Zenit 2-3 Milan: Allegri zmienia formacje

Po otwartym meczu Milanowi udało się wywieźć 3 punkty z Rosji.


Selekcja

Luciano Spaletti tradycyjnie dla siebie postawił na 4-3-3. Włoski szkoleniowiec nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Danny’ego i Semaka. Mecz od początku zaczęli dwaj nowi piłkarze Zenitu – Axel Witsel i Hulk.

W Milanie uwagę od razu przykuła inna niż zazwyczaj formacja. Max Allegri tym razem zdecydował się na 4-2-3-1. Osamotnionego na szpicy Bojana wspierał Boateng. Odwróconych skrzydłowych zagrali będący w rewelacyjnej formie Stephan El Shaarawy i Emanuelson. Środek pola zabezpieczał duet De Jong-Montolivo. Kontuzjowani byli Mesbah, De Sciglio i Pato. Powołania nie otrzymał Francesco Acerbi.

Pierwszy kwadrans spotkania to zdecydowana przewaga Rossonerich, którą Włosi potwierdzili strzelając dwa gole. Później Milanistów opuściła energia i kontrolę wydarzeń przejął Zenit, który tuż przed przerwą i zaraz po niej zdobył dwie bramki, czym doprowadził do remisu. W końcówce Milan strzelił zwycięskiego gola.

Dominacja Milanu

Milan tradycyjnie dla siebie zaczął na wysokich obrotach. Mieszanka pressingu i szybkiej gry piłką pozwalała łatwo zbliżać się pod bramkę Zenitu. Nowością we włoskiej drużynie było zainstalowanie przez Allegriego formacji 4-2-3-1. Co prawda już w kilku poprzednich meczach ligowych Allegri próbował różnych wariantów gry skrzydłowymi – czy to 4-3-3, czy to 4-2-3-1 – piłkarze jednak sprawiali wrażenie jak gdyby byli nie do końca pewni swoich ról ani tego jak zachowywać się na boisku, efektem czego drużyna często była niepoukładana i wyglądała na wykrzywioną 4-3-1-2, aniżeli na zorientowaną na grę skrzydłami formację.

Formacja Milanu była płynna. Bojan cofał się bardzo głęboko i brał udział w konstruowaniu ataku. W ten sposób Rossoneri zyskiwali dodatkowego człowieka w zagęszczonej strefie środkowej, czym zdobyli sobie przewagę liczebną 4v3. W środku pola było bardzo ciasno, dlatego obecność w tej strefie akurat tak dobrze wyszkolonego technicznie piłkarza jak Bojan pomagała Milanowi. Dla porównania, Kevin Prince-Boateng nie czuł się za dobrze w grze, kiedy miał mało miejsca, co potwierdzają statystyki jego podań – tylko 67% celności i jedno kluczowe podanie to nie jest wynik godny rasowego ofensywnego pomocnika. Boateng nim oczywiście nie jest, ale to pokazuje to jakiego stopnia nieelastycznym trenerem jest Allegri.

Nawiasem mówiąc, ustawienie Bojana w takiej roli było o tyle ciekawsze, że kilka lat wcześniej, gdy Spaletti był trenerem Romy sam zastosował w podobne rozwiązanie. Spaletti nie miał wtedy klasowego środkowego napastnika i w tej roli ustawiał Francesco Tottiego, który naturalnie schodził bliżej środka, a formacja przypominała 4-6-0.

Skoro w środku boiska grasowało aż siedmiu zawodników, nic dziwnego, że gry szukano na skrzydłach. Lewa flanka Milanu była dużo aktywniejsza i funkcjonowała lepiej – El Shaarawy świetnie czuje się w grze przy linii, co pozwala mu na dynamiczne ścięcie do środka. Antonini jest piłkarzem ograniczonym, ale gra odważnie, zajmuje bardzo ofensywne pozycje i poszerza grę. Tego nie robi Abate, poza tym z tej strony, na kolejnej już obcej sobie pozycji, grał Emanuelson. Obaj lewostronni piłkarze zagrali w sumie aż siedem kluczowych podań, a najwięcej ataków drużyna rozegrała z tamtej strony.

Paradoksalnie, pierwsza bramka padła z prawej strony. Emanuelson popędził do przodu, wywalczył rzut wolny i zamienił go na bramkę. Było to efektem skutecznego kontrataku. Drugi gol padł z lewej strony po znakomitym rajdzie El Shaarawy’ego.

Zenit

Większość akcji Zenitu przechodziła przez Witsela (w przeszłości zresztą łączonego z Milanem), a gra do 40 metra była płynna. Problem polegał jednak na tym, że Milan bronił głęboko i wąsko w systemie 4-4-1-1. Dzięki temu osłonięta była cała szerokość boiska, a sytuacja na flankach wyrównana. Allegri znalazł remedium na podstawowy minus 4-3-1-2, czyli odkryte skrzydła, które w przeszłości sprawiały Milanowi sporo problemów w obronie. Ofensywna trójka Zenitu była mało ruchliwa i odizolowana od reszty zespołu, przez co Rosjanom trudno było zawiązać składną akcję na połowie Milanu.

Milan opuszczały jednak siły, a Zenit łapał swój rytm i w końcu po prostopadłej piłce Hulk zdobył gola kontaktowego. Zaraz po przerwie, po wspólnych błędach Montolivo i Abbiatiego, Shirokov wyrównał. Był to najsłabszy okres gry Milanu. Zenit coraz łatwiej znajdował wolne miejsce i strzelał na bramkę, a Milan ratował kapitalnie broniący Abbiati.

Powrót do 4-3-1-2

Milan wyraźnie nie mógł złapać drugiego oddechu, więc Allegri dokonał zmian. Bojana, który w drugiej połowie zgasł, zastąpił klasyczny prima punta Pazzini. Kluczowa była jednak druga zmiana, kiedy na 25 minut przed końcem w miejsce Emanuelsona pojawił się Nocerino. Milan miał teraz „na stałe” czterech zawodników w środku pola. W ten sposób udało się ponownie zaburzyć rytm gry Zenitu. Był to fragment meczu, w którym Zenit nie potrafił wyjść z własnej połowy, a Milan stworzyć sobie dogodnej sytuacji.

W końcu, dość zresztą szczęśliwie udało się zdobyć zwycięskiego gola. Po dłuższej wymianie piłki w środku pola i skoncentrowaniu uwagi Rosjan na tym sektorze, piłka powędrowała na bok, gdzie w roli prawoskrzydłowego wystąpił wbiegający w drugie tempo Montolivo. Dośrodkował piłkę, którą Pazzini na spółkę z Hubocanem wbili do bramki. Klasyczne 4-3-1-2.

Podsumowanie

Zwycięstwo Allegriego. Najpierw zaskoczył przeciwnika nietypowym dla siebie ustawieniem, co utrudniło Zenitowi realizację własnego planu. Następnie dokonał dobrych zmian, powrócił do sprawdzonych metod, gdy trzeba było utrzymać wynik. Udało się jednak zdobyć decydującego gola i dowieźć wynik do końca.

Nie był to mecz wyrafinowany pod względem taktycznym, jednak nigdy wcześniej nie widzieliśmy tak elastycznego Allegriego. Trener Milanu w przeszłości trzymał się jednej formacji i jednego stylu gry, nie potrafił reagować na wydarzenia na boisku i dokonywał zmian za późno. Ciekawe, jak jego zachowania będą wyglądały w przyszłości. Tutaj obalił wszystkie zarzuty, jakie stawiali mu kibice Milanu.

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama