wyprowadzanie piłki z własnej strefy obronnej. Co więcej, głębokie ustawienie Maxime’a Gonalons stawiało duet defensywnych pomocników PSG przed dylematem: pozostawać na swoich pozycjach i pilnować Gueïdę Fofanę oraz Steeda Malbranque’a czy podejmować ryzyko i wywierać presję na reprezentancie Francji? Mottcie bądź Matuidiemu zdarzało się wychodzić wysoko do Gonalons, co otwierało wolną przestrzeń dla któregoś ze środkowych pomocników Lyonu bądź regularnie cofającego się do drugiej linii Lisandro Lopeza (czasami również Bafétimbiego Gomisa). Dobre wyszkolenie techniczne wychowanka OL kilkukrotnie pozwoliło gościom szybko i prostymi środkami minąć linię pomocy przeciwnika.
Lyon prezentował się lepiej od PSG przed przerwą i – jak powiedział po spotkaniu Garde – zdawał się kontrolować przebieg boiskowych wydarzeń. Paryżanie szukali podań za plecy wysoko ustawionej linii obrony rywala, ale ta grała wręcz podręcznikowo. Tercet środkowych obrońców bardzo dobrze się ze sobą komunikował i wzajemnie asekurował. Zaskoczenia nie stanowiły piłki zagrane ani pomiędzy stoperów, ani pomiędzy nich a bocznych, skrajnych defensorów. Jedyną okazję do strzelenia bramki drużyna Ancelottiego stworzyła po indywidualnych błędach Samuela Umtitiego i Michela Bastosa, kiedy to strzał Pastore (z podania Ibrahimovicia) wybronił Rémy Vercoutre.
Bliżej objęcia prowadzenia był Olympique. Co prawda o ile minięcie linii pomocy przeciwnika nie było dla Lyonu dużym problemem, znacznie trudniej było sforsować wąsko ustawioną czwórkę obrońców PSG. Raz jednak się udało, kiedy to świetne, wymierzone podanie Fofany za plecy Thiago Silva spadło na nogę Lisandro. Piłka po uderzeniu z powietrza Argentyńczyka odbiła się od wewnętrznej strony słupka.

Gol

Gole zmieniają mecze – zwykł mawiać Gary Lineker. Powiedzenie to doskonale obrazuje przebieg niedzielnego spotkania na Parc des Princes. Jedyna bramka padła w doliczonym czasie gry do pierwszej połowy, po nietypowej akcji.
Paryżanie skontrowali Lyon prawą stroną po tym, jak Bastos zapędził się do przodu. Ibrahimović minął bardzo dobrze dysponowanego Dejana Lovrena i dośrodkował piłkę w pole karne. Ta, podbita jeszcze przez Milana Biševaca, spadła na głowę Matuidiego (a ponad głowę Gonalons, który podążył za rywalem we własną szesnastkę), który skierował ją do siatki.
Wejście Matuidiego w pole karne przeciwnika nie było przypadkowe. To już czwarty gol zdobyty w ten sposób przez reprezentanta Francji w tym sezonie, chociaż był to w zasadzie jego jedyny taki ruch w całym meczu.

Druga połowa
Bramka do szatni skutkowała zupełnie inną drugą połową niż pierwsza. W drugich 45 minutach to gospodarze kontrolowali to, co działo się na boisku. Garde opracował dobrą wyjściową strategię, ale wyraźnie nie miał planu B. O ile pozostanie przy ustawieniu 33211 w początkowych fragmentach meczu po przerwie było zrozumiałe (Lyon potrafił przecież stworzyć zagrożenie pod bramką PSG w premierowej odsłonie), o tyle należało się spodziewać zmiany systemu gry w końcówce spotkania przy w dalszym ciągu niekorzystnym wyniku. To prawda, że trener OL nie miał zbyt wielu opcji na ławce rezerwowych, ale mimo tego mógł zdecydować się na powrót do ustawienia z czwórką obrońców. Tak, jak w poprzednim meczu z Nancy, mógł przesunąć na lewą stronę defensywy Umtitiego, a wyżej – na skrzydłach – ustawić Malbranque’a i Bastosa.
Tymczasem, jedyny strzał w światło bramki w drugiej połowie goście oddali po stałym fragmencie gry (główka Fofany w żaden sposób nie zagroziła Salvatore Sirigu), a ich próby z dystansu (Gonalons czy Gomisa) wołały o pomstę do nieba.

Strzały Lyonu w drugiej połowie meczu na Parc des Princes.

Garde dokonał ostatecznie dwóch, dość rozpaczliwie wyglądających zmian w 85. minucie. Rozczarowujących po przerwie Malbranque’a i Gomisa zastąpili na placu gry Arnold Mvuemba i Yassine Benzia. Bez żadnych efektów.
PSG znacznie lepiej operowało po przerwie piłką (ostatecznie osiągnęło posiadanie na poziomie 54% w całym meczu), lepiej kontrolowało przestrzenie pomiędzy linią obrony a pomocy i powinno było rozstrzygnąć losy spotkania po przynajmniej jednym z kilku groźnych kontrataków. Pastore – po klepce z Ibrahimoviciem i minięciu Lovrena – i Lavezzi – po zejściu do środka i podaniu od Pastore – nie potrafili zmusić do kapitulacji Vercoutre’a, podczas gdy sytuacyjne uderzenie Christophe’a Jallet o centymetry minęło słupek bramki przeciwnika.
W przekroju całego meczu na wysokie noty zasłużyła defensywa paryżan oraz duet defensywnych pomocników. Grające blisko siebie formacje, wspierane na bokach przez Lavezziego i Pastore, uniemożliwiały Lyonowi dochodzenie do groźnych sytuacji podbramkowych. Dość powiedzieć, że połowa spośród 12 uderzeń OL w tym spotkaniu została zablokowana. Przedstawia to poniższa grafika:

 

 

Motta (62 na 67, w tym to inicjujące akcję bramkową) i Matuidi (37 na 40) zanotowali aż 93% celnych podań. Reprezentant Włoch zapisał również na swoim koncie 4 odbiory i 2 przechwyty, podczas gdy wychowanek Troyes zaliczył aż 6 przechwytów. Cztery z nich miały miejsce w drugiej połowie.


Przechwyty Blaise’a Matuidiego w drugiej połowie meczu.

Ancelotti jedynych zmian dokonał w samej końcówce, odpowiadając niejako na roszady Garde’a. Były to posunięcia typowo defensywne. Méneza zastąpił w środku Clément Chantôme, a Lavezziego na lewej stronie Sylvain Armand. Gospodarze pewnie dowieźli jednobramkową zaliczkę do końcowego gwizdka.

Wnioski

Paris Saint-Germain zwyciężyło w meczu rundy, chociaż spotkanie na Parc des Princes mogło potoczyć się inaczej.

Rémi Garde zaimponował w ostatnich tygodniach umiejętnością dobrania strategii i dopasowania ustawienia swojego zespołu pod konkretnego przeciwnika. Można tylko gdybać, jak potoczyłyby się niedzielne zawody, gdyby: a) piłka po strzale Lisandro wpadła do bramki, b) goście nie stracili gola tuż przed przerwą. Rozczarowanie stanowi brak reakcji trenera Lyonu na straconą bramkę, choć bez wątpienia jego pole manewru było wyraźnie ograniczone z uwagi na kontuzje zawodników przednich formacji.

Ekipa Carlo Ancelottiego miała duże problemy, aby zaskoczyć obronę OL przy stanie 0:0. Z drugiej strony, sama zagrała bardzo dobrze w defensywie i w godny uwagi sposób kontrolowała przebieg boiskowych wydarzeń w drugiej połowie meczu. Biorąc pod uwagę widocznie krystalizującą się najsilniejszą jedenastkę PSG z będącym w wysokiej formie Thiago Silvą, wracającym po kontuzji Thiago Mottą i potencjałem graczy atakujących, można się zastanawiać, czy nie doszło właśnie do ostatniej zmiany na pozycji lidera tabeli Ligue 1 w tym sezonie.

* W okresie świąteczno-noworocznym zaprezentujemy Państwu taktyczne podsumowanie pierwszej połowy sezonu Ligue 1, ze szczególnym uwzględnieniem boiskowej strategii tercetu liderujących w tabeli zespołów: Paris Saint-Germain, Olympique’u Lyon i Olympique’u Marsylia. *


Korzystałem z serwisów: squawka.com i lfp.fr oraz danych francuskiego Canal+.

Wojciech Falenta
Hipster. Entuzjasta gry krótkimi podaniami. Sympatyk futbolu młodzieżowego i niższych lig. Cierpiący na przesyt piłki nożnej w wydaniu brytyjskim.

  • Anonymous

    Ancelotti powinien zdecydować jak ma grać PSG i trzymać się tego konsekwentnie tak jak robi to Barcelona. A obecnie nie widać tu za bardzo żadnej koncepcji.

  • Anonymous

    W zasadzie to opcje są tylko dwie: kopiować Barcelonę lub Bayern. Bo tylko te dwie drużyny dobrze grają, nie?

  • Anonymous

    Juventus z tym swoim systemem z trzema środkowymi obrońcami to raczej może się schować.

  • Anonymous

    Może powiedzcie Carlo żeby nie kombinował, tylko popatrzył jak gra Bayern.

  • Anonymous

    Przecież to jest marnotrawstwo pieniędzy to co robią PSG, City czy Chelsea. Dlaczego kupują piłkarzy, kiedy nie mają strategii?

  • Anonymous

    Tu już się filozofia zaczyna. Można przecież zasłynąć nie tylko z rzeczy pozytywnych, ale i z tych negatywnych. Hitler czy Stalin też są słynni.

  • Anonymous

    A może są po prostu ograniczeni na tyle, iż sądzą, że pieniądze zapewnią im wyniki?

Reklama