Serie A: Roma – Juventus 0-2

Klasyk ligi był kolejnym dobrym meczem w 31. kolejce włoskiej Serie A.


Chociaż po zobaczeniu telewizyjnej grafiki przestawiającej ustawienie Juventusu wydać się mogło, że Delneri zrezygnował ze swojego ulubionego 4-4-2 na rzecz 4-3-3, to w rzeczywistości formacja pozostała taka jak zwykle, jednak (jak się później okazało) dostosowana odpowiednio do rywala. Na bokach obrony Sorensen i Traore zostali zastąpieni przez Marco Motte (były gracz Romy) i Fabio Grosso. Barzagli zajął miejsce Chiellini’ego w środku obrony.

Montella postawił na identyczną jedenastkę, która wybiegła w meczu poprzedniej kolejki we Florencji. Powracający po zawieszeniu Vucinic zastąpił Taddei’ego.

Pierwsza połowa

Początkowe minuty były grane intensywnie. Obie jedenastki grały szybko, a środkowa strefa była bardzo rozciągnięta i przypominała sytuację z sobotnich Derbów Mediolanu. Kilka długich piłek zostało zagranych w obie strony, ale bez powodzenia. Od razu dało się zauważyć, że Totti i Menez cofali się głęboko, a Francuz zajmował nawet pozycję w środku pomocy. Burdisso, który jest środkowym obrońcą, grająć na prawej obronie obiegał Meneza, ale nie grał szeroko. Zamiast rozciągać grę, ścinał do środka.

Po kilku(nastu) minutach gra ustabilizowała się. Juventus ustawił się w 4-1-4-1: Melo, jako defensywny pomocnik, zajął się Tottim. Matri pozostał w przodzie. Roma z kolei wyglądała jak 4-2-1-3. W ten sposób Juventus miał 4 na 3 z tyłu, a Melo cały czas pozostawał blisko Tottiego.

Po lewej stronie obrony, Riise nie włączał się do akcji ofensywnych z powodu Krasica, na którego szybkość musiał szczególnie uwazać. Z kolei po lewej stronie Juve Grosso miał dużo miejsca do gry do przodu, głównie przez Burdisso (z przyczyn wyżej wspomnianych). Gracze zewnętrzni linii pomocy Juve, czyli Pepe i Krasic błyskawicznie wbiegali z głębi pola gdy Juventus atakował. Był to jedyny moment gdzie Stara Dama rzeczywiście wyglądała jak 4-3-3, ale tylko biorąc pod uwagę pozycje na boisku. Matri przez większą część był osamotniony z przodu. Inna sprawa, że znakomite spotkanie rozgrywał Juan, który wygrywał z Włochem niemal każde starcie.

Roma atakowała środkiem, ale nie potrafiła zaskoczyć dobrze zorganizowanej obrony Juventusu – defensorzy trzymali linię, dobrze się przesuwali i ustawiali. Nie było między nimi za dużych luk, poza tym Melo zawsze krążył blisko, dzięki czemu, gdy zachodziła potrzeba wskakiwał między dwójkę stoperów – Stara Dama miała wtedy 5 obrońców. Mimo tego, Rzymianie mieli swoje szanse. Strzały Tottiego i Vucinica fenomenalnie obronił Storari. Jednak przed tą akcją, Il Capitano miał fenomenalną sytuację. Gdyby zdołał opanować piłkę akcja prawdopodobnie zakończyła by się bramką. Warto wspomnieć, że te akcje (a własciwie akcja) były jedynymi, w których obrońcy gości zawiedli. Roma nie zdołała jednak tego wykorzystać.

W ostatnim kwadransie pierwszej części dało się zauważyć, że Krasic zmienił pozycję, co było swoistą zapowiedzią nowej myśli Delneri’ego, która została wprowadzona po przerwie. Serb zaczął operować bardziej w środku pola – przejmował piłkę i szybko pędził w kierunku bramki Romy. W ten sposób Riise miał miejsce na prawej (perspektywa Juventusu) stronie i od razu zaczął ustawiać się wyżej. Nie stworzył jednak zagrożenia pod bramką Starej Damy – piłkarze Romy po prostu do niego nie podawali, co można powiedzięc także o Pizzaro. Chilijczyk, który tym razem miał więcej miejsca niż w meczu przeciw Violi, nie potrafił reżyserować gry Romy – to cofający się Totti był głównym motorem napędowym Lupi.

