Taktyczne Podsumowanie Ekstraklasy – Korona Kielce

8 miejsce na półmetku rozgrywek to całkiem niezły wynik jak na drużynę, która była jednym z faworytów do spadku. „Drwale, którym należy się nagroda złotej kosy” – powiedzą o Koronie niektórzy, lecz w warsztacie szkoleniowym Leszka Ojrzyńskiego jest kilka ciekawych elementów taktycznych.

1. Ustawienie


Najpopularniejszym ustawieniem, które jesienią preferował głównodowodzący w Kielcach było 4-2-3-1. W 17 meczach Korona wychodziła w tym ustawieniu 13 razy. Pozostałe 4 okazje to 4-4-2 oraz 4-1-4-1. Dużo w modelu ustawienia zależało od zadań Vukovicia. Serb najczęściej tworzył parę defensywnych pomocników wraz z Bośniakiem Jovanoviciem, lecz niekiedy, jak w meczu z Ruchem u siebie, Ojrzyński dał Vukoviciowi więcej swobody w ofensywie.

Kielecki trener ciekawie dobierał skrajnych obrońców. Uniwersalny Litwin Kijanskas najczęściej był prawym defensorem, ale mógł grać też na lewej stronie lub w środku obrony. Gdy grał na prawej stronie miał więcej zadań ofensywnych niż gdy Ojrzyński do gry desygnował tam Malarczyka.

Po przeciwnej stronie Lisowski niemal w każdym meczu wychodził wysoko i podłączał się do akcji. To „z jego powodu” Jovanović musiał skupić się na większej asekuracji z tyłu.

Skrzydłowi Sobolewski i Kiełb często schodzili do środka, by po bokach zrobić miejsce. W trakcie spotkań wchodzili w wymiany poziome, tak by w każdym meczu mogli zarówno poprowadzić akcję wzdłuż linii bocznej, spod której dośrodkowywali, a po drugiej strony, mogli ściąć do środka i oddać strzał na bramkę. Nie byli jednak etatowymi zawodnikami na tych pozycjach. Niekiedy wyświetlali się tam Lech i Korzym. Z kolei w zadania napastników niemal w każdym meczu wpisane było schodzenie do boków.

W takcie rundy było kilka niekonwencjonalnych prób ustawienia jak Stano w roli defensywnego pomocnika, Kiercz na prawej pomocy czy Lisowski na pozycji stopera, ale były to tylko wyjątki potwierdzające regułę.

2. Taktyka

W większym skrócie – zdobycie gola po sfg, a później przestawienie się na kontry przy jednoczesnej agresywnej i krótkiej obronie. Tak w uogólnieniu wyglądały założenia taktyczne zespołu Leszka Ojrzyńskiego w rundzie jesiennej.

O wiele łatwiej było, gdy kielczanie obejmowali prowadzenie. W takim przypadku zdobyli 15 punktów, a trzykrotnie wynik meczu otwierali po golach ze stałych fragmentów gry. Wówczas nakreślony plan taktyczny był wykonany w 100%, bowiem drużyna zaraz po tym przestawiała się na kontry. Po kontrach właśnie Korona strzeliła blisko 28% (5 z 18) goli. 50% zdobycz po sfg tylko potwierdzi sposób gry zespołu ze Ściegiennego.
Korona to jeden z najlepiej poukładanych taktycznie zespołów w Ekstraklasie. Ojrzyński wykonał kawał dobrej roboty, bowiem przed sezonem wszyscy skazywali kielczan na spadek, tymczasem efekt pracy trenera jest pozytywny. Potrafił stworzyć odpowiednią atmosferę i kolektyw ludzi, którzy poszliby za sobą w ogień. Wystarczy spojrzeć na jakikolwiek mecz Korony. Kiedy na boisku dochodziło do punktu zapalnego, momentalnie cała drużyna mówiła jednym głosem. Było to zgodne z zasadą, że w pojedynkę meczów się nie wygrywa, za to dobrze współpracujący kolektyw jest podstawą sukcesu.

Nie można pominąć sposobu gry w obronie przez drużynę Ojrzyńskiego. Taktyką obronną był bliski i jednocześnie skoordynowany agresywny pressing na rywalu. Pozawalało to na ograniczenie miejsca do rozgrywania piłki i przy okazji kierowało spotkanie na styl, w którym Korona czuła się dobrze.

