Analiza rzutów rożnych w Ekstraklasie


Obecny sezon ligi polskiej pokazuje, że trenerzy zaczęli większą uwagę przywiązywać do stałych fragmentów gry. Szczególnie na tej płaszczyźnie widać to na przykładzie rzutów rożnych. Analiza tego fragmentu po 8 kolejkach Ekstraklasy pokazała ciekawe wyniki.


10 klubów naszej Ekstraklasy zdobyło w tym sezonie bramki po rzutach rożnych. Cracovia, Jagiellonia, Korona, ŁKS, Polonia oraz Zagłębie nie wykazały żadnej skuteczności w dotychczasowych 8 kolejkach. Z poniższej tabeli można odczytać, że najskuteczniejszy w kategorii zamiany rzutów rożnych na gole jest GKS Bełchatów, który aż 4-krotnie w ten sposób zdobywał bramki. Z drugiej strony należy zaznaczyć, że cały dorobek tego zespołu to efekt jednego meczu z Podbeskidziem. Stało się to w 2 kolejce, gdzie ogółem padło 6 goli po rzutach rożnych i to jak dotąd najbardziej obfita pod tym względem seria gier. Druga w tej klasyfikacji była 8 kolejka, w której padło 5 goli po kornerach. W pozostałych spotkaniach Bełchatów nie pokonał rywala po kornerze. Analiza statystyczna pokazuje, że ta ekipa zdobywa gola co 8,75 rzutów rożnych – najwyższy wskaźnik w Ekstraklasie.

Za plecami bełchatowian plasuje się cała grupa klubów, które dwukrotnie wykorzystały rzuty rożne do zdobycia gola. Wśród nich warto wyróżnić Lecha (gol co 12,5 rożnych) oraz Górnika (13,5). Szczególnie ciekawie rzuty rożne wykonuje „Kolejorz”. Zawodnicy z Poznania niemal zawsze rozgrywają je na dwa tempa. Widać, że nastąpił spory postęp w tej dziedzinie w Lechu w porównaniu z poprzednim sezonem. Wtedy ten zespół wykonał 257 kornerów we wszystkich rozgrywkach i zdobył 5 goli, co daje średnią bramki co 51 rzutów rożnych. Co więcej poznaniacy frustrowali niemiłosiernie swoich sympatyków seriami rogów bez gola. Lech trafił po tym sfg w meczu z Polonią Bytom jeszcze w sezonie 2009/10 i musiał wykonać 85 kolejnych rogów bez efektu bramkowego. Udało się w spotkaniu z Salzburgiem, ale później nastąpiła seria 54 bezproduktywnych kornerów. Na chwilę się poprawiło, gdy po 9 kolejnych piłka wpadła do siatki Juventusu, lecz później wszystko wróciło do normy: 52 – gol z Podbeskidziem – 50 – gol z Koroną.

Z drugiej strony udział sfg w golach Lecha nie jest imponujący – 16% i w tej materii Lecha dzieli przepaść do Widzewa78% (7 z 9 goli po sfg). Co ciekawe, gdybyśmy stworzyli tabelę, w której uwzględnione byłyby tylko wyniki meczów oparte na golach po sfg, to właśnie łodzianie byliby liderem. Jeśli chodzi o same rzuty rożne, to Widzew zdobył 2 gole i podobnie jak Lech, oba zdobył po rożnych rozegranych na 2 tempa. 2 bramki na 38 rzutów rożnych może na kolana nie rzucają, ale pamiętajmy, że Widzew ma wielu dobrze grających głową zawodników, którzy potrafią w każdej chwili stworzyć zagrożenie po tym sfg.

Poza tym Widzew bardzo dobrze broni nie tylko przeciwko rzutom rożnym, ale w ogóle wszystkim stałym fragmentom, o czym świadczyć może zero po stronie straconych goli po sfg. Jest jedyną ekipą, która w Ekstraklasie jeszcze nie straciła gola po sfg.

Wisła również swoje rzuty rożne rozgrywa kombinacyjnie na 2 tempa, lecz w jej przypadku efekt jest zdecydowanie mniejszy. „Biała Gwiazda” gola po rogu zdobyła dopiero w 8 kolejce i do tego czasu wykonała aż 58 kornerów.

Na koniec poświęćmy słów kilka nieskutecznym po rogach: Cracovia, Jagiellonia, Korona, ŁKS, Polonia oraz Zagłębie. Najwięcej rogów „zmarnowała” Polonia43. Póki co „Czarne Koszule” są bezproduktywne w tej dziedzinie. 38 kornerów bez efektu wykonywała Jagiellonia, lecz ten fakt przestaje dziwić, gdy przypomnimy sobie, że ten zespół ma problemy z grą w powietrzu. Co więcej Jaga straciła aż 4 bramki po rzutach rożnych w lidze w tym sezonie. Tylko Podbeskidzie straciło więcej (5). Po rzutach rożnych bramki nie straciło jeszcze 7 zespołów: Cracovia, Górnik, Lechia, Legia, Polonia, Widzew oraz Zagłębie.

Będziemy regularnie śledzić postępy klubów Ekstraklasy w dziedzinie rzutów rożnych.

Reklama