Metamorfozy Zagłębia

Nie tylko Wisła Kraków zwolniła ostatnio trenera i uczy się nowego stylu gry. Zawodzące ostatnio Zagłębie Lubin rozstało się z Janem Urbanem i zatrudniło Pavela Hapala, który zasłynął z wprowadzenia Żyliny do Ligi Mistrzów. Sprawdzamy jak zmieniła się gra „Miedziowych” i czy nowy szkoleniowiec zdążył już odcisnąć swój znak firmowy na drużynie z Lubina.


W ostatnim meczu Jana Urbana na ławce Zagłębia, ekipa „Miedziowych” gościła w Bełchatowie. Szkoleniowiec postawił wtedy na bardziej ofensywną lewą stronę. Obserwowaliśmy ciekawy układ, który rozpoczynał się od Sernasa. Litwin w ataku schodził do lewej strony, a jego miejsce w środku zajmował Wilczek.

Z kolei zwolnione po lewej stronie pomocy miejsce wypełniał Costa, który wychodził wysoko z obrony. Ofensywne włączenie się bocznego obrońcy, spowodowało rozszerzenie się teraz już 3 osobowej linii defensywnej. Dlatego Telichowski musiał rozciągnąć grę do lewej strony, a zawodnikiem asekurującym był w tym momencie Dąbrowski.


Gra opierała się o system 4-2-3-1 w wąskim ustawieniu, czyli zawodnicy ustawieni na bokach pomocy częściej schodzili do środka niż decydowali się na rajdy wzdłuż linii bocznej. Co więcej, mimo zastosowania taktyki „do środka”, Zagłębie nie dominowało w większości spotkań, nawet z drużynami teoretycznie słabszymi.

Taktyka miała za to swoje odbicie w konstruowaniu ataków – duża liczba strzałów zza pola karnego (Zagłębie jest 3 zespołem w klasyfikacji goli zdobytych zza linii 16 metra – 4 i jednocześnie najwyższy procent goli zdobywanych właśnie w ten sposób – 33). Zagłębie Urbana miało problemy z grą po stałych fragmentach w ataku. Mając tak wysokich zawodników jak Wilczek czy Horvath oraz dobrze grających głową Telichowskiego czy Reinę zespół powinien stanowić większe zagrożenie po rzutach rożnych czy wolnych w okolicach pola karnego przeciwnika. Na 10 goli zdobytych pod wodzą Jana Urbana, tylko jeden padł po stałym fragmencie, co po 12 kolejkach stanowiło 2 najgorszy wynik w Ekstraklasie (http://www.taktycznie.net/2011/10/ekstraklasa-kto-zyskuje-na-sfg.html).

W kontrach brała udział stosunkowo mała liczba zawodników, co skazywało je w większości na niepowodzenie. To wszystko sprawiało, że gra Zagłębia nie wyglądała atrakcyjnie, a skoro nie było też wyników, to trzeba było reagować radykalnie.

Zagłębie sięgnęło więc po szkoleniowca z większymi sukcesami, czyli Pavela Hapala, który biedniutką Żylinę wprowadził na salony Ligi Mistrzów.
„Będziemy grać ofensywnie. Do tej pory stosowałem ustawienia 4-4-2 i 4-3-3. Interesuje mnie gra do przodu, a więc będziemy używać tych dwóch systemów. (…) Gdy będziemy grać ofensywnie, to nawet w wypadku porażki fani będą widzieć nasze starania i na pewno je docenią” – takimi słowami na łamach Przeglądu Sportowego zapowiadał swoje rządy na Dialog Arenie.
Jak powiedział, tak zrobił i na konfrontację ze Śląskiem „Miedziowa Jedenastka” wyszła w systemie 4-4-2 z Sernasem i Traore grającymi poziomo.
Zagłębie grało bardzo szeroko, często atakując skrzydłami. Z prawej strony Hapal liczył na szybkość Abwo, z kolei po lewej na dobre dośrodkowania ze strony Małkowskiego.

Debiut wypadł fatalnie, bo szybko grający Śląsk rozbił Zagłębie w derby regionu aż 5-1. Śląsk wykorzystał ofensywne usposobienie Zagłębia i 3 z 5 goli zdobył po kontrach.

W drugim meczu (z Polonią) Hapal dokonał kilku modyfikacji. Najważniejsze polegało na zmianie systemu gry z 4-4-2 na 4-2-3-1. Jednak 4-2-3-1 Hapala nie przypominało 4-2-3-1 Urbana.
Przede wszystkim nowe Zagłębie nie grało tak wąsko. Poza tym taktyka nie polegała na wzmocnieniu środka, lecz graniu skrzydłami. Ustawiony na prawej stronie szybki, lewonożny Gancarczyk miał brać udział w akcjach ofensywnych na zasadzie wbiegania wszerz pola karnego.
Jeśli porównamy taktykę w 4-2-3-1 Urbana i 4-2-3-1 Hapala to okaże się, że jedyną styczną jest ustawienie początkowe.
Zespół Hapala gra szybszą piłkę na 1-2 kontakty, co wygląda zdecydowanie ciekawiej niż długie akcje Zagłębia Urbana. W praktyce na boisku jest też więcej „napastników”. Trudno jeszcze mówić o efektach, bo zwycięstwo nad Polonią nie jest żadnym wymiernikiem pracy Słowaka. Efekty będziemy mogli ocenić dopiero za kilka kolejek.

Poprawił się styl gry zespołu i tak jak mówił Hapal – jego zespół gra ofensywnie.

Hapal wciąż uczy się tego zespołu i poznaje atuty poszczególnych zawodników. Widać jednak pozytywny dryg po zmianie szkoleniowca. Dopiero kilka kolejnych meczów pokaże nam czy ta zmiana to wynik efektu „nowej miotły”, czy faktycznie Hapal jest fachowcem wysokiej klasy.

Reklama