QPR – Beniaminek Premiership: Marokański Maestro i spółka

Na zapleczu Premiership sezon dobiegł już końca. Co prawda niebawem baraże o ostatnie miejsce, ale znamy już dwóch beniaminków przyszłorocznego sezonu Premiership. Zwycięzcą ligi została ekipa Queens Park Rangers. Analizujemy na czym polegał sukces zespołu Neila Warnocka.


Ustawienie i taktyka

Neil Warnock był bardzo konsekwentny w ustawieniu drużyny. Tuż po jego przyjściu w marcu 2010 roku było jeszcze kilka eksperymentów z ustawieniami 4-4-2 czy 4-1-4-1, lecz od początku rozgrywek 2010/11 QPR grała 4-2-3-1. Oczywiście zmieniały się poszczególne elementy głównego schematu, a także piłkarze grywali na różnych pozycjach, lecz nie ulega wątpliwości, że Warnock znalazł najlepsze ustawienie dla tej drużyny.

Menadżer przystosował bramkarza (doświadczony Paddy Kenny) do roli nowoczesnego, wychodzącego wyżej i kasującego prostopadłe podania golkipera (ang. Sweeper-keepier).

Defensywa opierała się na klasycznym 4 osobowym składzie. Dwójka stoperów rzadko wychodziła do przodu. Z reguły Kaspars Gorkss (191 cm), Matthew Connolly (190cm) bardziej przydawali się pod bramką przeciwnika, gdy trzeba było powalczyć o górną piłkę po rzucie rożnym lub wolnym. Wyprowadzanie piłki z własnej połowy zostawiali raczej innym, a sami nie wychodzili zbyt wysoko. Skrajni obrońcy natomiast byli ultra ofensywni. O ile jeszcze lewy obrońca tylko czasami szedł mocno do przodu, o tyle dla prawego (najczęściej Orr) wycieczki pod pole karne były chlebem powszednim.

Zachowanie bocznych obrońców uzależnione było również od skrzydłowych. Jak pokazaliśmy na grafice obok lewoskrzydłowy grał nieco głębiej niż jego odpowiednik na przeciwnym krańcu boiska. Lewoskorzydłowy (Najczęściej Smith, czasem Eprahim) nie schodzili do środka i nie zostawiali miejsca przy linii. Stąd też mniej ofensywne zapędy lewego obrońcy.

Z prawej strony z kolei taki zabieg miał miejsce. Routledge czy Mackie często zbiegali do środka pola (częściej Routledge) lub też stawali się drugim napastnikiem (częściej Mackie). W pierwszej części sezonu grywał Mackie, później QPR wypożyczyło Routledge’a z Newcastle i ten na stałe zainstalował się w składzie. Wtedy właśnie prawy obrońca stał się jeszcze bardziej ofensywny. Gdy Routlegde zbiegał do środka, Orr szedł na obieg za plecami. Niekiedy Warnock tak ustawił drużynę, że skrzydłowi wchodzili w wymiany poziome i grali po obu stronach boiska, na zmianę strasząc strzałem po zejściu do środka i dośrodkowaniem spod końcowej linii.

Defensywni pomocnicy byli podzieleni. Jeden z nich zabezpieczał tyły (asekuracja bocznych obrońców), a drugi inicjował akcje i wyprowadzał piłkę z własnej połowy. Faurlin, bo o nim mowa, dysponuje dobrym podaniem, co predysponowało go do tej roli. Obaj grali jednak bardzo głęboko, by dawać więcej swobody ofensywnemu pomocnikowi.

Już na połowie przeciwnika Faurlin oddawał piłkę najczęściej do Taarabta, który kreował sytuację dla pozostałych zawodników ofensywnych. W rozgrywaniu często pomagał też wysunięty napastnik, który mimo swojej roli grał nieco głębiej. Raczej przytrzymywał piłki i czekał na partnerów niż sam podejmował szarże. Jednak budowanie ataku oparte było całkowicie o Adela Taarabta.

Przy budowaniu szybkich ataków z prostopadłym podaniem Taarabt często wymieniał się pozycjami z wysuniętym napastnikiem Heidarem Helgusonem, co dokładniej widać przy golu na 2-2 z Cardiff (23.04.2011). Jak wspominaliśmy Helguson nie grał tak wysoko, w związku z czym łatwo było wymienić się pozycją właśnie z Taarabtem. Na przedstawionej powyzej grafice widać moment prostopadłego podania Routledge’a do wbiegającego w pole karne Taarabta. W tym czasie Helguson schodzi do prawej strony tworząc kolejną możliwość dla podającego. Jak zostało zaznaczone na grafice, Helguson swoim ruchem odciąga środkowego obrońcę na bok i sprawia, że w środku robi się więcej miejsca. Poniżej cała akcja w formacie video.

Lider

Marokański Maestro był bez wątpienia centralną postacią zespołu z Loftus Road. 18 goli i 19 asyst w 41 meczach znacznie przyczyniło się do awansu QPR do Premiership. Warto dodać, że wcześniej, jeszcze przed Warnockiem grał w systemie 4-4-2 w ataku lub na skrzydle, ale w ten sposób marnował się jego potencjał. Umiejętności i cechy predysponują go do bycia typowym rozgrywającym. Warnock dał mu przywilej bycia wolnym elektronem. Elementem taktyki było również przekazywanie piłki Taarabtowi dopiero na połowie przeciwnika. Najczęściej schodził do lewej strony lub wbiegał do ataku z drugiej linii, szczególnie na prostopadłe piłki.

Świetne panowanie nad piłką, dobry balans ciałem, swobodny drybling, strzał z dystansu, dobry przegląd pola – widać, że Taarabt dojrzał od czasu, kiedy pozbyli się go z Tottenhamu. Na Loftus Road stał się prawdziwym liderem. Nie tylko jest głównym rozgrywającym, kreatorem gry, strzelającym, asystującym, ale też wykonawcą stałych fragmentów gry – rzutów wolnych i karnych. Nie przydaje się może w walce powietrznej, lecz od tego w QPR są inni.

Właściwy człowiek na właściwym miejscu

Stanowisko szkoleniowca QPR było wcześniej „gorącym krzesłem”, bowiem od 2007 roku było 7 menadżerów, nie licząc tymczasowych opiekunów. Średnio na jednego trenera wychodzi niespełna 7 miesięcy, ale znalazł się człowiek, który podołał zadaniu.

13 miesięcy wystarczyło Warnockowi by przekształcić QPR z drużyny zajmującej 20 miejsce w lidze (marzec 2010) w mistrzów Championship i pozwolić ekipie z Loftus Road powrócić do Premiership po 15 latach nieobecności. W dodatku dla samego Warnocka był to 7 awans w jego karierze trenerskiej. „To najlepsza robota, jaką kiedykolwiek wykonałem” – cieszył się menadżer.

Co poprawił? Przede wszystkim grę w defensywie. Paddy Kenny (bramkarz), Clint Hill (obrońca) oraz Shaun Derry (defensywny pomocnik) to ludzie odpowiedzialni za bronienie, których Warnock znał z pracy w poprzednich klubach i nie miał wątpliwości, że będą realnym wzmocnieniem Rangers. I byli. W obecnych rozgrywkach QPR przegrało tylko 6 meczów, straciło 32 bramki w 46 meczach, a warto dodać, że 25 gier kończyło z czystym kontem.

Warnock ma też wiele pomysłów na rozegranie ataków i sposobu budowania akcji. Wspominaliśmy już o oddawaniu piłki Taarabtowi tylko na połowie przeciwnika, lecz nie jest to jedyna cecha gry QPR.

Częstym pomysłem przy wyprowadzeniu szybkiego ataku było zejście Taarabta do lewej strony, a później ścięcie do środka. Później Marokańczyk korzystał z dobrego strzału z dystansu i niepokoił bramkarzy rywali zza pola karnego. Czasami też schodząc do lewej strony, szukał prostopadłego podania do napastnika lub wchodzącego z drugiej linii zawodnika.


Scenariusz przyszłości

Tyle, że nawet te imponujące statystyki nie zdałyby się na wiele, gdyby nie decyzja FA w sprawie ujemnych punktów. QPR dopiero godzinę przed ostatnim meczem dowiedziało się, że nie zostanie ukarane ujemnymi punktami. Taka kara groziła „The Hoops” z uwagi na nieprawidłowości przy transferze Faurlina.

Jaka będzie przyszłość QPR? Czy pójdzie śladem Hull, które po udanym początku sezonu (efekt zaskoczenia), później pikowało w dół tabeli. Czy raczej śladem Stoke i wprowadzi nowinkę taktyczną na miarę autów Rory’ego Delapa? Może tą okaże się rola Taarabta, a może głęboko grający napastnik.

Reklama