EURO: Hiszpania 1-1 Włochy

W meczu otwierającym rywalizację w grupie C Hiszpania zremisowała z Włochami 1-1.


Formacje i selekcja


Vicente Del Bosque ustawił swoich piłkarzy w 4-3-3. Obrona i pomoc Hiszpanii były bez niespodzianek, natomiast w oczy od razu rzucił się brak prawdziwego napastnika. Na szpicy wystąpił Cesc Fabregas, którego flankowali Iniesta i Silva.

Prandelli, mimo absencji Barzaglego, zdecydował się na grę 3-5-2. Gracza Juventusu zastąpił De Rossi, co zresztą zapowiadał Prandelli. W pomocy zamiast Montolivo zagrał Thiago Motta, co wskazywało na bardziej defensywny plan Prandellego. Na pewno nie udałoby się wygrać z Hiszpanami, jeżeli chodzi o posiadanie piłki, dlatego Prandelli postanowił maksymalnie zagęścić środek pola i wesprzeć słabego w obronie Pirlo (dla kibiców Juventusu – tak, znacząco poprawił ten element gry w tym sezonie, ale i tak stoi on na dość niskim poziomie) kolejnym, obok Marchisio, silnym i ruchliwym graczem – Thiago Mottą.

Włochy

Ustawienie Prandellego teoretycznie było bardzo ryzykowne – trójka napastników może z łatwością rozciągnąć trójkę obrońców. Obrona faktycznie składała się jednak z aż pięciu piłkarzy, bowiem na skrzydłach tworzyli ją jeszcze Maggio i Giaccherini.

Hiszpanie naciskali na Azzurich bardzo wysyko – Fabregas doskakiwał do De Rossiego, Iniesta do Bonucciego, a Silva do Chielliniego. Alonso grał głębiej niż Xavi, który wychodził do przodu popilnować Pirlo. Nikt nie pilnował jednak ani Maggio, ani Giaccherinego. W efekcie doszło do sytuacji 6v4 na korzyść Włochów. Skrzydłowi Hiszpanii mogli przecież pilnować albo wing-backów, albo środkowych obrońców. W ten sposób Włosi z dużą swobodą wydostawali się spod pressingu Hiszpanów. Pomagała w tym również sama charakterystyka piłkarzy – De Rossi jest przecież pomocnikiem, którego w obronie Luis Enrique ustawił ze względu na jego umiejętność podawania, Bonucci często był odpowiedzialny za wprowadzenie piłki do pomocy Juventusu, podobnie jak jego kolega klubowy Chiellini.

W pomocy było relatywnie dużo miejsca, bowiem druga część hiszpańskiej drużyny operowała głębiej. Motta i Marchisio dzięki temu nabiec rozpędu w tej strefie, a następnie uruchomić któregoś z bocznych pomocników albo posłać piłkę do przodu. Problem polegał na tym, że zarówno Maggio, jak i (bardziej) Giaccherini byli zbyt głęboko aby zaadresować do nich podanie. Długie piłki często dogrywano za plecy obrońców Hiszpanii, jednak żaden z włoskich napastników do sprinterów nie należy.

Balotelli i (szczególnie) Cassano byli bardzo aktywni w przednich formacjach. Napastnik Milanu wywalczył rzut wolny sprzed pola karnego, który świetnie uderzył Pirlo. Oprócz tego sam oddał groźny strzał oraz świetnie dorzucił piłkę do Marchisio, którego woleja obronił Casillas.

Hiszpania

Pressing nie był wynikiem kompaktowego ustawienia (tak jak ma to miejsce w Barcelonie), a raczej próby odbioru piłki jak najwyżej, gdzie czwórka wysoce utalentowanych zawodników miała przeprowadzić akcję kombinacyjną (czyli sposób Realu Madryt). Każdy z nich jest jednak playmakerem, a nie rasowym napastnikiem – Xavi, Iniesta, Silva i Fabregas.

Rola Fabregasa była podobna do tej, którą zdarzało mu się odgrywać w klubie (tam, nawiasem mówiąc, nazywana rolą Messiego). Zaczynając wysoko na szpicy, Fabregas cofał się, aby wziąć udział w rozegraniu, po czym wbiegał z głębi pola na pełnej szybkości na obrońców. Ofensywny hiszpański kwartet wymieniał się pozycjami z przodu, więc także inni zawodnicy grali w ten sposób, a Hiszpania była przez to przewidywalna. Najlepiej o powtarzalności Hiszpanów świadczy statystyka podań prostopadłych – zagrali ich aż 20, najwięcej w mistrzostwach.

Niekiedy do akcji ofensywnych wkraczali Jordi Alba i (częściej) Arbeloa, jednak ci zawsze byli pilnowali przez Maggio i Giaccheriniego. W efekcie Hiszpania była skazana na grę zabarykadowanym przez Włochów środkiem pola.

Chociaż Hiszpanie cieszyli się większym posiadaniem piłki, nie potrafili przełożyć tego na czyste sytuacje bramkowe.

