Wyautowani przez Pulisa

Po pokonaniu Tottenhamu dzięki autom Ryana Shottona, w ostatnim tygodniu Stoke przeżyło chwile grozy dotyczące swojej taktyki. Na szczęście Tony Pulis i jego drużyna nie rzucili ręcznika.




Kilka lat temu, kiedy Stoke było beniaminkiem Premiership, szkoleniowiec Tony Pulis pokusił się o odważną wypowiedź. Walijczyk stwierdził, że jego klub potrzebuje kilku sezonów na stabilizację, a później zaatakują czołówkę. W historii futbolu takich deklaracji świat słyszał mnóstwo, ale wydaje się, że Pulis dobrze wiedział o czym mówi.

Wraz z pojawieniem się w szeregach Premier League Stoke wniosło nową taktyczną jakość – wyrzuty piłki z autu. Ten dotychczas bagatelizowany stały fragment gry stał się prawdziwym zagrożeniem dla przeciwników „The Potters”. Autorem pomysłu był Pulis, a wykonawcą były oszczepnik Rory Delap.

Auty wykonywane były w innowacyjny sposób. Delap kierował piłkę prosto w pole karne, a niekiedy nawet w światło bramki. W dodatku piłka była zagrywana bardzo płasko. Każdy z autów siał olbrzymie spustoszenie pod bramką rywali Stoke.

Lata mijały, lecz nikt nie potrafił zneutralizować zagrożenia ze strony Stoke. Kiedyś próbował Phil Brown. Prowadząc Hull City szkoleniowiec nakazał rezerwowemu w meczu ze Stoke Deanowi Windassowi podnosić się z ławki i rozgrzewać się zawsze wtedy, gdy Delap podchodził do wykonania autu. Taktyka przeszkadzania częściowo przyniosła efekt, bo Hull wywiozło punkt z Britannia Stadium.

Jednak do dzisiaj Stoke wykorzystuje wrzuty z autu jako istotną broń w swojej taktyce.

Tak było również w meczu 15 kolejki tego sezonu przeciwko Tottenhamowi. Stoke wygrało 2-1, a obie bramki zespół Pulisa zdobył po wrzutach z autu właśnie. Zmienił się tylko wykonawca – Delapa zastąpił Ryan Shotton.

Zawodnik Stoke miał pod koszulką przyszyty ręcznik, którym wycierał piłkę przed wyrzutem. „To ręcznikowa podkoszulka, ale w kolorze trykotu piłkarskiego, więc nie stanowi to problemu” tłumaczył rzecznik prasowy „The Potters”.

Na nową taktykę wycierania piłki przez Stoke zwrócił uwagę szkoleniowiec QPR Neill Warnock. 61-letni menadżer zauważył, że chłopcy od podawania piłek zawsze wycierali futbolówkę, kiedy podawali ją piłkarzom Stoke, lecz nie robili tego samego podając piłki zawodnikom jego zespołu.

„Ręcznikowa-podkoszulka” wywołała sporo kontrowersji podczas wspomnianego zwycięstwa przeciwko Tottenhamowi. Były angielski sędzia międzynarodowy Graham Poll publicznie stwierdził, że takie niuanse są niedozwolone. Angielska federacja zbada ten przypadek, ale wydaje się, że nie będzie miała się do czego przyczepić. Antagoniści po prostu starają się wytrącić atut z ręki Pulisa, by Stoke miało mniejszy wachlarz możliwości w bezpośrednim pojedynku. Arsene Wenger po jednym z meczów ze Stoke zaproponował, by auty wznawiać nogą. Zdaniem Francuza miałoby to przyspieszyć grę.

To nie przypadek, że Tony Pulis jest twórcą takich niuansów taktycznych. To bardzo kreatywny trener, który do stworzenia zagrożenia wykorzystał element gry, wcześniej uważany za „zło konieczne”. Tymczasem Walijczyk i jego drużyna pokazują, że jest wiele sposobów na wygranie meczu. Stoke zawsze zdobywało wiele bramek po stałych fragmentach gry.

W tym sezonie nie tylko auty są groźną bronią „The Potters”. Z 16 goli zdobytych do tej pory, aż 11 Stoke zdobyło po sfg. Zespół Tony’ego Pulisa zajmuje też 4 miejsce w Premiership jeśli idzie o skuteczność rzutów rożnych. Stoke zdobyło w ten sposób 25% goli (najwyższy współczynnik procentowy wspólnie z Blackburn). Zdobywają gola średnio co 18 kornerów.

Reklama