Athletic 0-3 Valencia: Bielsa pokonany własną bronią

W najciekawszym spotkaniu 27. kolejki Liga BBVA Bilbao podejmowało Valencię.


Obie drużyny przystępowały do spotkania w dobrych nastrojach, bowiem w środku tygodnia wywalczyły awans do ćwierćfinałów Ligi Europy.

Marcelo Bielsa pozostawił w swoim 4-2-3-1 dziewięciu piłkarzy, którzy w czwartek wygrali z Manchesterem United. Chilijczyk nie mógł jednak delegować do gry Llorente, bo ten nabawił się kontuzji. Za niego zagrał Perez. Zawieszonego Amorebietę zastąpił natomiast Miguel San Jose.

Do największych przetasowań w Valencii doszło w pomocy. Emery nie mógł skorzystać z usług zawieszonego Tino Costy oraz kontuzjowanego Evera Banegi. Valencia także ustawiona była w 4-2-3-1.

Valencia bezwzględnie wykorzystała potknięcia gospodarzy i odniosła zasłużone zwycięstwo.

Piłkarze Bielsy mieli problem z utrzymaniem wysokiego tempa gry, która zachwyciła Europę oglądającą ich dwumecz z Manchesterem United.

Pierwsza połowa

Linie obrony obu drużyn od samego początku ustawione były raczej głęboko, co spowodowało rozciągnięcie się strefy środkowej. Mimo dużej ilości miejsca, nikt nie potrafił opanować tego sektora w pełni. Początkowo inicjatywę przejął Athletic, którego piłkarze biegali jak szaleni, podwajając, a nawet potrajając gości. Właśnie dzięki wybieganiu, dyscyplinie i odważnym ustawianiu się jego zawodnicy dwukrotnie pokonali United, a zimą byli o krok od zwycięstwa nad Barceloną.

Jednak podobnie jak Barcelona, również Athletic nie potrafi prowadzić gry, gdy sam jest pod presją. Emery polecił swoim piłkarzom nękać rywali tak intensywnie, jak robi to Bilbao, próbując odebrać piłkę najwyżej jak to możliwe. Co prawda tempo spotkania znacznie spadło po ok. 20 minutach (co nie dziwi – obie drużyny miały w nogach czwartkowe zmagania w Lidze Europy), ale istotne jest to, że ostatecznie ta strategia opłaciła się. Valencia zanotowała w pierwszej połowie 17 odbiorów (w porównaniu do 6 Bilbao), a faulowała 14 razy (Athletic tylko 8), co potwierdza agresywne nastawienie piłkarzy Emery’ego.

To z kolei prowadzi nas bezpośrednio do pierwszej bramki. Soldado najpierw wygrywa główkowy pojedynek z Javi Martinezem, a później naciska na San Jose, który przez brak koncentracji za krótko podaje do Iraizoza. Soldado dobiega do piłki pierwszy i jest 1-0. W tym video widać dokładnie, jak za plecami Soldado do wolnego piłkarza Athletiku doskakuje zawodnik Valencii. Niestety jakość filmu nie pozwala tych piłkarzy zidentyfikować, ale wystarczy zatrzymać na 0:08.

Druga połowa

Skrzydłowi Valencii cofnęli się na własną połowę, przez co drużyna wyglądała na ustawioną w 4-4-1-1. Tym razem podopieczni Emery’ego bliżej zaopiekowali się Iturraspe, którego wszystkie 23 podania w pierwszej połowie były celne. Ponieważ zawodnik ten łączy obronę z atakiem, a był on teraz wyłączony z gry, Bilbao próbowało górnej piłki, co nie przyniosło żadnych korzyści – brak Llorente dawał o sobie znać.

Prawdziwe zagrożenie stwarzał jednak Muniain, który drugą połowę zaczął na lewej flance. Dzięki swojemu dryblingowi regularnie ogrywał obrońców Valencii, przez co Athletic był na fali. Okres 15 minut po zmianie stron to okres najlepszej gry Athletiku – pressing, szybkie tempo, prostopadłe piłki między obrońców i bombardowanie pola karnego wrzutkami.

Po jednej z nich doszło do akcji, która praktycznie zakończyła rywalizację w tym meczu. Valencia wyprowadziła szybką kontrę, Jordi Alba, dzięki swojej szybkości i determinacji pierwszy dopadł do piłki posłanej między wysoko stojących obrońców. Soldado, wchodzący w drugie tempo, perfekcyjnie wykończył całą akcję. 2-0.

Kilka minut później kolejny rajd Alby zakończył się wyrzuceniem z boiska Iraoli. W tym momencie Valencia miała już 3 punkty w garści.

W pierwszej części Jordi Alba nie za często zapędzał się do przodu – jego bezpośrednim przeciwnikiem był Muniain, którego zresztą wyprzedził w fantastycznej akcji już około siódmej minuty spotkania. Poza tym, Hiszpan był raczej defensywny w pierwszej połowie, co koresponduje z głęboko ustawioną linią obrony – w całym meczu był tylko jeden spalony, do którego doszło w drugiej połowie.

Zmiana stron przysłużyła się Muniainowi, problem polegał na tym, że Valencia była bardziej zdyscyplinowana i bezwzględna.

Athletic podszedł jeszcze wyżej, co omal natychmiast nie skończyło się trzecią bramką dla gości – Soldado pięknie ograł San Jose na środku boiska i popędził na bramkę jednak tym razem zabrakło wykończenia. Strzelając karnego Soldado skompletował hattricka. W samej końcówce w jednej akcji zablokowali zostali Piatti i Alba.

Podsumowanie

Emery pobił Bielsę własną bronią. Szybkie tempo, dyscyplina i pilnowanie własnych zawodników. Jego piłkarze okazali się bezwzględni i kończyli sytuacje, gdy tylko nadarzyła się okazja. Dzięki imponującemu zwycięstwu Nietoperze umocnili się na trzeciej pozycji w ligowej tabeli.

Wszystkie statystyki pochodzą ze strony whoscored.com

Obserwuj mnie na twitterze: @bartoszgazda

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama