Ranking Trenerów Ekstraklasy – Runda jesienna 2011/12 (cz. II)

W drugiej części naszego rankingu trenerów prezentujemy zaplecze pierwszej dziesiątki. Znajdziemy tu szkoleniowców, którzy zanotowali na swoim koncie pomniejsze sukcesy, mimo to jednak mieli problemy z wykreowaniem u prowadzonych przez siebie zespołów spójnego stylu gry. Przed tymi, którzy pojawią się na wiosnę na ławce trenerskiej, sporo pracy. Przed tymi, którzy zimę skończyli jako bezrobotni, trudne zadanie znalezienia nowego zajęcia. Trudne, ale nie niewykonalne.


Reguły rankingu oraz miejsca 25-16

15. Kamil Kiereś (średnia 3,75)
Adam zaczyna optymistycznie: „Kiereś jest świadomy atutów Bełchatowa i uwzględnia je w taktyce. Chodzi o grę w powietrzu. W zespole ma kilku zawodników potrafiących dorzucić piłkę na centymetr. Po drugiej stronie sporo zawodników świetnie grających głową. Taktyka wyraźnie odciska się na statystyce – 55% goli zdobytych to efekt strzałów głową.” Bardziej pesymistyczne jest to, że rywale starają się ten element gry zneutralizować, zaś Kiereś ma problemy z opracowaniem dodatkowych schematów, które pozwoliłyby uniezależnić choć nieco GKS od dłuższych przerzutów. Efekt był widoczny w wynikach. Usprawiedliwień szuka Michał Zachodny: „Często o wynikach spotkań GKSu decydowały błędy indywidualne”, ale zaraz potem dopisuje kolejny grzech do listy: „Zbyt rzadko te pomyłki wpływały na jego decyzje o selekcji. Dysponuje jednak bardzo wąską kadrą”.


14. Jan Urban (średnia 4)

Od obrony zaczyna Michał Zachodny: „W Zagłębiu niestety nie wszystko zależało od trenerów, co widać po wynikach i zachowaniu piłkarzy, istnej degrengoladzie po zwolnieniu Urbana”. I choć spokój to ważna cecha u trenera, Urban był „mimo wszystko za spokojny w swojej ocenie i decyzjach personalnych”. Pomysłów na rozwiązanie problemów zbyt wiele nie miał. Adam przypomina, że „Zagłębie było zespołem najczęściej strzelającym z dystansu. Wynikało to z umiejętności piłkarzy środkowej linii Rachwał, Pawłowski, Sernas czy Hanzel to zawodnicy obdarzeni młotkiem w nogach”. Dla równowagi jednak „nie doceniał wagi sfg – za jego „panowania” Zagłębie strzeliło tylko 1 gola po tym elemencie gry”. Brakowało jednak umiejętności wyrobienia schematów, na czym cierpiała głównie obrona, która po odejściu Urbana posypała się ostatecznie. Z przodu lepiej nie było, tak długo jak na kreatywność zawodników pozwalała na cokolwiek, coś się jeszcze udawało. Na nieszczęście Urbana, to źródełko wyczerpało się bardzo szybko.

13. Dariusz Pasieka (średnia 5)
Jednego nie sposób mu odmówić: „spowodował, że Cracovia przestała tracić bramki, a zaczęła nawet zdobywać punkty. Nadał drużynie charakteru, tylko i aż tyle. Na pewno więcej niż Szatałow”, przypomina Michał Zachodny. Adam twierdzi, że to zasługa tego, że „był bardziej zdecydowany niż Szatałow”. Kluczem okazało się trzymanie jednolitego ustawienia: „w 9 na 10 przypadków zestawiał drużynę w systemie 4-2-3-1. Raz spróbował zagrać dwójką napastników i przegrał w Bielsku Białej”. Adam widzi też przyczyny umiarkowanego sukcesu w innym miejscu: „Pasieka zdecydowanie poprawił grę obronną – 8 straconych goli w 10 meczach. Koszt tej operacji to bardziej agresywna postawa (2 miejsce w klasyfikacji fauli w Ekstraklasie, średnio 15,24 przewinień na mecz)”. Póki co efekt nowej miotły i odejścia od systemu Szałatowa bardzo się opłaciły Pasiece. Trzeba jednak pamiętać, że budowanie zespołu idzie mu opornie, a włodarz Cracovii do cierpliwych się nie zalicza.

12. Leszek Ojrzyński (średnia: 5,5)
Na czym polegała jego rola w koronie objaśnia Michał Jagiełka: „Potrafił niesamowicie zmotywować i natchnąć piłkarzy do walki. Być może, aż za bardzo. Wspólnie z Cracovią zamykają tabelę Fair Play Ekstraklasy”. Efektem tego jest dostrzeżona przez Adama: „gra w obronie blisko przeciwnika i jednoczesny, skoordynowany pressing, rzadko który trener potrafi wpoić to swoim piłkarzom tak jak Ojrzyński”. Trudno zwracać uwagę na wyszukane plany taktyczne (bo tych nie ma), trener Korony znalazł rozwiązanie gdzie indziej. „Potrafił w Kielcach stworzyć odpowiednią atmosferę i kolektyw ludzi, którzy poszliby za sobą w ogień. Wystarczy spojrzeć na jakikolwiek mecz Korony. Kiedy na boisku dochodzi do punktu zapalnego, momentalnie cała drużyna mówi jednym głosem” – podkreśla Adam. Drugi zaś Michał podsumowuje: „Najbrzydziej i najbrutalniej grająca ekipa w Ekstraklasie jednak realizuje swój plan utrzymania przy minimalnym nakładzie finansowym. To głównie zasługa Ojrzyńskiego, czy nam się to podoba, czy nie”. Może i nie jest to zbyt pedagogiczny przykład, ale gdyby postawił na styl, mógłby nie uzbierać tylu punktów.

11. Robert Maaskant (średnia: 5,5)
Maaskantowi z okazji jego zwolnienia poświęciliśmy obszerny tekst, konkludując, że jak dobrym trenerem by nie był, robotę w Wiśle spartaczył. Oceniając rundę, trudno doszukać się pozytywów. Udany, choć zupełnie bezstylowy początek kampanii europejskiej, przesłoni równie bezstylowa, co i bezwynikowa pozostała część sezonu. Michał Jagiełka zauważa, że „Postawa w nowym sezonie w niczym nie przypomniała wzorców holenderskich”. Tam, gdzie jednak trzymał się Holandii, popełniał błąd – Michał Zachodny: „Zawiódł, ufając nie tym co trzeba”. Obiektywnie patrząc, Lamey czy Jaliens w tej formie nie mieliby większych szans na grę w klubie walczącym o czołowe lokaty. Maaskant popełniał błędy, do których przyznawać się nie zamiarzał, tymczasem: „Pewność siebie nie zawsze jest atutem w pracy trenerskiej”, jak zauważa Michał Zachodny. Pod względem formacji sztywno trzymał się 4-2-3-1, nawet wtedy, kiedy prosiło się o większy nacisk w ofensywie. Tymczasem, jak twierdzi Adam, „Wisła w środku pola wymieniała setki podań, które zwalniały tempo gry i trudno było przeciwnika zaskoczyć”. Gra faktycznie się ślimaczyła, nijak to Wisły nie przesuwało pod bramkę rywala. Szukano więc uproszczeń takich jak długie podania adresowane bezpośrednio na napastników lub bardziej wąsko ustawionych skrzydłowych. Z innych pomysłów Adam dorzuca „Wymiany poziome zazwyczaj pomiędzy Ilievem i Kirmem (lub Małeckim). Często też jeden z potencjalnych skrzydłowych zbiegał do środka zostawiając miejsce bocznym obrońcom. Czasami obaj schodzili, ale dużo zależało, kto grał na bokach obrony”. Efektów jednak zbyt wielkich to wszystko nie przynosiło.

W głosowaniu udział wzięli:
Andrzej Gomołysek (twitter: @taktycznie)
Michał Jagiełka (twitter: @Mjagielka)
Adam Wysocki (twitter: @napikaj)
Michał Zachodny (twitter: @mzachodny)

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama