PNA: Mali-Ghana 2-0

Mali zostało brązowym medalistą 28 edycji Pucharu Narodów Afryki. W meczu o 3 miejsce „Orły” pokonały chaotyczną i nerwową Ghanę 2-0, a obie bramki zdobył Cheikh Diabate. Spokojnie grające Mali przez całe spotkanie kontrolowało przebieg wydarzeń na boisku.


Ustawienia


Finał pocieszenia w jakimkolwiek turnieju jest zwykle szansą dla tych, którzy nie zdołali wcześniej w nim wystąpić. Podobnie było w przypadku miejsca o 3 miejsce w Pucharze Narodów Afryki. W ekipie Ghany z powodu kartek nie mogli zagrać Boye oraz Boateng. Z kolei Johna Mensaha oraz Badu wyeliminowały kontuzje. Goran Stevanović nie zmienił tylko ustawienia swojej drużyny, która w meczu o 3 miejsce podobnie jak w pozostałych zagrała w formacji 4-2-3-1. W wyjściowym składzie pojawił się za to stoper Hoffenheim Vorsah, który wcześniej pojawiał się tylko z ławki rezerwowych. Zmianie uległa też obsada przednich formacji.

W 5 poprzednich spotkaniach na szpicy prezentował się Gyan, który w „małym finale” nawet nie powąchał boiska. Jego miejsce na szpicy zajął Jordan Ayew. Na prawej stronie pojawił się Inkoom, który w ćwierćfinale i półfinale grywał na prawej obronie.

W zespole Mali Alain Giresse również musiał dokonać pewnych przesunięć. Z powodu kontuzji nie mógł wystąpić Modibo Maiga, a w składzie nie znalazło się miejsce dla dotychczasowego podstawowego stopera Berte, a na ławce rezerwowych spotkanie rozpoczynał Abdou Traore. Mali choć wcześniej preferowało grę z dwójką defensywnych pomocników, tym razem wystąpiło w bardziej ofensywnym ustawieniu 4-1-3-2 z Dembele i Diabate z przodu. Obaj na zmianę grali cofnięci, wspomagając linię pomocy. W rolę defensywnego pomocnika wcielił się Bakaye Traore. Obaj boczni obrońcy byli dość ofensywnie usposobieni, lecz nieco bardziej w akcje z przodu angażował się lewy obrońca Tamboura.

Ustawienia obu zespołów w trakcie trwania meczu ulegały modyfikacji, co pokażemy w dalszej części tego tekstu.

Ważne SFG


W pierwszym kwadransie jedyne zagrożenie z obu stron miało miejsce tylko po stałych fragmentach gry. Mali było groźne po rzucie rożnym i wolnym, natomiast Ghana trzykrotnie w tym okresie gry miało okazje do zaskoczenia rywala po rzutach wolnych. Już wtedy można było zauważyć fundamentalną różnicę w podejściu do nich. Ghana niedopracowała swoich rozwiązań. Przykład widzieliśmy w 11 minucie, kiedy Ayew wrzucił dobrą piłkę, lecz nikt nie potrafił zamknąć akcji. Tak było również w drugim i trzecim przypadku.

Z Mali było inaczej. Każdy z sfg był realizowany według konkretnego pomysłu, który potrafił zaskoczyć rywala. Wszystkie sfg wykonywał Keita i robił to bardzo dobrze. Rzuty wolne były bite na właściwej wysokości i zawsze zmierzające w światło bramki.
Nie było zatem żadnym przypadkiem, że Mali objęło prowadzenie właśnie po stałym fragmencie w 23 minucie.


Poruszającym się w polu karnym zawodnikom Mali udało się odwrócić uwagę od ustawionego przed polem karnym Samby Diakite. Keita wycofał piłkę właśnie do niego, a Diakite uderzył bezpośrednio na bramkę. Jednak dopiero dobitka Diabate dała Mali prowadzenie.

Mali zdecydowanie górowało w przygotowaniu sfg. Każdy rzut wolny wykonywany przez Ghanę obracany był w niwecz, jak uderzenie Muntariego w 69 minucie z 35 metrów.

Jak grało Mali?


Mali leniwie i spokojnie próbowało zawiązywać akcję od tyłu. Każda rozpoczynała się od wymiany podań pomiędzy wyżej ustawionymi bocznymi obrońcami, a stoperami. Po objęciu prowadzenia, kiedy to Ghana była na musiku, Mali przeszło na długie piłki do ustawionych na desancie Dembele i Diabate. Jednocześnie „Orły” zintensyfikowały pressing, szczególnie na prawej stronie, gdzie w obronie Ghany grał Addy. Kilka jego strat wykreowało sytuacje dla Mali – w 33 minucie po takim właśnie przejęciu Samba Diakite miał okazję na podwyższenie wyniku.

Po zmianie stron podopieczni Giresse’a jeszcze bardziej oddali inicjatywę (na przestrzeni całego meczu Ghana posiadała piłkę 5 minut dłużej niż Mali), lecz mieli jednocześnie wszystko pod kontrolą. W miarę upływu czasu Mali przeszło na 4-2-3-1 po cofnięciu się Dembele.

Do czasu czerwonej kartki dla zawodnika Ghany Vorsaha, Mali było schowane za podwójną gardą i nawet do kontr angażowało jedynie 2-3 zawodników. Jednak nawet to wystarczyło, by podwyższyć na 2-0.



Szczególnie ważną rolę odegrał w tej akcji Dembele, który znakomitym podaniem uruchomił Tamboure, który angażował się tylko wybiórczo w kontry Mali.
Po tym golu „Orły” znów zaczęły grać odważniej, chcąc utrzymać piłkę jak najdłużej na połowie przeciwnika.

Co w grze zmieniała Ghana?


Goran Stevanović rozpoczął mecz od ustawienia 4-2-3-1, a skończył 4-4-1 (po czerwonej kartce dla Vorsaha), a w całym meczu trzykrotnie zmieniał formację swojego zespołu. W początkowej fazie po nieudanych sfg, Ghana podjęła próby strzałów z dystansu (Asamoah, Abu). Do pozycji strzeleckich Ghana dochodziła dość łatwo z uwagi na niskie ustawienie Mali.

Rywale dopiero po upływie 20 minut przeszli wyżej, co również spowodowało zmianę taktyki „Czarnych Gwiazd”, które zaczęły próbować gry długimi piłkami. Było to szczególnie groźne w kontekście nie trzymania linii przez defensywę Mali. Ghana osiągnęła znaczną przewagę i gdy wydawało się, że zdobycie przez nią gola to tylko kwestia czasu, prowadzenie objęło Mali.

Stevanović zaczął reagować bardzo szybko, bo już w 35 minucie Tagoe zmienił anonimowego Inkooma, a Ghana przeszła na 4-4-2. To właśnie wtedy „Czarne Gwiazdy” stworzyły najlepszą okazję w I połowie, gdy do ataku podłączył się lewy obrońca.

W drugiej połowie Ghana powróciła do 4-2-3-1, lecz tym razem z Muntarim w środku boiska. Nowa energia i entuzjazm ograniczyły się do wielu indywidualnych akcji. A.Ayew, Asamoah, Muntari czy Tagoe gubili się w dryblingach i w efekcie nie było z tych zagrań pożytku. Sytuację na boisku ożywił Tagoe, który poruszał się poziomo. Bracia Ayew zajęli miejsca na flankach i z nich wchodzili do ataku.

W 68 minucie po wejściu Alhassana, tym razem z konieczności (czerwona kartka dla Vorasaha) trzeba było przejść na system 4-4-1. Zdecydowanie wyżej grał Panstil, co stworzyło nową możliwość dla Andre Ayew, który często zamieniał się pozycją na boisku ze swoim bratem. W obronie nastąpiło przesunięcie, gdyż w miejsce Vorsaha do środka zszedł Addy, a na lewej obronie od tej pory grał Alhassan.

Jeszcze przed utratą drugiego gola po kontrze Ghana próbowała desperackich wrzutek piłki w pole karne, najczęściej z prawej strony boiska. Nawet przy stanie 2-0 był to praktycznie jedyny środek jakim „Czarne Gwiazdy” mogły postraszyć przeciwnika. Jednak jeśli nie wykorzystuje się takich sytuacji jak Andre w 85 minucie, to nie można się dziwić, że na koncie wciąż widniało „0”.

Konkluzje


Ghana przystąpiła do meczu „na pewniaka” nieco lekceważąc rywala. W ich grze było widać wiele chęci, ale i nerwowości. Zupełnie inaczej Mali, które nie podkręcało tempa, a raczej wykorzystywało każdą okazję do opóźnienia wznowienia gry.

Można powiedzieć, że flegmatyczny sposób rozgrywania akcji frustrował Ghanę, lecz ta nie potrafiła nic z tym zrobić. W początkowej fazie każdej akcji w ataku pozycyjnym Mali spokojnie wymieniało kilka podań wszerz boiska lub do tyłu, by w pewnym momencie szarpnąć do przodu. Z kolei agresywny atak zawodnika będącego przy piłce powodował wiele niedokładności w szeregach przeciwnika. Spokój był kluczem do triumfu w meczu o brązowy medal Pucharu Narodów Afryki.

Mali – Ghana 2-0 (1-0)
C. Diabate (23, 80)
sędziował: Gihed Grisha (Egipt)

Reklama