Taktyczne Podsumowanie Ekstraklasy: Zagłębie Lubin

Widząc Zagłębie na 16 miejscu w tabeli po 17 kolejkach Ekstraklasy, wszyscy byli zgodni – ta drużyna ma zdecydowanie większy potencjał. Ekipę z Lubina prowadziło dwóch szkoleniowców – Jan Urban i Pavel Hapal. Żaden z nich jednak nie potrafił wykrzesać z zespołu wspomnianego potencjału. Jak na razie.


Ustawienie


Zagłębie w rundzie jesiennej prowadziło dwóch szkoleniowców. Wiadomo zatem, że nie było jednej konsekwentnej formacji. Za Jana Urbana „Miedziowi”, jak większość ligi, prezentowała się w ustawieniu 4-2-3-1.

Gra bazowała na wzmocnieniu środka pola, nie tylko kosztem ofensywy, ale także skrzydeł. Mimo posiadania w kadrze zawodników lubiących otwartą przestrzeń przy linii bocznej jak Małkowski, Abwo, Gancarczyk czy Pawłowski, Zagłębie nie korzystało z bocznych sektorów boiska. Te miały być wykorzystywane przez skrajnych defensorów.
Co ciekawe mając kilku dobrych napastników, Urban nie zdecydował się ustawić ich razem w układzie poziomym. Preferował za to ustawienie z jednym zawodnikiem ustawionym na szpicy.

Po przyjściu Pavla Hapala padła śmiała deklaracja: „Będziemy grać ofensywnie. Do tej pory stosowałem ustawienia 4-4-2 i 4-3-3. Interesuje mnie gra do przodu, a więc będziemy używać tych dwóch systemów”. Tak przynajmniej się czeskiemu trenerowi wydawało, bo kiedy w pierwszym meczu ustawił zespół 4-4-2 z klasycznymi skrzydłowymi, Zagłębie dostało lanie 5-1 od Śląska.

Hapal szybko nauczył się „taktycznych zwyczajów” panujących w Ekstraklasie. Boiskowa pragmatyka szybko nawróciła jego zapędy i skierowała je na 4-2-3-1. Czech w ten schemat sprytnie wplótł drugiego napastnika, który jednak ustawiony był pionowo i w praktyce wpisywał się w linię „trójki” zawodników ofensywnych.

Taktyka


Stan kadrowy Zagłębia pokazuje, że drużyna ma olbrzymie bogactwo wśród zawodników mogących grać na skrzydłach: Pawłowski, Abwo, Małkowski, Gancarczyk czy Wilczek. Ten potencjał nie został odpowiednio w taktyce uwzględniony ani przez Urbana, ani Hapala, gdyż obaj skupili się raczej na centralnej części placu gry.

Jak pisaliśmy w takcie sezonu taktyka Zagłębia w ustawieniu 4-2-3-1 Urbana i 4-2-3-1 Hapala znacznie się różniła. Polak stawiał na staranne budowanie akcji, gdy znamiennym stylem Czecha, było szybkie rozegranie na 1-2 kontakty. Zagłębie taki styl gry pokazało tylko w spotkaniu z Polonią, w pozostałych konfrontacjach zespół nie mógł „odpalić”.

Hapal zapowiedział też ofensywną piłkę i słowa dotrzymał, bowiem w ataku jeszcze jakoś to wyglądało, lecz w defensywie Zagłębie kompletnie się pogubiło. W 3 ostatnich meczach „Miedziowa Jedenastka” straciła 11 bramek i dopuściła rywalom na stworzenie warunków pod oddanie 38 strzałów.
Zagłębie zbyt łatwo traciło gole (32 stracone bramki – 2 najgorsza defensywa), lecz również łatwo wypracowywało sobie pozycje strzałowe. To dość zaskakujące zestawienie, lecz jeśli wyjaśnimy to zjawisko, nie będzie ono już wzbudzać sensacji. Otóż lubinianie to ekipa najczęściej oddająca strzały zza linii pola karnego. Z 15 zdobytych goli aż 5 trafiło do siatki po strzale zza linii 16-metra.

