Lille 1-1 Lyon: Lisandro pozbawia Lille trzech punktów

Lille tylko zremisowało z Lyonem, mimo że stworzyło sobie dwa razy więcej podbramkowych okazji (4do 2), oddało blisko dwa razy więcej strzałów (10 do 6) i dwa razy więcej strzałów celnych (4 do 2).
Rudi Garcia nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Marvina Martin oraz zawieszonego Salomona Kalou. Franck Béria nie zmieścił się do meczowej osiemnastki. Po stronie Lyonu, urazy wyeliminowały z udziału w meczu Yoanna Gourcuffa i Michela Bastosa.


Obie drużyny miały za sobą spotkania w europejskich pucharach w środku tygodnia. W środę Lille przegrało na własnym stadionie z BATE Borysów (1-3) w rozgrywkach Ligi Mistrzów, podczas gdy w czwartek Lyon pokonał u siebie Spartę Praga (2-1) w meczu Ligi Europejskiej. Gospodarze niedzielnego pojedynku mieli zatem o jedną dobę więcej na regenerację sił.
Garcia dokonał czterech zmian w wyjściowej jedenastce swojego zespołu. Benoît Pedretti, Idrissa Gueye, Ryan Mendes i Nolan Roux zastąpili w niej Florent Balmont, Martin, Kalou i Túlio de Melo. Rémi Garde zrobił trzy roszady. Dejan Lovren, Arnold Mvuemba i Jimmy Briand weszli do podstawowego składu w miejsce Bakary’ego Koné, Clément Grenier oraz Alexandre’a Lacazette’a.
Dla Mendesa, podobnie jak dla Mvuemby, był to premierowy występ od pierwszej minuty w barwach nowego klubu.

Ustawienia 
Lille – bez niespodzianek – zagrało w ustawieniu 433. Tymczasem, Garde zdecydował się na zmianę systemu gry w porównaniu do poprzednich meczów. Zamiast w 4231, Lyon rozpoczął spotkanie w 442. Steed Malbranque został przesunięty z pozycji defensywnego pomocnika na lewą stronę drugiej linii, podczas gdy Lisandro operował u boku Bafetimbiego Gomisa.
Nie jest do końca jasne, dlaczego trener Olympique’u podjął taką decyzję. Lille miało tym samym przewagę w środku pola (3 v 2). Być może Garde oczekiwał, że Malbranque lepiej niż Lisandro wywiąże się z zadań defensywnych, potencjalnie kluczowych dla przebiegu meczu w obliczu ofensywnych wejść Mathieu Debuchy’ego tamtą stroną boiska. Być może liczył również na to, że Argentyńczyk będzie w stanie wykorzystać wolną przestrzeń powstałą w momencie, gdy prawy obrońca Lille włączy się do akcji swojej drużyny. W istocie, Lisandro spędził lwią część pierwszej połowy spotkania w okolicach linii bocznej.
Taktyka Lille
Strategia Lille była bardzo ciekawa. Zespół Garcii nastawił się na grę z kontrataku, starając się wyciągnąć rywali jak najdalej od własnej bramki. Było to szczególnie widoczne, gdy przy piłce znajdował się jeden ze środkowych obrońców Lyonu. Gospodarze wręcz zapraszali go na swoją połowę, pilnując pozostałych zawodników, choć utrzymując się – poza tercetem atakujących – jednocześnie cały czas za linią piłki.
Goście byli niezwykle niedokładni w swoich zagraniach, co częściowo można pewnie wytłumaczyć zmęczeniem po czwartkowym meczu w Lidze Europejskiej. Pociągało to za sobą dużą liczbę strat piłki, a co za tym idzie liczne szanse na kontratak dla Lille. LOSC kontrowało dużą liczbą zawodników. Zdarzało się, że w kontrze uczestniczyli – poza tercetem atakujących – obaj środkowi pomocnicy (Gueye i Pedretti), a także jeden z bocznych obrońców.

Bardzoimponujący był ruch bez piłki i wzajemne zrozumienie pomiędzy Mendesem, Payetem i Roux. Środkowy napastnik Lille rozegrał prawdopodobnie swoje najlepsze spotkanie w barwach Les Dogues. Roux bezustannie szukał wolnej przestrzeni, głównie w bocznych sektorach boiska, do których wyciągał za sobą stoperów Lyonu, rozciągał linię obrony rywala i umożliwiał wbieganie w powstałe luki dwójce bocznych napastników. Mendes i Payet – często zmieniający się stronami – robili to niemal automatycznie, regularnie stwarzając zagrożenie pod bramką L’OL. Przykładem świetnego ruchu bez piłki była również akcja bramkowa z 7. minuty gry, kiedy to wymiana krzyżowa pomiędzy Mendesem a Roux umożliwiła gospodarzom objęcie prowadzenia. Wysiłek włożony w ten mecz przez byłego atakującego Brestu najlepiej ilustruje fakt, iż przez 80 minut, które spędził na murawie, Roux przebiegł aż 9,5 km. Większy dystans w tym czasie pokonał tylko defensywny pomocnik Lyonu, Maxime Gonalons (9,6).
Nieco paradoksalnie, gol na 1-0 padł po ataku pozycyjnym i jednym ze stosunkowo nielicznych w tym spotkaniu wejść Debuchy’ego. Co zaskakujące, Lille grało w niedzielę dość bezpośrednią piłkę i nie przywiązywało większej wagi do rozgrywania akcji po ziemi, od własnej bramki. Częściowo była to zasługa przeciwnika. Gomis i Lisandro podchodzili do środkowych obrońców Lille w momencie, gdy grę wznawiał Mickaël Landreau, ale gospodarze łatwo mogli wybrnąć z tego typu sytuacji z racji swojej przewagi w środku pola (3 v 2) i faktu, iż Rio Mavuba był wolnym zawodnikiem w tej strefie boiska. Landreau często kierował długie podanie na skrzydło do Debuchy’ego, który wygrywał pojedynki główkowe i tym samym – dzięki bardzo dobremu ruchowi bez piłki tercetu atakujących – umożliwiał szybkie przeniesienie ciężaru gry w okolice pola karnego Lyonu. Dowód na tę modyfikację strategii LOSC stanowi statystyka celności podań. W pierwszych pięciu ligowych meczach w tym sezonie wynosiła ona średnio 87% (najwięcej w Ligue 1), w niedzielę zaledwie 77%. Ponadto, w pierwszych 70 minutach pojedynku przeciwko Olympique’owi aż 32% posiadania piłki Lille miało miejsce w ostatniej tercji boiska, na ostatnich 30 metrach przed bramką rywala (w przypadku Lyonu było to ledwie 17%).
W ataku pozycyjnym boczni napastnicy LOSC starali się wyciągać za sobą bocznych obrońców Lyonu i stwarzać tym samym wolną przestrzeń dla wejść Debuchy’ego i Lucasa Digne’a. Udawało się to sporadycznie, ponieważ (a) Mouhamadou Dabo i Anthony Réveillère trzymali się swoich pozycji, (b) Malbranque i Briand dobrze wracali za bocznymi obrońcami Lille. Goście mieli prawo być sfrustrowani otwierającą rezultat bramką, gdyż Debuchy znajdował się na spalonym w momencie długiego podania z głębi pola od Pedrettiego, kiedy to Dabo trzymał linię z pozostałą trójką obrońców l’OL.
Problemy Lyonu
Lyon miał w tym meczu więcej posiadania piłki (ponad 57%), ale nie potrafił stworzyć zagrożenia pod bramką przeciwnika. W początkowej fazie meczu Malbranque zejściami do środka bez piłki próbował wyciągnąć za sobą Debuchy’ego i stworzyć wolną przestrzeń dla (a) Lisandro, (b) Dabo. Za pierwszym razem to się udało, bez żadnych wymiernych korzyści, ale przy kolejnych tego typu próbach prawy obrońca Lille zostawał na swojej pozycji i przekazywał Malbranque’a wolnemu(3 v 2) Mavubie. Na drugiej stronie boiska Briand – co nie było zaskoczeniem – operował wyraźnie wyżej i bliżej linii bocznej, ale był słabo dysponowany i – to już niespodzianka – przegrywał pojedynki główkowe z 19-letnim Dignem. To uniemożliwiało Lyonowi szybkie przeniesienie ciężaru gry w okolice szesnastki rywala. Do akcji ofensywnych włączali się również boczni obrońcy l’OL, starając się wykorzystać fakt, iż Mendes i Payet nie wracali za nimi (raczej próbowali zablokować możliwość podania na bok, a w momencie przechwytu bądź odbioru piłki zostawić swoich bezpośrednich rywali za sobą). Kilka razy powiodło się wypracowanie wolnej przestrzeń dla Réveillère’a, którego dośrodkowania nie przyniosły jednak zagrożenia. Przed przerwą Lyon nie stworzył sobie ani jednej okazji, ani nie oddał strzału w światło bramki.
Pressing Lille
Problemem Lyonu był również wysoki, agresywny pressing Lille w momencie, gdy gospodarze tracili piłkę w strefie obronnej przeciwnika. Niejednokrotnie okazywał się on skuteczny i uniemożliwiał gościom wyprowadzenie piłki i zainicjowanie własnego kontrataku.
Zmiany
Po dziesięciu minutach drugiej połowy Garde zdecydował się na dwie zmiany, wracając do ustawienia 4231. Grenier i Lacazette zastąpili na placu gry Mvuembę i Briand. Malbranque powrócił do środka pomocy, podczas gdy Lisandro zajął stałe miejsce na lewej stronie. Chwilę później, imponującego, acz zmęczonego i narzekającego na uraz stopy, Mendesa zmienił Gianni Bruno.
Obraz spotkania wyglądał jednak podobnie. Lille wyprowadzało groźne kontry, ale nie było w stanie podwyższyć prowadzenia i rozstrzygnąć losów meczu. Lyon w dalszym ciągu nie potrafił zagrozić bramce Landreau.
Garde wprowadził na murawę ofensywnie usposobionego Fabiana Monzona (sprowadzonego latem z Nicei) w miejsce Dabo. Garcia odpowiedział na tę roszadę, wpuszczając Balmont za Roux. Bruno powędrował z prawej strony na szpicę.
Lisandro
Tuż po wejściu Balmont – z niczego – Lyon doprowadził do wyrównania dzięki indywidualnym umiejętnościom Lisandro Lopeza. Argentyńczyk obrócił się z piłką w środkowej strefie boiska, minął Mavubę i precyzyjnym strzałem po ziemi, przy słupku, z odległości 30 metrów zaskoczył bramkarza Lille. Zdobył tym samym swojego 8 gola w 6 spotkaniu przeciwko LOSC.
Garcia natychmiast wykorzystał swoją ostatnią zmianę. De Melo zastąpił na murawie Pedrettiego i powędrował na środek ataku. Bruno wrócił na prawą stronę, Balmont przeszedł do środka. Mimo przewagi i serii stałych fragmentów gry, Lille nie miało już jednak wystarczająco dużo energii, by ponownie wyjść na prowadzenie.
Wnioski
Lille rozegrało bardzo dobry mecz i tylko swojej nieskuteczności – co podkreślił po końcowym gwizdku Garcia – oraz geniuszowi Lisandro Lopeza zawdzięcza fakt, iż nie zdobyło w tym spotkaniu kompletu punktów. Gra LOSC była jednak imponująca, zwłaszcza świetny ruch bez piłki pomiędzy Roux, Payetem a Mendesem, który pokazał się jako interesujące wzmocnienie drużyny.
Lyon pozostaje niepokonany w tym sezonie i utrzymuje drugą pozycję w tabeli Ligue 1, ale wąska kadra może okazać się problemem Olympique’u w obliczu dużego natężenia meczów (czwartek – niedziela) w przekroju rozgrywek.
Przedstawione dane liczbowe pochodzą ze statystyk francuskiego Canal+ oraz portalu lfp.fr.


Wojciech Falenta
Trener dziecięcej piłki nożnej z licencjami Angielskiego Związku Piłki Nożnej i Football Academy. Miłośnik taktycznego spojrzenia na piłkę nożną.

Reklama