Inna sprawa, że ekipa z Kielc sama niezbyt dobrze radziła sobie z budową ataków, gdy przeciwnik ustawiał się na własnej połowie i przyszło grać pozycyjnie. W ten sposób zdobyto tylko 2 bramki, co obok Cracovia stanowi najgorszy w Ekstraklasie wynik (Widzew – 1 bramka po ataku pozycyjnym). Nieumiejętność operowania piłką przełożyła się też na kreowanie sytuacji strzałowych i najczęściej przychodziło oddawać uderzenie z nieprzygotowanych pozycji. Idąc dalej, wpłynęło to na liczbę celnych strzałów Korony.

Szybkie porównanie strzałów celnych wśród wszystkich ekip zlokalizuje Koronę na 4 od końca miejscu z 62 celnymi uderzeniami. W stosunku do liderującego Śląska to aż 43 strzały mniej, więc i 43 szanse mniej na zdobycie gola.

Sprawą powiązaną jest procent celności strzałów. Tylko 37% szło w światło bramki – to najniższy współczynnik w Ekstraklasie. Kształtuje się on aż 7 % poniżej średniej całej ligi. Przy takich statystykach 8 miejsce w tabeli to cud!

Ważna w strategii Korony była również arytmia gry. W pierwszej odsłonie taktyka zakładała mocne wejście w mecz, przyciśnięcie przeciwnika i zyskanie przewagi, której później zgodnie z założeniami należało bronić strasząc kontrami. Z 18 goli zdobytych aż 14 padło w minutach 1-45 (prawie 78%). Żadna inna drużyna w Ekstraklasie nie prezentuje takich dysproporcji w zdobywaniu bramek. Poza tym mamy do czynienia ze specyficznym podziałem, bowiem Korona to jeden z zaledwie dwóch klubów w lidze, który więcej goli strzela w I połowie.

3. Innowacje

Przed erą Ojrzyńskiego w Koronie, w Ekstraklasie do rzadkości należało krótkie, agresywne krycie przeciwnika rozgrywającego piłkę. Owszem zdarzał się wysoki pressing, lecz tylo w określonych momentach meczu. Ojrzyński jako pierwszy z tego elementu uczynił podstawę taktyki obronnej swojego zespołu niezależnie od przeciwnika i czasu. W grze Korony było na tyle dużo agresji, że niektórzy okrzyknęli ich przydomkiem „Bad Boys”. Na potwierdzenie prezentujemy klasyfikację fauli w Ekstraklasie.

Widać wyraźnie, że „złocisto-krwiści” to najczęściej faulująca ekipa w lidze ze średnią ponad 16 przewinień na spotkanie. Wystarczy dodać, że Koronie niewiele brakowało, by popełniać 2 razy więcej fauli niż najlepsza w klasyfikacji „fair play” gdańska Lechia.
Ta innowacja taktyczna przynosiła skutki tylko do 10 kolejki do meczu z Lechem. Od tego momentu trenerzy ekip przeciwnych zaczęli z agresywnego i krótkiego krycia Korony, robić użytek dla własnego zespołu. Każde przewinienie kielczan było natychmiast przez nich podnoszone do rangi „zamachu na życie” i często przyczyną odkrycia niesamowitego talentu aktorskiego wielu piłkarzy. „Dzięki” temu sędziowie byli pod presją, co w parze z opinią o „Bad Boys” powodowało usunięcie z boiska zawodnika Korony (Kiełb, Korzym, Lisowski, Hernani czy Kuzera), drużynie przeciwnej grało się wtedy łatwiej i agresywna i krótka obrona została wyeliminowana.

Inna sprawa, że niekiedy czerwień całkiem słusznie została przez kielczanina obejrzana. Ogółem Korona kończyła mecz w „dziesiątkę” w 7 spotkaniach, lecz tak naprawdę tylko w dwóch Ojrzyński musiał implementować „grę w 10”.

Inną innowacją taktyczną było ustawianie Stano (nominalny stoper) w roli defensywnego pomocnika. Jednak to już innowacja wewnątrz drużyny, bowiem inni szkoleniowcy już wcześniej dokonali tego zabiegu.

4. Stałe Fragmenty Gry

Temu działowi w przypadku Korony można by poświęcić rozdział całkiem opasłej księgi. Na początek rzut oka na liczby:
50 % wszystkich goli „złocisto-krwiści” zdobyli po sfg (9 z 19): 4 po rzutach wolnych, w tym jeden bezpośrednio, 1 po aucie, 3 po rzutach karnych i 1 po dobitce rzutu karnego – to dorobek w ataku.

W obronie wygląda podobnie, lecz w tym przypadku nie przynosi to splendoru. Z 19 straconych przez Koronę bramek aż 10 swoje źródło miało w sfg. Szczegółowy rozkład powie nam, że znaczna część to straty po rzutach rożnych – aż 5 (to dzieło Podbeskidzia, Lecha, Zagłębia, ŁKS-u oraz Bełchatowa). Kolejne 3 to wynik rzutów karnych i po jednym goli straconym Korona zanotowała po rzucie wolnym i aucie.

Gołym okiem widać, dlaczego sfg były istotne w grze Korony. Leszek Ojrzyński przywiązywał i nadal przywiązuje do tego olbrzymią wagę. Założenie taktyczne pn. „Zdobyć bramkę po stałym fragmencie” było wszechobecne i pojawiało się w meczach nawet z rywalami z niższego miejsca w tabeli.
Dodajmy, że był to świadomy wybór strategii pod wykonawców, a nie odwrotnie. W Koronie z uwagi na cięcia budżetowe trzeba było znaleźć „coś na miejscu”. Kiercz oraz Stano czy Korzym dbali o właściwe wykończenie, natomiast piłki dostarczali Vuković i Lisowski. Obaj mogli również oddać bezpośredni strzał: Vuković z bliższej, a Lisowski z dalszej odległości. Analizując sfg w wykonaniu Korony, można zauważyć, że każdy z wyżej wymienionych zawodników stanowił istotny element przy każdym rzucie wolnym.

Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko rzuty wolne, karne oraz auty to można by ekipę Ojrzyńskiego ocenić pozytywnie. Na nieszczęście „Bad Boys” w sfg wliczają się także kornery. Tu sytuacja wygląda wręcz tragicznie. Korona jest jedną z trzech (obok Polonii i Jagiellonii) drużyn w Ekstraklasie, które nie zdobyły gola po rzucie rożnym w dotychczasowych 17 kolejkach. Biorąc pod uwagę założenia taktyczne z większości meczów i mając jednocześnie świadomość, że rogi to fundamentalna część sfg, Korona zostaje oceniona negatywnie.

Biorąc pod uwagę całość sfg, to kielczanie są na minusie. Remis z Ruchem został wywalczony po dobitce z karnego, lecz właśnie z „11” Korona wcześniej gola straciła. Gdyby obrona przed sfg spisała się lepiej w Poznaniu, Korona wyjeżdżałaby z 1 punktem. Rozumowanie kontrafaktyczne możemy zastosować w przypadku meczu w Lubinie, bo nie wiadomo jak potoczyłyby się losy tego spotkania, gdyby Zagłębie nie napoczęło gości po rzucie rożnym! To przecież zburzyło założenia taktyczne Korony w tamtym meczu. Warto podkreślić również utracone zwycięstwo w doliczonym czasie gry z Bełchatowem. Tu również za stratą punktów stał rzut rożny.

Na ocenie negatywnej zaważył fakt, że żaden zespół w Ekstraklasie nie stracił procentowo więcej goli po sfg niż Korona (52,63% – tyle samo co Podbeskidzie). To również zespół w meczach, z udziałem którego padło najwięcej bramek po sfg (19 goli, tyle co w meczach Ruchu).

5. Ocena Taktyczna

Podsumowując powyższą analizę – skoro założenia taktyczne to szybko zdobyć prowadzenie, strzelić bramkę po sfg, założyć wysoki pressing, w obronie grać agresywnie i blisko rywala, a drużyna zdobywa 14 z 18 goli w I połowie, strzela 50% wszystkich bramek po sfg, zakłada wysoki pressing i fauluje najczęściej w lidze, to należy uznać, że taktycznie Korona jest zespołem bardzo poukładanym. Zawodnicy wypełniają założenia taktyczne.

Ojrzyński musi teraz zwrócić jeszcze większą uwagę na grę w obronie przy sfg, bowiem ten element gry Koronie idzie kulawo. Warto również pomyśleć o jakieś koncepcji rozegrania piłki, gdyż takie pomysły przydadzą się w meczach z drużynami mającymi słabszą linię środkową.

Reklama