Druga połowa i zmiany

Druga odsłona meczu rozpoczęła się bez zmian personalnych, za to obie drużyny wyszły na boisko w innym nastawieniu. Hiszpanie podkręcili tempo, które w pierwszej połowie było dość wolne, a Włosi, trochę niespodziewanie, atakowali ich wyżej, ażeby utrudnić swobodne wcześniej rozegranie. Przed przerwą ani Cassano, ani Balotelli nie brali udziału w grze obronnej, a pomocnicy Hiszpanii omijali ich jak tyczki.

W ten sposób w środku pola zrobiło się więcej miejsca, które lepiej wykorzystywali Hiszpanie. Ich akcje stawały się coraz składniejsze, a do ataku podłączał się anonimowy w pierwszej części Alba.

Kilka minut po zmarnowanej sytuacji Balotelli opuścił boisko, a jego miejsce zajął Di Natale. Po minucie padła pierwsza bramka. Pirlo popisał się swoim geniuszem, zaczynając akcje w głębi pola, mijając jednego zawodnika i dogrywając prostopadłą piłkę, którą wykończył Di Natale. Piłkarz Udinese odpędził duchy ćwierćfinału z 2008 roku (nie strzelił w nim decydującego karnego), a Hiszpanie zapłacili za wysoką linię.

Chwilę później Fabregas wyrównał stan meczu, a gol padł po akcji, jaka nie udawała się przed przerwą. Fabregas z głębi pola zaatakował miejsce za plecami Chielliniego (który wyszedł do podającego Silvy. Podobna sytuacja miała często miejsce w pierwszej części) i perfekcyjnie wykończył cudowne podanie Davida Silvy.

Prandelli wprowadził Giovinco za Cassano, a Włosi grali teraz bardziej w 3-5-1-1. Było to uzasadnione kilkoma względami. Po pierwsze Prandelli na pewno był zadowolony z wyniku. Po drugie, Hiszpania łapała wiatr w żagle, więc trzeba było grać ostrożniej. Giovinco jest idealny dla drużyny grającej z kontry i najlepiej operuje, jeżeli to inny zawodnik ataku skupia na sobie obrońców. Tym kimś był Di Natale, który sam zna ten system z Udinese. Dwójka piłkarzy pod koniec meczu przeprowadziła akcje, po której sam na sam znalazł się Di Natale. Nie potrafił jednak skierować piłki do bramki.

Del Bosque dokonał dwóch zmian. Pierwszą było wpuszczenie Navasa w miejsce Silvy, co pozwoliło rozciągnąć grę z prawej strony. Arbeloa wyraźnie zgasł z drugiej części, a poza tym nie jest jakoś specjalnie skuteczny w ofensywnie. Druga zmiana to Torres za Fabregasa, a więc rezygnacja z gry fałszywą dziewiątką na rzecz tradycyjnego napastnika. Nie przyniosło to korzyści Hiszpanom, aczkolwiek plus dla Del Bosque za rozpoznanie braku szerokości z prawej strony i próby zmiany opcji ofensywnej w poszukiwaniu zwycięstwa.

Ostatnia zmiana to Nocerino za Mottę, którą Prandelli przeprowadził dla zabicia czasu.

Podsumowanie

Wynik zadowalający Włochów, którzy jednak mogli (i powinni) ten mecz wygrać. Mimo niskiego posiadania piłki (34%) potrafili stworzyć sobie więcej czystych sytuacji bramkowych niż Hiszpanie. Defensywna gra Italii również jest na plus. Włosi byli zorganizowani w środku i na flankach, poza tym bardzo dobry występ zaliczył De Rossi, który miał przecież zaczynać mistrzostwa na swojej nominalnej pozycji, czyli w pomocy.

Włoski eksperyment z 3-5-2 powiódł się i jasne jest, że Squadra Azzura dysponuje teraz dwoma (obok 4-3-1-2) systemami. Hiszpanie muszą natomiast wymyślić coś innego, bo z wąsko grającą i fizyczną Irlandią przeprowadzanie każdego ataku środkiem może się nie powieść.

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

  • „Druga zmiana to Torres za Fabregasa, a więc rezygnacja z gry klasyczną dziewiątką na rzecz tradycyjnego napastnika. Nie przyniosło to korzyści Hiszpanom, aczkolwiek plus dla Del Bosque za rozpoznanie braku szerokości z prawej strony i próby zmiany opcji ofensywnej w poszukiwaniu zwycięstwa.”

    A czy nie uważasz, że to było powodem tych czystych sytuacji Torresa? Tylko jego nieporadność uratowała Włochów (oczywiście plus geniusz Buffona)

    • Przed lobem De Rossi wszedł w Torresa na raz i nie trafił, ale wtedy, gdy Buffon uratował sytuację, to faktycznie kwestia zawodnika, Fabregas by się raczej w takiej pozycji nigdy nie znalazł.

Reklama