Rosja 4-1 Czechy: nie trzeba zdobyć gola, by zrobić różnicę

W drugim meczu ME Rosjanie uznawani raczej za faworytów mierzyli się z Czechami. Ich występ nie pozostawił złudzeń, który zespół jest najlepszy w grupie A. Czesi zostali zdemolowani pomimo tego, że w pewnych okresach prowadzili grę i lepiej rozgrywali piłkę.


Rosja zagrała w nietypowym ustawieniu 4-3-3, gdzie Arszawin był ustawiony na lewym skrzydle, natomiast nominalny prawoskrzydłowy Dżagojew był w zasadzie ofensywnym pomocnikiem i tylko okazjonalnie zajmował miejsce przy linii, najczęściej w fazie defensywnej. Denisow rozgrywał piłkę z głębi, a Szyrokow z Zyrianowem poruszali się przede wszystkim wzdłuż boiska, zwłaszcza ten pierwszy imponował ciągiem na bramkę od pierwszych minut. Kierżakow zgodnie ze swoim stylem gry bardzo rzadko podejmował walkę ze środkowymi obrońcami preferując schodzenie na wolne pole przy liniach, najczęściej przy prawej.

Czesi ustawieni byli bardzo podobnie do Polaków, 4-2-3-1 z typowymi skrzydłowymi. Wydaje się jednak, że grali bez typowego defensywnego pomocnika – i Plašil, i Jiráček ustawiali się dość wysoko, z czego korzystali Rosjanie.

Jiracek

W pierwszej fazie meczu wydawało się, że zespół czeski ma wyraźną przewagę. Nawet po stracie dwóch goli można było odnieść takie wrażenie, tym bardziej, że Rosjanie często pozwalali swoim rywalom poprowadzić piłkę dłużej. Celował w tym Petr Jiráček, środkowy pomocnik, który często wykonywał zadania przeznaczone teoretycznie dla Pilařa i Rezka – zdobywał teren z piłką przy nodze, a następnie próbował wypatrzyć kogoś w polu karnym. Takich akcji brakowało jednak na skrzydłach, gdzie miejsca było trochę więcej. O ile Pilař rozkręcił się w miarę upływu czasu, o tyle Rezek był kompletnie niewidoczny i zszedł już w przerwie. Trudno zrozumieć, dlaczego Czechom nie udało się wykorzystać sporej pasywności Arszawina i Dżagojewa. Natomiast Rosjanie (jak się wydaje) z pełną premedytacją zostawiali z przodu trzech zawodników, a po odzyskaniu piłki przechodzili do szybkich ataków. Niezmordowany Kierżakow zawsze zbiegał na wolne pole, otrzymywał piłkę i uruchamiał kolegów.

Dżagojew

Kluczową postacią w atakach Rosjan był Arszawin, notując dwie asysty. Fantastycznie prowadził piłkę, ale być może nie byłby aż tak znaczący, gdyby nie pomoc kolegów – prawie zawsze miał kilka opcji do wyboru, Kierżakow rozciągał nieustępliwie obronę, a w wolne miejsca wbiegali Dżagojew i Szyrokow, do tego przy liniach od czasu do czasu pojawiali się Żyrkow z Aniukowem. Wystawienie Dżagojewa zamiast bardziej schematycznego Izmaiłowa to był dobry pomysł Advocaata. Cżesto mawia się, że zawężanie pola gry w ataku ogranicza pole manewru. Z jednej strony tak, ale z drugiej, co w niemal każdym meczu pokazują piłkarze Barcelony, wystarczy ruchliwy napastnik, który wyciągnie obrońców ze swoich stref, a wejście z głębi innego zawodnika niemal zawsze oznacza zagrożenie. Dżagojew świetnie to wykorzystywał. Oprócz tego zdobył 2 gole uderzając dwa razy celnie na bramkę, za każdym razem nie do obrony. Zresztą jedyny celny strzał, który nie zaowocował golem to uderzenie z lewej nogi autorstwa Kokorina w końcówce.

Baroš

Być może całkiem składne akcje Czechów pozwoliłyby im na stworzenie większej ilości sytuacji pod bramką Małafiejewa, gdyby nie fatalna gra Baroša. W drugiej połowie Plašil świetnym podaniem odnalazł Pilařa udowadniając, że defensywa Rosjan jest do ogrania, trzeba tylko ją porozciągać, zmusić tych zawodników do opuszczania swoich stref. Napastnik Galatasaray prezentował dobre chęci, ale (zapewne ze względu na niedawną kontuzję) nie był w stanie utrzymać się przy piłce i dać kolegom czas na podejście bliżej. Dlaczego selekcjoner trzymał go na boisku do 84. minuty, pozostaje jego tajemnicą. Na usprawiedliwienie czeskiego napastnika można dodać, że był mocno odizolowany od swoich kolegów (zwłaszcza Rosický’ego, dzięki dobrej grze Denisowa).

Pawliuczenko

W zasadzie z czeskim napastnikiem Galatasaray należałoby porównać Kierżakowa, który rozpoczął jako podstawowy napastnik Rosjan i jego gra bez piłki stała na wysokim poziomie. Trudno jednak zaprzeczyć, że oddanie siedmiu niecelnych strzałów chluby nie przynosi. Pawliuczenko po wejściu na boisko zaprezentował ogromny spokój i inteligencję. Fakt, na pewno grało mu się łatwiej ze względu na wynik, ale jego wkład trudno przecenić. Dobrze utrzymywał się przy piłce, bez wahania podał na czystą pozycję do Dżagojewa tuż przed trzecim golem (który w zasadzie rozstrzygnął mecz), a jego własny gol po szybkim kontrataku to już poezja. I kamyczek do ogródka Czechów, którzy zaprezentowali niezrozumiałą pasywność w próbach zatrzymania Rosjanina.

Zmiany

Nie da się ukryć, że Advocaat był też lepszy w prowadzeniu zespołu z ławki. Bílek z ciężko zrozumiałych powodów długo trzymał na boisku Baroša. Wprowadzenie Hubschmana było sprytnym posunięciem, natomiast przesunięty na pozycję prawego pomocnika Jiráček nie spełnił oczekiwań (był już też dość zmęczony) i Petržela wchodził na boisko zdecydowanie za późno. Advocaat pomimo niezłej gry Kierżakowa nie wahał się wymienić go na innego gracza, który zapewnił mu wysokie zwycięstwo.

Reklama