Serie A: Inter – Lazio 2-1

Grający przez większą część meczu w dziesiątkę Inter pokonał Lazio 2 do 1, dzięki czemu powrócił na fotel wicelidera włoskiej Serie A i traci teraz do prowadzącego w tabeli Milanu 8 punktów.


Leonardo nie miał większych zmartwień związanych ze składem. Zagrać nie mogli Ivan Cordoba i Thiago Motta. Samuel wciąż jest niedostępny.

W ekipie Biancocelestich zabrakłó Giuseppe Sculli’ego, Guglielmo Stendardo i Stefana Radu, dla którego sezon jest już zakończony z powodu niedawno odniesionej kontuzji pleców. Matuzalem był zawieszony.

Początek meczu

należał do Lazio. Podopieczni Edy’ego Reji stosowali pressing na połowie rywala, przez co zmuszali Nerazzurich do długich piłek. Floccari, nominalnie ustawiony na pozycji ofensywnego pomocnika, ustawiał się blisko Cambiasso, co przysparzało Interowi pewnych trudności w konstruowaniu ataku pozycyjnego. Po lewej stronie Nagatomo często zapędzał się do przodu i dobrze współpracował z Eto’o, jednak piłkarzom Lazio udawało się zażegnać niebezpieczeństwa, głównie dzięki przewadze liczebnej. W tym fragmencie meczu trójka atakujących graczy Lazio, tj. Mauri, Hernanes i Floccari, szybko wracała na własną połowę i ustawiała się tuż przed defensywnymi pomocnikami.

Gdy Inter był bez piłki szybko ustawiali zasieki 2 razy po 4 graczy i przesuwali się w stronę Ledesmy. W ten sposób graczom gości niezbyt komfortowo konstruowało się ataki. Biorąc pod uwagę fakt, że boczni obrońcy Biancocelesti grali niezwykle zachowawczo, piłka często zagrywana była do biegającego między liniami Zarate, który jednak rzadko otrzymywał wsparcie od kolegów. Inter może nie kontrolował tej przestrzeni w jakiś bezwzględny sposób, ale nie było widoczne by specjalnie im to szkodziło.

Lazio strzela

Po około kwadransie gry piłkarze Lazio nieco się cofnęli, przez co pozostawili więcej miejsca w środku graczom Interu. Co więcej, Lazio broniło się szóstką graczy a atakowało czwórką, więc dało się zauważyć pewne rozłączenie drużyny. Inter wkraczał w tą przestrzeń i próbował atakować. Piłkarze Leonardo odpuścili sobie jednak pressing i stracili bramkę.

Akcje rozpoczął Bresciano (który miał od początku więcej miejsca niż wspomniany Ledesma) wysoko we własnej połowie. Hernanes, który otrzymał od Australijczyka podanie, miał dużo czasu i miejsca – pomocnicy gospodarzy byli co prawda przy numerze 8 rzymskiej drużyny, ale zagrali niezbyt agresywnie. Znak rozpoznawczy Interu pod wodzą Leonardo, czyli słabe ustawienie drużyny w obronie (tu konkretnie linii obrony) w połączeniu z dobrym ruchem Zarate stworzyły sytuację, w której Argentyńczyk wywalczył rzut karny i następnie sam zamienił go na bramkę.

Chociaż w całej akcji ciężko doszukać się wymyślnej taktyki, uwidoczniła ona słabości Interu ostatnich miesięcy. Zostawiono za dużo miejsca między liniami i drużyna w tej akcji nie była zbyt zwarta. Można przypuszczać, że ma to jakiś związek z momentem przewagi Interu. W końcu, jeżeli drużyna atakuje to traci zwartość w swoich szykach, bo potrzebuje niekonwencjonalnych ruchów. Zabrakło też agresji. Słabe ustawianie się, niedostatecznie dobra komunikacja między obrońcami oraz, podobnie jak w meczu z Schalke, dużo miejsca za plecami obrońców, które jest niekontrolowane.

Inter wyrównuje

Po czerwonej kartce dla Cesara, rezerwowy bramkarz, Luca Castelazzi, zastąpił Diego Milito a Inter ustawił się w 4-4-1. Sneijder zajął pozycje na lewej stronie, a Eto’o był jedynym napastnikiem.
Mecz wyglądał bardzo podobnie, aczkolwiek Inter zauważalne było, że Inter był trochę agresywniejszy. Zarate mógł strzelić na 2-0, ale wywalczył tylko róg.

Bramka dla Interu była raczej wynikiem cech mentalnych graczy Interu niż taktycznego geniuszu ze strony szkoleniowca. Najpierw Zanetti popisał się znakomitym dryblingiem i wywalczył rzut wolny w okolicach pola karnego, który dodał energii gospodarzom, a następnie fenomenalny strzał Sneijdera.

Co dziwne, Inter wyglądał lepiej grając w dziesiątkę. Lazio z kolei było same sobie winne. Grali zbyt spokojnie i wyglądali na pewnych, że jedna bramka i zawodnik przewagi okażą się wystarczające na mocno krytykowanych ostatnio Nerazzurich.

Druga połowa

Inter rozpoczął drugą część na pełnym gazie, a Biancocelesti przestali stosowali pressing. Pomoc była rozciągnięta, więc bardziej żywiołowy Inter miał więcej z gry, pewnie także dlatego, że drużyna gości stawała się coraz bardziej rozłączona. Czwórka z przodu nie była wspierana przez resztę graczy. Bardzo zauważalny był brak zaangażowania ze strony bocznych obrońców. Garrido praktycznie tylko raz zawędrował pod pole karne Interu i generalnie operował niezbyt szeroko. Po prawej stronie Lichsteiner był lepszy i częściej podłączał się do przodu, ale podobnie jak Hiszpan, przez większą część z tyłu.

Drużynie Reji brakowało połączenia pomiędzy liniami. Floccari’emu nie wychodziła gra w roli ofensywnego pomocnika (jest napastnikiem). Hernanes z kolei ścinał do środka, gdzie czuje się znacznie lepiej, ale wtedy Lazio kompletnie traciło lewe skrzydło. Po drugiej stronie Mauri rozgrywał słabe zawody, których podsumowaniem było kopnięcie rywala i w efekcie czerwona kartka.

Pomoc nie potrafiła napędzić ekipy z Rzymu, więc Reja zdecydował się wpuścić energicznych Kozaka i Brocchiego, jednak ci piłkarze nie wnieśli zbyt wiele. Leonardo w międzyczasie wpuścił Marigę, który dał dobrą zmianę i powiew świeżości do pomocy Interu. Defensywna gra zawodnika, który znacząco przyczynił się do powrotu Parmy do Serie A, była bardzo poprawna.

W miarę upływu czasu Inter coraz bardziej cofał się pod własne pole karne i angażował do obrony coraz większą liczbę graczy. Środkowa strefa była bardzo zagęszczona, ale Lazio nie miało skrzydeł, więc Nerazzuri dosyć spokojnie dowieźli zwycięstwo do końca.

Kluczowa dla zwycięskiego gola okazała się determinacja legendy i kapitana Beneamata, Javiera Zanettiego, który znakomicie wyłuskał piłkę przy linii bocznej. Biava poślizgnął się (co ciekawe, to on sfaulował Eto’o – rzut wolny, po którym Sneijder zdobył gola na remis), a Eto’o pokonał Muslerę.

Na koniec

Lazio za bardzo odpuściło po zdobyciu gola. Dosyć szybki gol i czerwona kartka dały piłkarzom z Wiecznego Miasta złudzenie, że zwycięstwo odniosą małym nakładem sił. Zabrakło koncentracji, woli walki i planu B. Leonardo z kolei musiał znakomicie zmotywować piłkarzy. Nie bez powodu mówi się, że zdolności motywacyjne nadrabiają u niego za taktyczne braki.
Warto dodać, że w poprzednim meczu między tymi drużynami w tym sezonie, Inter, wtedy jeszcze prowadzony przez Rafę Beniteza, został zdemolowany przez Lazio. Tam kluczem okazał się Mauro Zarate i wykorzystanie bocznych sektorów boiska. Jest to kluczowe dla systemu 4-2-3-1, który wykorzystuje Reja.

http://reinventingthemetodo.wordpress.com

Bartosz Gazda
Największe odkrycie scoutingowe Ojca Założyciela. Wypatrzony na swoim malutkim blogu traktującym o taktyce w Serie A, dziś pisze o piłce na krotkapilka.pl i olemagazyn.pl.

Reklama