Liga Mistrzów: Arsenal 3-0 Milan

Arsenal zwyciężył Milan 3-0 i o mały włos nie dokonał historycznego comebacku.


Wenger nie mógł skorzystać z usług Artety, Diaby’ego i Benayouna. Niepewni występu Vermalean i Gibbs okazali się zdolni do gry i w efekcie rozpoczęli mecz od pierwszej minuty. Arsenal wyszedł na boisko w 4-3-3.

Podobne kłopoty kadrowe miał także Max Allegri. Ambrosini pauzował za kartki, świetny w Serie A Muntari nie może grać w Lidze Mistrzów, a Boatengowi odnowiła się kontuzja. Do składu powrócił natomiast Alberto Aquilani, który mecz rozpoczął na ławce. Milan zagrał w 4-3-1-2.
Mecz toczony był we frenetycznym tempie. Arsenal zaatakował gości od samego początku, tocząc grę na ich połowie.

Pierwsza połowa

Cała pierwsza odsłona meczu toczyła się pod dyktando goniących wynik Kanonierów. Podopieczni Wengera szybko wymieniali między sobą piłkę, terroryzując pomoc Rossonerich, która została rozciągnięta. Sagna często wędrował do przodu, przez co debiutujący w Lidze Mistrzów Mesbah został postawiony w sytuacji 2v1, jego bezpośrednim przeciwnikiem był bowiem Walcott.

Aby temu zapobiec zewnętrzni pomocnicy Milanu musieli schodzić do bocznych sektorów boiska. Brak naturalnej szerokości jest podstawowym problemem formacji 4-3-1-2. Przesuwając się na boki, pomocnicy gości zostawiali ogromne ilości miejsca w środku pola, przez co Rosicky oraz Oxlade-Chamberlain mogli dyktować warunki gry na połowie rywala. Dodatkowo, Van Persie często cofał się i brał udział w kreowaniu ataku, co przypominało rolę, w jakiej Holander występował jeszcze w zeszłym sezonie. Inna rzecz to fakt, że Sagna i (rzadziej) Gibbs, obiegając skrzydłowych, rozciągali również linię obrony Milanu, przez co między ich obrońcami tworzyły się ogromne luki, w które pomocnicy Arsenalu posyłali prostopadłe piłki.

Drugim, jeszcze bardziej istotnym elementem, był szalony pressing Arsenalu głęboko na połowie Rossonerich. Gdy tylko któryś z pomocników Milanu otrzymał piłkę, natychmiast miał obok siebie zawodnika gospodarzy, a pozostali skutecznie zawężali pole gry i obstawiali kąty. Pomocnicy Milanu nie byli zbyt ruchliwy, więc często, nie wymieniwszy nawet 2-3 podań, goście posyłali górną piłkę w nadziei, że któryś z napastników ją opanuje. Jakość podań Milanu tego wieczoru najlepiej ilustruje strata Emanuelsona, która o mały włos nie doprowadziła do utraty gola. Sam Max Allegri przyznał po meczu, że jego piłkarze popełnili za dużo błędów podając. To od razu nasunęło myśl, czy aby na pewno pozbycie się Pirlo było dobrym ruchem? To temat na inną dyskusję.

Tak czy inaczej, Arsenal całkowicie zdominował zawodników z Mediolanu.

Bramki

Arsenal zdobył gola już po pierwszym rzucie rożnym, co było ciosem w samo serce dla wyglądających na zbyt pewnych siebie Milanistów. Błędy w kryciu popełnili Abate oraz Mexes.
Druga bramka padła po nieudanym wybiciu piłki Thiago Silvy. Trzeci gol to z kolei niefrasobliwość Mesbaha. Indywidualne błędy, za które, jak zauważył Mexes, Milan został ukarany.

Druga połowa

Po zmianie stron inicjatywę częściowo odzyskał Milan. Zmęczeni po pierwszej połowie gospodarze wycofali się z pressingu, zostawiając więcej miejsca dla Rossonerich, którzy powoli odzyskiwali pewność siebie i dłużej utrzymywali się przy piłce. Ciekawym faktem jest, że zarówno po pierwszej połowie, jak i po końcowym gwizdku większym posiadaniem piłki cieszył się Milan: odpowiednio 48-52% i 45-55% dla czerwono-czarnych. Dzięki zmęczeniu Kanonierów, tempo gry spadło, Milan mógł spokojniej wymieniać piłkę, miał do tego więcej miejsca – okoliczności zdecydowanie sprzyjające Rossonerim.

Zarówno Ibrahimovic, jak i El Shaarawy zaczęli grać w drugiej odsłonie, jednak to występ Van Bommela może najbardziej cieszyć kibiców Milanu. Holender praktycznie w pojedynkę patrolował całą strefę pomocy, co chwilę przerywając ataki gospodarzy. Statystyki mówią same za siebie: 6 odbiorów, 6 przechwytów, 2 wybicia, 60 podań (najwięcej na boisku) o celności 83%. Te liczby są jeszcze bardziej imponujące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Van Bommel miał na koncie zółtą kartkę już od 5. minuty spotkania. Pamiętajmy jednak, że to po stracie Van Bommela jego rodak, Van Persie, miał stuprocentową sytuację, którą fenomenalnie obronił Abbiati.

Zmiany

Przez liczne kontuzje obaj trenerzy nie mieli zbyt szerokiej ławki, jednak minimalnie górą był Milan. Wenger delegował do gry Chamakha i Chu-Younga – żaden z nich dotychczas nie strzelił gola w tym sezonie.

Mając na uwadze rolę Van Bommela i niską jakość podań w pomocy (patrz wyżej), Allegri wpuścił na boisko Alberto Aquilaniego. Był to strzał w dziesiątkę. Aquilani jest bowiem wciąż najlepszym asystentem w Milanie i to mimo faktu, że nie grał od 20 grudnia! Jest również piłkarzem kreatywnym. Cel był jasny – jeszcze dłużej utrzymać się przy piłce, kupić sobie więcej czasu i zmęczyć rywala. Wenger miał dokładnie ten sam pomysł, ale zabrakło mu pomocników.
Faktycznie, Milanowi udało się, a w międzyczasie Aquilani zagrał piłkę meczową, którą zmarnował mierny w tym spotkaniu Nocerino.

Podsumowanie

W dwumeczu byliśmy świadkami starcia dwóch kontrastujących ze sobą stylów. Szybka piłka grana z wykorzystaniem skrzydeł przeciwko futbolowi spokojniejszemu i bardziej opanowanemu, bazującego nie tyle na szybkości, co na sile fizycznej. Górą z tego pojedynku wyszedł Milan, który w ciągu dwumeczu był zespołem lepszym i bardziej zabójczym.

Arsenal pokazał ogromną determinację i wykorzystał wszystkie swoje atuty. Tego brakowało w pierwszym meczu. W drugim zabrakło im tchu i, być może, odrobiny szczęścia. Gratulacje dla Anglików za świetny mecz.

Wszystkie dane liczbowe pochodzą ze strony whoscored.com.

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama