Udział bocznych obrońców w ataku

W miniony weekend mieliśmy okazje analizować dwa piątkowe spotkanie 18 kolejki Ekstraklasy ŁKS-Polonia oraz Lech – GKS Bełchatów. Uważni czytelnicy od razu wychwycili, że zauważyliśmy w nich bardzo duże zaangażowanie bocznych obrońców w ofensywie Polonii oraz Lecha. Spostrzeżenia potwierdziły przedstawiane przez nas w przerwie zimowej Taktyczne Podsumowanie Ekstraklasy. Pisaliśmy wtedy, że Lech i Polonia preferują taktykę z budowaniem akcji ofensywnych z bardzo dużym wsparciem bocznych obrońców, którzy wychodzili dość wysoko, rozszerzając pole gry.


To właśnie dzięki nim Polonia zdobyła jesienią aż 6 goli po długim podaniu. Taki środek był dość często stosowany przez Brzyskiego, Cotrę, Todorovskiego czy Tosika. Lech w tej kategorii okazał się nieco gorszy, lecz Wojtkowiak, Bruma czy Henriquez odgrywali niepoślednią rolę przy budowie ataku pozycyjnego.

Jednak dopiero narzędzia w postaci analizy statystycznej, którą dysponujemy dzięki InStat Football otwierają możliwości jeszcze bliższego przyjrzenia się elementom taktycznym, a w tym przypadku udziału bocznych obrońców w grze ofensywnej.

Do analizy wybraliśmy Polonię, Lecha oraz Legię, gdyż skrajni defensorzy tych drużyn jesienią bardzo często wychodzili wysoko i podłączali się do ataków.

Lewi obrońcy



Z podanej powyżej statystyki możemy odczytać jak duże było zaangażowanie lewych defensorów w ataku. Przy okazji analizy meczu ŁKS-Polonia zwrócono szczególną uwagę na Tomasza Brzyskiego – zawodnika Polonii, który grał bardzo ofensywnie, a jednak nie aż tak blisko linii. „Czarne Koszule” nie atakowały tak szeroko, a jednak Brzyski potrafił się wpasować i stanowił bardzo duże zagrożenie dla ŁKS, który nękał nie tylko uderzeniami z rzutów wolnych, lecz przede wszystkim wieloma piłkami kierowanymi w pole karne.

Powyższe porównanie uświadomi nam, że Brzyski zagrał prawie 9 razy więcej piłek do zawodników w polu karnym niż np. Wawrzyniak w meczu z Górnikiem. Pomijając przebieg wydarzeń w obu meczach i rangę przeciwnika, to i tak takie porównanie uwypukla wzorową postawę Brzyskiego, który całkiem zasłużenie został uznany za piłkarza kolejki.

Mniejsze zaangażowanie Wawrzyniaka tym razem wynikało ze zmienionego ustawienia Legii w porównaniu z rundą jesienną. Maciej Skorża wcześniej korzystał z 4-2-3-1 oraz 4-3-2-1, lecz tym razem postanowił w Zabrzu zagrać 4-3-1-2. Co więcej ważniejsza w tym meczu była prawa flanka, co zobaczymy przy okazji liczb Jędrzejczyka. Poza tym Ljuboja również schodził ku prawej stronie.

Fakt stosunkowo mało zaangażowanego Henriqueza wynikał także z tytułu ustawienia zespołu w meczu przeciwko GKS Bełchatów (jak widać na grafice po prawej stronie). Na jego stronie w ofensywie ustawiony był Tonev, który gra jednak częściej przy linii, co rozszerza pole gry w ataku na lewej flance. Panamczyk co prawda w pierwszej połowie wychodził dość wysoko spychając Bułgara do środka. Lecz po zmianie stron, choć Tonev nadal schodził do środka Henriquez nie grał już tak wysoko.

Uwagę zwraca także fakt dużego procentu celności podań Henriqueza w porównaniu z Brzyskim i Wawrzyniakiem. Wynika to z większej asekuracji z jego strony, gdyż najczęściej zagrywał do tyłu, do środka lub do blisko ustawionego Toneva.

Prawi obrońcy



O ile Polonia miała najbardziej zaangażowanego w ofensywę lewego obrońcę, to z Todorovskim już tak nie było. W porównaniu z Brzyskim Macedończyk grał trochę niżej, a przede wszystkim był mniej widoczny, co nie znaczy nieefektywny. Mimo to posłał najwięcej piłek w pole karne w porównaniu z Jędrzejczykiem i Wojtkowiakiem.

Jeśli chodzi o tego ostatniego, to miał największe pole do popisu. W 2 połowie meczu Lech-Bełchatów półprawym pomocnikiem był Stilić, który i tak grał w środku. Na prawe skrzydło niekiedy schodził Możdżeń, lecz to Wojtkowiak miał być dyspozytorem prawej flanki. Zawiódł na całej linii, bowiem nie posłał w pole karne żadnego celnego podania. To zaskakujący wniosek, zważywszy na fakt, że przecież Bakero postawił na bardzo wysoko grających skrajnych defensorów.

Jak wspominaliśmy w analizie meczu Lech-Bełchatów, poczynania ofensywne Wojtkowiaka a także Henriqueza utrudniali zawodnicy GKS.


Asekuracja


Niezależnie od porównania pomiędzy sobą boczni obrońcy tych zespołów do ataków podłączają się o wiele częściej niż pozostałe ekipy (oprócz Wisły). Dla przykładu powołajmy się na prawego obrońcę Bełchatowa Filipa Modelskiego, który w ofensywie udzielał się w Poznaniu 2 razy mniej niż Wojtkowiak. Z kolei w Zabrzu Michał Bemben 26 razy, co w porównaniu z Jędrzejczykiem (56) wygląda mizernie.

Skoro boczni obrońcy Lecha, Legii i Polonii grają wysoko, to w jakiś sposób muszą być asekurowani w obronie. W każdej z tych drużyn w 18 kolejce ta asekuracja wyglądała inaczej.

W Polonii Warszawa ofensywne zapędy Brzyskiego w obronie regulował Kokoszka. Po lewej stronie przedstawiliśmy przechwyty stopera „Czarnych Koszul” w piątkowym meczu z ŁKS. Jak widać w „strefie” lewego obrońcy (Brzyskiego) Kokoszka przejmował piłkę więcej razy niż na swojej nominalnej pozycji. To jemu przypadła dość istotna rola asekuracji lewego defensora.

Poniżej przedstawiliśmy jak asekuracja wyglądała w zespole Legii, gdzie na prawej obronie operował Jędrzejczyk. O jego tyły dbali Vrdoljak, a jak jemu się nie udało, czynił to Żewłakow. Z ustawienia Legii w tym meczu bardziej mogłoby się wydawać, że asekuracja tego zawodnika przypadnie w udziale Rzeźniczakowi. Jednak ten w defensywie spisał się średnio – przechwycił zaledwie 1 piłkę. Poniżej widać, kto najbardziej pracował w „sektorze” Jędrzejczyka.

Bakero w pierwszej połowie spotkania z Bełchatowem zagrał dwójką defensywnych pomocników (Kamiński, Injac) w 4-2-3-1. Już w analizie sygnalizowaliśmy, że Kamiński stawał się w istocie trzecim stoperem, niekiedy grając niżej niż Arboleda i Wołąkiewicz. Po przerwie to wszystko się zmieniło i Kamiński grał w obronie a Injaca wspomagał Kriwiec. Trudno było jednak oprzeć się wrażeniu, że to on był jedynym DM.

To właśnie Injac (na grafice widać jego pojedynki) równoważył większe zaangażowanie w ofensywie Wojtkowiaka. Było mu o tyle łatwiej, że w przeszłości sam grywał na prawej obronie (z konieczności).

Wnioski


Choć wszyscy trzej trenerzy stawiają na wysoko wychodzących bocznych obrońców, to jednak każdy z nich ma inną wizję gry takiego zawodnika. Także sposób „łatania dziur” powstałych w wyniku ich zaangażowania jest inny.

Jeśli Wojtkowiak poprawi umiejętność centrowania, stanie się o wiele lepszym prawym obrońcą. Jednak skoro w chwili obecnej nie robi tego dobrze, to może w przypadku „Kolejorza” warto byłoby przerzucić Toneva na prawe skrzydło, ograniczyć podłączanie się do akcji ofensywnych Wojtkowiaka, a dać więcej miejsca bardziej zwrotnemu i lepiej wyszkolonemu technicznie Henriquezowi na lewym skrzydle?

Legii nie wyszedł manewr z 4-3-1-2, więc może Skorża wróci do pomysłów z jesieni 4-2-3-1 lub 4-3-2-1, gdzie równomiernie usposobi ofensywnie bocznych obrońców. Miejsce w składzie straci przypuszczalnie Rzeźniczak, a być może także i Gol.

W przypadku Polonii, wnioski z ofensywnej gry Brzyskiego wyniesie następny przeciwnik „Czarnych Koszul” – Widzew. Chyba, że Jacek Zieliński postanowi zaskoczyć Radosława Mroczkowskiego i ustawi Brzyskiego w linii pomocy, wspomaganego przez Cotrę.

Reklama