Premiership: Chelsea 2-3 Manchester United

W mocno kontrowersyjnych okolicznościach Manchester United wygrał na Stamford Bridge po raz pierwszy od dziesięciu lat i zmniejszył dystans do prowadzącej w tabeli Chelsea.


W Chelsea niedostępni byli kontuzjowany Lampard i zawieszony Terry, za którego do środka obrony wskoczył Gary Cahill. Reszta drużyny pozostała bez zmian w stosunku do wtorkowego meczu z Szachtarem w Lidze Mistrzów.

Do długiej listy kontuzjowanych w Manchesterze United dołączył Shinji Kagawa. Ferguson porzucił stosowane ostatnio 4-2-3-1 na rzecz 4-5-1. Środek pomocy uzupełniał Wayne Rooney. Na bokach zagrali Valencia i Young.

Mecz miał kilka faz. Najpierw United całkowicie zaskoczyli Chelsea i szybko objęli dwubramkowe prowadzenie. Następnie gospodarze podkręcili tempo i skarcili United. Później sędzia stracił kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami: Chelsea kończyła mecz w dziewiątkę, a United zdobyło zwycięską bramkę ze spalonego.

Nastawienie

Chelsea zaczęła odważnie: wszyscy piłkarze zajmowali ofensywne pozycje daleko na połowie United. W okolicach linii środkowej środkowi obrońcy zostawali we dwójkę – Mikel nie odbierał od nich piłki, lecz operował w niewielkiej odległości przed nimi. To sprawiało pewne trudności w rozegraniu – z przodu było mało miejsca i mało ruchu, brakowało połączenia między formacjami i dlatego zmuszało to Luiza i Cahilla do gry długą piłką. Hazard i Mata ściągali do przepakowanego środka, a Ivanovic czuł duży respekt przed szybkością Younga, a więc potencjalnym zagrożeniem z kontry.

United ustawili się głęboko i ciasno. Między liniami zostawiali mało miejsca. Najbardziej interesujące było ustawienie Rooneya – Anglik nie tyle grał podwieszoną za Van Persiego fałszywą dziewiątkę w awizowanym w telewizyjnej grafice 4-4-1-1, co trzeciego środkowego pomocnika w 4-5-1. Co oczywiste, w ten sposób Ferguson chciał zamknąć środek pola. Doszło bowiem do sytuacji 3v3. Zapewniało to bezpieczeństwo w defensywie, a jednocześnie możliwość spowolnienia gry. W ostatnich latach United zawsze byli lepsi, gdy mecz toczył się w wolniejszym tempie, podczas gdy Chelsea błyszczała w dużo szybszej grze. Nic więc dziwnego, że Ferguson zdecydował się na 4-5-1, o którym zawsze powtarzał, że jest to formacja nakierowana w pierwszej kolejności na zapewnienie sobie przewagi w środku pola, co w konsekwencji prowadzi do tego, że drużyna dyktuje warunki gry.

Nadto Ferguson delegował do gry dwóch dość podobnych do siebie zawodników – Carricka i Cleverleya. Podkreślało to jeszcze bardziej intencje Fergusona – kiedy można kontratakujemy, a kiedy nie – utrzymujemy się przy piłce. Co prawda Oscar po raz kolejny dobrze wykonywał swoje zadania defensywne pilnując Carricka, ale nie miało to dużego znaczenia. Cleverley pozostawał wolny, a ani Mikel ani Ramires nie kwapili się podążać za głęboko grającym Rooneyem.

Cole vs Valencia

 W pierwszej fazie meczu sytuacja na lewej stronie Chelsea miała kluczowe znaczenie. Ferguson zawsze szczególnie traktował Cole’a. Szkocki manager obawia się ofensywnych rajdów Anglika, dlatego w przeszłości często delegował energicznego i pracowitego zawodnika, który utrudniłby Cole’owi życie, stawiając np. na Fletchera.

Nie inaczej było dzisiaj. Na prawej pomocy zagrał Antonio Valencia. Ekwadorczyk głęboko cofał się za Colem, a następnie pędził do przodu, żeby wykorzystać miejsce za plecami lewego obrońcy Chelsea. Do akcji podłączał się też Rafael. Był to duży problem Chelsea. Cole gubił się i nie był świadomy, gdzie Valencia się znajduje i nie otrzymywał żadnej pomocy. Nie jest niespodzianką, że Hazard niechętnie wraca za swoim obrońcą. Rafael mógł dlatego pędzić do przodu razem z Valencią, a przestrzeń na lewo od Ferdinanda wykorzystywał również Rooney. Po takich szybkich i kombinacyjnych akcjach przy wykorzystaniu wolnego miejsca z lewej strony padły bramki dla United, obie autorstwa Van Persiego. Była to kwintesencja gry z kontry.

Z drugiej strony zastanawiające jest, dlaczego pracowity Oscar nie przeszedł na lewą stronę, tak jak stało się to przeciwko Szachtarowi. Brazylijczyk znacznie utrudnił wtedy życie Dario Srnie.

Chelsea podkręca tempo

Po zdobyciu dwubramkowego prowadzenia United wycofali się jeszcze głębiej i atakowali rzadziej. Było jasne, że wynik ich zadowala. Wtedy Chelsea zaczęła pracować jeszcze bardziej. W szybszym tempie rozgrywali swoje akcje, z przodu było więcej ruchu. Rzuciła się w oczy większa aktywność Ivanovica. Piłkarze Chelsea częściej próbowali atakować prawą stroną, bo jej United poświęcali mniej uwagi. Rzeczywiście, najlepsza sytuacja z gry dla Chelsea zaczęła się właśnie z prawej strony – po wrzutce Torres świetnie uderzył głową, ale De Gea obronił jeszcze lepiej.
W końcu Mata pięknym strzałem z wolnego zdobył tuż przed przerwą gola kontaktowego. Co ciekawe, to Rooney spowodował ten rzut wolny, a za faul został ukarany żółtą kartką. Dobrze odzwierciedla to rolę, jaką snajper United miał pełnić w tym meczu.

Druga połowa

Po wznowieniu sytuacja na boisku nie uległa znacznej zmianie. Chelsea dalej grała swoje, atakując szybko dużą ilością zawodników. Mata był centralnym punktem drużyny. Zanotował łącznie 5 podań kluczowych i 10 wrzutek – najwięcej na boisku. To on świetnie opanował piłkę i przerzucił ją do Hazard, dzięki czemu pozornie niegroźna akcja zamieniła się w sytuację bramkową, wykorzystaną przez Ramiresa.

Chelsea polegała na kreatywności i wizji gry trzech swoich ofensywnych playmakerów i chociaż dotychczas ich gra to jeszcze w dużej mierze improwizacja, co widać przeciwko dobrze zorganizowanym drużynom (jak np. Szachtar), to sprawiali United coraz więcej problemów i byli wyraźnie na fali.

Czerwone kartki

Wysoka linia gospodarzy miała ich kosztować słono. Najpierw Young wyprzedził Ivanovica i znalazłby się w sytuacji sam na sam z Cechem, gdyby Serb go nie sfaulował. Ivanovic wyleciał z boiska, a United grało w przewadze. Niestety, były to ostatnie stricte piłkarskie akcenty tego meczu.

Następnie sędzia niesłusznie ukarał drugą zółtą kartką Fernando Torresa (za rzekome symulowanie), a po kolejnych kilkunastu minutach nieprawidłowo uznał bramkę Hernandeza, który w momencie zagrania piłki przez Rafaela był na spalonym.

Zmiany

Ferguson szybko zareagował na kartkę Ivanovica i w miejsce Cleverleya wpuścił Hernandeza, który później zdobył felernego gola. United przeszli wtedy w klasyczne 4-4-2: Rooney został w pomocy z Carrickiem, a Chicharito partnerował w ataku Van Persiemu.

Di Matteo również nie zwlekał i w celu załatania dziury wprowadził Azpilicuetę w miejsce Oscara. Po drugiej czerwonej kartce Bertnard wszedł za Matę, a Chelsea grała w przypominającej coś jakby 4-3-2 formacji. Chwilę po golu Hernandeza Ferguson dokonał prostej zmiany – mającego na koncie żółtą kartkę Rooneya zastąpił Giggs. Pod koniec meczu Di Matteo rzucił wszystko na jedną kartkę i wpuścił Sturridge’a za Hazarda.

9v11

Mimo wszystkich niesprzyjających okoliczności Chelsea paradoksalnie sprawiała wrażenie drużyny lepszej. Nie była widoczna dwuosobowa przewaga United. Gracze Fergusona nie potrafili wykorzystać w skuteczny sposób boiskowej sytuacji, bo, prawdę mówiąc, powinni zdobyć trzecią bramkę w sposób dozwolony albo po prostu strzelić czwartego gola, żeby zamknąć mecz. Tak się nie stało.

Chelsea próbowała atakować i od czasu do czasu kąsała, ale na wyrównanie brakowało sił i czasu. Mimo tego gracze Di Matteo zostawili po sobie pozytywne wrażenie.

Podsumowanie

Ferguson na pewno obmyślił dobry plan: obnażył i potrafił wykorzystać słabości Chelsea, co po zaledwie 15 minutach meczu było widoczne gołym okiem. Nie możemy natomiast ocenić go w kontekście reakcji na wyrównanie Chelsea, bowiem czerwona kartka przyszła w idealnym dla Szkota momencie i w pewnym sensie sama rozwiązała problemy.

Równie ciężko jest ocenić jednoznacznie Di Matteo. Początek spotkania wyglądał tragicznie, ale Chelsea po raz kolejny pokazała charakter i doprowadziła do wyrównania. Niestety dwie czerwone kartki w krótkim czasie nie zostawiły mu właściwie pola do popisu.

Śledź autora na twitterze! @bartoszgazda

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama