Korona-Bełchatów 2-2: kto mieczem wojuje…

Po trzech z rzędu porażkach Korona Kielce podejmując znajdujący się w dolnych rejonach tabeli GKS Bełchatów obiecywała sobie bardzo dużo. Trener Leszek Ojrzyński postawił swoim zawodnikom trzy bardzo istotne cele: jeden ogólny i dwa taktyczne. Ten ogólny to oczywiście zwycięstwo, które zdecydowanie pomogłoby podnieść morale zespołu po okresie posuchy.


Szkoleniowiec w tym sezonie ustawiał zespół z reguły w systemie defensywnych piątką defensywnych środku, defensywnych tym z dwójką defensywnych pomocników – 4-2-3-1. Nie był jednak przywiązany do tego ustawienia, bowiem dwukrotnie Korona zagrała z dwoma napastnikami ustawionymi poziomo (4-4-2) oraz dość dawno temu w systemie 4-1-4-1.

Na mecz z Bełchatowem kombinacji z ustawieniem nie było i po raz 10 w tym sezonie kielczanie wybiegli w 4-2-3-1. Ojrzyński postanowił w środku pomocy (defensywny pomocnik) wystawić Pavola Stano, chociaż ten zawodnik w większości spotkań prezentował się na środku obrony.

Wiązało się to z dwoma celami taktycznymi, o których wspominaliśmy wyżej. Po pierwsze: strzelić gola po stałym fragmencie (a po drugie zagrać na zero z tyłu). A wiadomo, że szanse są tym większe, im więcej na boisku piłkarzy dobrze grających głową. Stano to chłop mierzący 191 cm, a jeśli do tego wszystkiego dołączymy Hernaniego (191) oraz Kiercza (189), to każdy sfg zapowiada się groźnie.

Sytuację potwierdzają statystyki, które przed tym weekendem w przypadku Korony wskazywały 6 z 14 zdobytych goli padło po stałych fragmentach.
Fakt, że Korona postawiła na sfg było widać od początku. W 10 minucie głową po zrzutce z rzutu wolnego uderzał Korzym. Wybór Stano okazał się strzałem w „10”, bowiem w 15 minucie Serb skierował piłkę do bramki po rzucie wolnym.


W akcji brało udział 9 zawodników. 4 (Hernani, Stano, Lech, Korzym) z nich znajdowało się przed polem karnym i w momencie dośrodkowania wbiegła w pole karne, a po chwili rozbiegła się w różnych kierunkach.

Hernani (u dołu grafiki) zbiegał na dalszy słupek, na zamknięcie akcji.
Lech wrócił na linię 16 metra.
Korzym (najwyżej) wbiegał na bliższy słupek
Stano (najbardziej wysunięty na lewo) wyprzedził obrońcę i nabiegał na piłkę zagraną w pole karne przez Vukovicia.

Bardzo podobny sposób rozegrania został zastosowany w 10 minucie, kiedy Sapela obronił strzał Korzyma. Wtedy w akcji brało udział 5 zawodników (w polu karnym), którzy również rozbiegali się w różne strony.

Po 15 minucie Korona grała z kontry, a Bełchatów próbował wrzucać dalekie piłki za linię pomocy do Nowaka.

Taktyka została zmodyfikowana po upływie pół godziny. Wtedy z boiska wyleciał Jacek Kiełb i spokój Korony się posypał. Gra w „10” wymusiła na Koronie modyfikację początkowego ustawienia i mogliśmy obserwować jak w takiej sytuacji radzi sobie najczęściej faulująca ekipa w Ekstraklasie. Od tej pory cała drużyna grała bardzo głęboko. Brak zawodnika po prawej stronie wymusił na Stano zejścia do boku. Brak Kiełba musiał łatać również Lisowski, który od tej pory bardzo często wychodził wyżej niż pozostali obrońcy. Z kolei w środku pola głębiej został cofnięty Lech, a i Sobolewski nie grał już tak blisko linii jak wcześniej.

Bełchatów miał więcej z gry, a Korona całkowicie oddała inicjatywę ograniczając się właściwie do kontr, a precyzyjniej mówiąc do posyłania dalekich piłek na walczącego z dwoma lub niekiedy trzema obrońcami Korzyma. Cała drużyna kurczowo jednak trzymała się swojej połowy i rzadko kiedy potrafiła z piłką z niej wyjść.

Ta taktyka nie przyniosła efektu, ale mimo to Korona do przerwy prowadziła 2-0.


Zwróćmy uwagę na ustawienie zawodników w momencie strzału Lisowskiego i porównajmy je ze schematem wykonania rzutu wolnego, po którym padł gol na 1-0. Znów Hernani i Stano ustawieni są na dalszym słupku. Na bliższy słupek wbiega tym razem Kiercz. Poza zmianą zawodnika, widać, że to było bazowe ustawienie Korony przy wrzutkach. Ono miało również zasugerować, że piłka i tym razem będzie dośrodkowywana. Padł bezpośredni strzał, który zaskoczył gości.

W drugiej połowie Trener Ojrzyński widząc niemoc Korzyma, zastąpił go Zielińskim, który nadaje się do gry z kontry – jest bardzo szybki, a do tego wysoki i potrafi powalczyć o główkę. Gdyby napastnik Korony był bardziej skuteczny, cały plan „obrony wyniku” w dziesiątkę Ojrzyńskiemu by się powiódł.

Niestety dla gospodarzy Bełchatów potrafił doprowadzić do wyrównania w doliczonym czasie gry. Gol na 2-2 padł po…stałym fragmencie gry, a przecież to były założenia Korony na ten mecz i to ona miala w ten sposob strzelac (i strzelila),a nie tracic! Drużyna Leszka Ojrzyńskiego dała się w ten sposób po raz 5 w tym sezonie zaskoczyć po rzucie rożnym. Tylko Podbeskidzie (6) straciło więcej goli po kornerach.

Korona Kielce – PGE GKS Bełchatów 2:2 (2:0)
1:0 Pavol Stano 15 min (po rzucie wolnym)
2:0 Tomasz Lisowski 45+3 (po rzucie wolnym bezpośrednio)
2:1 Tomasz Wróbel 74 (z gry)
2:2 Maciej Mysiak 90+3 (po rzucie rożnym)

Kartki: czerwona: Jacek Kiełb (Korona, 28 min. – za drugą żółtą), żółte: Vukovic, Kiełb, Lech, Stano (Korona), Kosowski, Sapela, Mysiak, Buzała.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 6 500

Reklama