Juventus 3-0 Chelsea: Di Matteo próbuje fałszywej dziewiątki

Juventus gładko ograł Chelsea 3-0.


Gospodarze zagrali najsilniejszym składem. Po zawieszeniu powrócił Pirlo, na boku Islę zastąpił Lichsteiner, a w przodach z Vucinicem zaczął Quagliarella.

Więcej niespodzianek było w drużynie Chelsea. Di Matteo posadził Torresa na ławce. Jako napastnik zagrał Eden Hazard. Na prawym skrzydle wystąpił Azpilicueta. Ustawienie pozostało jednak bez zmian i domyślnie było nim 4-2-3-1.

Juventus przez całe spotkanie był drużyną groźniejszą, stworzył sobie więcej szans i odniósł w pełni zasłużone zwycięstwo.

Azpilicueta

Di Matteo zdecydował się poświęcić jednego ze swoich ofensywnych skrzydłowych i wprowadzić na bok bardziej defensywnego piłkarza, tak jak w przeszłości czynił to z Ramiresem czy Bertrandem. Tutaj padło na Azpilicuetę. Hiszpan do spółki z Ivanovicem miał zabezpieczać prawą stronę boiska. Udało się to częściowo. Na pierwszy rzut oka Asamoah rzeczywiście był mniej aktywny niż Lichtsteiner, jednak nic bardziej mylnego. Lewoskrzydłowy Juventusu dośrodkowywał aż 6 razy. Co prawda żadna z tych wrzutek nie była celna, ale pokazuje to, że mimo przewagi liczebnej na bokach Chelsea nie potrafiła w pełni zabezpieczyć tych sektorów. Do ataków Hiszpan podłączał się rzadko.

Lewa strona

Z drugiej strony boiska rozwiązanie było bardziej klasyczne, lecz, prawdę mówiąc, mniej skuteczne. Pomocą dla Cole’a miał być Mata. W meczu na Stamford Bridge na lewym skrzydle grał Hazard, który niezbyt często cofa się za swoim zawodnikiem i oferuje mało wsparcia swojemu obrońcy. Mata jest pod tym względem bardziej zdyscyplinowany niż Belg, jednak był często spóźniony i Cole zostawał w sytuacji 1v1 z Lichtsteinerem. Ten miał dużo miejsca i mógł w pełni wykorzystać swoje atuty – szybkość, przebojowość, ciąg na bramkę. Już na samym początku spotkania Szwajcar znalazł się w piątce Chelsea, główkując groźnie.

Wynikało to ze sposobu wyprowadzania kontr przez Chelsea – goście kontrowali głównie lewą stroną z wykorzystaniem Maty, Hazarda, Oscara i Ramiresa, który, w swoim stylu, energicznie poruszał się po boisku. Formacja Chelsea z prawej strony wyglądała jak 4-4-1-1, a z lewej jak 4-2-3-1. Nie powinno to dziwić także dlatego, że charakterystyki obu skrajnych zawodników Chelsea są inne. Azpilicueta jest bocznym obrońcą, a Mata – ofensywnym pomocnikiem.

Hazard

Ustawienie na szpicy Hazarda zamiast Torresa było na pewno większą niespodzianką niż start Azpilicuety. W pewnym sensie Di Matteo podjął dobrą decyzję. Hazard jest bardzo ruchliwym zawodnikiem i mógłby schodzić w głąb pola lub na boki, i stwarzać w tych sektorach przewagę albo zwyczajnie wyciągać obrońców z pozycji. Nie byłby na pewno zwyczajnym punktem odniesienia dla obrońców tak jak klasyczny napastnik, Torres. W rzeczywistości plan udał się tym częściowo. Hazard szukał sobie miejsca, ale najczęściej był odizolowany i obrońcy Juventusu radzili sobie z nim łatwo.

Juventus

W kwestii formacji i stylu gry Juventus, bardzo ogólnie, nie zaskoczył. Zaimponował jednak przede wszystkim przygotowaniem fizycznym. Dzięki niemu zawodnicy Juventusu mogli pozwolić sobie na odważną grę do przodu i angażowanie dużej ilości zawodników do ataku. Wspomnieliśmy już o Lichsteinerze, który całkowicie zdominował prawą stronę. Dodać należy również, że Marchisio i Vidal cały czas zajmowali ofensywne pozycje. W pierwszym meczu zawodnicy Chelsea mieli z tym problem, podobnie było również w Turynie.

Pierwszy gol doskonale oddaje nastawienie Juventusu – Andrea Pirlo agresywnie odebrał piłkę wysoko na połowie rywala, w sektorze, w którym bywa (stosunkowo) rzadko i natychmiast oddał strzał. Piłka trafiła pod nogi Quagliarelli i 1-0. Sam Pirlo był ponownie pilnowany przez Oscara, jednak w tym meczu nie miało to aż tak dużego znaczenia. Cała drużyna była dużo bardziej mobilna i ruchliwa, zawsze były opcje do rozegrania piłki, a i Pirlo potrafił się uwolnić spod opieki Brazylijczyka.

Zmiany

W przerwie Di Matteo nie dokonał żadnych zmian, co było dziwne – Juventus był lepszy, Chelsea zawiązała tylko dwa kontrataki (obie powinny zakończyć się bramkami) i stale musiała się bronić. Kluczowa zmiana miała miejsce kwadrans po wznowieniu. Victor Moses zastąpił Azpilicuetę, a minutę później Juventus prowadził już 2-0. Całą akcję wykreował Asamoah, a więc zawodnik, którym opiekował się Azpilicueta. Pokazuje, to że pomysł Di Matteo był dobry – póki Hiszpan był na boisku, Asamoah był wstrzymywany, nie miał miejsca na dryblingi, był w sytuacji 1v2. Co prawda wrzucał piłki (patrz wyżej), ale zagrożenie zostało zniwelowane.

Po podwyższeniu prowadzenia Alessio dokonał swojej pierwsze zmiany – bardziej defensywny Caceres zastąpił Lichtsteinera i była to jasna informacja dla piłkarzy: zamykamy mecz. Torres w końcu wszedł na boisko za Mikela, a w samej końcówce trener Juventusu wpuścił jeszcze Giovinco i Pogbę. W doliczonym czasie gry ten pierwszy ślicznie wykończył kontratak Juve i ustalił wynik meczu.

Podsumowanie

Di Matteo podjął ryzyko i przegrał. W teorii jego plan był rozsądny, w praktyce okazał się skuteczny tylko częściowo. Odezwały się inne problemy jego zespołu – brak kompaktowości, wsparcia defensywnego ze strony ofensywnych piłkarzy. Di Matteo został po tym meczu zwolniony.

Juventus po lekkiej zadyszce w lidze wrócił do wygrywania i to w idealnym dla siebie momencie. Remis z Szachtarem w przyszłej kolejce Ligi Mistrzów eliminuje Chelsea. W niedzielę prestiżowy mecz z targanym problemami Milanem w Serie A.

Śledź autora na twitterze! @bartoszgazda

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama