Przykładowy system ról: wysunięty napastnik

Na pierwszy ogień pójdzie pozycja wysuniętego napastnika (ang. advanced forward). Oddajmy głos Richardowi Claydonowi i Garethowi Millwardowi: „Ten zawodnik zwykle gra na linii spalonego, wyczekując na prostopadłe podanie od pomocników lub partnera z ataku. Ustawiony samotnie w ataku może być zbyt odizolowany od zespołu, potrzebuje zatem wsparcia od pomocników lub drugiego napastnika. Zwykle szybki, z przyzwoitą techniką użytkową, wyśmienicie wykańcza akcje zespołu. Jest nieco bardziej kompletnym graczem niż „łowca goli”, może wycofać się nieco głębiej w celu otrzymania piłki lub wywarcia presji na stoperach. Ten zawodnik będzie czołowym strzelcem każdego zespołu, który go zatrudni, będzie również punktem wyjścia dla każdego ataku. W związku z tym musi być niezawodny i umieć znosić presję. Współczesny przykład: Fernando Torres, Samuel Eto’o. Klasyczny przykład: Ronaldo, Gerd Müller”.



Ponieważ to pierwszy artykuł w tej serii, przedstawię pokrótce jego strukturę, która najprawdopodobniej zostanie już na stałe. Moja pierwsza wypowiedź będzie ogólną opinią na temat roli, którą właśnie opisuję, jej przydatności i związków z taktyką. W drugiej postaram się wyliczyć wady tego typu kategorii, jeśli jakieś będą. Trzecia – dość istotna – dotyczyć będzie tego, co moim zdaniem zostało zlekceważone przez braci Collyerów, mianowicie zmian pozycji zawodnika w powiązaniu z jego preferencjami. Jest wielu zawodników, którzy mogą występować na kilku różnych pozycjach, natomiast ich silne preferencje dotyczące stylu gry spowodują, że na każdej z nich zawodnik będzie zachowywał się podobnie, adaptując się jednak do miejsca na boisku, w którym się aktualnie znajduje. Przykład: Arjen Robben ustawiony na prawym skrzydle ma tendencję do ścinania do środka boiska i szukania uderzenia na bramkę swoją lepszą, lewą nogą. Ustawiony na lewym skrzydle będzie częściej biegł wzdłuż linii lub po zejściu do środka będzie z powrotem schodził na lewą nogę i siłą rzeczy częściej będzie szukał podania niż strzału. Gdyby go z kolei ustawić jako cofniętego napastnika, mamy 99% pewności, że będzie zbiegał do skrzydeł (zwłaszcza prawego) i tam oczekiwał na podanie, by móc ruszyć z piłką, podobnie jak czyni to chociażby Mesut Özil. Czwarta wypowiedź to kilka zdań na temat gry defensywnej (w przypadku ofensywnego zawodnika) lub ofensywnej (w przypadku defensywnego zawodnika). Richard Claydon i Gareth Millward, jak się wydaje, niespecjalnie chcieli się rozdrabniać tak bardzo, by przypisywać np. różnym napastnikom sposób gry defensywnej.

Co sądzę o koncepcie tej roli?

Jest bardzo dobry i w gruncie rzeczy to jeden z lepszych w tym systemie. Trzeba też przyznać, że to w zasadzie najbardziej podstawowy typ napastnika.

Czy koncept tej roli posiada jakieś wady?

Niewielkie. Przede wszystkim wysunięty napastnik powinien być znacznie lepszym technicznie zawodnikiem od łowcy goli (ang. poacher), zwłaszcza gdy zespół gra z kontry i gra jednym napastnikiem. W tym przypadku najprawdopodobniej często będzie musiał sobie radzić z długimi piłkami rzuconymi za plecy obrońców (patrz np. Ireneusz Jeleń w Auxerre), które trzeba jak najlepiej opanować i to pod presją defensywy. Poza tym, będzie bardzo pomocny zespołowi, jeśli będzie umiał dobrze odgrywać piłkę z klepki. Zabrakło też zupełnie wzmianki o schodzeniu do skrzydeł. Tymczasem z wszystkich ról wymienionych dla pozycji central forward (ang. środkowy napastnik) to właśnie ten będzie najczęściej próbował takiego zachowania. Świetnym przykładem był podczas Euro 2012 Aleksandr Kierżakow. On nie czekał na podanie pomiędzy stoperami ryzykując, że będzie musiał stoczyć z nimi fizyczną walkę. Ustawiał się maksymalnie blisko linii bocznej zajmując miejsce opuszczone przez bocznego obrońcę i po otrzymaniu podania stamtąd inicjował kontrataki. Brak choćby kilku słów na ten temat to moim zdaniem największy błąd w opisie tej roli. W latach 90. podczas gry systemem 4-4-2 boczni obrońcy często nie angażowali się jeszcze tak mocno w grę ofensywną (dlatego Roberto Carlos szybko stał się takim fenomenem, odświeżając dawne brazylijskie tradycje). Wtedy schodzenie do skrzydła przez jednego z pary napastników było jednym z podstawowych sposobów na rozegranie piłki w bocznym sektorze boiska.

Co się stanie, gdy polecimy wypełniać tę rolę zawodnikowi na innej pozycji?

Może być z tym ciężko, bo wysunięty napastnik siłą rzeczy będzie zawsze dążył do ustawiania się jak najwyżej. Ale właśnie – będzie dążył. Zdarzało się, że w Chelsea grającej systemem 4-3-3 Torres był ustawiany jako nominalny prawoskrzydłowy. Z kolei nie tylko w polskiej lidze (ale jest ona dość dobrym przykładem) bardzo często ustawia się napastników jako skrajnych pomocników (Łukasz Janoszka w Ruchu Chorzów, Piotr Włodarczyk dawniej w Legii Warszawa, Dawid Nowak dawniej w GKS Bełchatów, Daniel Gołębiewski w Koronie, Łukasz Gikiewicz w Śląsku Wrocław – zgoda, dwóch ostatnich nie najlepiej pasuje do roli 'advanced forward', ale tendencja jest wyraźna). Efekty takiego posunięcia zwykle są jednoznaczne (zależne jeszcze od preferencji zawodnika) i mają swoje wyraźne plusy i minusy. Ustawiony bliżej skrzydła piłkarz grający zwykle jako wysunięty napastnik: 1. podczas dośrodkowania z drugiego skrzydła praktycznie zawsze wbiega w pole karne i zamyka akcję, o czym boczni pomocnicy nie zawsze pamiętają lub robią to z opóźnieniem 2. we wcześniejszej fazie rozgrywania piłki często podchodzi do linii ataku, by stworzyć dodatkowe opcje rozegrania krótkim podaniem 3. stwarza dodatkową opcję zagrania prostopadłego podania właściwemu wysuniętemu napastnikowi 4. często zapomina o powrocie i asekuracji swojego bocznego obrońcy. Powyższe zachowania dotyczą oczywiście formacji z czterema obrońcami, nie wyobrażam sobie wystawiania 'advanced forward' jako skrajnego pomocnika w formacji z trójką obrońców (3-4-3, 3-5-2 itd.). Innymi słowy, formacja wyraźnie się przechyla (staje się asymetryczna) i powstaje więcej wariantów ofensywnych (zwłaszcza przy 4-4-2), ale też czasem stwarza to zagrożenie pod własną bramką.

Co z grą defensywną?

Dość istotna sprawa. W opisie nie ma prawie nic na ten temat, poza fragmentem o wywieraniu presji na stoperach. Jeśli chodzi o wysuniętego napastnika, ma on przynajmniej kilka możliwości gry w defensywie, a trener powinien wskazać mu, którą powinien wypełniać. Przede wszystkim wysunięty napastnik może kompletnie odpuszczać środkowych obrońców i nie interesować się grą defensywną. To przydatne, gdy zespół gra jednym środkowym napastnikiem i powinien on zachować siły tylko na grę w ataku. Stwarza to jednak pewne możliwości rozgrywania akcji stoperom, więc jeśli w zespole rywali mamy obrońców o dobrych umiejętnościach ofensywnych, należałoby raczej z takiej gry zrezygnować. Drugi sposób to utrzymywanie pozycji przed obrońcami i próby zasłaniania im pola oraz zmniejszania możliwości podania, jednak bez mocnego pressingu. To chyba najbardziej popularne zachowanie, a też przydatne w defensywie. Trzeci wariant to ostry pressing. Czwarty, moim zdaniem bardzo przydatny, to wersja pośrednia – napastnik wywiera presję w sposób zrównoważony, natomiast momentalnie rusza za swoim obrońcą, jeśli tylko ten zdecyduje się pociągnąć z piłką do przodu. Powyższe zachowania w zasadzie wyczerpują wachlarz opcji defensywnych w grze większości ofensywnych zawodników. Naturalne jest jednak, że pomocnicy podążają w obronie znacznie głębiej niż napastnicy.

Inne refleksje

Być może warto było mocniej zaakcentować różnicę pomiędzy wysuniętym napastnikiem a łowcą goli, ale w gruncie rzeczy co nieco jest wyjaśnione w opisie tej drugiej roli.

Reklama