Taktyczne Podsumowanie Ekstraklasy – Górnik Zabrze

Końcem października Adam Nawałka był krok od zwolnienia. Po serii meczów bez zwycięstwa przyszła jednak dobra passa i na chwilę sytuacja w Górniku się uspokoiła. Do stabilizacji w Zabrzu mimo wszystko jednak nadal daleko, choć bardziej jest to wina problemów kadrowych niż szkoleniowca.


Ustawienie

Nawałka przez całą rundę konsekwentnie stosował 4-5-1, choć zwykle zespól awizowano jako 4-2-3-1. Faktycznie, skrzydłowi pełnili bardzo ofensywną rolę w planie szkoleniowca z Zabrza, ale nominalnie najbardziej wysunięty pomocnik (zwykle Kwiek) zazwyczja grał znacznie głębiej niż zawodnicy na flankach. Bliżej do tego drugieho ustawienia było w sytuacji, gdy za napastnikiem podwieszano Zahorskiego, momentami zabrzanie przechodzili wtedy w 4-4-1-1. Wspólnym mianownikiem dla każdego z tych zestawień był jednak duet defensywnych pomocników.


Taktyka

Nawałka preferował ostrożne nastawienie. Jego ulubiony pomysł na grę zakładał ustawianie dwójki defensywnych pomocników za linią piłki i szybkie rozgrywanie akcji ofensywnych, zazwyczaj z wykorzystaniem skrzydeł. Po stracie zespół z Zabrza przechodził możliwie szybko na 4-5-1 i bronił się dwoma rzędami, ustawionymi blisko siebie i głęboko. Po odzyskaniu piłki, kierowano ją niemal natychmiast na boki. Ofensywniejszym skrzydłem było zwykle to, na którym znajdował się najlepszy zawodnik Górnika w tej rundzie – Nakoulma. „Prezes” grał zwykle na lewej flance, jednak czasami ustawiano go i na drugiej stronie, lub tez przesuwano go w trakcie meczu. Co ciekawe – zdarzało się tak, że na przeciwległej flance do tej zajmowanej przez ciemnoskórego pomocnika, rezygnowano z ofensywnego pomocnika. Zawodnik grający teoretycznie w tej roli był umiejscowiony bliżej środka i stanowił dodatkową zaporę defensywną, zaś szerokość na tym skrzydle zapewniał wchodzący boczny obrońca. Nawałka używał obu bocznych obrońców do akcji ofensywnych, natomiast rzadko robili to oni równocześnie. Byli w tym jednak na tyle sprawni, że gra skrzydłami stanowiła największy ofensywny atut Górnika. Celem było bądź szukanie dośrodkowania na stosunkowo wysokiego Zahorskiego bądź łamanie akcji do środka przez Nakoulmę i zwykle jego indywidualny finisz. Od jego postawy w dużej części zależał więc i dorobek bramkowy Górnika.

Także w defensywie Nawałka miał mnóstwo problemów. Spadek formy Banasia powodował, że na stoperze bardzo często musiał grać Pazdan, który dopiero kiedy grał jako defensywny pomocnik był wyróżniającym się zawodnikiem. Nominalny kolega reprezentanta Polski – Aleksander Kwiek został przekwalifikowany na bardziej ofensywnego pomocnika, ale z powodu braku efektów, dołączył po prostu do reszty kolegów, wykonujących tylko i wyłącznie mrówczą pracę w środku. Podobnie jak teoretyczni skrajni pomocnicy – Thomik i Olkowski, którzy zamiast szarżować na skrzydle, często schodzili do środka i współuczestniczyli w domykaniu krycia na rywalu.

Po części wynika to z faktu, że skrajni obrońcy nadrabiają to dość mocno. Są bardzo aktywni w ataku, dla równowagi jednak mają problemy w defensywie, tak z ustawieniem jak i w pojedynkach jeden na jednego. Dodatkowa asekuracja, forsowana przez Nawałkę jest więc niejako koniecznością. Inna sprawa, że skoro ma się zawodnika, który w pojedynkę potrafi wymanewrować kilku graczy rywala, można sobie pozwolić na to, żeby posyłać do ataku mniejszą liczbę graczy. Mimo to w wypadku straty, ustawienie tych zasieków trwa długi i bywa chaotyczne, przez co Górnik jest w czołówce pod względem goli straconych po kontrze.


Innowacje


Ciekawe pomysły z używaniem w kilku meczach tylko jednego skrzydła oraz ryglowanie środka pola dużą liczbą graczy nasuwają się w pierwszej kolejności. Na plus również doprowadzenie do przyzwoitej formy kilku wydawać by się mogło zapomnianych już zawodników i dobre balansowanie ofensywy z defensywą. Przy problemach personalnych Nawałka zrobił po prostu to, co musiał. Operując prostymi środkami zdołał ugrać sporo punktów, zwłaszcza w drugiej części sezonu.

Stałe fragmenty gry

Iście siedmiomilowy krok w porównaniu z poprzednim rokiem, kiedy to Górnik wykonywał je przeciętnie, a tracił po nich skrajnie głupie gole. Udało się zdobyć dziewięć bramek po SFG, co stanowi połowę dorobku zabrskiej drużyny. Piłkarze ze Ślaska nie stwarzają sobie w meczu dużej liczby sytuacji, dlatego stałe fragmenty gry muszą wykonywać na poziomie. Podobać się może to, że wrzutki w większości wykonywane są na tyle dobrze, że większość tego typu dograń stwarza zagrożenie. Jest to także efekt sposobu konstruowania akcji przez Zabrzan, gdzie też nie brakuje wrzutek. Ćwiczenie czyni mistrza.

Po SFG stracił Górnik 5 goli, z czego trzy po karnych. Ani razu rywale nie pokonali golkiperów z Zabrza po rzutach wolnych. To podkreśla skok jakościowy w stosunku do poprzedniej rundy, kiedy stojąca piłka siała spustoszenie w polu karnym. Stosunkowo spora liczba karnych sygnalizuje jednak, że defensywa Górnika bywa chaotyczna i niezbyt skuteczna w interwencjach.

Podsumowanie

Jak na zespół, którego wszyscy zawodnicy znaleźli się na liście transferowej, bez możliwości zbytniego wzmocnienia się, pracę Nawałki trzeba ocenić pozytywnie. Ma w składzie jedną wielką gwiazdę i bardzo dobrze ją eksploatuje, zaś niedobory w pozostałych formacjach nadrabia zwiększaniem ich liczebności. Na krótką metę przynosi to efekty, ale jeśli, odpukać, Nakoulmy zabraknie, Górnik będzie miał niewiele do zaoferowania.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama