Nowe trendy w taktyce cz.2 defensywny pomocnik

W części 1 przedstawiliśmy kilka innowacyjnych ustawień, które obecnie wkraczają (lub powracają) w świat piłkarskiej taktyki. Wraz ze zmianą ustawienia musiały też zmienić się role poszczególnych zawodników. Najwyraźniej widać to na przykładzie zadań defensywnego pomocnika, które na boisku są teraz inne. Zmiany prześledzimy na przykładzie Barcelony prowadzonej przez Pepa Guardioli, a także jego kolegi z boiska Jose Bakero, który podobne rozwiązania wszczepia dowodzonemu przez siebie Lechowi Poznań.


Typowa „szóstka” to zawodnik ustawiony bezpośrednio przed stoperami, którego musi cechować dobra gra 1 na 1, przechwyty, przewidywanie, szerokie pole widzenia, dobra gra głową i umiejętność płynnego przechodzenia z krycia strefowego do indywidualnego – wylicza autor „Taktyki Współczesnej Piłki Nożnej” Miłosz Stępiński. Trzeba przyznać, że mimo upływu 5 lat od tej publikacji, charakterystyka defensywnego pomocnika w niej przedstawiona jest wciąż aktualna, pomimo zmieniających się trendów taktycznych.

Niewystarczająca siła ofensywna sprawiła, że system 4-2-3-1 coraz częściej ustępuje miejsca wariantowi z jednym defensywnym pomocnikiem 4-1-4-1. Ten drugi jest tylko wspomagającym defensywę pomocnikiem, który ma więcej zadań związanych z rozgrywaniem. Obecnie obserwujemy nowy trend zadań defensywnego pomocnika, który nie patroluje już jednej strony boiska, lecz koncentruje się na pilnowaniu środka pola.

Wystarczy rzucić okiem na Lecha Poznań pod wodzą Jose Bakero. Obecnie defensywnym pomocnikiem jest Injac, który zluzował z tej roli Murawskiego. Dzięki temu reprezentant Polski zyskał na boisku więcej swobody kosztem mniej widocznego Injaca.

W Poznaniu odbyło się to w 3 fazach. Na samym początku 5 pomocników grała w systemie 4-2-3-1 z dwójką defensywnych graczy w środku pola, którzy poruszali się w poprzek boiska. Jednocześnie mieli skupić się na asekurowaniu niezabezpieczonych bocznych stref przez wyjście do przodu bocznego obrońcy.

W kolejnej fazie, w ustawieniu 4-2-3-1 zawodnicy mieli nieco inne zadania. Tylko jeden z defensywnych pomocników zostawał z tyłu, drugi natomiast częściej włączał się do rozegrania. Jednocześnie wymiany pionowe pomiędzy skrzydłowymi i bocznymi obrońcami przenosiły część zadań defensywnych właśnie na skrzydłowych.

W trzeciej fazie nastąpiła największa zmiana, bowiem z 4-2-3-1 Lech przestawił się na 4-1-4-1 z Injacem jako defensywnym pomocnikiem oraz Murawskim w roli rozgrywającego.
Więcej zadań defensywnych dla Injaca oznaczało, że jest w tej chwili dalej od bramki przeciwnika. Jego zadania i pozycja tłumaczy fakt dlaczego w tym sezonie Serb nie straszy rywali strzałem z dystansu jak to miało miejsce w poprzednich latach (Bramki Injaca z Manchesterem City czy Wisłą).

Nowa rola „szóstki” wdrażana w Lechu przez Bakero, to wcale nie jego pomysł. To trend nakreślony wcześniej przez Pepa Guardiolę w Barcelonie. On jako pierwszy postanowił zmienić panujący dotychczas schemat dotyczący defensywnych pomocników. W Barcelonie nowe zadania otrzymał Sergio Busquets, który dzięki temu mógł później występować również na pozycji stopera w razie potrzeby (podobnie jak Mascherano).

W praktyce można powiedzieć, że Guardiola odkurzył pozycję „libero”, bowiem defensywny pomocnik u niego to piłkarz zorientowany na czyszczenie pola przed trójką obrońców, co dokładnie było widać w meczu Barcelony z Santosem.

Busquets jest zawieszony pomiędzy linią pomocy a linią obrony. Nie bierze zbyt często udziału w akcjach ofensywnych i nie wchodzi tak głęboko na połowę przeciwnika. W grze Barcelony widać wręcz momenty, że stoperzy wychodzą wyżej niż on.

Jego kontakt z piłką ogranicza się maksymalnie do 2 kontaktów, a najczęściej pokazuje się na pozycji i szybko oddaje piłkę najlepiej (najbezpieczniej) ustawionemu zawodnikowi oraz skupia się bardziej na tym co dzieje się z tyłu. Maksymalne skupienie na defensywie daje też sporą swobodę pozostałym pomocnikom. Nie oznacza to jednak, że Xavi, Iniesta czy Messi nie mają zadań defensywnych – należy do nich m.in. wysoki pressing.

Gdy przy piłce jest przeciwnik, Busquets jest stale pod grą i stara się utrudniać życie głównemu rozgrywającemu przeciwnika, grając blisko i agresywnie. Jeśli inni zawodnicy zakładają pressing, a Busquets jest dalej „od gry”, wówczas skupia się na przecinaniu prostopadłych piłek.

Druga sprawa to zachowanie wynikające ze zmiany zadań defensywnych pomocników. Wcześniej zaangażowani w zawiązywanie ataku skrajni obrońcy byli asekurowani przez defensywnych pomocników. W Barcelonie Guardioli i Lechu Bakero boczni defensorzy asekurowani są już przez stoperów, którzy grają znacznie szerzej.

W nowej taktyce „Kolejorza” bocznych obrońców asekurowali właśnie stoperzy, a defensywny pomocnik stawał się w praktyce trzecim środkowym obrońcą. Ta zmiana pozwala na większe zaangażowanie zespołów w ofensywie.

Podłączanie się bocznych obrońców do akcji ofensywnych w dzisiejszej taktyce to już standard. Oczywiście dotyczy to ustawienia z 4 obrońcami, gdyż zupełnie inaczej ma się sprawa z ustawieniami 3-4-3 oraz 3-5-2, o których zostało wspomniane w I części artykułu o nowych trendach w taktyce. Wówczas mamy do czynienia z trójką stoperów pomagających w rozegraniu, lecz już nie zapuszczających się tak daleko bocznymi korytarzami boiska.

Trendy dotyczące zachowania defensywnego pomocnika nie są powszechne w grze każdego zespołu. Wciąż sporo drużyn gra dwójką zawodników, którzy dzielą się zadaniami i rozdzielają na boisku strefy wpływów. Coraz częściej jednak jeden z nich ma więcej zadań związanych z rozgrywaniem i siłą rzeczy zaczynają grać „wyżej”.

Zobacz też:

Nowe trendy w taktyce cz.1 – ustawienia

Reklama