Bundesliga: Dortmund – Bayern 1-0

W spotkaniu na szczycie Bundesligi Borussia Dortmund pokonała Bayern 1-0, dzięki czemu zwiększyła przewagę nad Bawarczykami do sześciu punktów.


Juergen Klopp wciąż nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Mario Goetze, który mecz oglądał z trybun. Na prawym skrzydle wystąpił dlatego Jakub Błaszczykowski. Reszta składu pozostała bez zmian.

W Bayernie zabrakło przede wszystkim Schweinsteigera, który mecz rozpoczął na ławce. W środku pomocy zagrał Toni Kroos.

Mecz był otwarty. Żadna z drużyn nie porzuciła swojego ofensywnego stylu na rzecz parkowania autobusu.

Najdogodniejsze okazje były dziełem Borussii, która kontrolowała przebieg pierwszej połowy. Paradoksalnie, zwycięski gol padł jednak dopiero po zmianie stron, i to kiedy lepiej zaczęli grać podopieczni Juppa Heynckesa.

Pierwsza połowa

Początek meczu był bardzo dynamiczny, bowiem piłkarze obu drużyn szybko doskakiwali do swoich rywali, utrudniając im rozegranie piłki.

Po kilku minutach pressing osłabł. Zarówno Lewandowski, jak i Kagawa zazwyczaj odpuszczali środkowym obrońcom Bayernu, starając się odłączyć od podań Kroosa i Luisa Gustavo. W ten sposób zmusili gości do szukania gry długimi podaniami lub skrzydłami.

Walkę w powietrzu częściej wygrywali Subotic i Kehl. Ten pierwszy często występował z linii obrony. Hummels był wtedy prowizorycznym libero, który ubezpieczał Serba. Na bokach dobrze współpracujące dwójki Piszczek-Kuba i Schmelzer-Kehl dokładnie pilnowali skrzydłowych Bayernu, przez co ci mieli mocno ograniczone pole manewru. Robben nie wykonał ani jednego skutecznego dryblingu przez cały mecz, a Ribery został pozbawiony piłki aż 11 razy.

Borussia była ponadto drużyną bardziej kompaktową. Gdy przystępowali do pressingu, który rozpoczynał się w okolicy linii środkowej, piłkarze Kloppa nie zostawiali między sobą dużych luk. Bayern natomiast bronił głębiej, a Gomez i Mueller operowali między liniami obrony i pomocy BVB, mając niewielki wkład w defensywę – piłkę spokojnie mógł rozgrywać Hummels. Z kolei Gundogan często miał na tyle dużo czasu w środku boiska, by inteligentnym podaniem przesunąć atak bliżej bramki Bayernu.

Po jednym z takich zagrań Kuba, będący wtedy na lewej stronie, znalazł się w sytuacji sam na sam z Neuerem, co pokazuje jak mobilna była czwórka ofensywnych piłkarzy Borussii. Kagawa lawirował od jednej flanki do drugiej, grając to z jednym, to z drugim skrzydłowym. Po jednej z takich akcji strzał Grosskreutza fenomenalnie obronił Neuer.

Druga połowa

Inicjatywę przejął Bayern. Gospodarze czekali na własnej połowie, co było rozsądne – wynik ich satysfakcjonował, włożyli więcej siły w pierwszą połowę, a Bayernowi nie wychodziło konstruowanie ataku pozycyjnego.

Być może właśnie z tego powodu na boisku pojawił się nie w pełni zdrowy Schweinsteiger, który zmienił anonimowego Muellera. W ten sposób Bayern w środku pomocy miał dwóch kreatywnych i dobrze operujących piłką zawodników, co nijak przełożyło się na sytuacje bramkowe, których wciąż po stronie Bayernu było niewiele, a jeżeli, to powstałych raczej po bezpośrednich zagraniach do przodu niż cierpliwym ataku pozycyjnym.

Gomez był niewidoczny przez cały mecz i w końcu został zmieniony przez Olicia. Podobnie jak Mueller nie oferował w ataku nic. Lewandowski natomiast ciągle szukał gry, urywając się obrońcom i tym samym robiąc miejsce kolegom z drużyny.

Zwycięski gol padł po rzucie rożnym i świetnej reakcji Lewandowskiego. Robben złamał linię obrony, przez co Polak nie był na spalonym. Skrzydłowy Bayernu w końcówce zmarnował rzut karny oraz stuprocentową sytuację, kiedy z pięciu metrów nie trafił do pustej bramki.

Podsumowanie

Zasłużone zwycięstwo Dortmundu. Borussia była świetnie zorganizowana i zdyscyplinowana. Każdy piłkarz wiedział, jaką rolę pełni w drużynie i realizował tym samym plan trenera, który, nawiasem mówiąc, był podobny do tego z jesiennego meczu – zmusić Bayern do gry dłuższą piłką. Skuteczność planu i efektywność jego wykonania, oprócz wyniku, potwierdzają również zmiany – żadna z nich nie była taktyczna.

Piłkarze Bayernu zawiedli. Wyglądali kondycyjnie gorzej i nie potrafili poradzić sobie z pressingiem Dortmundu instalowanym w środku pola. Niekiedy wyglądali na rozbitych – czterech atakujących, sześciu broniących piłkarzy.

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama