Taktyczne Podsumowanie Ekstraklasy – Polonia Warszawa

Józef Wojciechowski w końcu pozwolił komuś popracować dłużej na Konwiktorskiej. W efekcie Polonia zajmuje 3 miejsce. Dobra końcówka umiejscowiła warszawiaków w górze tabeli i pozwala szkoleniowcowi „Czarnych Koszul” na w miarę spokojne kontynuowanie obranej przez niego ścieżki.


1.Ustawienie


Polonia Warszawa pod wodzą Jacka Zielińskiego jest dobrze poukładanym zespołem. Może nie jest to team z wielką finezją w grze ofensywnej, lecz o ustabilizowanym ustawieniu. Szkoleniowiec nie poszukiwał optymalnego ustawienia, bo od razu widział, że 4-2-3-1 jest właściwym dla Polonii.

W trakcie sezonu zmieniały się tylko nazwiska występujące na konkretnych pozycjach. „Czarne Koszule” mają bardzo silną ławkę rezerwowych, szczególnie w defensywie, które pozwala Zielińskiemu modelować tą linię. W roli stoperów mogli występować Jodłowiec, Baszczyński, Sadlok i Kokoszka. Co więcej Baszczyński w razie potrzeby mógł grać na prawej obronie podobnie jak Mynar, Todorowski czy Tosik. Po przeciwległej stronie mógł grać też Sadlok lub Brzyski, a także Cotra. Takie bogactwo dawało szkoleniowcowi duży komfort.

Podobnie sprawa wyglądała w linii środkowej. Jeśli w roli defensywnego pomocnika Zieliński widział Jodłowca, to w praktyce miał w składzie 3 środkowych obrońców.

Spora rotacja miała miejsce na szpicy. Sezon na tej pozycji rozpoczynał Sikorski. Trener Zieliński próbował również Teodorczyka, a na zamknięcie rundy napastnika na desancie grał Cani.

Siła ofensywna „Czarnych Koszul” tkwiła w trójce operującej bezpośrednio za plecami wysuniętego napastnika. Szczególnie sporo jakości wniósł Sultes, którego można było ustawić na 4 różnych pozycjach. On do spółki z Jeżem i Bruno stanowili duże zagrożenie przy strzałach z drugiej linii.

2.Taktyka


W każdym meczu taktykę zespołu można podzielić na dwie dziedziny: taktykę w obronie i taktykę w ataku.

Z przodu dominowało długie rozgrywanie piłki, głównie bocznymi sektorami boiska z udziałem bocznych obrońców. Gra często opierała się o wysokie piłki wrzucane w pole karne ze skrzydeł.

Akcje zawiązywane w środkowej strefie często kończyły się strzałami z dystansu. Nadmienić trzeba przy tym, że większość niestety dla Polonii – niecelnymi strzałami. Częściowo też dlatego podopieczni Jacka Zielińskiego prezentują drugi w lidze najniższy procent celności strzałów – 38%. Tylko prawie co 4 strzał „Czarnych Koszul” trafił w światło bramki. Razem 216 strzałów przyniosło im zaledwie 19 bramek. Dla porównania Bełchatowowi do wbicia 20 goli wystarczyło 141 strzałów.

Polonia zdobyła mało goli, ale wystarczyło to do zameldowania się na najniższym stopniu podium. Taki jest jednak styl tej drużyny – efektywny. Często 1 bramka pozwoliła Polonii na zgarnięcie 3 punktów, jak w meczach z Lechią, Ruchem, Lechem czy Wisłą. Bilans tych spotkań 4 bramki = 12 punktów, doprawdy trudno o większy minimalizm.

Druga przyczyna takiego stanu rzeczy to fakt nieumiejętności gry z kontry. W Ekstraklasie tylko Górnik i właśnie Polonia nie zdobyły gola po kontrataku. Prowadząc 1-0 zazwyczaj skupiali się na defensywie, a mniejszą wagę przywiązując do kontrataków. Nie znaczy to, że ich nie przeprowadzali, lecz nie były one skuteczne.
Źródło bramek tkwiło również w długich podaniach. I pod tym względem 6 zdobytych w ten sposób golach to najlepszy wynik w Ekstraklasie. Podstawą do realizacji taktyki długich podań (z reguły górnych) był wysoki, dobrze grający głową napastnik (Cani 192 cm, Teodorczyk 185, Sikorski 184).

Jeśli ujawnimy, że tylko 5 zespołów w Ekstraklasie straciło więcej bramek w stosunku do strzałów oddanych przez przeciwnika. Blisko 11% wszystkich strzałów oddanych na bramkę Przyrowskiego i Gliwy zatrzymywała dopiero siatka. Może nie wystawia to najlepszej cenzurki stołecznym, lecz następna statystyka zmieni to wrażanie. Tylko Legia Warszawa pozwoliła przeciwnikom na stworzenie mniejszej liczby sytuacji niż Polonia.

Rywale „Czarnych Koszul” mogli oddać tylko 138 strzałów na ich bramkę. To aż 46 strzałów mniej niż lider Ekstraklasy Śląsk i dokładnie 70 strzałów mniej niż rywale oddali na bramkę ostatniego w tej klasyfikacji GKS Bełchatów.

Ustawienie 4-2-3-1 w przypadku Polonii było bardzo defensywne. Wspominaliśmy już o roli Jodłowca, który de facto bywał niekiedy trzecim stoperem. Drużyna Zielińskiego poza spotkaniem z Wisłą w Krakowie nie stosowała wysokiego pressingu. Pierwsze zasieki wystawiała dopiero w okolicach koła środkowego. Skrócenie pola gry spowodowało, że przeciwnicy Polonii nie mieli zbyt dużo miejsca na budowanie ataku. Jako dowód dodajmy, że zespół z Konwiktorskiej nie stracił gola po ataku pozycyjnym.

Z drugiej strony dobrą metodą na zagęszczone i skrócone pole jest kontratak, szczególnie jak drużyna broniąca długo utrzymuje się przy piłce. Z kontrą Polonia średnio sobie radziła tracąc 40% bramek właśnie po szybkich akcjach. Dla porównania to tyle co Jagiellonia, która uplasowała się zdecydowanie niżej, ale też tyle co Wisła.

Ogółem tylko 8 straconych z gry bramek w lidze to bardzo dobry wynik na tle innych zespołów Ekstraklasy, który potwierdza opinię o solidnej grze defensywnej Polonii.

3.Innowacje

Drużyny Jacka Zielińskiego były zawsze dobrze zorganizowane w obronie i rzadko kiedy traciły dużo bramek. W przypadku Polonii wytłumaczenie zjawiska solidnej defensywy nie jest złożona. W ustawieniu 4-2-3-1 Zieliński umieścił aż 5 obrońców.
Chciał koniecznie mieć w składzie Jodłowca, ale na środku defensywy był już tłok, więc Jodłowiec został defensywnym pomocnikiem. Zwiększenie mocy defensywnej sprawiło, że Polonia zacieśniła obronę, czego wynikiem było ograniczenie goli traconych po ataku pozycyjnym.

Ta innowacja taktyczna w grze Polonii przyniosła oczekiwane efekty w obronie. Polonia nie straciła ani jednego gola po ataku pozycyjnym przeciwnika. Sam Jodłowiec w tej roli spisuje się na tyle dobrze, że jest brany pod uwagę do gry na tej pozycji również w kadrze. Trzeba przyznać, że ten pomysł nie jest pozbawiony sensu. Jodłowiec nie jest łatwym rywalem do przejścia, nie przebiera w środkach, jeśli zachodzi konieczność bez wahania zagrywa ostro, a w dodatku ma dobre warunki fizyczne, które mogą przydać się przy sfg zarówno w ataku jak i obronie.

4.Stałe fragmenty gry

Wielu szkoleniowców zapytanych o sfg stwierdzi, że nie istotne w jaki sposób jego zespół zdobywa bramki, byle wpadały do siatki regularnie. Jednak nawet najlepszym zespołom czasami w meczu po prostu „nie idzie”, ale w każdym drużyna będzie miała rzut wolny lub rożny, który rozegrany pomysłowo może przerwać niemoc.

Średnia zdobywanych goli po sfg w Ekstraklasie to 36%. Według statystyk z 19 strzelonych goli, Polonia tylko 2 zdobyła po sfg (rzucie wolnym i dobitce karnego). To oznacza, że „Czarne Koszule” wskaźnik procentowy mają na poziomie 10. Nie chodzi o to by bramki z gry zamieniać na sfg, lecz by do bramek z gry dokładać więcej goli po sfg.

Tych można było w przedłużonej rundzie jesiennej trochę dołożyć. Szczególnie, że Polonia mimo posiadania wielu wysokich zawodników o znakomitych umiejętnościach gry w powietrzu jest jedną z trzech drużyn w Ekstraklasie, która nie zdobyła gola po rzucie rożnym. Co więcej zmarnowali najwięcej kornerów (108). Tylko Wisła była w stanie przekroczyć granicę 100 rogów, ale „Biała Gwiazda” zdobyła przy okazji 4 bramki.
Na taki stan rzeczy największy wpływ miał pomysł. Według naszych obserwacji Polonia nie miała ich zbyt wielu. Na powyższej grafice przedstawiliśmy ustawnie „Czarnych Koszul” przy rzutach rożnych, które było „etatowym”.

Zmieniał się jedynie sposób rozegrania, raz na krótki słupek do zawodników 1 lub 2, na wprost bramki do zawodnik 3. Trzecim wariantem była wysoka piłka na dalszy słupek do wbiegającego tam zawodnik 5. Zadania poszczególnych zawodników były zawsze takie same, lecz zmieniały się nazwiska. Raz zawodnikiem 5 był Jodłowiec, innym razem Trałka.

Jeśli za podstawę pozytywnej oceny obrony przeciwko sfg przyjmiemy średnią 36%, to Polonia traci za dużo goli po stałych fragmentach. W dodatku przy kilku wysokich zawodnikach dobrze grających głową, „Czarne Koszule” zaskakująco często tracą bramki po strzałach głową (6 z 15, co stanowi 40%).

Po powyższej analizie, ocena sfg w wykonaniu Polonii nie może wypaść pozytywnie.

5. Ocena taktyczna
Wyciągając wnioski z powyższej analizy można powiedzieć, że Polonia to dobrze poukładany zespół, nastawiony na efektywny styl gry, silny fizycznie, dobrze czujący się w grze obronnej, lecz nie bez mankamentów. Tymi są gra z kontry zarówno w obronie jak i w ataku oraz z niedostatecznie wystarczająco pomysłowymi stałymi fragmentami. Jednak w każdej drużynie jest wiele elementów, które należy poprawić. Pamiętajmy też, że w swoim mistrzowskim sezonie pod wodzą Zielińskiego Lech też po rundzie jesiennej nie był na szczycie, ale tak jak obecnie Polonia, tak wcześniej „Kolejorz” odznaczał się solidnością w defensywie.

Reklama