Taktyczne Podsumowanie Ekstraklasy: GKS Bełchatów

Czy 16 punktów i 13 miejsce w Ekstraklasie to wynik, który sprawił, że kibice w Bełchatowie odetchnęli z ulgą czy raczej kręcą głową z rozczarowania? W grze GKS jesienią można było dostrzec sporo pozytywnych zmian, lecz wydawałoby się ciekawa taktyka nie pociągnęła za sobą wyniku punktowego. Przedstawiamy analizę gry GKS Bełchatów w rundzie jesiennej sezonu 2011/12.


Ustawienie


Poza drobnymi wyjątkami całą rundę jesienną Bełchatów korzystał z ustawienia 4-2-3-1. Szczegółowa analiza ustawień wykazała, że w takim systemie wychodził w 14 z 17 spotkań: 4-2-3-1 (14 razy), 4-3-2-1 (2 razy), 4-4-2 (1 raz).
Zarówno Paweł Janas jak i jego sukcesor Kamil Kiereś byli zwolennikami takiej formacji, lecz obaj wybierali różnych piłkarzy na rożne pozycje. Decyzją Kieresia było przesunięcie Fonfary do środka pola i powierzenia mu roli defensywnego pomocnika, obok Grzegorza Barana. Dobrze ustawił też Modelskiego, który zajął miejsce na prawej obronie. W obliczu kontuzji Popka Kiereś wpadł na pomysł, aby na lewej stronie obrony postawić na Tanevskiego. Choć wyniki „Brunatnych” były rożne, to decyzje o przypisaniu tych pozycji zawodnikom były trafione.

Szacunek wzbudza też wiara w potencjał piłkarzy, których miał w składzie. Świetnym przykładem jest Paweł Buzała, którego zdecydowana większość trenerów po meczu w Gdańsku (zmarnowane 100% sytuacje) posadziłaby na ławce rezerwowych. Kiereś wierzył w napastnika i dał mu szanse rehabilitacji w następnej kolejce w starciu ze Śląskiem. W efekcie Buzała odbudował się psychicznie, a Kieresiowi odwdzięczył się 2 bramkami.

Różnica pomiędzy Janasem a Kieresiem występowała też w umiejscowieniu Kosowskiego w zespole. Były selekcjoner stawiał na „Kosę” na prawym skrzydle, a Kiereś postanowił weterana przenieść na przeciwległą stronę boiska.

Dość stabilne były pozycje stoperów Lacicia i Szmatiuka. Tylko raz w wyjazdowym meczu z Górnikiem zdarzyło się, że ta para stoperów nie zagrała ze sobą na środku obrony. W minionych 17 kolejkach tylko dwukrotnie Bełchatów wystawił tą samą „jedenastkę” w dwóch kolejnych meczach.

Taktyka


Po 5 kolejkach Bełchatów miał na koncie zaledwie 3 punkty i aż 4 porażki i mimo wszystko nieujemny bilans bramkowy (8-8). Jednak nawet bilans bramkowy nie był w stanie zamydlić negatywnego (przewidywalnego) obrazu gry pod wodzą Pawła Janasa. Zewsząd pojawiały się słowa krytyki. „Przegrane mecze z Lechem 0-3 i Górnikiem 0-1 pokazały, że drużyna nie jest dobrze przygotowana do sezonu” – wytykał Janosikowi były szkoleniowiec Bełchatowa Maciej Bartoszek.

Przyznać trzeba, że w tamtym okresie Bełchatów był bardzo przewidywalny – wszystkie piłki szukały Żewłakowa, który ma dostatecznie dobre warunki do zgarnięcia wysokich zagrań jak i fizycznej walki o dalekie zagrania po ziemi. Odcięcie go od zagrań oznaczało wyeliminowanie zagrożenia ze strony GKS.

Janas też to widział i stąd decyzja o zmianie ustawienia na 4-4-2 w Zabrzu, gdzie Żewłakowowi w ataku partnerował ustawiany dotychczas na skrzydle Nowak. Efekt? W meczu z Górnikiem Bełchatów nie oddał żadnego celnego strzału na bramkę.
Po 5 kolejkach w Bełchatowie sytuacja doszła do tego, że jedynym wyjściem był uścisk dłoni i autobusy w przeciwną stronę i kontrolę nad zespołem przejął dotychczasowy II trener Kamil Kiereś. Początkowo mało kto przypuszczał, że spisze się lepiej niż doświadczony Janosik, ale styl gry uległ zmianie. Przede wszystkim zwiększył opcje w ataku poprzez zmianę zachowania niektórych zawodników.

Chodziło o usposobienie Wróbla. Potencjał prawoskrzydłowego był dotąd niewykorzystany. Bełchatów dzięki temu poprawił znacznie grę z kontry, dzięki czemu dzisiaj Wróbel to zawodnik, który oddał najwięcej strzałów na bramkę przeciwnika – 22, w tym 9 celnych. Inną przyczyną tego stanu był fakt wprowadzenia szybkiego Buzały na szpicę (20 strzałów w tym 11 celnych).

Wciąż jednak groźną bronią GKS była gra w powietrzu, o czym również świadczą liczby. Bełchatów 55% wszystkich goli zdobył po strzałach głową (11 z 20 bramek) .Żaden inny zespół naszej Ekstraklasy nie może się równać z podopiecznymi 38-letniego szkoleniowca pod tym względem.

W defensywie było już niestety dużo gorzej. Bełchatów Janasa i Kieresia stworzył rywalom warunki pod oddanie największej w Ekstraklasie liczby strzałów na własną bramkę – 208. Daje to jasny sygnał, że gdyby przeciwnicy Bełchatowa mieli lepiej nastawione celowniki, to w ich dorobku mogłoby być mniej niż 16 punktów. Dla porównania nawet ostatnie w tabeli Zagłębie pozwoliło rywalom na oddanie 37 strzałów mniej.

Innowacje


W obecnym wydaniu 4-2-3-1, pozycję napastnika na szpicy z reguły powierza się wysokiemu, silnemu zawodnikowi, który potrafi grać tyłem do bramki. Przybycie do Bełchatowa Marcina Żewłakowa dało zespołowi piłkarza o tej charakterystyce. Dotychczas rolę wysuniętego napastnika najczęściej grał Dawid Nowak.
Innowacją było przesunięcie go do linii operującej bezpośrednio za wysuniętym napastnikiem. Nowak na lewym skrzydle wychodził w podstawowym składzie w 5 meczach. Ogółem w 13 spotkaniach Nowak zdobył co prawda tylko jednego gola, lecz zaliczył aż 4 asysty.

Kamil Kiereś nie był jednak przywiązany do modelowego systemu z silnym napastnikiem i w wielu spotkaniach postawił na szpicy na szybkiego Buzałę. Jak wspomnieliśmy wyżej, te ruchy kadrowe umożliwiły Bełchatowowi stworzenie większego zagrożenia po kontrach, który przyniosły zespołowi 30% wszystkich trafień (6 z 20 bramek).

Stałe fragmenty gry


Ten element piłkarskiej taktyki w rundzie jesiennej w Bełchatowie odgrywał bardzo istotną rolę i to zarówno w ataku jak i w defensywie. W meczach z udziałem GKS-u padło 16 goli po stałych fragmentach gry, co stanowi 40% wszystkich trafień. Bilans sfg drużyny Pawła Janasa i Kamila Kieresia wyniósł 0.

Podkreślmy, że Bełchatów przeszedł do historii polskiej piłki, kiedy w 2 kolejce zdobył aż 4 bramki po zagraniach z rzutów rożnych – wszystkie w pierwsze tempo. Stało się to w meczu z Podbeskidziem:
1. Bramka Popka na 1-0
2. Bramka Popka na 2-0
3. Bramka Szmatiuka na 5-0
4. Bramka Popka na 6-0

Ten wynik (5 bramek po rzutach rożnych) jest wypadkową dwóch czynników – świetnie dośrodkowującego Kosowskiego oraz bardzo dobrze grających w powietrzu zawodników Bełchatowa (Tanevski, Popek, Szmatiuk, Lacić, Zewłakow).
W całej rundzie w meczach z udziałem GKS-u padło aż 9 trafień po kornerach.

Ważnym elementem były również rzuty wolne. Bełchatów stracił aż 2 gole po bezpośrednich strzałach z rzutów wolnych, co nie najlepiej świadczy o bramkarzu Sapeli. Ogółem zespół ze Sportowej stracił 3 bramki po wolnych.

W rundzie jesiennej analizowaliśmy spotkanie Bełchatowa w Kielcach z Koroną. Ten mecz potwierdza znaczenie sfg w grze podopiecznych Kamila Kieresia. Bełchatów przegrywał 0-2 po dwóch bramkach zdobytych dzięki stałym fragmentom gry, a w samej końcówce te właśnie sfg pozwoliły mu ocalić punkt.

Oto jak stałe fragmenty miały wpływ na wynik i przebieg meczu Bełchatowa:
– stracony punkt z Ruchem z 93 minucie (Abbott z karnego na 1-2)
– stracony punkt z Górnikiem w 94 minucie (Marciniak po rzucie rożnym na 0-1)
– stracony gol w meczu z Lechią w 80 minucie (Wawrzyniak po rzucie rożnym na 0-1)
– stracone prowadzenie w meczu z Cracovią w 5 minucie (Żytko po rzucie rożnym na 0-1)
– stracony punkt z Cracovią w 93 minucie (Boljević po rzucie wolnym na 1-2)

– napoczęte Podbeskidzie (Popek po rzucie rożnym na 1-0)
– napoczęty Śląsk (Baran po rzucie wolnym na 1-0)
– uratowany remis w meczu z Koroną w 91 minucie (Mysiak po rzucie rożnym)

Warto zwrócić uwagę ile ze straconych goli padło w doliczonym czasie gry.

Ocena taktyczna


Patrząc na wyniki GKS i ich obecną grę wydaje się, że Kiereś z drużyny wycisnął już maksa. Jeśli maks to zaledwie 13 miejsce, to możemy uznać, że utrzymanie w lidze będzie niezwykle trudne. Bilans Kieresia z drugiej strony też nie jest zachwycający: 3 zwycięstwa, 4 remisy i 5 porażek.
Z taktycznego punktu widzenia wspomniany zabieg ze zamianą pozycji niektórych zawodników, czy zastąpienie kontuzjowanych okazały się trafne. Z punktu widzenia wyników Bełchatów spisuje się wciąż poniżej oczekiwań, ale też należy wciąć pod uwagę potencjał kadrowy GKS-u.
W poprzednich ocenach taktycznych przyjęliśmy założenie, że taktyka jest dobra, kiedy jest skuteczna. Skoro tak, to taktyka Kieresia przyniosła skutek tylko połowicznie, bo jednak szkoleniowiec poniósł najwięcej porażek. To zdecydowanie wina dziurawej obrony, bo gdyby rywale byli bardziej skuteczni, Bełchatów mógłby na wszystkich spoglądać pod górę…

Reklama