Niemcy – Dania 2-1: królowie szerokości

Choć Niemcy przez całe spotkanie kontrolowali sytuację, także i oni w tym spotkaniu mieli minuty, kiedy jeden przypadkowy gol mógł wyeliminować ich z turnieju. Wicemistrzowie Europy stanęli jednak na wysokości zadania i zasłużenie zakończyli grupę z kompletem punktów.


Oba zespoły zaczęły w klasycznych formacjach, każda z jedną wymuszoną zmianą personalną w stosunku do poprzedniego spotkania. U Niemców pauzującego za kartkę Boatenga zastąpił Bender, kontuzjowanego Romedahla Morten Olsen zamienił Jakobem Poulsenem.

W początkowej fazie zarysował się wyraźny pressing Niemców, którzy jak najszybciej chcieli zamknąć sprawę, do czego jak się wydawało wystarczy jeden gol. W pierwszych minutach forechecking naszych zachodnich sąsiadów dochodził aż w obręb pola karnego i mimo, że Duńczycy starali się utrzymywać przy piłce, nie mogli sobie pozwolić na zbyt duże ryzyko i wybijali ją jak najdalej, co w wielu przypadkach kończyło się stratą. W sytuacji zaś kiedy próbowali pozwolić sobie na grę pod tą presją, Niemcy przejmowali piłkę jeszcze na połowie rywala. Kontrataki przeprowadzane zgodnie z filozofią Loewa, mówiącą o tym, że strzał trzeba oddać jak najszybciej, nie przyniosły jednak efektów w pierwszych minutach, choć strzał Muellera powinien znaleźć drogę do bramki, czemu w sobie tylko znany sposób zapobiegł Andersen.
Specjaliści od kontr musieli więc przejąć inicjatywę. Przewaga w posiadaniu piłki Niemców narastała. Konstruowanie ataków przybrało klasyczne formy. Po pierwsze jeden z defensywnych pomocników przejmował piłkę od obrońców i starał się ją rozdzielić albo na skrzydło do bocznego obrońcy albo do schodzącego do środka skrzydłowego. Po drugie nieposiadający futbolówki drugi z cofniętych pomocników podchodził znacznie wyżej, tworząc kolejny poziom do rozegrania. W momencie kiedy piłka trafiała do Oezila, ten miał możliwość przenieść grę nieco do boku do będącego w środku skrzydłowego, nieco dalej na defensywnego pomocnika lub całkiem do boku do skrajnego obrońcy. Oczywiście dochodziła też opcja zagrania na wolne pole. Oezil często dostaje piłkę będąc tyłem do bramki, ale nie jest to dla niego przeszkodą, żeby wiedzieć co ma za plecami i jak dograć do partnera.

Dobry mecz notował również Gomez, który non stop starał się biegać pomiędzy obrońcami z Danii, często też schodził bardziej do środka pola, zostawiając miejsce partnerom do wejść ze skrzydeł do ataku. Dały o sobie znać też spore umiejętności techniczne, kiedy dwukrotnie był blisko finalizacji kilku dryblingów na małej przestrzeni. Grając bez piłki starał się też rozciągać szeregi rywala i wyciągać ich z pozycji.

To już jednak takie proste nie było. Duńczycy w defensywie zagrali bardzo stabilnie, nie spiesząc się z bieganiem za rywalami. Faktycznie, na skrzydłach zostawało mnóstwo miejsca, gdyż obrona grała wąsko, tym niemniej w sytuacji, kiedy piłka trafiała w pole karne, zagęszczenie było tak duże, że w większości przypadków futbolówkę udawało się wybijać. Duńczycy grali konsekwentnie, stoperzy operowali bardzo głęboko, trzymając się linii pola karnego. Problemem była momentami spora luka między obroną a pomocą. Sam Kvist, starający się trzymać przed Oezilem nie był w stanie zaasekurować całej przestrzeni przed polem karnym, toteż gdy Zimling zapuścił się trochę dalej, zostawało sporo wolnego miejsca przed polem karnym. Obrona jednak w dalszym ciągu była ciężka do sforsowania. Kończyło się więc na strzałach z dystansu, które jednak większego zagrożenia nie stanowiły.

Duńczycy w ataku nie mieli za wiele do powiedzenia. Kontrowali w stylu niemieckim, możliwie szybko przemieszczając się pod bramkę rywala i błyskawicznie wymieniając podania. W defensywie Niemcy grali jednak bezbłędnie, a po raz kolejny samego siebie przechodził Hummels. Co jednak wychodziło z gry, nie udało się przy stałym fragmencie. Dwa przegrane pojedynki główkowe i Krohn-Dehli uprzedzając właśnie Hummelsa dał Duńczykom remis. Ten wynik pozwalał piłkarzom ze Skandynawii na trzymanie się swojego stylu gry, gdyż każda skuteczna kontra dawałaby im awans. Niemców musieli mieć się na baczności, ale ani myśleli oddawać inicjatywę.

Loew nie decydował się na zmiany taktyczne, a jedyną drobną innowacją był fakt, że po zejściu Podolskiego Schuerrle trzymał się znacznie mocniej skrzydła, a po wewnętrznej często obiegał go… Lahm. Klose przejął rolę Gomeza i starał się rozciągać defensywę rywali, mnóstwo biegając bez piłki. W momencie kiedy Niemcy, zagrożeni nieco ryzykiem przypadkowej kontry eliminującej ich z turnieju, przycisnęli trochę bardziej, tak właśnie padł gol. Wbiegający w pole karne Klose urywał się obrońcom, a skupieni na nim rywale nawet nie zauważyli, że do za mocnego podania Oezila po zewnętrznej wybiegł Bender, potwierdzając to, że przy takiej szerokości gry, w drużynie niemieckiej zawsze znajdzie się ktoś, kto zamknie akcję.

Mortenowi Olsenowi zabrakło armat na zmianę czegokolwiek w tym spotkaniu. Wprowadzenie Mikkelsena miało wzmocnić ofensywę, ale przeszło zupełnie bez echa, podobnie jak praktycznie wszystkie działania ofensywne Duńczyków w tym spotkaniu. Wyraźny był jednak brak Rommedahla, mając naprzeciwko siebie większe zagrożenie, Niemcy nie zapuszczaliby się tak wysoko dwójką bocznych obrońców. Z Duńczykami mogli jednak po raz pierwszy w tym turnieju zastosować ten manewr i choć nie stworzyli sobie w ten sposób zbyt wielu sytuacji, byli w stanie rozmontować bardzo poprawnie grającą defensywę Skandynawów.

Pojawia się pytanie, czy są to już Niemcy na miarę wygranej w turnieju, przede wszystkim w kontekście Hiszpanii. Rzeczą, która na to wskazuje, jest fakt, że bardzo dobrze ich zawodnicy radzą sobie w ataku pozycyjnym, a przy tym potrafią utrzymywać stabilną formę w defensywie. Przy sprzyjających okolicznościach będą w stanie nawiązać równorzędną walkę na atak pozycyjny z Hiszpanią, choć przy szybkich akcjach wydają się nie mieć sobie równych. Póki co, po ciężkiej grupie los im sprzyja, analizując potencjał ich i przeciwnika, jeszcze przed meczem są już jedną nogą w półfinale.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama