Kasperczyk uczy Ekstraklasę

Jeszcze kilka miesięcy temu po porażce w Bełchatowie 0-6 trener Podbeskidzia Robert Kasperczyk jako jedno z tłumaczeń podał, że ten zespół wciąż uczy się ligi. Faktycznie ekipa z Bielska Białej na początku sezonu grała 4-4-2, czyli dokładnie tak jak w I lidze. Bolesne lekcje przyniosły jednak oczekiwany efekt, bowiem dzisiaj taktycznie to Kasperczyk mógłby udzielić lekcji kilku innym trenerom.


Tydzień temu w meczu z Zagłębiem szkoleniowiec postawił na budowanie ataków lewą stroną boiska i to przyniosło efekty, bo właśnie akcja na tej flance przyniosła Podbeskidziu zwycięskiego gola. W miniony weekend w Kielcach Ksaperczykowi nie powiodło się już tak dobrze jak w 20 kolejce, lecz widać, że inni trenerzy czegoś się nauczyli.

Wiadomo było, że Podbeskidzie w Kielcach czeka cięższy mecz niż konfrontacja z Zagłębiem. Wtedy PBB wyszło ustawieniem 4-1-4-1 z trójką pomocnikami tzw. „box-to-box”. W miniony piątek Kasperczyk, choć zdecydował się na podobny wariant, to usposobienie zawodników nie było już tak ofensywne i nawet przekształciło się w 4-4-1-1 z operującym z przodu Cohenem, grającym raz na lewej, raz na prawej stronie Patejukiem.

Mecz był bardzo interesujący, gdyż konfrontowały się w nim zespoły preferujące kompletnie odmienne sposoby obrony. Korona stosuje wysoki, agresywny pressing, podczas gry Podbeskidzie najczęściej atakuje rywala wyprowadzającego piłkę dopiero od linii środkowej, przy czym próby przeszkadzania nie są tak agresywne.

Jednak Leszek Ojrzyński przygotował się na Podbeskidzie bardzo dobrze. Kto oglądał mecz, mógł odnieść wizualne wrażenie, że Podbeskidzie nie było w stanie przejąć kontroli nad grą. Wynikało to z ustawienia Korony właśnie pod piątkowego rywala. Korona wyszła na ten mecz tradycyjnie 4-2-3-1, lecz pozmieniały się niektóre „elementy” układanki.

Wspominaliśmy o tym, że w meczu z Zagłębiem trener Podbeskidzia Robert Kasperczyk zdecydował się wykorzystać potencjał skupiając ataki na lewej flance. Ojrzyński w Kielcach zablokował tą stronę boiska ustawiając na swojej prawej stronie Golańskiego, a w pomocy Kuzerę. Co więcej do tej strony często schodził Sobolewski oraz Jovanovicia, który po prawej był zarówno na swojej połowie jak i na połowie Podbeskidzia. To dlatego Patejuk przenosił się czasami na przeciwną stronę boiska – Korona nie pozwoliła mu się rozwinąć.

O tym jak gęsto było po prawej stronie Korony niech przekonają poniższe grafiki, które możemy wykorzystać dzięki firmie InStat Football.

Nie było mowy, aby przy takim zagęszczeniu prawej strony Korony Patejuk mógł sobie poradzić.

Ojrzyński bardzo dobrze przeczytał taktykę Kasperczyka. Korona nie pozwoliła Podbeskidziu wykorzystać jego atutów, czyli szybkiego przejścia do ataku oraz lewej flanki. Pierwsze nie było możliwe z uwagi na wysoki pressing kielczan. Co więcej Podbeskidzie zagrało głębiej i przejście z obrony do ataku nie było możliwe. Wychodząca wysoko Korona przeniosła ciężar gry na połowę Podbeskidzia.

Wytrącenie drugiego atutu PBB, czyli kreatywnego Patejuka dokonało się na skupienie większej uwagi na prawej stronie Korony. Takie były założenia taktyczne Leszka Ojrzyńskiego. Do tego doszło tradycyjne już „zdobycie gola po sfg”, co kielczanom się udało już na początku meczu. Warto nadmienić, że gol zdobyty przez Macieja Korzyma był pierwszym jaki Korona w tym sezonie zdobyła po rzucie rożnym!

Ojrzyński może być bardzo zadowolony, bo jego walczaki nie dość, że zgarnęły komplet punków (i w tym meczu i w 2012 roku), to jeszcze spełniły wszystkie założenia taktyczne na spotkanie z Podbeskidziem.

Robert Kasperczyk tydzień temu nie tylko nauczył czegoś Leszka Ojrzyńskiego, ale także swojego poprzedniego rywala Pavla Hapala – szkoleniowca Zagłębia Lubin.

Podbeskidzie w 20 kolejce wskazało Słowakowi słaby punkt jego drużyny. Hapal przemyślał sprawę i do Krakowa na mecz z Cracovią pojechał już ustawiony inaczej. Dostrzegł „nieróbstwo defensywne” Hodura i tym razem posadził go na ławce. Przesunął do przodu Hanzela, a defensywnego pomocnika Bilka wsparł Rachwałem. Co godne uwagi na prawej stronie obrony zagrał Widanow. Hanzel miał nie tylko zadania rozgrywania piłki, lecz także pomoc w obronie po prawej stronie – punkt najsłabszy w meczu z Podbeskidziem.


Choć gra Zagłębie wciąż pozostawia wiele do życzenia, to w Krakowie ustawienie i taktyka Hapala zdała egzamin. Nie tylko dlatego, że „Miedziowi” zdobyli komplet punktów, ale przede wszystkim ponieważ prawa strona Zagłębia (a lewa Cracovii) została zamknięta na ataki gospodarzy.

Kasperczyk zatem w tej kolejce nie zdobył punktów, ale widać jaki jest jego wpływ na całą ligę. Ciekawe czy z meczu w Kielcach wnioski wyciągnął Maciej Skorża, którego drużyna w następnej kolejce zmierzy się właśnie z Podbeskidziem.

Reklama