Akcje ofensywne były zorientowane właśnie na takie rozwiązanie. Ono z kolei nie wymagało wjeżdżania z piłką w pole karne, gdzie rywale bronią większą liczbą zawodników i niezwykłych umiejętności rozegrania piłki. Łatwiej było oddać strzał z dystansu, a w zestawieniu z umiejętnościami strzeleckimi Pawłowskiego, Hanzela czy Rachwała, stanowiło to groźną broń.
Na przykładzie Zagłębia można by stworzyć spory rozdział książki o oddawaniu strzału na bramkę. Podopieczni Pavla Hapala mają dodatni bilans strzałów. Oddali 208, a pozwolili przeciwnikom na oddanie 171, co daje różnicę +37.


To lepszy współczynnik niż lider, a Zagłębie zajmuje przecież ostatnie miejsce w tabeli! To dlatego, że w 11 z 17 meczów oddali więcej strzałów niż przeciwnik, mimo to wygrali tylko 3 z nich.

Jeśli rzucimy okiem na dane statystyczne innych zespołów Ekstraklasy, to okaże się, że Zagłębie nie pasuje do miejsca zajmowanego w tabeli. Poniższe zestawienie proporcji strzałów własnych do strzałów przeciwnika uświadomi nam, gdzie ta statystyka szereguje ekipę z Lubina. Przedstawiono dane zespołów 1-3 (górny rząd), 8-10 (środkowy rząd), 14-16 (dolny rząd). Według tych danych ze swoją proporcją 1,22 (208/171) strzału na każde uderzenie przeciwnika, Zagłębie powinno plasować się w czołówce ligowej tabeli po Legii (1,58), Polonii (1,57) i Lechu (1,25).

Normalnie po drużynie oddającej najwięcej strzałów z dystansu spodziewalibyśmy się niskiego procentu celności. Ponownie nic z tego. Zagłębie prezentuje 43 % celności strzałów, co stanowi wynik lepszy niż np. Wisła (40%).

I tu właśnie leży problem Zagłębia – co z tego, że strzały są całkiem celne, skoro nie stanowią zagrożenia dla bramkarzy? Tylko 7% wszystkich strzałów kończyło się golem Zagłębia, a to już wynik 2 razy gorszy od lidera w tej materii Ruchu Chorzów (15%).

Innowacje


Trudno jest oceniać nowinki taktyczne, gdy w grę wchodzi analiza poczynań dwóch różnych trenerów prowadzących jeden zespół. Jednakże jest coś co łączy Urbana i Hapala – kwestia pozycji na boisku Pawłowskiego.

W naszej analizie ustawienia zaprezentowaliśmy Pawłowskiego w środku, lecz jest to tylko miejsce, w którym zagrał najwięcej spotkań w podstawowym składzie – 5 razy. Po 3 mecze rozpoczynał na prawym i na lewym skrzydle.


Ani Hapal ani Urban nie mogli przypisać mu stałego miejsca na placu gry. Rożnie można to oceniać.

Pozytywnie, bo przeciwnik nie mógł przygotować założeń taktycznych w defensywie, bo nie było wiadomo, gdzie w danym meczu pojawi się Pawłowski. Ma to również swoje negatywne efekty, gdy zawodnik sam też nie wie, gdzie przyjdzie mu zagrać. Świadczy to też o ciągłym poszukiwaniu właściwiej koncepcji gry.
Można prześledzić jak zmieniały się założenia taktyczne Pawłowskiego na przestrzeni 17 kolejek Ekstraklasy.

Na początku sezonu Jan Urban widział Pawłowskiego w środku pola w roli zawodnika ustawionego za plecami wysuniętego napastnika. Rzadko kiedy wchodził z nim w linię, to była raczej domena skrzydłowych. Grając w środku zawsze schodził do boku, a grając na flance miał ścinać do środka. Była również próba ustawienia Pawłowskiego w środku, lecz w parze z drugim rozgrywającym, jak w Chorzowie, gdzie partnerował mu Wilczek.

Urban zauważył jednak, że przebywając w środku, gdzie zazwyczaj panuje spory ścisk, Pawłowski nie mógł w pełni skorzystać ze swoich atutów – jak szybkość. Dlatego Pawłowski został przesunięty na skrzydła. W spotkaniu z Cracovią zagrał na lewej flance. Schemat został powielony w 9 kolejce w Białymstoku.
2 kolejki później Jan Urban zapragnął go na prawej stronie. Przeciwko Legii na finiszu jesieni Pavel Hapal wystawił go także na prawym skrzydle.

W ostatnim meczu w Poznaniu czeski szkoleniowiec ustawił zespół 4-2-3-1, lecz w trakcie spotkania powoli przekształcało się to w 4-2-1-3, a Pawłowski odgrywał rolę bocznego napastnika.
Rzucanie na rożne pozycje miało niestety negatywny wpływ na samego zawodnika. Był czas, w którym Pawłowski ocierał się o kadrę narodową, lecz brak stabilizacji w drużynie sprawił, że jego tor lotu osiągnął tak niski pułap, że zniknął z radarów selekcjonera Franciszka Smudy.

Stałe Fragmenty Gry


Dwie wartości uświadomią nam jaką rolę w grze Zagłębia stanowiły sfg:
80% goli Zagłębie zdobyło z gry
25% trafień ekipa Hapala straciła po stałych fragmentach

I wiemy, że sfg nie odgrywały dużej roli w grze Zagłębia. Ta pierwsza wartość oznacza, że „Miedziowi” zdobyli jedynie 3 gole po rozegraniu stojącej piłki i tylko Polonia (2 bramki) Lechia (2 bramki) są w tej kategorii gorsze.

Paradoksalne jest to, że właśnie sfg zyskały Zagłębiu sporo punktów – komplet oczek w meczu z Polonią zespół zawdzięcza rzutowi wolnemu, a nie wiadomo jak ułożyłaby się konfrontacja z Koroną, gdyby kielczanie nie zostali napoczęci po rzucie rożnym?
Mimo, że 25% współczynnik goli traconych po sfg to wartość poniżej średniej ligowej, to w praktyce oznacza to aż 8 trafień. Oczywiście są ekipy, które straciły więcej, lecz to bilans Zagłębia jest drugim najgorszym w lidze (-5).

Pozostaje niewyjaśnione pytanie dlaczego sfg nie idą Zagłębiu. Jan Urban nie stawiał na nie, lecz też nie można powiedzieć, że zupełnie je marginalizował, bowiem rzuty rożne czy wolne nie były sztampowe i miały pewną koncepcję. O podejściu Hapala do stojącej piłki jeszcze musimy się przekonać. Wiadomo jedynie, że Zagłębie posiada potencjał do osiągnięcia lepszych wyników w tej klasyfikacji.

Ocena Taktyczna

Po przyjściu Pavla Hapala w grze Zagłębia coś zaczęło się dziać. Drużyna sprawiała lepsze wrażenie, lecz niestety piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe i styl cieszy, tylko wtedy, gdy zespół regularnie punktuje. Powstaje pytanie czy można pozytywnie ocenić taktykę, która nawet realizowana poprawnie nie przynosi efektów?

Przerwa zimowa dobrze zrobi ekipie z Lubina, bowiem kadrowo i taktycznie to nie drużyna nawet na strefę spadkową. Póki co jednak ocena pozostaje negatywna, z zaznaczeniem, że jest spora możliwość poprawy na wiosnę.

Trzeba jednak przyznać, że będzie ciekawie, jeśli Hapal nada drużynie charakter i styl taki jak oglądaliśmy w meczu z Polonią (może nieco udoskonalony) i poukłada te klocki po swojemu, znajdując jednocześnie odpowiednią pozycję Pawłowskiemu, to będziemy świadkami marszu Zagłębia w górę tabeli.

Reklama