Druga połowa – zmęczona Roma?

Juventus ustawił się w 4-4-2, w którym Marchisio zajął miejsce na lewej flance, Pepe na prawej, a Aquilani i Melo pozostali w środku. Krasic (który tutaj występował w roli seconda punta, jak sądzę) i Matri byli dwoma napastnikami. Ponadto, Delneri zmienił bezproduktywnego w ataku Marco Motte na Zdenka Grygera, który wyruszał do przodu, jednak podobnie jak Riise nie stanowił realnego zagrożenia.

Piłarze Juve cofnęli się głęboko od początku drugiej części. Dzięki temu dali sporo miejsca Romie. Riise, który był wolny od Krasica podłączał się do przodu i brał udział w konstruowaniu akcji ofensywnych. Można go obciążyć za utratę pierwszej bramki – jednak nie z powodu braku powrotu. Norweg stracił orientację, w którym dokładnie miejscu Serb się znajdował i w momencie, gdy idealna wrzutka Grosso (który rozegrał kapitalne spotkanie, grając dojrzale i na poziomie przypominającym przełom czerwca i lipca 2006 roku) wpadła wprost na nogę wbiegającego w drugie tempo Krasica, lewy obrońca Romy był już spoźniony. Stara Dama objęła prowadzenie.

Po zdobyciu bramki Krasić przesunął się na bok, dreptając obok Riise, który znów nie zachwycał w ataku. Do przodu przesunął się z kolei Pepe, który, podobnie jak Grosso, miał czystą sytuację bramkową. Obie zostały jednak zatrzymane przez Doniego, a wycieczki Grosso omal nie skończyły się wyrównaniem – strzał Menez, który znalazl się sam po lewej stronie, strącił tylko kurz z poprzeczki.

Z minuty na minutę Roma wyglądała na coraz bardziej zmęczoną. Coraz więcej piłkarzy zapędzało się do przodu. Co więcej brakowało komunikacji, bowiem Lupi stawali się coraz bardziej wrażliwi na prostopadłe zagrania. Dzięki jednemu z nich Matri dobił gospodarzy – spóźniony był Juan. Jest to trochę nieszczęśliwe dla Brazylijczyka, bowiem od początku meczu był skuteczny zarówno na ziemi jak i w powietrzu. Jego występ nie przypominał o słabym sezonie tego piłkarza.

Roma miała jeszcze jedną sytuację w meczu (zagrywka Pizzaro-Totti-De Rossi), przy której sędzia liniowy błędnie wskazał spalonego.

Zmiany

Poza zmianą Grygery za Motte i wymuszonym ściągnięciem Mexesa, dla którego sezon wydaje się być skończony, zmiany były przeprowadzane w ostatnim kwadransie meczu, gdy mecz był praktycznie rozstrzygnięty.

Montella przeprowadził obie zmiany w 75. minucie. Taddei za niewidocznego Perrotte i Borriello za zmęczonego Vucinica. Dodał świeżości przodom, jednak to okazało się zbyt mało. Nie doszło do zmian w grze, ani tymbardziej zmian w ustawieniu. Aeroplanino po prostu rzucił wszystko, co miał. Widząc to, Delneri wzmocnił boki wpuszczając Sorensena za Grosso i Salihamidzica za Krasica.

Na osobny komentarz zasługuje zmiana Mexesa – jego miejsce zajął Marco Cassetti, który jest naturalnym bocznym obrońcą. Burdisso powędrował do środka. Oczywistym jest głównym determinantem tego ruchu była kontuzja Francuza. Intrygujący jest natomiast fakt, czy Montella zauważył, że bez szerokości tego meczu nie wygra. Jeżeli tak, to można przypuszczać, że to Burdisso opuścił by plac gry.

Ustawienie po prawej przedstawia, w jaki sposób piłkarze rozmieszczeni byli na boisku przez większą część drugiej połowy, z uwzględnieniem zmian.

Podsumowanie

Juventus rozpoczął mecz, mając dokładne założenia od samego początku: kontratak, wąska obrona, utrudnienie gry Tottiemu. Zrealizowali te zadania i w ten sposób wygrali. Byli lepiej zorganizowani, spokojni i przytomni przez cały mecz. Delneri okazał się lepszym taktykiem od Vincenzo Montelli i w ten sposób Juventus zmniejszył stratę do 2 punktów nad szóstą w tabeli Romą.

http://reinventingthemetodo.wordpress.com/

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama