Podbeskidzie – Zagłębie 1-0: prawy do lewego

Zapowiadając spotkanie 19 kolejki Podbeskidzie – Zagłębie napisaliśmy, że to taki mecz na 0-0, bowiem drużyny wykazywały słabości w tych samych fragmentach gry. Przed tą kolejką Zaglębie dużo bramek zdobywało po strzałach z dystansu, lecz Podbeskidzie takiej jeszcze w tym sezonie nie straciło. Z kolei podopieczni Roberta Kasperczyka dużo strzelali po stałych fragmentach, ale Zagłębie mało po nich traciło.


Na szczęście myliliśmy się, bo bramka w Bielsku Białej padła, lecz nadal podtrzymujemy zdanie, że zespół Kasperczyka ogląda się z zaciekawieniem jeśli chodzi o elementy taktyczne.

45-letni szkoleniowiec z Bielska Białej sezon otworzył składem w ustawieniu 4-4-2, bowiem tak zespół prezentował się w I lidze i Kasperczyk miał podstawy do optymizmu. Niestety szybko okazało się, że „radosny futbol” ofensywny w Ekstraklasie się nie opłaca. Potrzeba więcej asekuracji, skupienia na defensywie i z całym szacunkiem dla Podbeskidzia – szukać szans w kontrach. Kasperczyk jak sam określił „uczył się ligi”, ale okazał się bardzo pilny uczniem, bowiem już po kilku kolejkach wyciągnął pierwsze wnioski. Od 6 serii gier i triumfie w Warszawie nad Legią piłkarze uwierzyli w siebie i Podbeskidziu wiodło się lepiej. Obecnie zespół regularnie ustawiała się w formacji 4-2-3-1, w meczu z Zagłębiem natomiast 4-1-4-1 z Natherem jako defensywnym pomocnikiem, półskrzydłowym Patejukiem oraz trzema pomocnikami tzw. „box-to-box”.

Widać teraz, że drużyna Podbeskidzia jest bardziej dojrzała, a Kasperczyk doskonale wie jak może zaskoczyć przeciwnika. Wielokrotnie podkreślaliśmy już, że to szkoleniowiec umiejący znaleźć słaby punkt rywala i przygotować zespół tak, aby ten słaby punkt stał się szansą dla Podbeskidzia.

W meczu z Zagłębiem słabym punktem „Miedziowych” była ich prawa strona boiska. Chodziło o większe zaangażowanie tego skrzydła do przodu. Tam Pavel Hapal ustawił Pawłowskiego, który angażując się w grze ofensywnej, gorzej asekuruje tyły. To zatem nie przypadek, że Podbeskidzie konstruowało większość ataków lewą flanką.

Przy czym ciężar gry przyjęło na siebie Zagłębie, a gospodarze spokojnie się bronili i po przejęciu piłki wychodzili z szybkimi atakami. Podopieczni Hapala mieli przewagę w posiadaniu piłki (58 % -42 %), a także w całym meczu wymienili więcej podań (509-385) i podań celnych (420-293), ale jak wiemy takie elementy są argumentem „za” tylko jeśli przynoszą punkty, bo to one rozliczają trenerów i drużyny.

Zagłębie próbowało atakować środkiem opierając grę o Hodura. Słowak jednak pokazywał się do gry jedynie w momencie, gdy Zagłębie było w posiadaniu piłki. Gdy akcję rozgrywało Podbeskidzie Hodur nie był aktywny i nie pomagał zespołowi w grze obronnej.

Zagłębie w Bielsku Białej wyszło 4-1-4-1 z Bilkiem jako defensywnym i wspomagającym go Rakowskim, który cofając się zmieniał ustawienie na 4-2-3-1. Bilek, Hodur i Rakowski grali z reguły blisko siebie, a Pawłowski na zmianę schodził do środka, a także rozszerzał grę schodząc do linii. W tym pierwszym przypadku bardzo w ofensywę angażował się Rymaniak.
Różnica w porównaniu z meczem przeciwko Wiśle była kosmetyczna. Tydzień temu na lewej stronie zagrał Małkowski, a w Bielsku Białej nowy nabytek lubinian Lira.

Zagłębie preferowało grę środkiem. Widać to było po postawie Sernasa, który zupełnie odpuścił schodzenie do boków i wychodził do gry w środkowej strefie – praktycznie nie pojawiał się poza światłem pola karnego. Przy tradycyjnym zagęszczeniu środka pola trudno w ten sposób zaskoczyć rywala.

Nominalnie lewym pomocnikiem w tym spotkaniu w ekipie Podbeskidzia był Patejuk, oczywiście wspomagany przez z reguły bardziej ofensywnego z bocznych obrońców – Króla (prawy defensor). W praktyce Patejuk był półskrzydłowym, ale operował bardziej po lewej stronie.

Jak wspomnieliśmy przy okazji ustawienia pozostała trójka zawodników odpowiedzialnych za budowanie ataków grała od pola karnego do pola karnego, schodząc bardziej do lewej strony. To dzięki temu zaangażowaniu Podbeskidzie zawiązała 2 razy więcej ataków niż prawą flanką.

Przewagę na lewej stronie Patejukowi pomogli stworzyć Rogalski oraz Zajka, który często zmieniał pozycje i sektor boiska. Poniżej dostrzeżemy akcje przeprowadzone przez Rogalskiego i Zajkę. W ofensywie obaj częściej udzielali się na lewym skrzydle, rzadziej meldując się na przeciwległym. Na boki schodził napastnik Demjan.

Co ciekawe w akcji bramkowej Ziajka pojawił się jednak na prawej stronie. Wynikało to ze zmiany pozycji z Łatką. Wyprowadzając akcję z 32 minuty, która zakończyła się golem, na lewą stronę zszedł Łatka, wobec czego Zajka nie dublował ustawienia.

Warto zwrócić uwagę na poniższą grafikę przedstawiającą akcje Łatki w całym meczu. 32-letni zawodnik jest przykładem pomocnika „box-to-box” w tym meczu. Jednak w akcji bramkowej znalazł się po lewej stronie. Co więcej była to jedyna piłka zagrana przez niego właśnie z tego sektora boiska.


Akcja potwierdziła ogólną taktykę przybraną przez Podbeskidzie na to spotkanie, lecz zaskoczeniem było pojawienie się na tej stronie Łatki. Wydaje się jednak, że ani Kasperczykowi, ani piłkarzom czy kibicom Podbeskidzia różnicy to nie robi.

Podtrzymujemy też zdanie, że drużynę Kasperczyka z taktycznego punktu widzenia ogląda się bardzo dobrze zarówno w grze obronnej jak i zawiązywaniu ataków.

Podbeskidzie – Zagłębie 1-0 (1-0)
S. Ziajka (32) – asysta D. Łatka
Sędziował: Tomasz Garbowski (Kluczbork)
Widzów ok. 3 000

Podbeskidzie: Zajac – Król, Dancik, Konieczny, Mierzejewski – Nather (46. Elmalich) – Łatka, Ziajka, Rogalski (59. Malinowski), Patejuk (89. Sikora) – Demjan

Zagłębie: Ptak – Rymaniak, Banaś, Widanow, Nhamoinesu – Bilek – Pawłowski, Rakowski (71. Traore), Hodur, Lira (74. Małkowski) – Sernas (86. Abwo)

Reklama