Legia – Wisła 2:0: Bezzębna Wisła


W niedawnym wywiadzie udzielnym 'Przeglądowi Sportowemu', Robert Maaskant pytany o styl gry swojej drużyny powiedział: „Jestem realistą. Muszę dostosować grę do możliwości zawodników. Mam różnych piłkarzy: Kirma i Małeckiego, Jirsaka i Meliksona. Pojawienie się na boisku każdego z nich powoduje zmianę stylu gry drużyny.” Problemy 'Białej Gwiazdy' z defensywą są coraz bardziej widoczne, jednak nawet mająca słabszy dzień obrona, nie musi mieć decydującego wpływu na wynik meczu w stawiającej mniejsze wymagania T-Mobile Ekstraklasie. Decydujące dla słabej postawy były absencje piłkarzy kreatywnych u krakowian: Maora Meliksona, Patryka Małeckiego i Tsvetana Genkowa. Jak stwierdził sam Maaskant, „Wisła bez Małeckiego i Meliksona to jak Barcelona bez Messiego i Iniesty”. W niedzielne popołudnie brak kreatywności w strefie ofensywnej Mistrzów Polski był aż nadto widoczny.

Jedyną niespodzianką w składach, było zastąpienie Michaela Lameya na prawej stronie obrony w Wiśle, przez Serba Jovanovica. Podyktowana ona była krytyką, jaka spłynęła na Holenderskiego defensora za ostatnie występy, szczególnie za mecz w Enschede. 32 letni Holender nie wnosił wiele do gry ofensywnej krakowian, a zaawansowany wiek widoczny był w dyspozycji fizycznej zawodnika.


Zmiana taka jednak wiele nie dała Wiślakom, gdyż w meczu na szczycie naszej ligi, znowu cała linia obrony zebrała fatalne noty. Chavez z Jaliensem nie byli w stanie utrzymać spokoju pod własną bramką. Dwójka stoperów jest zawodnikami wolniejszymi i mało zwrotnymi. Szybkość Rybusa czy Radovicia w kontekście zdolności defensorów dawała przewagę warszawianom. Skorża zdawał sobie sprawę z problemów Wisły i zapowiadał zepchnięcie jej do defensywy.

Spora część akcji legionistów przeprowadzana była lewym skrzydłem, czemu nie był w stanie zapobiec Jovanovic. To właśnie do ustawienia Serba można mieć pretensję przy pierwszej akcji bramkowej gospodarzy. Ruchliwi zawodnicy ofensywni Legii siali sporo zamętu i spustoszenia w w strefie obronnej Wisły. Dodatkowa nerwowość wynika z braku pewności w interwencjach obrońców, jak na przykład kiks Chaveza po strzale Rybusa, po czym piłka, na szczęście dla krakowian spadła w ręce Pareiki. Niepewnie czujący się obrońcy bali się też podejść wyżej, co przy próbach ataku przez Wisłę na początku drugiej połowy, zostawiało rywalom strefę buforową, na zainicjowanie kontrataków.

Kolejną bardzo widoczną bolączką grze zawodników spod Wawelu, był brak zdolności do utrzymania piłki na połowie legionistów. Brak ruchu bez piłki, kreatywności w grze 1v1 i wsparcia zawodników defensywnych skutkowały tym, że Wiśłacy musieli uciekać się do prostych sposobów. Jedyny znaczący udział defensorów Wisły to dośrodkowanie Palica, po którym niewiele brakło, aby Biton zdobył bramkę. Poza tym, sposób budowania akcji przez zawodników defensywnych gości, to próba zagrywania długich piłek do Bitona lub Nuneza. Słabe spotkanie znowu rozegrał Kirm. Bitonowi zabrakło szczęścia, gdy po strzale głową bardzo dobrze interweniował Kuciak, lub gdy po strzale z dystansu, przypadkowo odbita od nogi snajpera piłka, w ostatniej chwili złapana została przez bramkarza Legii.

W drużynie Legii szczególnie wyróżnić należy ruchliwego i aktywnego przez cały czas Rybusa. Zawodnik szukał piłki i miejsca niemal na całej połówce Wisły i przez większość meczu był nieuchwytny dla rywali. Zaliczył 2 asysty i sam mógł dopisać się do listy strzelców. Swoją grą przypomniał się selekcjonerowi kadry. Pochwalić trzeba też serbski duet, rozumiejący się niemal bez słów. Liuboja cały czas potwierdza, że wart jest płaconych mu pieniędzy.

Jedno miłe słowo należy poświęcić młodym zawodnikom Legii. Obaj trenerzy sporo czasy poświęcili kwestii Akademii i jej wychowankom na konferencji prasowej. Obok Rybusa, na drugim skrzydle bardzo przyzwoicie radził sobie Żyro. Młodzież w Legii wnosi sporo jeśli chodzi o możliwość rotowania kreatywnymi zawodnikami przez Skorżę.

Legia dużo zyskała dzięki dobrym występom w meczach w europejskich pucharach. Pewność siebie i doświadczenia procentują w meczach ligowych. Skorża nie musi narazie martwić się o swoją posadę, w przeciwieństwie do Maaskanta. Ostatnie mecze pokazały, że gra Wisły zbytnio uzależniona jest od Meliksona i Małeckiego, a defensywa Mistrzów Polski pozostawia sporo do życzenia. Wieża Babel Holendra wymaga teraz sporo pracy.

Reklama