Czytelnia: Brilliant Orange

Wielu mogłoby powiedzieć o sobie, że futbol to ich pasja. David Winner z całą pewnością się do nich zalicza. Jego drugą pasją jest Holandia. Właśnie tacy ludzie powinni pisać książki o niderlandzkiej piłce nożnej.


To jednak coś więcej niż opowieść o holenderskim futbolu. Autor postawił sobie za zadanie poznanie mentalności mieszkańców tego kraju i określenie, w jaki sposób przekłada się ona na rezultaty osiągane przez futbolistów z Niderlandów. Winner skupia się na przybliżeniu historii holenderskiej piłki od czasów, kiedy zaczęła ona cokolwiek znaczyć na arenie międzynarodowej. Lwia część książki opisuje rozwój futbolu totalnego, który z piłkarskiego kopciuszka uczynił najlepszą drużynę świata. Wspominane są rzecz jasna początki holenderskiej drogi z czasów Reynoldsa, jednak najwięcej miejsca poświęcone jest ekipie Ajaksu i narodowej kadrze z lat 70. Przytoczonych jest mnóstwo wypowiedzi bohaterów tamtych czasów, przybliżających jak doszło do tego, że na piłkarskiej pustyni wyrosła potęga, która mimo wszystko przegrała swój najważniejszy mecz.

Główną tezą, przewijającą się przez książkę, jest fakt nieposiadania przez Holendrów instynktu piłkarskich zabójców. Od lat (za wyjątkiem pierwszej połowy lat 80.) grali najatrakcyjniejszy futbol, nigdy jednak nie umieli postawić kropki nad i. Problemem stawało się stworzenie z rzeszy indywidualności ekipy, co zdaniem Winnera udało się tylko Michelsowi w 1988. Kiedy jednak przychodziło do najważniejszych momentów, coś zawsze zawodziło, nierzadko rozkapryszone gwiazdy, jak Cruijff czy Gullit. Jeszcze w czasach, kiedy pomysł na grę był istotniejszy niż dyscyplina taktyczna, van Gaal był w stanie wykrzesać z Ajaksu zespół na miarę Pucharu Mistrzów. Od początku tego stulecia Holendrzy przyzwyczajeni do pięknej gry zaczęli ponosić coraz bardziej spektakularne porażki na arenie międzynarodowej.

Winner wskazuje, że tę mentalność trudno było zmienić. Wykazuje to na przykładach Foppe de Haana czy Leo Beenhakkera, którzy kierowali holenderską myśl szkoleniową na bardziej pragmatyczne tory i mimo sukcesów nie cieszyli się w kraju zbyt wielkim uznaniem. Dość powiedzieć, że pierwszy trenuje obecnie kadrę narodową Tuvalu, zaś drugi zwiedził już większość piłkarskiego świata. W ostatnim rozdziale Winner stawia pytanie, czy Holendrzy będą w stanie uwolnić się od wizji gry pięknej i dostosować się do pragmatycznych wymagań współczesności. Podkreśla, że czasy, kiedy najważniejszą osobą w piłce niderlandzkiej był Cruijff z wolna odchodzą, czego dobitnym dowodem był fakt, że podzielający jego filozofię van Basten poniósł na ławce trenerskiej klęskę. Po dwóch latach od wydania tej książki, historia sama dopisała do niej epilog – grająca najbrzydszą piłkę od lat Holandia ponownie została wicemistrzem świata.

Pasja i wiedza jakie złożyły się na tę książkę czynią z niej znakomitą lekturę. A ponieważ czasy, w których Pomarańczowi dzielili i rządzili na piłkarskich boiskach są dość odległe, warto je poznać na podstawie publikacji Winnera. Kompletność z jaką tę materię opisano pozwoli na dogłębne poznanie historii niderlandzkiej piłki, jak i biografii zawodników mniej znanych niż Cruijff. To pozycja obowiązkowa dla fanów holenderskiego futbolu a także i piłkarskiej teorii w ogólności. Aż prosi się, aby na takim poziomie powstała książka o każdej futbolowej nacji. Pytanie jednak czy każda nacja jest warta własnej książki. Holandia jednak z całą pewnością.
David Winner
Brilliant Orange: The Neurotic Genius of Dutch Football
Bloomsbury, 2000 (wydanie I)
s. 251, oprawa miękka

recenzja na podstawie wydania niemieckiego
Oranje brillant. Das neurotische Genie des hollaendischen Fussballs.
Verlag Kiepenhauer & Witsch, 2008
s. 368, oprawa miękka

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama