Taktyczne Podsumowanie Ekstraklasy – Widzew Łódź

Budząca zdziwienie zmiana lubianego przez kibiców Czesława Michniewicza na niedoświadczonego Radosława Mroczkowskiego miała być dla Widzewa początkiem walki o utrzymanie. Tymczasem dotychczasowy trener drużyny Młodej Ekstraklasy udowodnił, że jest szkoleniowcem solidnym i choć nie zaprezentował kibicom fajerwerków taktycznych, to udało mu się wycisnąć z drużyny chyba nawet więcej, niż spodziewali się tego włodarze klubu, a także sami zawodnicy.


1. Ustawienie

Mroczkowski swoją konsekwencją przypominał Skorżę czy Bakero. O ile jednak trenerowi Lecha Poznań taktyczna niereformowalność się nie przysłużyła, o tyle Widzewowi udało się osiągać wyniki ponad stan. Żelazne ustawienie 4-2-3-1 właściwie nie było modyfikowane, spore zmiany zachodziły natomiast w składzie personalnym. Złożyło się na to kilka kwestii – transfery (przeważnie nieudane) oraz związane z nimi próby wprowadzania do zespołu kupionych zawodników, kontuzje (liczne i nierzadko długotrwałe), a także coraz odważniejsze stawianie na młodzież (częściowo powodowane wspomnianymi urazami podstawowych zawodników). Niezależnie jednak od tego, jakie nazwiska pojawiały się w wyjściowym składzie, ustawienie zespołu można było obstawiać w ciemno.

2. Taktyka

System 4-2-3-1 już na papierze wygląda dość asekurancko i taki też okazywał się w rzeczywistości. Czwórka obrońców i dwójka defensywnych pomocników skupiała się głównie na zabezpieczaniu drogi do własnej bramki. Rolę odbierającego piłkę pomocnika otrzymywał niekiedy nawet Panka, do tej pory uważany raczej za rozgrywającego. Niestety Litwin nie posiada umiejętności wystarczających, by oprzeć na nim grę zespołu. Co szybko zrozumiał Mroczkowski, rezygnując w ustawieniu z pozycji playmarkera.

Słabo spisujący się Panka nie był jedyną bolączką – widzewski środek pola po częstokroć okazywał się newralgicznym punktem w drużyny. Nie dość, że zdecydowanie zbyt rzadko kreował grę w ofensywie, to jeszcze zdarzało mu się zapominać o asekuracji, co wobec charakterystyki środkowych obrońców zespołu (duża siła, wysoki wzrost, ale mała zwrotność) stwarzało duże pole do popisu zwłaszcza dla przeciwników dysponujących zawodnikami pokroju Tomasza Kupisza (Jagiellonia jako jeden z nielicznych zespołów zdołała strzelić Widzewowi więcej niż jedną bramkę).

Mimo czasami braku wsparcia, blok defensywny prezentował się solidnie. Co innego skrzydła i atak – brak rozgrywającego wymuszał akcje oskrzydlające, gdzie często lepiej od skrzydłowych prezentowali się boczni obrońcy. Nieudanie wprowadzali się do zespołu Riski i Żigajevs, wybitnie źle grał Ostrowski, którego obecność w Widzewie jest powodowana chyba tylko brakiem finansów na wzmocnienia. Po odejściu Robaka i Sernasa, a więc dwóch ostatnio najskuteczniejszych zawodników, zabrakło w zespole egzekutora. Trzy bramki zdobył krytykowany Oziębała, po dwie Bieniuk (obrońca) i Grzelczak (napastnik).

Na szczęście Mroczkowski, widząc słabość ofensywy, postawił na kontry i stałe fragmenty (o nich później). Widzew zdobył zaledwie 5 bramek z gry, ale z tego aż 4 po kontrataku. Do takiej gry wykorzystywani byli podwieszony pod napastnikiem Dzalamidze i wystawiany jako jego zmiennik bądź skrzydłowy Okachi, obaj dysponujący znakomitą szybkością, a Gruzin dodatkowo dobrym dryblingiem.

Największą bolączka łódzkiej drużyny była łatwość rozpracowania ich taktyki. Zneutralizowanie skrzydłowych niemal zupełnie ograniczało Widzewowi możliwość ataku, zaś w ofensywie wystarczyło zrezygnować z wysokich piłek na rzecz prostopadłych podań. Mroczkowski powinien – zwłaszcza wobec odejścia Dzalamidze – popracować nad działaniami zaczepnymi, choć o poprawę gry w tym zakresie będzie niezwykle ciężko. W tym momencie brakuje mu bowiem odpowiednich wykonawców.

3. Innowacje

Największą nie okazało się wcale jakieś zaskakujące rozwiązanie taktyczne, ale wspomniane już stawianie na młodych piłkarzy. Znakomicie wprowadził się do zespołu Jakub Bartkowski (rocznik ’91), który na prawej obronie zastąpił kontuzjowanego Łukasza Brozia, do momentu urazu lidera drużyny. Jako defensywny pomocnik kilka razy wystąpił o rok młodszy Piotr Mroziński i również można było jego grę ocenić pozytywnie. Wobec kiepskiej kondycji finansowej klubu, a także osłabień (Dzalamidze, być może Madera i Budka), runda rewanżowa w Widzewie prawdopodobnie będzie stała pod znakiem jeszcze odważniejszego wystawiania do gry juniorów, których kto jak kto, ale były trener drużyny Młodej Ekstraklasy zna doskonale.

4. Stałe fragmenty gry

Na 14 strzelonych przez Widzew bramek aż 9 padło po SFG. Łodzianie świetnie wykonywali zwłaszcza rzuty wolne, zdobywając po nich 5 goli (czyli dokładnie tyle samo, ile z gry!). Do tego dołożyli jeszcze dwa trafienia po rzutach rożnych, jeden po wyrzucie z autu i jeden dobrze wykonany rzut karny.

Nieco gorzej ze SFG było w defensywie, choć łączna liczba 4 straconych po nich bramek (po jednej z wolnego, rożnego, autu i również jedna dobitka karnego) nie szokuje. Tu jednak trafienia rozkładają się dokładnie odwrotnie – kolejne 8 widzewiacy stracili z gry, z czego 3 po kontrze i 4 z ataku pozycyjnego. Z 12 ogółem straconych goli tylko 3 padły po strzałach głową, co również potwierdza wcześniejszą tezę, że w walce przeciw temu zespołowi najskuteczniejszą bronią są prostopadłe podania i gra kombinacyjna.

5. Podsumowanie

Widzew jest drużyną, która w rundzie jesiennej osiągała wyniki powyżej oczekiwań. Mroczkowski, widząc braki kadrowe w ofensywie, postawił na skuteczną grę obronną, co przyniosło spodziewane efekty – łodzianie stracili mniej bramek, niż liderujący Śląsk, ale też strzelili ich o połowę mniej niż wrocławianie. Na korzyść trenera przemawia również wykorzystanie SFG jako już nawet nie alternatywnego, ale podstawowego środka zdobywania bramki przeciwnika.

Przyszłość, z wymienionych już wyżej powodów, rysuje się jednak w ciemniejszych barwach i choć 11 punktów przewagi nad strefą spadkową dziś łódzkich kibiców z pewnością cieszy, to jeśli zespół nie zostanie wzmocniony (a przynajmniej nie wyrówna strat spowodowanych odejściami zawodników, co nie nastąpiło po transferach Robaka i Sernasa), czeka go zsuwanie się w dół tabeli.

Reklama