Serie A: Juventus – Napoli 3-0

W spotkaniu na szczycie Serie A Juventus pewnie pokonał Napoli 3-0.


Antonio Conte miał do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy. Lichsteiner powrócił po zawieszeniu za kartki i zastąpił Caceresa. De Ceglie ponownie wystąpił z lewej strony, natomiast w ataku pojawił się Marco Borriello. Stara Dama wyszła na boisku w ustawieniu 3-5-2.

Napoli zagrało w 3-4-2-1. Również Mazzari mógł skorzystać z usług wszystkich zawodników, bowiem po kontuzji wrócił Maggio. Jego uraz odnowił się jednak po kilkunastu minutach i Włoch zmuszony był opuścić boisko. Zastąpił go Dossena, a Zuniga przeszedł na prawą stronę.

Przez pierwszą połowę spotkanie było zamknięte – obie drużyny miały przewagę jednego zawodnika z tyłu. Jedyne groźne sytuacje miały miejsce po stałych fragmentach gry. W ten sposób padł gol, który otworzył nie tylko wynik, ale cały mecz.

3-5-2 a 3-4-2-1

Conte po raz kolejny zdecydował się na ustawienie bliźniacze w stosunku do ustawienia rywali. Początkowo miało to na celu jedynie zniwelowanie potencjalnego zagrożenia, płynącego ze strony poszczególnych graczy zespołu rywali. Z czasem jednak 3-5-2 stało się w wykonaniu Juventusu dodatkową bronią, którą Conte wytacza, gdy podstawowe 4-3-3 nie przynosi pożądanych rezultatów.

Kluczową strefą była obrona Juventusu. Gra trójką obrońców przeciwko trójce napastników sprzyja tym drugim – mogą wyciągnąć obrońców ze swoich pozycji, tym samym robiąc miejsce dla graczy wbiegających z drugiej linii. Tutaj takiego zagrożenia nie było, bowiem w środku pola mieliśmy 2v2, a na bokach 1v1.

Co więcej, ani Hamsik, ani Lavezzi nie są w systemie Mazzariego klasycznymi skrzydłowymi. Operują oni za osamotnionym Cavanim jako dwójka ofensywnych zawodników. W Juventusie natomiast graczem usytuowanym między liniami obrony i pomocy jest Andrea Pirlo, więc w rzeczywistości mieliśmy w tej strefie do czynienia z sytuacją 4v3.

W poprzednim meczu pomiędzy obiema drużynami Hamsik znakomicie wyłączył z gry Pirlo, przez co Juventus musiał szukać innych rozwiązań. Dodatkowo, było to jedno z pierwszym spotkań, w którym Conte zdecydował się na 3-5-2, więc gracze mogli nie być oswojeni ze swoimi nowymi rolami.

Tutaj sytuacja była odmienna. Hamsik był rozstrzelony pomiędzy Andreą Pirlo, a awansującym do drugiej linii Chiellinim, który występował również na pozycji skrajnego lewego obrony. Jest to ukłon w stronę ofensywnych możliwości środkowego przecież obrońcy, które widzieliśmy w innych meczach Juve, i ich bardzo dobre wykorzystanie. Z drugiej strony boiska, Cavani pilnował Bonucciego, a Lavezzi Barzagliego.

W ten sposób jeden z piłkarzy w tyłach Juventusu zawsze był bez krycia. Buffon krótko wznawiał grę, podając do Bonucciego. Nie jest on pewny w rozegraniu, jednak tutaj nie było to istotne – któryś z napastników Napoli podbiegał do niego, odkrywając jednocześnie innego gracza Juve.

Lewą stroną i środkiem Juventus przeprowadził odpowiednio 36% i 37% swoich ataków, co jest tylko wzmocnieniem powyższych punktów.

Istotnym czynnikiem był też ruch bez piłki po pierwsze Pirlo, a po drugie Vucinica. Pirlo inteligentnie zmieniał strony i wbiegał do przodu – Hamsik nie zawsze był świadomy, gdzie Pirlo się znajduje, przez co Włoch był w stanie przenieść się w inną strefę i tam stworzyć przewagę.

Vucinic natomiast biegał często w stronę środka boiska, mając na sobie jednocześnie Campagnaro i Cannavaro. Obaj obrońcy byli skonfundowani, więc przewaga obrońcy w tyłach nie miała tutaj takiego znaczenia. Ponadto De Sanctis wznawiał grę długimi wykopami, co oznaczało, że Napoli chciało przejąć piłkę na połowie rywala i tam wykorzystać szybkość i błyskotliwość swoich Trzech Tenorów. Napoli nie miało także łącznika między obroną a pomocą – Hamsik grał daleko od własnych obrońców i nie brał udziału w pierwszej fazie wyprowadzania piłki.

Dynamicznie grający boczni obrońcy Napoli byli nieszkodliwi, bo zarówno Lichsteiner, jak i De Ceglie są w rzeczywistości obrońcami – to ich naturalny ciąg na bramkę pozwala na umieszczenie każdego z nich w roli wing back. Stratą było zejście Maggio. W jego miejsce wszedł Dossena, który także jest obrońcą, ale bez ciągu na bramkę, co jeszcze dodatkowo zmniejszyło potencjał ofensywny Napoli.

Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo, a stan posiadania piłki wynosił 50%-50%. Swoje sytuacje miał Juventus, jednak jedyne zagrożenie płynęło bezpośredniego ze stałych fragmentów gry lub z sytuacji będących bezpośredniego ich wynikiem. W ten sposób Juventus oddał jedyne dwa celne strzały na bramkę.

Stałe fragmenty gry i zmiany

Problemy Napoli z obroną przy stałych fragmentach gry są powszechnie znane. W ferworze walki, goście wiele razy faulowali blisko pola karnego – idealne miejsce do wrzucenia piłki w pole karne czy strzału. W ten sposób padła pierwsza bramka, zresztą po bardzo dużym zamieszaniu w polu karnym.

Napoli musiało gonić wynik, więc Mazzari ściągnął Inlera, za którego wszedł Pandev. Hamsik cofnął się do pomocy. To stworzyło jeszcze więcej miejsca w środku pola. Napastnicy Napoli, do spółki z Hamsikiem naciskali na obrońców Juventusu, podczas gdy reszta drużyny stała daleko w tyle. W efekcie ktoś z dwójki Vidal-Marchisio zawsze był wolny, a osamotniony Gargano nie był w stanie odebrać im piłki (mimo tego że jego indywidualny występ był bardzo dobry).

Żółta kartka, którą Urugwajczyk otrzymał chwilę po zejściu Inlera, była momentem, w którym Juventus chwycił gości na widelec. Napoli nie było wstanie odebrać piłki, a Juventus nabierał rozpędu wykorzystując miejsce zostawione w środku boiska. W końcu, po kilkunastu akcjach padła druga bramka, a później trzecia.

Hamsik, bezproduktywny w ataku i zupełnie nieprzydatny w obronie, został w końcu zmieniony przez Dzemaili’ego.

Podsumowanie

Kolejne imponujące zwycięstwo Conte, pokazujące wielką elastyczność tego szkoleniowca. Conte dysponuje teraz dwoma innymi ustawieniami, między którymi może wybierać w zależności od rywala i sytuacji na boisku. Jest to przewaga nad rywalami z czołówki, bowiem zarówno Milan, jak i Napoli czy Udinese, używają jednego ustawienia, dokonując niewielkich tylko zmian w stylu. Conte widzi potencjalne słabości rywala i nie boi się nieszablonowych zmian.

Obserwuj mnie na twitterze! @bartoszgazda

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama