Ekstraklasa: Kto zyskuje na sfg?

Czy wiesz kto w naszej Ekstraklasie strzela najczęściej po stałych fragmentach gry?Kto najlepiej broni przeciwko nim, a kto jest zupełnie bezradny? Taktycznie na bieżąco analizuje wszystkie aspekty bramek zdobywanych i traconych przez drużyny naszej Ekstraklasy. Z przyjemnością prezentujemy kolejne analizy dotyczące stałych fragmentów gry.


Obiecaliśmy naszym czytelnikom, że będziemy bacznie przyglądać się stałym fragmentom gry w naszej Ekstraklasie. Wcześniej wrzuciliśmy na warsztat rzuty rożne i przedstawiliśmy ich szczegółową analizę (http://www.taktycznie.net/2011/09/obecny-sezon-ligi-polskiej-pokazuje-ze.html). Tym razem przyszedł czas nieco szerzej spojrzeć na wszystkie stałe fragmenty.

Po 8 kolejce najwięcej goli po stałych fragmentach gry zdobył Widzew. 3 kolejki później, również podopieczni Radosława Mroczkowskiego także wiodą prym w tej kategorii, lecz tym razem do spółki z Ruchem Chorzów. Obie ekipy 8 goli zaaplikowały przeciwnikom właśnie po sfg. Jednakże wyższą skuteczność procentową reprezentują łodzianie. Jak wynika z poniższej tabeli aż 80% goli Widzew zdobywa wykorzystując stojącą piłkę. Co więcej uczynił to z każdego możliwego stałego fragmentu: po rzutach wolnych (5), rożnych (1), autach (1) oraz karnych (1).

Ten spory odsetek wykorzystania sfg nie byłby możliwy, gdyby Widzew nie dysponował zawodnikami mogącymi postraszyć przy ich okazji. Bieniuk, Ukah, Grzelczak czy Madera mierzą powyżej 185 cm, co czyni ich groźnymi przy walce w powietrzu. Z drugiej strony jak rzucimy okiem na klasyfikacje goli zdobywanych po strzałach głową, to Widzew wcale nie plasuje się w czołówce. Łodzianie zdobyli jedynie 3 bramki w ten sposób i wyprzedzają ich takie drużyny jak Lech (4 bramki głową), Legia (4) czy Bełchatów (7). Okazuje się zatem, że ta statystyka nie koresponduje z golami zdobytymi po sfg przed wyżej wymienione drużyny.

Zespołem, który może sfg uznać za swoją broń jest także Podbeskidzie. Beniaminek zdobył blisko 78% goli właśnie w ten sposób. Specami mogą też nazwać się piłkarze Ruchu, o których już wspominaliśmy. W ich przypadku 8 goli po sfg stanowi nieco ponad połowę wszystkich trafień. Co ciekawe „Niebiescy” w tym sezonie tylko jednego gola zdobyli po strzale głową, co znów potwierdza teorię, że nie trzeba dobrze grać skuteczność powietrzu, by zdobywać gole po sfg.

Podobną skuteczność stałych fragmentów prezentuje Górnik Zabrze (6 z 10 goli po sfg). Pozostałe drużyny naszej ligi mają współczynnik mniejszy niż 50%.

Prowadzący w tabeli Śląsk statystycznie tylko co trzecią bramkę wbija po rozegraniu stojącej piłki. W poprzednim sezonie bronią wrocławian były kontry i właśnie sfg. Do 10 kolejki jedyną ekipą, która nie zdobyła gola po stałym fragmencie było Zagłębie, lecz trafienie Reiny w meczu z Koroną wymazało „Miedziową Jedenastkę” z tej statystyki. Obecnie najniższy procent goli zdobywanych po sfg ma Polonia Warszawa. „Czarne Koszule” właściwie zdobyły gola po dobitce po karnym, lecz to również zostało wcielone do sfg.

Do niedawna specjalistami od bronienia przeciwko sfg był zespół Widzewa, lecz ostatnie kolejki przyniosły pewną wątpliwość. Ze statystyk wynika, że najlepiej przeciwko stojącej piłce broni Zagłębie Lubin, które straciło tylko 2 gole w ten sposób, a to stanowi 18% całości strat. 2 bramki utracone po sfg to również liczby Wisły i Lecha, lecz w ich przypadku odsetek jest nieco większy – kolejno 22 i 25 %.

Najgorzej po sfg spisuje się beniaminek z Bielska Białej, który w ten sposób dał sobie strzelić aż 10 goli (62% wszystkich straconych). Ilościowo w drugiej kolejności jest Jaga (8 straconych), która wyraźnie ma problemy z rzutami rożnymi. Podopieczni Czesława Michniewicza dali się w tym sezonie po rogu zaskoczyć aż 5 razy: Podbeskidziu, Lechii, Lechowi, Widzewowi oraz Wiśle. Ze statystyk wynika, że tracą gola średnio co 11 rzutów rożnych (tylko Podbeskidzie traci gola średnio co 8 kornerów).
Przy okazji Jagi widać też, że teoria sprzężenia zwrotnego pomiędzy sfg a bramkami zdobytymi głową ma podstawy bytu. Białostoczanie stracili w ten sposób 5 goli – drugi najgorszy wynik w Ekstraklasie.

Procentowo dużo goli po sfg traci również Korona. 27% wszystkich bramek ekipa z Kielc straciła właśnie po dośrodkowaniach z narożników boiska.

Czy po powyższej analizie można wysnuć wniosek, że sfg są bronią w naszej Ekstraklasie? Pierwsza czwórka wzbogaca swój dorobek stałymi fragmentami, lecz nie są to głównie źródła trafiania do siatki. Ostatnie trzy ekipy również nie wyróżniają się z kolei w ilości bramek straconych po sfg.

Na tej podstawie można powiedzieć, że stałe fragmenty nie mają żadnego wpływu na układ tabeli. Trzeba jednak wspomnieć, że lider z Wrocławia aż w 4 meczach otwierał wynik golem po stałych fragmentach gry. Co za tym idzie mógł przestawić się na swój ulubiony styl, czyli kontry, po których z kolei zdobył 6 kolejnych bramek.
Gdyby nie sfg Ruch Chorzów z pewnością też nie zajmowałby 6 miejsca w tabeli, więc z drugiej strony okazuje się, że stałe fragmenty mają spore przełożenie na lokatę, stan punktowy oraz wyniki w poszczególnych spotkaniach.

Reklama